Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przeznaczeni lekarki. Tom 2

Przeznaczeni lekarki. Tom 2

Autorzy
Corinthe Davies
Lektury
18.1K
Rozdziały
51
Autorzy
Corinthe Davies
Lektury
18.1K
Rozdziały
51
👯‍♂️Odwrócony harem😱Suspens🙅Niechętny partner💔Odrzucony partner🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💘Przeznaczeni partnerzy💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa💪SIlne kobiety🥵Erotyka⚔️Akcja i przygoda🩺Lekarze i pielęgniarki💞Poliamoria🔺Trójkąty🐺Paranormaline

Nigdy nie spodziewała się, że stanie się częścią ich świata. Gdy przypadkowe spotkanie wiąże ją z potężną watahą, Anastasia zostaje wciągnięta w sieć lojalności i niebezpieczeństwa, stając pomiędzy trzema wilkami, którzy zrobiliby wszystko, by ją chronić.

Choć jeden oferuje jej ukojenie, a drugi przyjaźń, to Damon — skryty, irytujący wilk, który wciąż ją odpycha — przyciąga jej uwagę najbardziej. Zaufanie jest kruche. Miłość jest jeszcze trudniejsza. A na jedno i drugie niektórzy mężczyźni muszą sobie zapracować.

Rozdział 1: Magnus

ANASTASIA

„Kurwa. Podaj czas.”
Defibrylator wylądował z powrotem na wózku. Przejechałam przedramieniem po czole, ocierając pot.
„Czas zgonu to…” Jedna z pielęgniarek po drugiej stronie stołu spojrzała na zegarek. „Piętnasta zero sześć”. Wpisała to do systemu, po czym podniosła wzrok z zatroskaną miną. „Przykro mi, doktor Hansen.”
Adrenalina wciąż buzowała w moich żyłach, gdy oparłam dłonie na biodrach. Myślałam, że uda mi się ją uratować. „Kurwa” – powtórzyłam, patrząc na martwą kobietę na stole obok mnie. Była taka młoda. Pokręciłam głową i odwróciłam wzrok. „Eee, jej mąż jest na zewnątrz, prawda?”
Pielęgniarka skinęła głową. „Chce pani, żebym…”
„Nie, wszystko w porządku. Dziękuję za propozycję.”
Powoli zdjęłam rękawiczki i wyrzuciłam je do kosza na odpady medyczne. Zacisnęłam mocno powieki, żeby dać sobie chwilę na uspokojenie. Gwałtownie wypuściłam powietrze, otworzyłam oczy i ruszyłam do drzwi. „Pan Graham?” – zawołałam na korytarz.
Z krzesła podniósł się nerwowy mężczyzna w średnim wieku i spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczami pełnymi nadziei. Obok niego stała młoda dziewczyna, nie starsza niż czternaście lub piętnaście lat.
Zerknęłam na nią tylko na sekundę, po czym znów spojrzałam na niego. „Czy mogę z panem porozmawiać na osobności?” Wskazałam na pustą poczekalnię obok nas.
Kiedy wszedł do środka, zamknęłam za nami drzwi.
„Jak pan wie, u pańskiej żony doszło do zatrzymania krążenia. Nie wiemy dokładnie, na jak długo jej serce się zatrzymało przed przyjazdem do szpitala.”
Słowa płynęły ze mnie jak z maszyny — zwięzłe i jasne. „Nie udało nam się jej uratować. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, ale bardzo mi przykro. Ona nie żyje.”
Mężczyzna otworzył usta i wydobył się z nich głuchy jęk, a potem coś na kształt rozpaczliwego wycia. Ten dźwięk mnie przestraszył — tak bardzo pełen bólu i prawdziwy. Osunął się na podłogę.
„Mówiła, że jest zmęczona, zanim wyszła. A jednak p-poszła do pracy”. Łapał z trudem powietrze, a ja kucnęłam obok niego i położyłam mu dłoń na ramieniu. „Poprosiłem, żeby po zmianie zajechała do całodobowego sklepu i kupiła mi coś z delikatesów”. Jego twarz wykrzywiła się z bólu. „Kazałem jej tam jechać. O Boże. Zabiłem ją.”
„Nie, to… to nieprawda. Nie zabił jej pan. Mogła mieć wady genetyczne. Mogła mieć chorobę serca, o której państwo nie wiedzieli. Jest tak wiele niewiadomych.”
