Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Uwodzenie dyrektora

Uwodzenie dyrektora

Autorzy
H L Wampler
Lektury
1,8M
Rozdziały
34
Autorzy
H L Wampler
Lektury
1,8M
Rozdziały
34
💕Romantyczne💰Miliarderzy🎭Dramatyczne🏙️Współczesne💪🏻Samce alfa🤑Miliarderzy

Piper Troy nie studiowała przez sześć lat, żeby codziennie rano przynosić Bryce'owi Thompsonowi kawę, ale niestety, pracy jest mało, a płaca dobra. Kiedy ostatnia asystentka Bryce'a ma załamanie nerwowe i odchodzi, Piper dostrzega szansę, by postawić stopę w drzwiach. Teraz jedyną rzeczą, która stoi jej na drodze do szczytu bez własnego załamania psychicznego, jest irytujący Bryce.

Początek

PIPER

Siedziałam przy komputerze w ciemnym biurze, wpatrując się w niebieski ekran. Arkusz kalkulacyjny, który miał być gotowy dzisiaj, był ledwo w połowie skończony przez kolejne pilne zadanie od naszego wrednego szefa. Byłam wykończona. On uwielbiał siać zamęt, a ja musiałam sprzątać ten bałagan.
Podniosłam pusty kubek po kawie, westchnęłam ciężko i powlokłam się do jedynego oświetlonego pomieszczenia na piętrze. Nalałam sobie kolejną kawę, oparłam się o blat i obserwowałam, jak słońce wstaje. To była krótka chwila wytchnienia przed kolejnym pracowitym dniem.
– No dalej, Piper. Rusz się! Wracaj do roboty – mruknęłam do siebie, próbując otrząsnąć się z przytłoczenia ilością pracy do ogarnięcia.
Było cicho jak makiem zasiał, gdy wracałam do swojego biurka. Moi współpracownicy mieli niedługo się zjawić, a Bryce O'Connell będzie chciał tego raportu. Stukot moich obcasów na dywanie brzmiał głośno w pustym biurze, sprawiając, że czułam się samotna jak palec. Miałam wrażenie, jakbym nie powinna tu być o tej porze.
Nie powinno cię tu być o świcie, Piper, pomyślałam.
Podniosłam złotą tabliczkę z nazwiskiem na moim biurku, przypomnienie moich sześciu miesięcy w firmie.
Asystentka Wykonawcza Bryce'a O'Connella.
Tytuł, który wydawał się bardziej pułapką niż zaszczytem. Usiadłam z powrotem na skrzypiącym krześle, sączyłam kawę, gapiłam się na arkusz kalkulacyjny i liczyłam na cud. Na ekranie wyskoczyła wiadomość. Czekałam na e-mail od Jamesa, mojego współpracownika z działu zgodności, a temat sprawił, że serce podeszło mi do gardła: PILNE: Umowa Sandpepper.
Otworzyłam go, moje serce waliło jak młotem.
Zapisy w umowie nie są zgodne z najnowszymi zasadami zgodności. Jeśli przejdzie w tej formie, możemy zostać pozwani...
Oczy wyszły mi na wierzch. Trafiłam w sedno. To nie był kolejny problem z robotą; to była potencjalna bomba, która mogła mieć katastrofalne skutki dla firmy. Odsunęłam krzesło, skrzypienie pasowało do rosnącego poczucia pilności. Wiadomości od mojego zespołu przyszły od Jamesa:
Dobra robota ze znalezieniem problemu w umowie Sandpepper! Musimy to naprawić, zanim wyjdzie na jaw. Miejmy nadzieję, że szef jest dziś w dobrym humorze. Powodzenia w rozmowie z nim.
Poczułam dumę. – Mogę to naprawić – powiedziałam cicho, czując przypływ determinacji. – Chyba.
Biuro miało się wkrótce zapełnić, a ja byłam gotowa zamienić tę potencjalną katastrofę w sukces.
– Jak długo tu siedzisz? – zapytał cichy głos zza przejścia.
