
Gdy wzywa mrok
Autorzy
Lektury
90,3K
Rozdziały
43
W pogoni za samochodami
„Nie chcę się przeprowadzać do strasznego domu, w którym kogoś zamordowano”, poskarżyłam się Haylee, kiedy skończyłyśmy myć podłogę w kuchni. „Chcę zostać tu z tobą”.
Zatrzymała się z wiadrem w dłoni. „Co? Co masz na myśli? Co tam się stało?”
„Nie wiesz? Nasze matki rozmawiały o tym przez wiele miesięcy. Virginia Cole napisała o tym całą książkę”.
„Zazwyczaj nie słucham mojej matki”, powiedziała Haylee. „Poza tym czytanie to raczej zajęcie mojej mamy”.
„Też nie czytałam tej książki”, przyznałam, opierając mop o ścianę. „Ale sprawdziłam kilka faktów w internecie. Są bardzo krwawe i przerażające”.
„Krwawe i przerażające?” powtórzyła Haylee z zaciekawieniem w głosie. „Opowiedz mi więcej”.
„Cóż, świadkowie mówili, że Johnsonowie byli normalną rodziną. Ale potem pewnej nocy najstarsza córka wróciła do domu i odkryła, że cała jej rodzina została otruta”.
Haylee wzięła szybki wdech. „Biedna dziewczyna! Czy tylko ona przeżyła?”
„Nie, jej brat też przeżył, ale artykuły nie podawały o nim wielu szczegółów. Był wtedy jeszcze niepełnoletni”.
„Czy kiedykolwiek dowiedzieli się, kto to zrobił?”
„To była jedna z córek”, powiedziałam jej. „Chyba miała na imię Melinda. Podobno miała problemy ze zdrowiem psychicznym”.
„I po tym poznali, że to ona?” zapytała Haylee z dezaprobatą. Dodała: „Problemy ze zdrowiem psychicznym nie czynią z nikogo potwora”.
„Nie, ale trudno sobie wyobrazić, że coś tak strasznego wydarzyło się w tak pięknym domu”, powiedziałam.
„Widziałam zdjęcia tego miejsca w internecie. Bardzo chciałabym mieszkać w takim domu”, wyznała Haylee. Potem dodała szybko: „Ale nie zamieniłabym cię na ten przywilej. Ugh, robi mi się niedobrze”. Spojrzała na mnie wielkimi oczami. „Co ja bez ciebie zrobię?”
„Może wreszcie zbierzesz się na odwagę, żeby zaprosić Paytona na randkę, skoro nie będzie mnie już tutaj, żeby ci w tym przeszkadzać”, odpowiedziałam.
Payton był chłopakiem z naszego rocznika, w którym obie podkochiwałyśmy się od pierwszej klasy liceum. Aby ratować naszą przyjaźń, postanowiłyśmy, że nigdy nie będziemy się z nim umawiać.
„Dharma, gdybym musiała wybierać między tobą a Paytonem, za każdym razem wybrałabym ciebie”, zapewniła mnie lojalnie.
„A gdyby było dwóch takich jak on?” zapytałam, unosząc brew.
Haylee zamilkła i w zamyśleniu przygryzła dolną wargę, udając, że się nad tym zastanawia. Jej zabawna mina sprawiła, że wybuchnęłam śmiechem.
Zanim zdążyłam powiedzieć coś więcej, moja matka stanęła w drzwiach. „Pominęłyście jedno miejsce w rogu”, powiedziała, wskazując na idealnie czystą podłogę.
Haylee westchnęła i przejechała mopem po tym miejscu.
„Dlaczego musiałaś sprzedać dom tak wybrednym kupcom?” zapytałam zła, zdejmując gumowe rękawiczki i wrzucając je do wiadra z resztą naszych rzeczy do sprzątania.
„Ponieważ chcieli zapłacić pełną cenę”, odpowiedziała moja matka, rozglądając się po pokoju. Wydawała się zadowolona, po czym znów spojrzała na mnie. „Czy pamiętałaś, żeby oddać kartony z darami?”
„Zrobiłyśmy to dziś rano, ale mówiąc szczerze, większość rzeczy Dharmy trafiła do mnie”, zażartowała Haylee, przerzucając swoje długie, blond włosy przez ramię. „Jestem osobą bardzo potrzebującą”.
Moja matka próbowała posłać Haylee surowe spojrzenie, ale wyraźnie nie mogła powstrzymać uśmiechu. „Chyba ciebie będzie mi brakować najbardziej”.
„I ja też będę za wami tęsknić, pani Dupree!” krzyknęła Haylee. „Nie mogę uwierzyć, że zacznę ostatnią klasę liceum bez Dharmy”.