Przez łzy słabo wskazał na drzwi. „Molly tam jest. Co mam jej powiedzieć?” Znów złapał powietrze i chwycił się za klatkę piersiową. Łzy płynęły mu po twarzy. „Jak powiedzieć własnemu dziecku, że jego matka nie żyje?”
Przełknęłam ciężko ślinę i przeniosłam ciężar ciała na piętę. „Nie wiem” – szepnęłam. „Nie ma na to dobrego sposobu. Trzeba po prostu być szczerym. Mogę ją tu przyprowadzić i jej powiedzieć, jeśli pan tego potrzebuje.”
„O Boże.” Spuścił głowę i ukrył twarz w dłoniach.
Siedziałam z nim przez chwilę. Potem delikatnie poklepałam go po ramieniu, żeby go ocucić. „Czy chce pan, żebym przyprowadziła córkę? Albo…”
Medyczna strona tego wszystkiego, przekazywanie faktów, była dla mnie całkowicie naturalna. Ale to, co działo się potem, było trudniejsze. Cholernie niekomfortowe.
To naprawdę bolało, gdy patrzyłam na normalne, zdrowe reakcje ludzi na śmierć. Zachowanie tego płaczącego mężczyzny było normalne. Upadek na podłogę. Płacz. Krzyk z rozpaczy za żoną.
To wszystko było normalne.
Ja nie płakałam, kiedy znalazłam rozcięte ciało Ethana w moim salonie. Ani wtedy, gdy mama zmarła na moich oczach. Kiedy wypuściła z płuc ostatni oddech, coś we mnie zamarzło. Nie krzyczałam. Nawet nie drgnęłam. To było tak, jakby cząstka mnie umarła razem z nią.
Kiedy ciało Ethana wisiało przede mną, ja po prostu patrzyłam w przestrzeń. Czekałam, aż przyjedzie karetka i policja. Znowu nie uroniłam ani jednej łzy.
Pan Graham spróbował wstać. Złapałam go za ramię. Pomogłam mu usiąść z powrotem na krześle. „Proszę ją tu przyprowadzić” – powiedział.
Gdy tylko drzwi poczekalni się otworzyły, młoda dziewczyna natychmiast zerwała się na nogi.
Wpatrywałam się w nią.
Była taka młoda. Długie rude włosy jak jej matka, piegi na bladej skórze. Najbardziej uderzyły mnie jednak jej duże, mądre niebieskie oczy. Mówiły mi, że ona już wiedziała, co zaraz powiem.
Przełknęłam ciężko ślinę i zepchnęłam w głąb siebie ból i uczucia, które chciały wydostać się na zewnątrz. Tu nie chodziło o mnie. „Panno Graham, czy wejdzie pani do środka? Proszę usiąść z tatą.”
Skinęła głową. Przeszła obok mnie do pokoju, w którym jej ojciec głośno szlochał. „Tato. Tatusiu?” Zaskoczona Molly rzuciła się do jego boku. „Powiedz mi”. Głos dziewczyny się załamał. Coś głęboko we mnie też groziło pęknięciem.
„Ona odeszła, skarbie.”
„Co?” Jej oczy były wielkie jak spodki. Spoglądała na przemian na niego i na mnie.
„Doszło do zatrzymania krążenia w supermarkecie.” Wsadziłam spocone dłonie do kieszeni białego fartucha. „Kiedy do nas trafiła, już nie reagowała na bodźce. Próbowaliśmy wszystkiego, żeby ją uratować, ale…” Przerwałam. „Bardzo mi przykro z powodu waszej straty.”
Młoda dziewczyna wpatrywała się we mnie. Wielkie łzy spływały po jej policzkach. Jej broda drżała.
Nie odważyłam się odwrócić wzroku. Gdybym to zrobiła, zdradziłabym dawną siebie. Zdradziłabym Ethana i mamę. Nie wiem, jak długo tak stałyśmy. Zastygłyśmy w dziwnym, milczącym napięciu.
Pielęgniarka i psycholog cicho weszli do pokoju. Po tym jak przedstawili się państwu Graham, tylko lekko kiwnęłam głową, odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Poszłam prosto do szafki Mii, wyciągnęłam stamtąd papierosa i ukradłam jej nawet zapalniczkę.
Zupełnie machinalnie przeszłam przez szpitalne korytarze i wyszłam na tyły budynku. Chłodne wieczorne powietrze przyjemnie owiało moją rozgrzaną twarz. Oparłam się o ścianę obok kontenera na śmieci i wyłowiłam z kieszeni papierosa.
