
Pierwsza szansa Księga 5
Autorzy
Lektury
26,4K
Rozdziały
12
Rozdział 90
Jason
„Witamy u nas”, mówię, otwierając drzwi do naszego domu.
Gage, Zepp i ja kupiliśmy ten dom razem wiele lat temu. Znajduje się tuż pod Los Angeles. Użyliśmy pieniędzy z naszego pierwszego czeku od wytwórni muzycznej. To około godziny drogi od mieszkania Ryana na plaży.
Ryan i Abby załatwili nam dwutygodniową przerwę w trasie koncertowej. Było to możliwe, ponieważ Natalie urodziła małą Temperance.
Wszyscy postanowiliśmy wrócić na ten czas do Kalifornii. To miało sens, ponieważ i tak musieliśmy tu być po przerwie. Poza tym Ryan miał tu trochę spraw do załatwienia. Kalifornia była idealnym wyborem.
Pomyślałem, że przy okazji odwiedzę moją rodzinę. Zepp też chciał zobaczyć swoich bliskich. Gage zamierzał pracować nad swoim nowym związkiem z Abby.
Ona zatrzyma się u nas podczas tych krótkich wakacji.
„Wasz dom jest piękny”, mówi Abagail. Z zachwytu otwiera szeroko usta.
Muszę przyznać, że jest całkiem nieźle. Zwłaszcza jak na dom dla kawalerów.
Wiedzieliśmy, że to ten właściwy, gdy tylko go zobaczyliśmy. Oglądaliśmy wcześniej kilka innych domów. Jednak żaden z nich nie był tak dobry.
„Ile tu jest sypialni?”, pyta Abby.
„Sześć. Trzy z nich to pokoje gościnne”, odpowiada za mnie Gage.
„Po co wam tyle sypialni? Przecież jesteście tylko we trójkę”, dopytuje dziewczyna.
„Abagail, kiedy jesteśmy w domu, często ktoś u nas nocuje. Dobrze jest mieć dla nich dodatkowe łóżko.
„Albo w moim przypadku, osoba, z którą planujesz się przespać, zostaje tylko na jedną noc. Nie chcesz jej brać do własnego łóżka. Pokoje gościnne są do tego idealne”, wyjaśniam.
„Oh”, mówi, rzucając Gage'owi surowe spojrzenie.
„Gage nigdy nie korzysta z tych pokoi, tak dla jasności”, dodaję szybko. Staję w jego obronie, zanim ona zdąży powiedzieć coś, czego mogłaby żałować.
„Pozwól, że cię oprowadzę. Zakończymy w moim pokoju”, mówi do niej miękko Gage.
Czuję ukłucie zazdrości. Nie dlatego, że pragnę Abagail. Wcale jej nie chcę. Chodzi o to, że Gage znalazł szczęście.
To rodzaj szczęścia, którego od dawna szukam. Takiego, które zawsze wydaje się mnie omijać. Takiego, którego chyba nigdy nie znajdę.
Próbowałem obniżyć moje oczekiwania. Zaakceptowałem, że nigdy nie znajdę miłości takiej jak moi rodzice. Miłości, która dopełnia człowieka. Takiej miłości, jaką znaleźli Gage, Liam i Ryan.
Kiedy kobiety na mnie patrzą, nie mają czystych intencji. Nie szukają prawdziwej miłości i szczęścia na całe życie. To natychmiastowa, fałszywa i chora miłość. Ich oczy są po prostu pełne pożądania do gwiazd rocka.
Tu nie chodzi o mnie, ale o to, kim jestem. Każdy z nas w zespole Steele's Army musiał się z tym zmierzyć.
Wszyscy bywaliśmy na krawędzi szaleństwa. To powodowało brak zaufania i mętlik w głowie, gdy szukaliśmy tego, czego naprawdę pragniemy.
Miłości i szczęścia. Czegoś, co zastąpi samotność w zimnym łóżku i pustkę w sercu.
Abagail i Gage wracają do mnie, zanim kończą wycieczkę po domu w swojej sypialni.
„Myślałam o zadzwonieniu do moich przyjaciółek. Chciałabym je zaprosić do nas na tydzień. Oczywiście, jeśli ty i Zepp nie macie nic przeciwko. Gage już powiedział, że jemu to nie przeszkadza”, mówi do mnie Abagail.
Nie przeszkadza mi, jeśli zaprosi przyjaciółki. Przeszkadza mi to tak samo mało, jak wtedy, gdy chłopaki kogoś zapraszają.
