
Pomóż mi, Alpha: Finał
Autorzy
Sqible Holloway
Lektury
346K
Rozdziały
26
Rozdział 1
Book 3
HAYLEY
„Co on ma na myśli, mówiąc, że jej nie ma!” — zwracam się do Jaxa. Mój głos jest cichy, ale na tyle głośny, żeby mnie usłyszał.
Jax mnie puszcza, ale milczy.
Czuję niepokój Axtona bijący z głębi jego wnętrza. Czuję jego zapach.
Widzę, że Jax stara się zachować spokój. Jest naszą alfą. Nie wyobrażam sobie, żeby mógł zachowywać się inaczej.
Po prostu taki jest.
„Gdzie ostatnio widziałeś Lily, Axton?” — pyta. Jego głos jest mocny. Patrzę, jak Axton z trudem wypowiada każde słowo. „Ostatnio widziałem, jak Lily bawiła się w berka z kilkoma szczeniakami.”
Axton spuszcza wzrok. Nie mogę już dłużej tego słuchać. Biegnę szybciej, niż myślałam, że potrafię.
Słyszę, jak krzyczę, wzywając kobiety z mojego stada. Ale zastanawiam się, czy to naprawdę ja? Czy tak brzmię?
Strach wstrząsa całym moim ciałem. Czuję ogromny żal. Isabella pierwsza do mnie dociera, gdy wpadam do jadalni.
„Co się stało?” — pyta. Widzi mój strach. Nie mogę się zmusić do mówienia. Łączę się z nią połączeniem umysłowym.
„Widziałaś Lily? Gdzie jest Lily?!”
„Bawiła się z…„
Isabella urywa. Jej oczy przeszukują wielkie trawniki w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu Lily. Część mnie miała nadzieję, że Isabella ją zobaczy. Że to ona znajdzie moją córkę.
Wtedy czuję Jaxa tuż za sobą. Jego stopy mocno uderzają o ziemię.
„Hayley!” — krzyczy głośno. Podskakuję. Wiem, że jest równie zdenerwowany jak ja. Próbuje sprowadzić mnie z powrotem na ziemię.
„Popatrz na mnie!” — rozkazuje Jax. Ale nie mogę. Wciąż przeszukuję wzrokiem każdy zakątek terenu stada za nim. Wtedy czuję jego silne dłonie na moich ramionach.
„Musisz się uspokoić” — mówi łagodnie. Widzę, że naprawdę to ma na myśli i że mnie kocha. Ale widzę też, że jego wilk, Aaron, jest gotowy do ataku. Nie zachowa spokoju jeszcze długo.
Tak bardzo go kocham. Ale ta potrzeba znalezienia Lily, ochronienia jej, jest tak silna, że zapominam, kim jestem.
„Uspokoić się, Jax? Nasza córka zaginęła!” — Czuję, jak mój głos się łamie. Nagle zauważam spojrzenia stada. Obserwują mnie. Obserwują nas.
„Im dłużej tu stoimy, tym będzie gorzej, Jax!” — Płaczę teraz głośno. Łzy płyną i nie mogę ich powstrzymać.
„Ten pokaz sprzeciwiania się mi nikomu nie pomaga. Nie pomaga naszej córce!”
Połączenie umysłowe jest nagłe. Czuję się źle, że mu się sprzeciwiłam. Postanawiam milczeć. Ale moje ciało zaczyna się trząść.
„Zorganizuję poszukiwania i znajdziemy ją, dobrze?” — kontynuuje Jax. Jego wilk zaczyna teraz przejmować kontrolę. Jego ręce mnie puszczają. Odwraca się twarzą do stada gromadzącego się wokół nas.
„Wojownicy, nasza Lily zaginęła” — krzyczy. Jego oczy patrzą na Axtona. Myślę, że widzę nienawiść lub gniew. Nie potrafię rozróżnić.
„Chcę, żeby samce przeszukały teren. Chcę, żeby przeszukano północ, wschód, południe i zachód!”
Zwykle Jax prosił mnie, żebym pomogła wszystkich uspokoić. Żebym dawała pocieszenie i wspierała jego rozkazy. Tym razem nawet na mnie nie spojrzał.
„Chcę, żeby kobiety zebrały szczeniaki w sali i przeszukały każde pomieszczenie w tym miejscu. Żaden szczeniak nie powinien być sam, zrozumiano?”
Głośne „Tak, Alfo” wypełnia powietrze. Stado przemienia się i biegnie w wyznaczonym kierunku.
Widzę oczy Samanthy obserwujące mnie, zanim przemienia się w wilka.
„Samantha!” — woła Jax. Jego głos brzmi gniewnie w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałam. „Idziesz ze mną!”
Jax przemienia się w swojego ogromnego czarnego wilka. Patrzę, jak Samantha i Axton podążają za nim w kierunku północnej granicy.
Tam są łotrzy.
Słońce jest wysoko na niebie. Moje serce bije jak oszalałe. Pot zaczyna się pojawiać na moim czole.
„Hayley? Wszystko w porządku? Hayley, popatrz na mnie!”
Czuję się bardzo oszołomiona. Wciągam powietrze, patrząc ponownie w oczy mojej przyjaciółki. Jej głos brzmi miło i uspokajająco. „Tak, tak, w porządku” — wydycham. „Musimy sprawić, żeby wszyscy szukali, teraz!”
Tiffany, Ruth i Julie podbiegają obok Isabelli. „Co się dzieje?” — pyta Julie. Jej blond kucyk wciąż się kołysze. Jej oczy obserwują Jaxa biegnącego w kierunku lasu.