Palce mi drżały, gdy próbowałam go zapalić. Kciuk trząsł mi się bezużytecznie, raz za razem ślizgając się po kółku zapalniczki. Obraz zaczął mi się rozmywać. „Dalej, skurwielu” – mruknęłam. „Odpalaj wreszcie.”
Płomień pojawił się w ciemności tuż przede mną.
Powoli podniosłam głowę.
Stał tam nieziemsko przystojny mężczyzna, trzymając między nami metalową zapalniczkę. Mały ogień odbijał się w jego oczach.
Był wysoki, miał brązowe włosy wygolone po bokach i zaczesane do tyłu na czubku głowy. Ciemnoniebieski garnitur idealnie leżał na jego szczupłym ciele. Wyglądał dostojnie i niebezpiecznie zarazem. W kąciku jego ust błąkał się delikatny uśmiech.
Po sekundzie wahania pochyliłam się do przodu, odpaliłam końcówkę papierosa, a potem się wyprostowałam. „Dziękuję.”
„Proszę bardzo.” Trzasnął zapalniczką i schował ją do kieszeni. „Doktor Hansen, zgadza się?” Jego głos był ciepły i głęboki — brzmiał prawie po amerykańsku, ale wyłapałam nutę czegoś innego. Może brytyjskiego akcentu.
Pokiwałam ostrożnie głową. W końcu moje nazwisko było napisane wielkimi literami na identyfikatorze. „Znamy się?”
„Wcale a wcale.” Uśmiechnął się do mnie szeroko, odsłaniając olśniewająco białe zęby. „Ale znam twoje stado.”
Ilya. Eric. Damon.
Unikałam Damona jak ognia. Jednak on wciąż był częścią stada. Dlatego nie dało się go całkowicie ignorować.
Zrobiło mi się nerwowo. Spojrzałam na ścianę szpitala i zdałam sobie sprawę, że nie ma tam kamer monitoringu. Ilya nie będzie w stanie mieć mnie na oku. A tym razem bardzo pragnęłam, żeby mógł.
„Eric próbował ukryć twoją obecność. Ale wyczułem go na tobie z odległości mili.” Zaśmiał się — kolejny irytująco głęboki, piękny dźwięk. „Czy on już cię zapłodnił? Alfy zawsze mają silniejszą spermę. Wiesz o tym, prawda?”
Ohyda. Skrzyżowałam luźno ramiona na piersi i wykonałam gest zapalonym papierosem. „Czy tak teraz walczą alfy? Porównują liczbę plemników?”
„Wiedziałaś, że jestem alfą? Jakie to schlebiające.” Włożył duże dłonie do kieszeni spodni. „Zapewniam, że nie szukam tu walki. Poczułem, że jesteś w rozpaczy, i pomyślałem, że sprawdzę, co u ciebie.”
„W rozpaczy” – powtórzyłam powątpiewająco.
„Uwalniasz silne feromony. To skutek uboczny więzi.”
„Nie dopełniłam więzi.”
„Och, uwierz mi, że o tym wiem.” Mężczyzna uśmiechnął się, a nowa fala zdenerwowania ścisnęła mnie w klatce piersiowej. „Ale i tak wciąż to na tobie czuję. Zadaniem alfy jest opieka nad członkami stada.”
„Nie jesteś moim alfą.”
„Dokładnie. Gdzie więc jest Eric?”
Czy on naprawdę oczekiwał, że Eric będzie chodził za mną wszędzie jak pies na smyczy?
„Powinnam już wracać…”
Poruszał się błyskawicznie. Alfa oparł dłoń na drzwiach wejściowych z zaułka, skutecznie odcinając mi drogę ucieczki. Dotarł do mnie jego zapach, który — biorąc pod uwagę całą sytuację — wcale nie był nieprzyjemny.
A jednak jego bliskość sprawiła, że zrobiłam się nerwowa. Czułam się jak zaszczute zwierzę w dziczy.
„Przecież nawet nie nacieszyłaś się swoim papierosem.” Skupił wzrok na mojej twarzy, po czym opuścił spojrzenie na moje zaciśnięte usta. „Nie próbuję cię przestraszyć, pani doktor. To tylko wizyta kurtuazyjna. Twój alfa wezwał inne stada w okolicy, jeśli jeszcze o tym nie wiedziałaś.”