„Dla mnie to żaden problem. Wątpię, żeby Zepp miał coś przeciwko. Śmiało, dzwoń. Mogę nawet zarezerwować im loty, jeśli chcesz. Po prostu podaj mi ich dane.”
„Jesteś pewien? Zrobiłbyś to dla mnie?”, pyta z uśmiechem.
„Oczywiście.” Ona zarzuca mi ramiona na szyję i mocno mnie przytula.
O co chodzi z tymi dziewczynami i ich dotykiem? Najpierw Natalie i Layla, a teraz jeszcze Abagail. Kiedy tylko się zakochują, ciągle chcą się przytulać i dotykać.
Złe, smutne, szczęśliwe czy podekscytowane. Dotykają cię, by wyrazić swoje emocje, a ich partnerom zdaje się to w ogóle nie przeszkadzać.
Chciałbym, żeby Gage się wkurzył. Może zrobił się zazdrosny, żeby powstrzymać to dotykanie.
Ale on zdaje się to wręcz popierać. Wie, że mam swoje granice, jeśli chodzi o dotyk. Lubi sprawiać, że czuję się źle, gdy dotyka mnie ktoś inny. Nieważne, czy to niewinne, czy nie.
Dupek.
Posyłam mu znaczące spojrzenie. Daję mu znać, że przejrzałem jego grę. On tylko puszcza do mnie oko. Powoli odrywam od siebie dłonie Abagail. „Nie ma sprawy. Tak jak mówiłem, po prostu daj mi ich dane, a ja wszystko zarezerwuję.”
„Zadzwonię teraz do Seleny. Dziękuję ci”, mówi, uśmiechając się.
Uciekam do kuchni.
To nie tak, że w mojej przeszłości wydarzyło się coś tragicznego związanego z dotykiem. Nikt mnie nie skrzywdził ani nic w tym stylu.
Chodzi o to, co robię. O to, czym zajmujemy się na co dzień. Wszyscy zawsze czują, że mają prawo mnie dotykać. Chcą mnie przytulać, całować po twarzy, a często też łapać mnie za tyłek.
Gdyby poprosili mnie o przytulenie, nie miałbym z tym takiego problemu. Wtedy wiedziałbym, że mogę się tego spodziewać.
Zamiast tego, jest to na mnie wymuszane, a ja tego po prostu nie lubię.
„Skontaktowałam się z Seleną. Ona zadzwoni do Raven i przylecą najszybciej, jak to możliwe”, mówi mi Abby.
Leżę rozwalony na szezlongu. To część naszej dużej, czarnej kanapy w salonie. Jedna stopa zwisa mi z krawędzi, a laptop leży na moich kolanach.
„Właśnie sprawdzałem loty. Mogę im załatwić nocny lot jeszcze dzisiaj, jeśli im to pasuje. To znaczy, jeśli uważasz, że zdążą się tak szybko spakować.
„Mogę nawet zamówić samochód, który odbierze je i zawiezie na lotnisko. To zaoszczędzi im dużo czasu.”
„Jason, to naprawdę bardzo miłe z twojej strony. Będą zadowolone z czegokolwiek, co uda ci się załatwić. Dopilnuję tego.”
„W porządku. Zadzwonię do linii lotniczych. Może uda mi się załatwić dla nich miejsca w pierwszej klasie. Dzięki temu lot będzie przyjemniejszy.”
„Dziękuję. Zazwyczaj jeżdżą samochodem tam, gdzie akurat jestem, jeśli tylko mogą.
„Przyjeżdżały na moje występy lub na przystanki w trasie, które nie były zbyt daleko. Nie wiem, jak ci dziękować”, mówi. W tym czasie odsuwam laptopa na bok i chwytam za komórkę, żeby zadzwonić.
„Dopóki Gage jest szczęśliwy, to jedyne podziękowanie, jakiego potrzebuję. Nigdy nie mógłbym ci się odwdzięczyć za to, kim dla niego jesteś.”
„Ty też znajdziesz swoje szczęście, Jason. Może to nastąpić szybciej, niż myślisz, ale w końcu się to wydarzy. Jesteś zbyt dobrą partią, żeby tak się nie stało.”
„Dobra, dobra, wystarczy tych emocji. Zamęczasz mnie”, mówię jej.
„Okej. Zostawię cię, żebyś mógł zadzwonić i załatwić bilety. Daj mi znać, to przekażę Selenie szczegóły.”
„Zrobię to, Abby.”
***
„To, co leży za nami, i to, co leży przed nami, to drobnostki w porównaniu z tym, co leży w nas.”
-Ralph Waldo Emerson















