– Od bladego świtu – odpowiedziałam, ziewając i odwracając się do Alyssy, wysokiej brunetki pracującej naprzeciwko mnie.
– Rano? – zapytała Alyssa, wybałuszając oczy.
– Nie, wczoraj po południu. – Przewróciłam oczami. – Tak, dzisiaj rano.
– Dlaczego przyszłaś tak wcześnie?
– Ten raport, który wczoraj wieczorem stwierdził, że musi mieć na dzisiaj – powiedziałam zirytowana, obracając ekran komputera w jej stronę.
– Auć. Przykro mi.
– Tak, mi też. Każdego dnia mojego życia.
Gdybym wiedziała, jaki Bryce O'Connell jest naprawdę, nie prosiłabym profesora o ten list polecający. Jego głos sprawiał, że serce waliło mi jak szalone, a żołądek się skręcał. Choć przystojny i tajemniczy, był niezwykle nieprzyjemny. Nie mogłam pojąć, dlaczego inne kobiety w biurze tak za nim szalały; on sprawiał, że robiło mi się niedobrze.
Byłam taka sama, gdy zaczynałam. Zbudował dużą firmę technologiczną i wyglądał codziennie jak z okładki magazynu modowego. Ale gdy go poznałam, jego osobowość sprawiła, że przestałam za nim przepadać.
– Troy!
O nie, już tu jest.
– Troy! Gdzie jesteś? – Jego głęboki głos rozniósł się donośnie zza drzwi biura.
– Już idę, panie O'Connell. – Wzięłam kilka głębokich wdechów i wstałam zza biurka. Wygładziłam spódnicę i poprawiłam marynarkę.
Szef nie może zobaczyć nieporządnej asystentki. Dobra, Piper. Po prostu wejdź i miej to za sobą. O co ten dupek może się dzisiaj na ciebie wydrzeć?
Wymusiłam uśmiech, otwierając drzwi jego gabinetu i idąc w stronę jego wielkiego, drewnianego biurka.
– Panno Troy.
– Tak, panie O'Connell? – zapytałam, starając się, by mój głos brzmiał pewnie.
– Która jest godzina?
– Myślę, że jest wcześnie, panie O'Connell.
– Myślisz, że jest? – Położył dłonie pod brodą i spojrzał na mnie swoimi jaskrawozielonymi oczami. Mrugnął powoli, przechylając głowę na bok. Był zirytowany i prawie słyszałam, jak liczy do dziesięciu w myślach.
– Jest wcześnie, panie O'Connell. – Zacisnęłam zęby i zacisnęłam pięści po bokach. Chciałam przyłożyć mu w te jego idealne zęby. Zamiast tego wymusiłam uśmiech.
– Czy czegoś brakuje na moim biurku, Piper?
Zadrżałam, gdy wypowiedział moje imię. Brzmiało tak pięknie. Mogłabym go zjeść. Przygryzłam wargę, odpychając te myśli.
Rozejrzałam się po jego biurku, szukając czegoś, czego mogłoby brakować. Wszystko, czego potrzebował, leżało przed nim. – Nie. Przepraszam, panie O'Connell.
– Kawa, Piper. Gdzie jest moja kawa? – Uniósł brwi, rozkładając ręce. – I mój nowy raport?
Sześć lat studiów, żeby być jego dostarczycielką kawy? Jestem pięćdziesiąt tysięcy złotych zadłużona, żeby przynosić temu dupkowi kawę? Mam dwa tytuły magistra.
– Proszę o wybaczenie, panie O'Connell. Musiałam zapomnieć.
– Musiałaś. Cynthia nigdy nie zapominała.
Naprawdę? – Cynthia też miała załamanie nerwowe po trzech miesiącach pracy dla pana.
– Cóż, nie każdy potrafi znieść stres związany z pracą dla geniusza – powiedział burkliwie.
– Nie każdy potrafi znieść pracę dla dupka – powiedziałam cicho.
– Co powiedziałaś?
– Jaki rodzaj śmietanki chciałby pan do kawy? – zapytałam, wymuszając uśmiech.
– Mam to gdzieś – powiedział gniewnie.
