
Wyścig serc
Autorzy
SA Penny
Lektury
35,9K
Rozdziały
45
Rozdział 1
Uśmiechnęłam się i odwróciłam bokiem, gdy błysnęły flesze aparatów.
„Naprawdę nie mogę cię nigdzie ze sobą zabrać”, westchnęła pod nosem moja najlepsza przyjaciółka, Lizzie. Przyciągnęłam ją do siebie, splatając nasze ramiona.
„Hej, przynajmniej świat może podziwiać twoje niezwykłe umiejętności makijażowe”.
Prychnęła, odrzucając swoje długie, lśniące, rude włosy na plecy. „Zawsze piszą, że to twoja naturalna uroda. Gdyby tylko wiedzieli, jak ciężko pracuję, żebyś wyglądała tak cholernie seksownie”.
Roześmiałam się z jej żartów. Kręciłam głową, gdy odchodziłyśmy od fotografów. „Masz do malowania płótno najwyższej jakości”, zażartowałam, chociaż po części była to prawda.
Rodzice przekazali mi świetne geny. Tata był przystojnym brytyjskim gwiazdorem rocka. Skradał serca w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych i robi to nawet teraz. Może i się starzeje, ale jego uroda przetrwała próbę czasu.
Jeśli chodzi o moją mamę, była oszałamiającą supermodelką. Cokolwiek zrobiła, zawsze wywoływało to medialną burzę. Wydaje się, że to też po niej odziedziczyłam…
„Heather, zaczekaj! Czy chcesz skomentować nowy związek twojego byłego, Richiego Clintona?”
Przygryzłam dolną wargę. Powstrzymałam się przed zasugerowaniem jej, żeby zainwestowała w wibrator. Informacja o mojej roli w nowym filmie miała właśnie trafić do mediów. Już teraz krążyły plotki o możliwym Oscarze.
Zespół PR wbijał mi do głowy, jak ważne jest trzymanie języka za zębami. Wcale nie przychodziło mi to z łatwością. Rozmawianie o zabawkach erotycznych było zdecydowanie zabronione.
„Chodź, napijmy się czegoś. Grant zarezerwował nam stolik w namiocie dla gości Stone Racing”, powiedziała Lizzie, ściskając moją dłoń.
Skinęłam głową. Mój wysoki kucyk nagle wydał mi się zdecydowanie zbyt ciasny. Nie mogłam jednak winić tylko jego za moje napięcie.
Pieprzony Richie Clinton nieźle dał mi w kość. Porysowanie kluczem jego nowiutkiego Ferrari to było zaledwie muśnięcie bólu, jaki chciałam mu zadać.
„Kogo obchodzi, co oni gadają! Twoje cycki wyglądają niesamowicie, a Richie to frajer”, rzuciła Lizzie, gdy szłyśmy za ochroną przez zatłoczony tor wyścigowy.
Roześmiałam się, wdzięczna za moją mocną opaleniznę i koszulkę z głębokim dekoltem. Richie nie wypowiadał się o mnie zbyt miło w ostatnim wywiadzie. Nie było to zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie był wtedy na haju.
Uciekłam na Hawaje, gdy wybuchła medialna burza wokół naszego rozstania. On był w trasie koncertowej. To oznaczało, że co wieczór stawał na scenie i gadał na mnie gówno.
Nie było mi łatwo sobie z tym poradzić, ale wychodziłam na prostą. Zwłaszcza teraz, gdy byłam w Wielkiej Brytanii.
Mogłam spędzić trochę czasu z tatą i moją najlepszą przyjaciółką, Lizzie. „Dzięki, ale wątpię, żeby ktoś to zauważył. Sama zawsze mi powtarzasz, że żeby zwrócić tutaj na siebie uwagę, potrzebne są dwa koła i ogromny silnik”.
Zaśmiała się. „Być może, ale seksowna blond gwiazda kina może stanowić pewne odwrócenie uwagi”.
Prychnęłam i zsunęłam okulary przeciwsłoneczne z powrotem na oczy. Obecność tutaj to była ostatnia rzecz, na jaką miałam ochotę. Lizzie jednak nalegała.
Ona i Grant byli dla mnie tacy wspaniali przez te wszystkie lata. Nie chciałam ich zawieść. Moja obecność na tym wydarzeniu miała przyciągnąć uwagę mediów. Wiedziałam, że Grant liczył na zdobycie nowych umów sponsorskich.
„Wiesz, nigdy wcześniej nie byłam na wyścigach motocyklowych. Mój tata jest wielkim fanem. Bardzo się ucieszył, gdy mu powiedziałam, że dzisiaj tu przyjdę”, powiedziała, gdy przechodziłyśmy przez szklane drzwi do budynku.
