
Serca Alaski Prequel: Miłość i Alaska
Autorzy
Lektury
343K
Rozdziały
32
Rozdział 1
KIERA
Zimny wiatr smaga moją nagą skórę i sprawia, że drętwieje mi nos. Patrzę, jak mój ciepły oddech miesza się z mroźnym powietrzem, niczym para unosząca się nad kubkiem gorącej herbaty.
Zimno nigdy mi nie przeszkadzało – ani gdy dorastałam w Maine, ani podczas zim w Nowym Jorku, a na pewno nie teraz na Alasce.
Patrząc w dal poza swój własny oddech, na ośnieżone świerki, odległe góry spowite bielą i spokojne, lodowate wody zatoki Kachemak, przypominam sobie, dlaczego tak bardzo kocham to miejsce.
Odkąd byłam dzieckiem, odwiedzałam Homer na Alasce podczas zimowych ferii z rodzicami, którzy są zapalonymi narciarzami. Nasza drewniana chata zawsze była dla nas drugim domem, a że klub narciarski znajduje się zaledwie krótką przejażdżkę stąd, nigdy nie miałam okazji zwiedzić reszty Alaski.
Ale to ma się wkrótce zmienić. Moja miłość do Alaski jest głęboka, a zaangażowanie w pomoc zwierzętom niezachwiane. Zew alaskańskiej dzikiej przyrody jest po prostu niemożliwy do zignorowania.
Wiedziałam, że chcę spędzić więcej czasu na Alasce, a czy jest na to lepszy sposób niż studia magisterskie w samym sercu dzikiej natury? Mając już licencjat ze zdrowia zwierząt i zaledwie tydzień do Bożego Narodzenia, przyleciałam na Alaskę wcześniej, by zacząć rozglądać się za uczelniami i złożyć dokumenty na przyszły rok.
Niemal czuję smak tych lodowatych, ekscytujących możliwości, które na mnie tutaj czekają.
„Proszę, proszę, czy to nie Kiera Sutter znów szaleje na stokach?”
„Hej, Ale, jak się masz?” Podchodzę do schroniska w ośnieżonych butach narciarskich, witając się z Alem, który odkąd tylko pamiętam pracuje za ladą kawiarni w schronisku.
„Wszystko po staremu. Znowu przyjechałaś na święta? Nie widziałem jeszcze twoich rodziców.”
„Przyjadą za kilka dni. Ja przyjechałam wcześniej, żeby sprawdzić tutejsze uczelnie.”
„Naprawdę? Aż tak mnie lubisz, że szukasz pretekstu, by tu zostać.”
Śmieję się z jego komentarza. „Wybacz, Ale, ale chyba jesteś dla mnie trochę za stary.”
„Jak wolisz.”
Znowu się śmieję, rozbawiona jego udawaną urazą. „Poza tym nie sądzę, żeby w Homer były jakieś uczelnie. Chociaż tak naprawdę nigdy nie wyjeżdżałam poza ośrodek narciarski, więc nie mam pewności, to mam nadzieję, że gdzieś na Alasce znajdzie się dla mnie jakaś szkoła.”
„A co studiujesz?” zapytał Ale.
Odpowiedziałam z dumą: „Mam już licencjat ze zdrowia zwierząt. Chcę zostać weterynarzem, najchętniej od dzikiej przyrody. Pomyślałam więc, że nie ma na to lepszego miejsca niż Alaska.”
„Cóż, nie znam się zbytnio na tutejszych uniwersytetach, ale mogę dać ci to.” Ale podał mi ulotkę wyciągniętą spod lady. „Noah to tutejszy chłopak z Homer, który właśnie rozkręca własny biznes turystyczny. Zna każdy cal Alaski i na pewno może pokazać ci miejsca z dala od utartych szlaków. Jestem pewien, że chętnie cię oprowadzi.”
Uśmiechnęłam się z wdzięcznością. Zerkając na ulotkę, zobaczyłam mały wodnosamolot reklamujący firmę turystyczną o nazwie Jones Adventure Tours z podanym na dole numerem telefonu.
„Dzięki, Ale. Zjadę ze stoku jeszcze raz, zanim słońce zniknie.” Ale skinął mi na pożegnanie, a ja ruszyłam w stronę drzwi schroniska, chowając bezpiecznie ulotkę do kieszeni i zapinając kurtkę, gotowa na to, by lodowata pogoda znów mnie przebudziła.
***
„Hej ty!” Uśmiechnęłam się, trzymając telefon przy uchu, idąc następnego ranka żwawym krokiem przez centrum Homer.
„Dziwię się, że przy tym twoim obłędnym gadaniu o jeżdżeniu na nartach aż do utraty sił w nogach, znalazłaś czas, żeby do mnie zadzwonić.”
Przewróciłam oczami na te dramatyzowania mojej najlepszej przyjaciółki Alexy. „Ha, ha. Bardzo śmieszne. Wczoraj nasyciłam się nartami i było wspaniale. A ty kiedy tu przyjedziesz, żeby przekonać się o tym na własnej skórze?”
„Może i jestem z Maine, ale wiesz, że narty to nie moja bajka. Prawdziwe pytanie brzmi: kiedy wracasz? Wciąż jestem mega zawiedziona, że ominie cię coroczna kolacja wigilijna u Tiny.”
Mój brzuch zaczął burczeć na samą myśl o domowym jedzeniu mamy Josha, którego Alexa poznała na pierwszym roku studiów, zostawiając mnie w roli piątego koła u wozu.
Ciężko westchnęłam do telefonu. „Alexa, przecież wiesz, że przyjechałam tu rozejrzeć się za szkołami.” Ja i Alexa byłyśmy nierozłączne od dziecka, od wspólnego dorastania w Maine aż po czasy studiów. Wiedziałam jednak, że nasze drogi w końcu poprowadzą nas w różnych kierunkach.
Ponieważ Alexa rozwijała karierę projektantki mody i była w związku z Joshem, wiedziałam, że to Nowy Jork stanie się jej nowym domem. Ale jeśli chodziło o mnie i moją karierę, w głębi duszy obie wiedziałyśmy, że mnie zawsze ciągnęło na Alaskę.
„Wiem, wiem.” Alexa wydęła wargi. „Jak ci idą poszukiwania?” zapytała ze smutkiem, ale wiedziałam, że martwi się o mnie i moją przyszłość.
Zatrzymałam się, zanim odpowiedziałam, patrząc na witrynę w Homer i podziwiając te wszystkie lokalne sklepiki. Mój wzrok spoczął na markizie nad firmą, na której widniał napis Jones Adventure Tours.
Olśniło mnie i wyciągnęłam z kieszeni kurtki ulotkę, którą wczoraj dostałam od Alego. Na pogniecionej ulotce ze zdjęciem małego wodnosamolotu widniała ta sama nazwa firmy, co na markizie, przed którą właśnie stałam: Jones Adventure Tours.
„Kiera?” Głos Alexy zabrzmiał echem w moim uchu.
„Tak? Przepraszam, co mówiłaś?”
„Pytałam, jak idą poszukiwania uczelni?”
„Och, mam nadzieję, że dzisiaj znajdę jakieś odpowiedzi. Właściwie to muszę już kończyć.”
„Okej, w takim razie zadzwoń, jak będziesz miała jakieś wieści. I nie zapominaj o swojej najlepszej przyjaciółce.”
Znów się uśmiechnęłam. „Nie zapomnę. Też cię kocham. Pa.” Schowałam telefon do kieszeni, pociągnęłam za klamkę i wchodząc do środka, usłyszałam dźwięk dzwoneczka zwiastujący moje nadejście.















