Kiedy Haylee to powiedziała, poczułam ścisk w żołądku. Haylee i ja byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od mojego pierwszego dnia przedszkola, a nasza relacja przetrwała każdy etap naszego dorastania.
Przeszłyśmy razem przez okres dojrzewania, a kiedy większość mojej klasy bardzo stresowała się rozpoczęciem liceum, ja czułam się bezpiecznie, wiedząc, że Haylee będzie przy mnie.
Ale w tym roku miałam pójść do nowej szkoły, wiele kilometrów stąd, a Haylee nie będzie obok, aby dodawać mi odwagi.
Gorące łzy zakręciły mi się w oczach. Haylee to zauważyła i jej oczy też zaczęły napełniać się łzami. Zanim jednak zaczęłyśmy płakać na dobre, wtrąciła się moja matka.
„Nadal będziecie mogły ze sobą rozmawiać i się widywać”, powiedziała spokojnie, obejmując mnie opiekuńczo ramieniem. „A podczas przerw w nauce możemy kupować Haylee bilet na samolot, żeby mogła nas odwiedzić”.
„Ale ja nie chcę się przeprowadzać”, oświadczyłam stanowczo. „A już na pewno nie do domu, w którym podobno straszy”.
„W tym domu nie straszy, a przynajmniej już nie”. Moja matka zaśmiała się cicho. „Według Virginii odkryto, dlaczego dom był tak pełen duchów, i od tamtej pory jest cicho”.
„Cicho?” powiedziała Haylee. „To znaczy tylko tyle, że duchy śpią i czekają na odpowiedni moment, żeby pożreć nastoletnią dziewczynę!”
Dźgnęłam ją w bok. „Przestań tak dramatyzować”.
„Dom jest bardzo uroczy”, powiedziała moja matka. „Dzięki nowym przepisom dostałam pozwolenie na pracę na parterze, więc nigdy nie będę daleko od Dharmy ani od domu”.
Starałam się nie krzywić. Chociaż moja matka uważała to za wielką zaletę, ja zupełnie się z tym nie zgadzałam. Żadne dziecko nie chciało być pod stałą kontrolą rodzica.
„Jeśli dół będzie zajęty przez twoją przychodnię, to gdzie będziemy mieszkać?” zapytałam ostro.
„Tylko przednie pokoje i jedna łazienka dla gości będą przeznaczone do pracy. Jest jeszcze salon, dwie dodatkowe łazienki, kuchnia i pięć sypialni, co w zupełności zaspokoi nasze potrzeby”, wyliczyła szybko moja matka, dając znak, że nie chce słyszeć więcej protestów.
Rozmawiałyśmy o tym już wiele razy i domyślałam się, że była już tym zmęczona.
„Dobrze”, powiedziałam, ustępując. „To znaczy, że możemy zostawić jeden pokój tylko dla Haylee”.
„Mogę ci wysłać paczkę z moimi rzeczami, jeśli będziesz chciała go urządzić po swojemu”, zaproponowała.
„To może być wielka przygoda dla nas wszystkich”, powiedziała moja matka, rozkładając ramiona, abyśmy mogły zebrać się w szybkim, grupowym uścisku.
Kiedy nas puściła, powiedziała: „Skoro sprzątanie jest zakończone, musimy ruszać. Chciałabym dotrzeć do domu przed jutrzejszym wieczorem. Haylee, może pomożesz Dharmie zanieść resztę naszych toreb, a ja w tym czasie zamknę drzwi?”
Z niechęcią Haylee poszła za mną do drzwi wejściowych, gdzie leżała reszta bagaży. „To jest takie niesprawiedliwe”, narzekała Haylee, zarzucając moją torbę na ramię. „Szkoda, że nie mogę pojechać z tobą”.
„I stracić swoją szansę z Paytonem?” zażartowałam, otwierając drzwi.
„Przeprowadzasz się do Kalifornii, krainy pięknych ludzi”, powiedziała Haylee. „Poznasz tam chłopców o wiele lepszych niż Payton”.
„Nie przeprowadzamy się do Hollywood”, przypomniałam jej. „Chłopcy w naszym nowym sąsiedztwie pewnie będą równie nudni, jak chłopcy tutaj”.
„Niedługo będziemy musiały zacząć nazywać chłopców w naszym wieku mężczyznami”, zauważyła Haylee.
„Nie, oni nadal będą tylko chłopcami”, powiedziałam, gdy pakowałyśmy torby do bagażnika samochodu mojej matki i zatrzaskiwałyśmy klapę. „Poza tym wątpię, żeby którykolwiek z nich się mną zainteresował”.
Haylee zaśmiała się głośno i pokręciła głową. „Z twoimi ciemnymi włosami i błyszczącymi, zielonymi oczami? Nie sądzę, żeby jakikolwiek mężczyzna mógł ci się oprzeć”.
