Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Seria Diablon Tom 5

Seria Diablon Tom 5

Autorzy
G. M. Marks
Lektury
17,4K
Rozdziały
22
Autorzy
G. M. Marks
Lektury
17,4K
Rozdziały
22
💞Poliamoria💪🏻Samce alfa💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🧙‍♂️Paranormalne i fantasy🧌Potwory👩🏻‍🍼Matki

W świecie, w którym królują pierwotne instynkty i nadprzyrodzone zdolności, Lilitha mierzy się ze złożonością miłości, władzy i przetrwania w swoim klanie. Zmagając się ze swoją ewoluującą rolą i zbliżającym się narodzinami dziecka, Lilitha musi stawić czoła zewnętrznym zagrożeniom i wewnętrznym konfliktom, które wystawiają na próbę jej lojalność i siłę. Pełna zaciętych walk, intensywnych relacji i wiszących na włosku niebezpieczeństw, podróż Lilithy to wciągająca opowieść o odporności i transformacji.

Podróż się zaczyna

Książka 5.

Podróż Lilithy była ciężka i przerażająca. Szła z trudem, co chwilę oglądając się za siebie w nadziei, że zobaczy Silusa, ale jego tam nie było. Nasłuchiwała uważnie, czy nie usłyszy Damona lub Mateusa. Czy będą wściekli? Czy Carmella będzie krzyczeć? Czy w ogóle wiedzieli, co się dzieje? Miała nadzieję, że nie.
Błagam, niech nie przyjdą. Niech nie przyjdą.
Łzy cisnęły się jej do oczu, ale powstrzymywała je. Serce bolało ją za nienarodzonym dzieckiem i jego ojcem. Co się z nimi stanie? I co stanie się z nią? Droga była długa i męcząca, a Lilitha była wykończona. Będąc w zaawansowanej ciąży, jej ciało domagało się odpoczynku. Gdy dzień chylił się ku końcowi, bardziej się potykała niż szła. Mężczyźni po obu jej stronach musieli ją podtrzymywać.
Podnosili ją brutalnie za ramiona, sprawiając jej ból. Nie dali jej ani kropli wody i czuła się fatalnie. W końcu się zatrzymali.
Jej nadgarstki zostały uwolnione na moment, tylko po to, by mogła się napić. Potem przywiązali ją do drzewa. Jej ręce owinięto wokół grubego pnia dębu, a twarz przyciśnięto do szorstkiej kory.
Silus również był związany. Jego łańcuchy były wbite w ziemię. Były tak mocno naciągnięte, że musiał leżeć na brzuchu i nie mógł się ruszyć. Mimo że był unieruchomiony, tuzin Czempionów bacznie go obserwował, trzymając ręce na rękojeściach mieczy.
Więcej Czempionów było rozstawionych wokół obozu, pełniąc wartę. Ich oczy przeczesywały otaczające ich drzewa.
– Niech ognie płoną i trzymajcie się światła. Te bestie żyją w cieniu. Zobaczą was, zanim wy je dostrzeżecie! – krzyknął dowódca.
Lilitha przyglądała się mężczyźnie, który wydawał się być przywódcą. Zastanawiała się, skąd wiedział tak dużo o nich. Był przerażający, mówiąc przez zaciśnięte zęby. Miał na sobie czarną koszulę z białą gwiazdą. Jego twarz przecinała wielka blizna, która w świetle ogniska wyglądała jeszcze gorzej.
Obóz był duży, ale bardzo cichy. Strach trzymał Czempionów w ciągłej gotowości. Dwóm z trzech rannych mężczyzn pomagali ich towarzysze. Trzeci mężczyzna zmarł, a jego ciało było przykryte kocem. Lilitha siedziała przy drzewie ze spuszczoną głową, gdy kapitan się zbliżył. Spojrzał na nią złowrogo, zanim zwrócił się do Silusa.
– No, bestio, gotowy na śmierć? – powiedział złośliwie. – Nie skrzywdzisz już więcej tych dobrych ludzi.
Stał nad Silusem, z założonymi rękami i zaciśniętą szczęką. Mimo że mówił butnie, trzymał się w bezpiecznej odległości. – Powiedz mi, gdzie jest reszta twojej grupy?
Silus milczał. Kapitan wydał z siebie gniewny pomruk. – Pociągnijcie jego łańcuchy!