– Oczywiście, proszę pana. – Zamknęłam drzwi i stałam tam przez chwilę.
– Rany, Pipes – powiedziała cicho Alyssa.
– Zapomniałam kawy dla Jego Lordowskiej Mości.
– O nie. Dał ci popalić? – zapytała Alyssa.
– Nie. Uprzejmie przypomniał mi, że Cynthia nigdy nie zapominała.
– Cynthia zwariowała - przez niego. – Alyssa skrzyżowała ramiona.
– Najwyraźniej to nie była jego wina. Po prostu nie mogła znieść jego geniuszu. – Potarłam oczy i ruszyłam w stronę kuchni.
– Użyj jego ulubionego kubka.
– Tak, tak.
Kuchnia biurowa była bałaganiarska, ale przynajmniej pusta. Przeszukałam szafki, ale oczywiście ulubionego kubka Bryce'a nigdzie nie było.
– O dajcie spokój. Dlaczego? Ze wszystkich dni ktoś musiał być totalnym dupkiem i wziąć ten głupi, pieprzony kubek!
– Mówisz sama do siebie, Piper – odezwał się znajomy głos z boku.
– Robby! Wiesz, gdzie jest ten głupi niebieski kubek z Harvardu?
– Um, chyba John z księgowości go ma.
– Co? On nie studiował na Harvardzie. Boże, pan O'Connell jest w jednym ze swoich nastrojów, a ja potrzebuję tego kubka.
– Usiądź. Ja zrobię kawę. – Zaprowadził mnie do małego okrągłego stolika i dał mi starego pączka, który leżał tu od dawna.
– Dzięki, Robby. – Skubałam pączka, patrząc jak okruchy spadają na brudną podłogę.
– Nie ma sprawy. Po prostu pozwól mi kiedyś zaprosić cię na drinka.
Westchnęłam i żałowałam, że nie poszłam po prostu do kawiarni na dole ulicy. – Nie wiem. Naprawdę staram się nie mieszać pracy z przyjemnościami. Mam nadzieję, że rozumiesz.
– Tak.
Siedziałam tam, patrząc jak wsypuje kawę do ekspresu. Mój poranek już zamieniał się w koszmar. Spojrzałam w górę i zobaczyłam Johna z księgowości przechodzącego obok z niebieskim kubkiem z Harvardu w ręku.
– John! – krzyknęłam, zrywając się na nogi.
Wybiegłam z pomieszczenia na korytarz. Nigdzie go nie było widać. Pobiegłam korytarzem, zaglądając do boksów.
– John! – szepnęłam głośno, mając nadzieję, że usłyszy i wyjrzy.
Cholera, John.
Szybko chodziłam w górę i w dół alejek między boksami, zaglądając do środka. W ostatnim rzędzie najbliżej gabinetu Bryce'a zobaczyłam Johna. Podbiegłam do niego, zerkając ponad tanimi ściankami działowymi na wielkie drzwi na końcu korytarza prowadzące do gabinetu Bryce'a. Podkradłam się do niego i wyrwałam mu kubek z rąk.
Potrząsnęłam czystym i pustym kubkiem przed jego twarzą. – To nie twój kubek!
Pobiegłam z powrotem do kuchni i dałam kubek Robby'emu.
– Ten – powiedziałam, łapiąc oddech – użyj tego.
– Dobrze. Proszę bardzo – powiedział Robby, podając mi kubek.
– Dzięki, Robby. Miejmy nadzieję, że teraz będzie zadowolony. – Wzięłam kubek, dodałam cukru i śmietanki migdałowej, i pospieszyłam z powrotem do gabinetu Bryce'a.
Zapukałam, otworzyłam drzwi i zamarłam.
Bryce przebierał się, mając na sobie tylko koszulę i bieliznę. Zamrugałam, mój mózg próbował przetworzyć to, co widziałam.
– Uch, panie O'Connell – powiedziałam, głos uwiązł mi w gardle. – Nie zdawałam sobie sprawy... że pan...

Odkryj Galateę

Karmazynowy KielichZłap mnie Książka 3Siedmiu grzeszników Księga 2Uprowadzona przez partnera: Alfa i Doe 2Przygoda na jedną noc

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74