
Śnieżyca w Vermont
Autorzy
Lektury
289K
Rozdziały
10
Chata w New Hampshire
ALYSSA
Błyszczący śnieg padał gęsto i ciężko, a ja byłam wdzięczna, że siedzę w ciepłym barze, mimo dudniącej muzyki i sali wyraźnie pękającej w szwach. Siedziałam sama przy oszronionym oknie, stukając w klawiaturę małego laptopa.
Byłam przy drugim rumie z colą, kiedy kelnerka przyniosła mi danie główne, a ja podziękowałam jej z całego serca. Minęło parę lat, odkąd ostatni raz wyszłam gdzieś zjeść na spokojnie, zamiast zamawiać jedzenie na wynos dla siebie i dzieci.
Tego wieczoru świętowałam po cichu, sama, z ulgą, że w sądzie wreszcie wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Mój były mąż, Levi, miał u siebie nasze dzieci, Michaela i Hannah.
Miałam całą noc dla siebie i zamierzałam ją w pełni wykorzystać. Zadbałam, żeby moje ciemnobrązowe włosy opadały w miękkich, wyprostowanych falach na ramiona, ale na wszelki wypadek miałam przy sobie kilka gumek do włosów.
Botki do kostek pasowały do moich gołych nóg, a pod krótką sukienką nosiłam czarne koronkowe majtki z dopasowanym stanikiem. Wątpiłam, żeby ktoś je zobaczył, ale… na wszelki wypadek.
Wolno mi marzyć, prawda?
Zawsze będę kochać ojca mojej dwójki dzieci, ale czasem miłość po prostu nie wystarcza.
Levi złamał nasze przysięgi małżeńskie dwa lata temu na wieczorze kawalerskim.
Rick, miły i cichy facet, którego znałam tak długo jak Leviego, opowiedział mi o wszystkim. Jestem pewna, że sam też nie był tamtej nocy bez winy, ale twierdził, że to, co zrobił Levi, nie dawało mu spokoju.
Tydzień po imprezie Rick wysłał mi nagranie, na którym Levi, goły jak go Pan Bóg stworzył, pieprzył w tyłek prywatną tancerkę erotyczną w chatce w New Hampshire, gdzie odbywała się impreza.
Była przegięta przez oparcie krzesła z drewna wiśniowego w jadalni, a on brał ją od tyłu, wbijając się w nią bez litości — dokładnie tak, jak mnie przez ostatnią dekadę.
Po obejrzeniu nagrania kilka razy, z gorącymi łzami zalewającymi mi oczy, wysłałam je mojemu ówczesnemu mężowi bez jednego słowa. Nie potrzebowałam słów, żeby dać mu znać, co czuję.
Oczywiście Levi zagrał kartą „byłem taki pijany”. Kartą „czy kiedykolwiek wcześniej cię nie uszanowałem?”. I moją ulubioną — kartą „obiecuję, że nigdy więcej nie zdradzę twojego zaufania”.
Mój mąż uznał, że striptizerka na wieczorze kawalerskim bardziej mu odpowiada niż wierność wobec mnie — i w porządku. Już go za to nie nienawidziłam. Wybaczyłam mu, ale wygnałam go z ważnej części mojego serca.
Mimo wszystko Levi był wspaniałym ojcem i tego nie mogłam mu odmówić. Wiedząc, że dzieci są bezpieczne i pewnie właśnie oglądają film z gorącym kakao i popcornem u niego w domu, wreszcie mogłam się odprężyć — i psychicznie, i fizycznie.
Mój wrap z kurczakiem w sosie buffalo był tak gorący, że lekko poparzył mi usta, ale i tak pochłonęłam go błyskawicznie. Popijając drinka, w końcu zaczynałam czuć przyjemne kręcenie w głowie. Zamierzałam się naprawdę rozpieścić i zamówić jeszcze brownie z lodami.
Po wysłaniu ostatnich dokumentów do prawnika i zamknięciu laptopa odsunęłam go na drugi koniec stolika. Potem wyciągnęłam telefon z małej torebki i zerknęłam na kilka wiadomości.
Levi przysłał mi zdjęcie Michaela i Hannah zakopanych po uszy w stercie puchatych koców, z uśmiechami dumnie prezentującymi się na obu ich słodkich buziach.
„Wszyscy za tobą tęsknimy” — brzmiała wiadomość pod spodem. Napisał jeszcze raz, jakieś czterdzieści pięć minut później. „Szkoda, że cię tu nie ma.”
Levi nigdy nie przestał próbować mnie odzyskać. O ile wiedziałam, nie umówił się z nikim ani nawet nie rozmawiał z żadną inną kobietą od tamtego zdarzenia. Codziennie przypominał mi, że mnie kocha.
To było ujmujące, ale niestety nie potrafiłam wyrzucić z głowy szczegółów nagrania, które przysłał mi jego przyjaciel.
Przed tamtym weekendem Levi nigdy nie okazał mi braku szacunku ani nie był nielojalny przez cały czas, jaki spędziliśmy razem. Może niektórzy potrafiliby wybaczyć swojej drugiej połówce, uznając to za zwykły błąd, ale ja nie byłam jedną z tych osób.
Wiedziałam, co czuję, i wiedziałam, że nie dam rady utrzymać zdrowej relacji z Levim. Nie chciałam, żeby dzieci były świadkami kłótni i awantur, narastającej niechęci czy matki ze złamanym sercem na co dzień.
Wszystko było polubowne, i choć Levi nalegał na pozostanie razem, zgodził się na wszystkie moje warunki. Formalności trochę trwały, ale w końcu uwolniłam się od życia pełnego bólu serca, paranoi i goryczy.
Wszystkie rozprawy przebiegły szybko, bo niczego nie kwestionowano. Levi utrudniał mi to, przynosząc na każdą rozprawę zapierający dech w piersiach bukiet kwiatów, ale ja za każdym razem zostawiałam go na biurku.
Myśli nagle przeniosły mnie do kilku intymnych chwil z Levim: nasz pierwszy raz na pace jego niebieskiego pickupa, późną nocą w czerwcu. Seks pod prysznicem, kiedy dopiero zamieszkaliśmy razem. Wypad pod namiot, podczas którego poczęliśmy nasze pierwsze dziecko.
Pomyślałam o cierpliwości, jaką Levi wykazywał podczas mojego okresu poporodowego, i o tym, jak dotykał mnie piórkami, powoli testując moje granice, i o tamtym razie w przymierzalni w centrum handlowym…
„Mogę jeszcze coś przynieść? Czy tylko rachunek?” Kelnerka niemal skręciła mi kark, tak szybko wyrwała mnie ze wspomnień.
Poruszyłam się niespokojnie na krześle. Nie byłam z nikim od dwóch lat, a moje ciało zdecydowanie nie lubiło tego przypomnienia.
„Mogę prosić jeszcze jednego drinka? I brownie z lodami z dodatkowymi wiśniami?” Uśmiechnęłam się nieśmiało, ale byłam zdecydowana siedzieć tu tak długo, jak to możliwe.
„Oczywiście, kochana” – powiedziała, odwzajemniając uśmiech o wiele szczerszy niż mój.
Głośna muzyka wibrowała mi w klatce piersiowej, a kilkadziesiąt osób wrzeszczało na ekrany transmitujące kilka różnych wydarzeń sportowych. Rozglądając się po sali, poczułam, jak serce mi podskoczyło, gdy rozpoznałam kogoś stojącego przy barze.
Byłam niemal pewna, że to on.
Matthew Brunetti… mój dawny szef.














