Silus krzyknął z bólu, gdy świeża krew pojawiła się na jego ramionach i nogach. Lilitha wrzasnęła z przerażenia. Łańcuchy musiały być ostre jak brzytwa.
– Przestańcie! Ranicie go! – krzyknęła.
Kapitan odwrócił się do niej z okrutnym wyrazem twarzy. – Ludzie, rozwiążcie kobietę.
– Zostawcie ją w spokoju! – powiedział Silus głębokim, przerażającym głosem. – Albo przysięgam, że pożałujecie!
Napięta cisza zapadła nad obozem. Jedynym dźwiękiem było ciche pohukiwanie sowy i ciężki oddech Silusa.
– W takim razie odpowiedz na moje pytanie – powiedział cicho kapitan. – Nie mów mi, że taki silny przywódca jak ty zadowala się tylko jedną samicą.
– Nie mam wyboru! Wy, ludzie, wybiliście większość z nas. Ona jest wszystkim, co mi zostało – powiedział Silus, jego głos drżał.
– Smutna historia. Nie jest mi ciebie żal. – Kapitan pochylił się obok Silusa, mówiąc cicho. Lilitha wytężała słuch, próbując usłyszeć ich rozmowę.
– Możesz przestać udawać. Wiem, że wasz przywódca wciąż tam jest. – Uśmiechnął się na widok zaskoczonej miny Silusa. – Tak. Nie myśl, że jestem głupi. Nie jestem jednym z tych bezużytecznych wieśniaków – powiedział złośliwie. – Robię to od dawna. Wiem, jak wy, potwory, myślicie.
Wskazał na swoją głowę, potem na bliznę. – Niektóre lekcje są bolesne, ale nigdy nie zapomniane.
– Ty...! – Silus zaczął, ale nagle przerwał, sycząc z bólu. Spojrzał na kapitana ze złością. – On cię znajdzie i sprawi, że pożałujesz.
Kapitan wstał. – Och, liczę na to, że mnie znajdzie. Co do tego, że pożałuję – wzruszył ramionami – zobaczymy.
Spojrzał na Lilithę i mrugnął. – Wasze rogi i ogony są warte sporo pieniędzy, ale te przywódców są bezcenne. On też będzie mój, zanim tydzień się skończy. Co do pozostałych samic tam na zewnątrz – machnął ręką – nie stanowią zagrożenia. Niech zdychają z głodu.
Po tych słowach odszedł.
***
Lilitha prawie nie zmrużyła oka tej nocy. Jej głowa opierała się o drzewo, a ramiona bolały od niewygodnej pozycji. Plecy czuła, jakby były rozrywane na strzępy. Chciała porozmawiać z Silusem, ale za każdym razem, gdy próbowała, szarpali jego łańcuchami.
Gdy nadszedł świt, obóz został zwinięty i ruszyli w dalszą drogę. Lilitha została brutalnie postawiona na nogi i popchnięta do przodu. Jej ciało było zdrętwiałe i obolałe, plecy piekły, a ona była wykończona po nieprzespanej nocy.
Silus był w jeszcze gorszym stanie. Jego łańcuchy były pokryte krwią i cuchnął. Jego rana przestała krwawić, ale cierpiał katusze z powodu ostrych łańcuchów wżynających się w skórę.
Czempioni trzymali ich osobno. Silus był w środku grupy, otoczony przez strażników. Lilitha szła z tyłu, z rękami związanymi za plecami, z dwoma brutalnymi rycerzami po bokach.
Mimo bólu i zmęczenia, oglądała się za siebie, tylko po to, by zobaczyć dym na niebie. Gdy słońce zaszło, zdecydowali się ponownie rozbić obóz. Przywiązali ją do drzewa, tak jak poprzednio.
Czuła się fatalnie. Nogi miała jak z ołowiu. Piersi były nabrzmiałe i bolesne. Całe ciało drżało ze zmęczenia. Zatrzymali się tylko raz w ciągu dnia, utrzymując mordercze tempo. Silusa nigdzie nie było widać i mogła tylko zgadywać, jak radzi sobie ze swoimi obrażeniami i ostrymi łańcuchami.
Była tak wyczerpana, że jej oczy zamknęły się same z siebie.
Następnego ranka wstali skoro świt. Dopiero po południu dotarli do ścieżki prowadzącej do Esterii. Rozległy się okrzyki.
Serce Lilithy zamarło. Mały wóz z zapasami czekał na nich, wraz z kilkoma końmi i kilkoma Czempionami stojącymi na straży. Wtedy zobaczyła Silusa.