„Lily zaginęła!” — Krzyczę teraz. „Wszyscy muszą się rozejść! Chcę, żebyście szukali wszędzie, pod stołami, za drzwiami!”
Czuję, jak dłoń Isabelli delikatnie dotyka mojego ramienia. „Hayley, znajdziemy ją, dobrze?” — mówi. Uśmiecha się, żeby mnie pocieszyć.
„Ruth, Tiffany, idźcie do domu stada. My zaczniemy tutaj” — mówię im. Nie mogę ukryć zaniepokojonego tonu w moim głosie, walcząc z Aurorą.
Przed przemianą Ruth rzuca mi spojrzenie. „Pamiętaj, Hayley.”
„Wiem, nie mogę się przemienić” — odpowiadam. Czuję się bardziej smutna, niż kiedykolwiek w życiu.
Gdy odbiega, żeby dołączyć do Tiffany, czuję ponownie dłoń Isabelli na mojej. „Chodź, znajdźmy twoją małą!” — mówi.
Wiem, że próbuje mnie pocieszyć. Ale wiem też, że musi się zastanawiać, dlaczego się nie przemieniam.
Gdy przeszukujemy kuchnie, otwieram każdą szafkę spiżarni i każdą lodówkę. Wołam Lily.
„Sprawdzę magazyn. Ty szukaj dalej tutaj, dobrze?” — mówi Isabella, wchodząc po schodach. Jej wilk nie zwalnia.
Im dłużej szukam, tym cięższe staje się moje serce. Jak to się w ogóle mogło stać?
Chwytam chłodny metal blatu. Gdy zamykam oczy, czuję zawroty głowy. Szybko przypominam sobie o dziecku rosnącym we mnie.
Nigdy nie myślałam, że zostanę luną stada. Nigdy nie myślałam, że zostanę matką. Teraz, gdy to się dzieje, widzę tylko, że zawodzę.
Zawiodłam ich wszystkich. Zawiodłam Jaxa.
„Hayley?” — słyszę wołanie Isabelli z góry. „Jesteś tam?”
Próbuję otrząsnąć się z tych złych myśli, choć na chwilę. „Tak!” — odkrzykuję. „Widzisz coś?”
Biorę głęboki oddech. Próbuję połączyć się połączeniem umysłowym z Jaxem.
Proszę, powiedz mi, że ją znalazłeś, Jax!
Czekam na znajomy dźwięk jego głosu. Ale nic nie przychodzi. Zablokował mnie.
Gdy przenoszę poszukiwania do głównej sali, widzę tylko, jak Jax patrzył przeze mnie.
Wiem, że mu się sprzeciwiłam. Wiem, że to było złe. Ale z pewnością rozumie, jak bardzo jestem zdesperowana, jak bardzo smutna.
„Nic na górze” — słyszę za sobą. Isabella przemienia się teraz z powrotem w ludzką postać.
„Tak” — wydycham ciężko. Kładę rękę na głowie. „Tak samo.”
„Będzie dobrze. Jax nie spocznie, dopóki Lily nie zostanie znaleziona.”
Jej głos jest przyjazny jak zawsze. Ale ona nie rozumie, że jest tak wiele na szali. Znacznie więcej, niż mogłaby zrozumieć.
Podnoszę wzrok. Ruth biegnie w naszą stronę. Wciąż jest w wilczej formie. Aurora się ekscytuje. Moja nadzieja utknęła gdzieś między żołądkiem a gardłem.
„Jest w domu stada?” — pytam, gdy Ruth się przemienia. Nic nie mówi. Ale sposób, w jaki jej oczy spuszczają się na stopy, mówi mi wszystko, co muszę wiedzieć.
Isabella mówi: „Pójdę w kierunku domu stada. Zobaczę, czy czegoś nie wyczuję. Potem ruszę, żeby spotkać się z wojownikami.”
Kiwam głową. Chciałabym móc zrobić więcej, ale jestem wdzięczna za jej pomoc. Gdy się przemienia i jej wilk biegnie w kierunku terenu, „Lily!” — krzyczę. „Lily!”
Gorące łzy spływające po mojej twarzy utrudniają widzenie. Ale wciąż szukam. Wciąż myślę o pewnym siebie uśmiechu Samanthy.
Właśnie wtedy i tam, osąd w jej oczach pokazuje podekscytowanie. Jakby ona też wiedziała, że jestem złą matką i złą luną.
W końcu nie mogę już znieść bycia odciętą przez mojego partnera. Czuję warczenie Aurory głęboko we mnie.
Jakby mogła wyczuć smutek w moim sercu, słyszę głos Ruth. „Weźmy trochę powietrza.”
Podążam za nią do krawędzi drzwi.
Zatrzymuję się tam, gdzie jestem.
„Co jest?” — pyta Ruth.
„Czujesz to?” — pytam. Mój głos brzmi dziko.
Wypadam z drzwi. Podążam za szczególnym zapachem sukienki mojej córki. Tylko przez chwilę jestem bardzo szczęśliwa. Może to wszystko było pomyłką.
Im dalej idę na tyły sali, tym silniejszy jest zapach.
Czy to możliwe?
Walczę z każdą naturalną potrzebą przemiany. Patrzę, jak nos Ruth wędruje za róg. Zatrzymuje się i patrzy na mnie.
Nie mogę się ruszyć, bo czekam. To jak zaklęcie, którego nie można złamać.
Coś jest w jej dłoni.
To kawałek sukienki Lily.

















