Spojrzałam w dół na nietkniętego papierosa w moich palcach, niemal zawstydzona. Wiedziałam o tym. Eric próbował zawierać sojusze i stworzyć dla mnie jakąś armię, żeby zabić mojego ojca. „A ty szukałeś powodu dlaczego” – zgadłam.
„Zgadza się. A teraz widzę, że nie jesteś tylko ładną buzią. Jesteś lekarzem!” Cofnął się, żeby mi się przyjrzeć, i gwizdnął z podziwem. „Być może jednak uda nam się dobić targu z twoim mężczyzną.”
W półmroku zaułka nie mogłam dokładnie określić koloru jego oczu. Były zielone albo szare. „Jakiego targu?”
„Większość wilków pracuje w podobnej branży. Z tego co wiem, twoje stado nazywa to ochroną. Ale to tylko ładne określenie na bycie najemnikami. Ja osobiście nie unikam prawdy.” Uśmiechnął się. „Moje stado jest całkiem duże, doktor Hansen. Jest nas pięćdziesięciu…”
„Pięćdziesięciu?” Wcisnęłam się w ścianę. Chwila, jedna osoba miałaby stworzyć więź z pięćdziesięcioma osobami? Jak to w ogóle działało?
Moja reakcja szczerze zaskoczyła alfę. Odchylił głowę do tyłu i wybuchnął głośnym śmiechem. „Och, jesteś urocza! Już widzę, że będziemy mieli z tobą niezłą zabawę.”
Znów przesunęłam się w stronę drzwi. Chciałam utrzymać między nami dystans. „Nie taką zabawę, o jakiej myślisz.”
Znów się zaśmiał. Tym razem ciszej. Pokręcił głową. „Urazy są nieuniknione w naszej pracy. Powiedz Ericowi, że mam jeden warunek. Jeśli zgodzisz się leczyć moje stado, to wtedy rozpatrzymy jego prośbę.”
Prychnęłam z kpiną. „Tylko ją rozpatrzycie?”
„Cóż, skąd mam wiedzieć, że nie jesteś gównianym lekarzem? Najpierw musielibyśmy zrobić okres próbny.” Wyciągnął rękę i zakręcił luźny kosmyk moich włosów między palcami. Musiał mi wypaść z kucyka podczas resuscytacji.
„Ale mam szczęście.”
„Nawet nie masz pojęcia, skarbie.”
Odepchnęłam jego rękę. „Więc chcecie mieć lekarza pod ręką. Zgadzam się na to. Ale tylko pod warunkiem, że nie będziecie pogrywać z moimi partnerami. Dotrzymaj słowa, a ja dotrzymam swojego.”
Wyciągnął wizytówkę z marynarki i podał mi ją między palcem wskazującym a środkowym.
„Magnus” – przeczytałam na głos. Potem westchnęłam. „Oczywiście, że nazywasz się Magnus.”
Znowu wybuchnął głośnym śmiechem i uszczypnął mnie czule w brodę. Z grymasem na twarzy wyrwałam głowę z jego uścisku.
„Jesteś niesamowicie zabawna.” Nachylił się, a jego głos zniżył się do niebezpiecznego, zmysłowego szeptu. „Lepiej się pospiesz i dopełnij tej więzi, doktor Hansen. Bo mogę cię porwać i zatrzymać tylko dla siebie.”

Odkryj Galateę

Shifting Greer, Tom 1Uzależniona od ciebieUzdrowiona duszaZakazane terytoriumZamieć

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjePrzesłuchanieBłękitny lód 2: Zakochana w Blue Ice

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

autor: goshka

liczba książek: 150

Przeczytane-pozostałe

autor: Patunia

liczba książek: 28

Na później

autor: Panna Anna

liczba książek: 116

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 74

Lista 2

autor: Amela

liczba książek: 12

Ksiązki które czytam

autor: Magdalena gajewska

liczba książek: 358

2 books in 1 & maybe another book

autor: Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

autor: Chicken Momma

liczba książek: 36

Finished books Library 2

autor: Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475

Books read and loved 2

autor: Lau reads n reads

liczba książek: 239

2025 Spooky, Sexy, Scary

autor: Mia Mina MacDonald

liczba książek: 6

Read 2025

autor: Desireeg87

liczba książek: 26

2

autor: mary

liczba książek: 5