Lilitha próbowała wyrwać się swoim oprawcom, ale szarpnęli ją z powrotem. Wciąż był w łańcuchach, cały we krwi. Był zgarbiony, jego rogata głowa zbyt ciężka dla szyi. Jego oczy były zamknięte. Gdy zawołała jego imię, nie zareagował.
Z rannymi Czempionami na wozie i czystą ścieżką przed nimi, grupa poruszała się szybko. Lilitha nadążała, dysząc, pocąc się i potykając, ale Silus ciągle upadał, zostawiając za sobą ślad krwi. Za każdym razem, gdy upadał, Czempioni ciągnęli jego łańcuchy i zmuszali go do wstania.
– Przestańcie! Nie widzicie, że go zabijacie! – krzyczała.
Ale za każdym razem, gdy Lilitha próbowała protestować, ostry policzek uciszał ją i wszystko, co mogła zrobić, to patrzeć, jak Silus upada raz za razem. Łzy spływały po jej policzkach.
Kiedy w końcu zatrzymali się, by rozbić obóz, Silus leżał na plecach, jego łańcuchy owinięte wokół niego, oddech chrapliwy, powieki drgające. Kiedy oferowali mu wodę, nie miał siły pić.
– Proszę! – błagała Lilitha. – Pozwólcie mi do niego podejść. On jest ciężko chory!
Pobliski Południowiec spojrzał na nią. Był starszy, z czarną brodą siwiejącą na skroniach.
– Co powiedziałaś, diabelska suko? – warknął. – Pomóc ci? Ciesz się, że nie wbijam mu sztyletu w serce i nie robię nam wszystkim przysługi.
Lilitha kopnęła w jego stronę ziemię z warknięciem. Jego twarz poczerwieniała z wściekłości i zerwał się na nogi, z sztyletem w dłoni.
Zanim zdążył się zbliżyć, kapitan zawołał: – Hej!
Mężczyzna schował sztylet.
– Co mówiłem o trzymaniu się z dala od więźniów? – powiedział kapitan.
Południowiec spojrzał na niego gniewnie, patrząc na bliznę na jego twarzy. – Mój błąd – mruknął i odszedł.
Kapitan patrzył, jak odchodzi, po czym zwrócił się do Lilithy. – Ty demoniczna dziwko, powinienem powiesić cię za cycki na gałęziach.
Lilitha przełknęła gniew, kiwając głową w stronę Silusa. – On bardzo cierpi. Jeśli nie pozwolicie mi mu pomóc, umrze.
Zmrużył oczy, patrząc na nią, po czym spojrzał na Silusa, wykrzywiając usta. Mieszanka Południowców i Czempionów obserwowała w milczeniu, jak podszedł i trącił nogę Silusa.
Lilitha skrzywiła się, gdy dźgnął Silusa w oko. Silus się nie poruszył.
– Wody! – krzyknął kapitan.
Czempion przyniósł miskę. Kapitan rozchylił usta Silusa, podczas gdy Czempion wlewał trochę wody. Silus słabo zakaszlał. Nie otworzył oczu.
Krew na jego ramionach, nogach i plecach lśniła w świetle ogniska. Więcej krwi zakrzepło w jego włosach i brodzie. Cuchnął.
Kapitan przygryzł dolną wargę, jego ciemne oczy stawały się jeszcze ciemniejsze, gdy przenosił wzrok między Lilithą a Silusem. – Nie mogę pozwolić, żeby jeszcze umarł.
– Potrzebujemy jedzenia – powiedziała Lilitha desperacko. – Minęły dni, odkąd cokolwiek jedliśmy.
Kapitan wstał. Obrócił się, krzycząc przez obóz: – Przynieście mi ciało!
To był jeden z martwych Czempionów, których zabił Silus. Dwóch kolejnych Czempionów rzuciło go u stóp kapitana, ich twarze pełne obrzydzenia.
Kapitan splunął. – Rozkujcie diabelską sukę. Pozwólcie jej mu pomóc, ale pilnujcie jej jak oka w głowie.
Czempioni spojrzeli po sobie z przerażeniem.
– Zróbcie to! – warknął. – Albo nakarmię nim jednego z was.
– Co z Silusem? – zapytała Lilitha, gdy Czempioni ją rozwiązywali.
– Nie myśl, że poluzuję jego łańcuchy, bez względu na to, jak bardzo jest chory. Zajmij się nim najlepiej, jak potrafisz.
Jej łańcuchy zostały zdjęte i Lilitha zmusiła się do wstania, jej kolana ugięły się, gdy ból przeszył jej lewe biodro. Pokuśtykała i upadła na kolana obok niego. Dotknęła jego policzka.