„Dzisiejszy dzień jest naprawdę ekscytujący i ważny. Stone Racing może wygrać mistrzostwa, jeśli Jason zajmie pierwsze miejsce w obu wyścigach”, wyjaśniła Lizzie, machając do kilku osób.
Czułam na sobie wiele spojrzeń, gdy szłyśmy w stronę strefy plenerowej. Rozciągał się stąd wspaniały widok na tor. Był tu również ogromny ekran pokazujący każdy moment wyścigu.
„Brzmi ciekawie, ale nie wiem, czy to coś dla mnie”, powiedziałam, czując się trochę nieswojo.
„Po prostu poczekaj! Jak tylko weźmiemy drinki i zacznie się akcja, wciągniesz się na całego!”
***
„O mój Boże!”, krzyknęłam, łapiąc Lizzie za ramię. „Jak to możliwe, że z niego nie spadł?”
Pokręciła głową i sięgnęła po kieliszek szampana. „Nie mam pojęcia, jak oni potrafią aż tak pochylić motocykl. Bardzo się cieszę, że Grant już się nie ściga. Na samą myśl jest mi niedobrze z nerwów”.
Wszyscy wstrzymali oddech, gdy dwa motocykle prawie się zderzyły. Okazało się, że nie doceniłam tego, jak cholernie szalonym trzeba być, żeby brać udział w wyścigach motocyklowych.
„Jeśli Jason to wygra, to będzie koniec. Zdobędzie mistrzostwo!”, pisnęła z radości Lizzie, gdy motocykle rozpoczęły ostatnie okrążenie.
Uśmiechnęłam się na widok jej entuzjazmu. Często opowiadała o mężu i jego zespole, ale do tej pory nie okazywałam temu zbytniego zainteresowania.
Teraz jednak to zrozumiałam. Adrenalina krążyła w moich żyłach od samego patrzenia. To było porywające.
„Tak!!!”, wrzasnęła Lizzie, gdy motocykle przekroczyły linię mety.
Przytuliłam ją mocno, gdy zapiszczała. „Chodź! Musimy iść popatrzeć, jak odbierają nagrody”.
Poszłam za nią. Porozmawiała z ochroniarzem, który zaprowadził nas na tor.
„Kochanie!”
Lizzie utonęła w ramionach męża. Potem on przyciągnął mnie do uścisku. „To po prostu niesamowite!”
Skakałam z nim z radości. Nastrój świętowania był zaraźliwy. „Dobrze się bawisz, Heather?”, zapytał, ściskając moje ramię.
„Tak! Jest wspaniale. Nigdy nie sądziłam, że to coś dla mnie, ale teraz trochę w to wsiąkłam”, odpowiedziałam, chociaż ryk silników zagłuszał mój głos.
Uśmiechnął się i wskazał głową na podium. „Masz ochotę wręczyć komuś trofeum?”
Spojrzałam na niego z zaskoczeniem, a potem popatrzyłam na scenę. Szampan, którego wcześniej piłam, zaszumiał mi w głowie na tyle, że zaczęłam to rozważać.
„Nie macie już kogoś, kto to zrobi?”, zapytałam.
Wzruszył ramionami i złapał mnie za rękę. „Nikogo tak wspaniałego i sławnego jak ty. Co o tym myślisz, Lizzie?”
Pisnęła i poklepała mnie po plecach. „Wskakuj tam, dziewczyno! Ogarnę twoją twarz. Wyglądasz na bardzo spoconą”.
Uśmiechnęłam się. Na najlepszą przyjaciółkę zawsze można liczyć, że sprowadzi twoje ego na ziemię.
Zanim zdążyłam dalej protestować, oboje ciągnęli mnie w stronę sceny.
***
Słońce mocno we mnie prażyło, gdy starałam się skupić. Wszystko działo się tak szybko.
Liz przypudrowała mi twarz, podczas gdy Grant rozmawiał z jednym z organizatorów imprezy. Jego pomysł im się spodobał. Teraz miałam wręczyć puchar za pierwsze miejsce. Okazało się, że zajął je zawodnik z zespołu Granta.
Tłum wiwatował, gdy pojawił się pierwszy zawodnik i zajął miejsce na podium. Facet z drugiego miejsca wyglądał na mniej zadowolonego.
Szczerze mówiąc, powiedziałabym, że był nieźle wkurzony. Nie obchodziło go też to, czy ktoś to zauważy.