Spojrzałam na Haylee, podziwiając jej niebieskie oczy, blond włosy i klasyczną, amerykańską urodę. Zawsze byłam o nią trochę zazdrosna, ponieważ z łatwością wtapiała się w tłum w szkole.
Choć mój ojciec pochodził z Europy, moja matka była z Indii i bardzo wyróżniała się w naszym miasteczku. Odziedziczyłam po niej ciemne włosy i ładną, ciemną cerę, a po ojcu kształt twarzy i zielone oczy.
Moja matka często prosiła, abym spojrzała jej prosto w oczy, twierdząc, że widzi w nich błysk mojego ojca.
„Przeprowadzka do miejsca, gdzie ludzie są bardziej różnorodni, może być dużą zaletą”, powiedziała Haylee. „Większość tutejszych prowincjuszy nie wie, jak się zachować przy takiej dziewczynie jak ty”.
„Ja też nie wiedziałabym, co z nimi zrobić”, mruknęłam cicho, ponieważ moja matka stała teraz na schodkach i siłowała się z zamkiem w drzwiach wejściowych.
Zamek był zardzewiały od lat nieużywania. Nikt w mieście nie miał w zwyczaju zamykać drzwi na dwa spusty. Nam, dzieciakom, bardzo to odpowiadało, bo brak dbałości rodziców o bezpieczeństwo był bardzo przydatny, kiedy chciałyśmy wymknąć się z domu.
W końcu mojej matce udało się zamknąć zamek. „Będzie nam trudno wejść w nawyk zamykania drzwi na noc”, skomentowała.
Haylee pochyliła się w moją stronę i rzuciła żartobliwie: „Koniec z nocnymi wyjściami dla ciebie”.
Pokręciłam głową. „To bez znaczenia. Nie będzie tam Haylee, z którą mogłabym się nimi cieszyć”.
Jej oczy znów zaszły łzami, po czym zamknęła mnie w niedźwiedzim uścisku. „Będę cię odwiedzać przy każdej możliwej okazji”.
„Przysięgasz?”
„Obiecuję”, stwierdziła stanowczo. „A teraz lepiej już jedź. Słońce zachodzi, a noc nadciąga…”, oznajmiła dramatycznym tonem, próbując rozładować napięcie.
„Haylee, nie wiem, co my bez ciebie zrobimy”. Moja matka podeszła do niej i przytuliła ją na pożegnanie.
„Ja też będę za wami tęsknić, Deva”, wyznała, owijając ramiona wokół mojej matki, a potem zapytała: „Czy w porządku będzie, jeśli zacznę mówić do pani Deva?”
„Tylko ten jeden raz”, zażartowała moja matka, puszczając Haylee. Zwróciła się do mnie i zapytała: „Jesteś gotowa?”
Choć wcale nie byłam gotowa, kiwnęłam głową na znak zgody, po czym odwróciłam się do Haylee. „Będę do ciebie pisać przez całą drogę”.
„Byle nie po dziesiątej wieczorem”, ostrzegła mnie Haylee. „Jutro mam szkolenie w nowej pracy i moja mama mnie zabije, jeśli się spóźnię”.
Moja matka usiadła na miejscu kierowcy i odpaliła samochód, dając znak, że czas kończyć. Wsiadłam do środka i opuściłam szybę, żebyśmy mogły z Haylee dokończyć nasze pożegnanie.
„Będę do ciebie pisać każdego dnia”, powiedziałam.
„Lepiej żebyś to robiła!” zawołała Haylee, machając ręką i truchtając za jadącym ulicą samochodem.
Wystawiłam rękę przez okno i machałam, dopóki moja matka nie wyjechała na główną drogę, a Haylee zniknęła mi z oczu.
Westchnęłam i zamiast tego skupiłam się na uciekającej drodze. „Dlaczego musimy się wyprowadzać?”
Dłonie mojej matki zacisnęły się trochę mocniej na kierownicy. „Dharma… już o tym rozmawiałyśmy”.
„Wiem, wiem…”, jęknęłam. „Przepraszam. Więcej o tym nie wspomnę”.
Doskonale wiedziałam, dlaczego moja matka tak bardzo pragnęła zacząć wszystko od nowa. Po śmierci mojego ojca stała się zamknięta w sobie, zlikwidowała swoją przychodnię i uciekła w świat książek.
Właśnie w ten sposób odkryła Virginię Cole i stary dom pisarki, w którym straszyło.
A teraz to był nasz stary dom, w którym straszyło.














