– Ojcze – szepnęła. Jego oczy drgnęły. Spojrzała na ciało. – Przynieście je tutaj.
Nikt się nie ruszył, światło ogniska migotało na oczach i twarzach mężczyzn.
Lilitha spojrzała na nich gniewnie, ale z trudem wstała. Chwyciła martwego mężczyznę pod pachy i przyciągnęła go bliżej. Jej siła ją zaskoczyła.
Upuściła go obok Silusa, wytarła smugę krwi z rany mężczyzny i przycisnęła dłoń do ust Silusa. Poruszył się, polizał jej dłoń, jego oczy lekko się otworzyły.
– Lilitha – wychrypiał.
– Jestem tutaj – powiedziała z ulgą. – Proszę. – Przyłożyła miskę z wodą do jego ust.
Pił.
Lilitha rozejrzała się po obozie. Było cicho, noc wypełniona tylko dźwiękami cykających świerszczy i cichym rżeniem koni. Wszyscy patrzyli, ich oczy błyszczały w świetle ogniska.
Lilitha czuła napięcie. Oczekiwanie. Wyczekiwanie. Wielu Czempionów patrzyło na nią z niedowierzaniem, jakby nie mogli uwierzyć, że w ogóle jest potworem. Niech tak będzie. Jeśli chcieli przedstawienia, da im je.
Uniosła brudną koszulę martwego mężczyzny, pochyliła się i mocno ugryzła w jego bok.
Obóz wybuchł hałasem: krzyki, szczęk wyciąganych mieczy, odgłosy biegnących stóp.
– Stać! – ryknął kapitan. – Cofnijcie się albo pozbawię was głów!
Lilitha spojrzała na nich wszystkich gniewnie, z ustami pełnymi mięsa. Trzymali się z daleka, niektórzy z mieczami w pogotowiu, Południowcy ponurzy i zniesmaczeni, Czempioni bladzi i z szeroko otwartymi oczami. Dwóch starszych Południowców miało strzały wycelowane w nią, oparte na złowrogo wyglądających drewnianych konstrukcjach.
Wyrzuciła kawałek mięsa na dłoń i podała Silusowi, który pochłonął je, jakby nie jadł od dni. Gdy skończył z tym kawałkiem, kontynuowała odrywanie kawałków mięsa z ciała, karmiąc go, aż jego twarz odzyskała kolor, a oczy zabłysły życiem.
Kiedy w końcu odwrócił się, wydając westchnienie, Lilitha wzięła swoją kolej, by jeść.
Jej rosnący brzuch przeszkadzał jej, gdy próbowała się pochylić, więc musiała użyć rąk, wpychając mięso do ust, rzucając wyzywające spojrzenia ludziom. Jej twarz była umazana krwią. Jej ręce były śliskie od krwi.
Kiedy skończyła, brzuch mężczyzny był wydrążony, krawędzie podwinięte, odsłaniając lśniącą, przesiąkniętą krwią tkankę pod spodem, jego wnętrzności rozrzucone dookoła. Wytarła usta, szarpiąc za kołnierz swojej przesiąkniętej krwią tuniki, która nieprzyjemnie przylegała do skóry.
Następnie zwróciła uwagę na swoich widzów. Wielu się wycofało lub odwróciło wzrok. Niektórzy wymiotowali w krzakach.
Reszta była blada lub szara na twarzy.
Cisza była ogłuszająca.
– Boże w niebie – mruknął jeden z nich.
Kapitan pozostał niemy.
– Jestem potworem – warknęła do nich. – Czego się spodziewaliście?

Odkryj Galateę

UprowadzonaSeria Wilczyca: Schwytanie KateMilczenie oznacza zgodęDziewicza Panna MłodaJego Sex Kitten

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Intriguing

by Ph0n1cs

liczba książek: 19

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 10

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Magical

by MisBehave

liczba książek: 14

Absolutely Loved💙💕

by Ph0n1cs

liczba książek: 13

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Good books

by Nerreffey

liczba książek: 30

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 27

Already read 5

by baleyhottie

liczba książek: 17

High recommended(english/german)

liczba książek: 123

Supernatural

by LoryIo_828

liczba książek: 27