„A teraz powitajcie zwycięzcę wyścigu i mistrza z 2022 roku, Jasona Jonesa”.
Dołączyłam do braw tłumu, ale kiedy wyszedł na scenę, moje serce zabiło szybciej. Ten mężczyzna emanował takim seksapilem, że aż uginały się pode mną nogi. Jego zmierzwione, czarne włosy idealnie pasowały do twarzy, nadając mu zniewalający wygląd.
To niemożliwe, żeby tak przystojną twarz zakrywał kask ochronny… Mógłby być modelem. Wzięłam głęboki oddech, zafascynowana nim, gdy wskoczył na podium. Entuzjastycznie machał do zgromadzonego w dole tłumu.
Wszystko w nim było niezwykle fajne i swobodne. Z zainteresowaniem obserwowałam, jak zaczęto grać brytyjski hymn państwowy.
„W porządku, kochana. Podam ci puchar, a ty podejdziesz z nim i wręczysz go Jasonowi”, powiedział starszy facet, poklepując mnie po ramieniu.
Skinęłam głową. Nagle pożałowałam, że się na to zgodziłam. Kiedy nadeszła moja kolej, w moim brzuchu fruwały stada motyli.
To uczucie przybrało na sile, gdy szłam przez scenę. Jason przyglądał mi się uważnie, co tylko potęgowało moje zawstydzenie.
„Gratulacje”, wymamrotałam, z trudem utrzymując jego spojrzenie.
„Dziękuję, ślicznotko”, odpowiedział z silnym północnym akcentem. Brzmiał jak mój tata. Zastanawiałam się, czy on też pochodzi z Leeds.
Niepewna, co powinnam zrobić dalej, zamarłam. Pochylił się do przodu, a jego niebieskie oczy były pełne ciepła.
„Lepiej stań z boku, bo inaczej ta wspaniała kreacja dostanie porządną dawkę szampana”.
Mój umysł potrzebował chwili, żeby zrozumieć, co miał na myśli. Oczywiście, obchody na podium wiązały się z pryskaniem szampanem z butelek.
Nawet ja o tym wiedziałam. Zdążyłam zrobić tylko krok do tyłu, kiedy poczułam, jak zimny, gazowany płyn oblewa mnie w całości.
Zapiszczałam. Rozpaczliwie próbowałam uniknąć opryskania, ale i tak zostałam kompletnie przemoczona.
„Daj już spokój, Gino”, zainterweniował Jason. Stanął przede mną, żeby osłonić mnie przed wkurzonym zdobywcą drugiego miejsca.
„Dzięki”, wymruczałam. Byłam w pełni świadoma błysków aparatów, które uwieczniały naszą krótką wymianę zdań.
Milczał. Zamiast tego pociągnął spory łyk prosto z butelki szampana. Już miałam odejść, ale chwycił mnie za rękę.
„Chcesz trochę?”, zapytał. Figlarny błysk w jego oczach sprawił, że krew zaczęła mi szybciej krążyć.
„Nie mogę!”, szepnęłam, bardzo świadoma bliskiego dotyku naszych dłoni. „Nie powinno mnie tu już być”.
„Cóż, w takim razie będzie smakować jeszcze lepiej”, odpowiedział. Unosił butelkę do moich ust.
Zamknęłam oczy, gdy zimny, ostry w smaku płyn wypełnił mi usta. Smakował niesamowicie. I to nawet mimo tego, że byłam pewna, iż wcześniej piłam trunki o wiele lepszej jakości.
Jason cofnął butelkę. Jego uśmiech był wręcz elektryzujący.
„Okej, w takim razie życzę miłego świętowania”, powiedziałam. „I dzięki, że dałeś mi spróbować”.
Puścił do mnie oko. W duchu jęknęłam nad własnym doborem słów. Wiwaty tłumu przybrały na sile, odciągając naszą uwagę w ich stronę.
Inny zawodnik, ten, który zajął trzecie miejsce, zaczął właśnie oblewać świętujących w dole ludzi.
„Lepiej wrócę do zabawy”, powiedział. Po czym podbiegł do barierek i uniósł butelkę wysoko w górę.
Wymknęłam się stamtąd. Przyjęłam ręcznik od mężczyzny czekającego za sceną. Gdy ocierałam z siebie szampana, nie mogłam pozbyć się z ciała tej elektryzującej energii, która pozostała po oblewaniu.
Coś mi podpowiadało, że to nie będzie ostatnie spotkanie z Jasonem Jonesem…













































