
Zachód słońca na antypodach
Autorzy
Lizzie Lioness
Lektury
1,2M
Rozdziały
50
Kurwa! Moje jaja!
COCO
... Tylko oddychaj, Coco.
„Wszystko w porządku?”
Szybko otworzyłam oczy, gdy usłyszałam głos mojej najlepszej przyjaciółki. Brzmiała na zaniepokojoną. To wyrwało mnie z zamyślenia. Spotkanie, z którego właśnie wyszłam, było ciężkie i sprawiło, że poczułam ucisk w klatce piersiowej.
Poranek był upalny. Powietrze wilgotne i lepkie. W miarę zbliżania się pory lunchu robiło się jeszcze gorzej.
Cieszyłam się, że budynek, w którym byłyśmy, miał klimatyzację. To była jedna z zalet wynajęcia jednej z najlepszych kancelarii prawnych w Melbourne. A ja potrzebowałam najlepszych.
Ale kiedy wyszłyśmy przez obrotowe drzwi, pot zaczął przesiąkać przez moją białą koszulę.
Spojrzałam na Christinę. Jej włosy miały niebieskie pasemka. Były lekko rozczochrane na jej ładnej twarzy. Skóra lśniła jej w jasnym słońcu.
„Chyba tak” — powiedziałam. Wzięłam kolejny głęboki oddech i machałam ręką jak wachlarzem. „Ale jak ja mam to zrobić?”
Christina podeszła bliżej. „Co zrobić?”
„No wiesz. Zacząć od nowa.”
„Wiem, że to brzmi jak coś, co wszyscy mówią...”
„Dzień po dniu?”
Christina skinęła głową. „Dokładnie.”
„Możesz uwierzyć, że chciał zabrać Boadiceę?”
„Co?” — krzyknęła Christina. Wiedziała, jak wiele znaczył dla mnie mój mały pies. „Ten cholerny palant.”
Boadicea była moim King Charles Cavalirem. Mój mąż — no cóż, teraz były mąż, Jack — i ja wzięliśmy tego uroczego psa ze schroniska, kiedy zaczęłam czuć się samotna.
Przeprowadziliśmy się ze Stanów do Australii, gdy Jackowi zaproponowano pracę, na której mu bardzo zależało. Jack uważał, że pies będzie dla mnie lepszym towarzyszem niż, no cóż... inna osoba.
„Co powiedziałaś temu palantowi?”
„Powiedziałam: «Możesz zatrzymać swoją sukę, a ja zatrzymam moją».”
Christina roześmiała się, a potem pokręciła głową. „Ma tupet, ale może sobie odpuścić, bo dostałaś dom i psa.”
Jack nie mógł za nic zapłacić, więc dom zawsze był na moje nazwisko. Moi rodzice kazali nam podpisać intercyzę. Nigdy nie byłam z tego bardziej zadowolona niż teraz.
„Gdzie teraz mieszka?” — zapytała Christina.
„Gdzieś pomiędzy «idź się pieprzyć» a «gówno mnie to obchodzi»” — powiedziałam.
„Mój były też tam mieszka.” — Christina się roześmiała. „Popularne miejsce.”
Nienawidziłam myśli o rozwodzie w wieku dwudziestu pięciu lat. Ale jeszcze bardziej nienawidziłam bycia z kimś tak samolubnym. A Jack był bardzo samolubny.
Christina wyciągnęła błyszczyk z torebki. Nałożyła przezroczysty krem na swoje pełne usta. „Więc wracasz do pracy w najbliższym czasie?”
„Nie, wzięłam jeszcze tydzień wolnego.”
„Naprawdę?” — Jej oczy się rozszerzyły.
„Tak, powiedziałam im, że potrzebuję czasu, żeby sfinalizować rozwód.”
Mój szef zrozumiał. Przeprowadzał się do Sydney, tak jak Christina.
Nienawidziłam myśli o jej utracie.
„Cieszę się, że przynajmniej możesz zostać w kraju.” — Christina wyglądała na smutną. Potem jej oczy rozbłysły, jakby właśnie wpadła na najlepszy pomysł na świecie.
Kiedy miała ten wyraz twarzy, z jej ust miało wyjść coś zaskakującego.
„Musisz przyjechać i przeprowadzić się do Sydney ze mną.”
I proszę.
Poznałam Christinę podczas wspólnej pracy w Melbourne. Kiedy Jack i ja przeprowadziliśmy się do Australii rok temu, zaprzyjaźniłyśmy się.
Christina planowała wrócić do swojego rodzinnego miasta, Sydney, po tym jak jej biuro zostało zamknięte i przeniesione tam.
„Bill poprosił mnie też, żebym przeniosła się do biura w Sydney” — powiedziałam jej. To było coś, o czym myślałam, ale przeprowadzka do innego stanu to był duży krok.
„Co?” — krzyknęła Christina. „Na co czekasz? Zacznij się pakować, dziewczyno!”
„Myśl o ponownym pakowaniu mojego życia mnie przeraża.”
„Już kupiłam mieszkanie z dwiema sypialniami. Szukałam współlokatora. Proszę, nie każ mi mieszkać z kimś, kogo nie znoszę, albo jakimś palantem, który głośno żuje.”
Przygryzłam wargę. Zastanawiałam się nad jej propozycją. Nowy początek brzmiał dobrze.
Uwielbiałam mieszkać w Australii. Nie mogłam sobie wyobrazić powrotu do Stanów. Czułabym wstyd, stając twarzą w twarz z rodziną po rozwodzie. Byli mili w tej sprawie, ale dodatkowy wstyd był za dużo.
Jack i ja pobraliśmy się młodo. Nie mógł przestać uprawiać seksu z innymi kobietami. To doprowadziło do przedwczesnego zakończenia naszego małżeństwa.
Trochę jak jego fiut.
Moje myśli przerwała Christina, prosząc mnie ponownie o przeprowadzkę i zamieszkanie z nią w Sydney. To zaczynało brzmieć całkiem nieźle.
„Więc co powiesz? Przeprowadzisz się ze mną na Bondi Beach?”
„Nigdy nie byłam w Sydney.”
„Proooszę” — błagała Christina. Przeciągnęła to słowo.
Uśmiechnęłam się do niej figlarnie. „Muszę najpierw porozmawiać z szefem. Jeśli się zgodzi, to tak! Przeprowadzę się tam z tobą!”
Christina wydała głośny radosny dźwięk. Zaczęła podskakiwać tuż przed kancelarią prawną. Przechodnie patrzyli na nas.
„Ale to będzie tylko na krótko, dopóki nie znajdę własnego miejsca. Sprzedam dom tutaj i znajdę mniejszy dla Bobo i dla mnie.”
„Przynajmniej nie będziesz musiała się martwić, że zobaczysz tego palanta w Sydney.”
„Nigdy nic nie wiadomo” — powiedziałam. „Często jeździł tam służbowo. Po prostu nigdy nie mogłam z nim pojechać.”
„No cóż, pokochasz to miejsce. Same przystojniacy sprawią, że będziesz bardziej mokra niż ocean.” — Christina rzuciła mi spojrzenie.
„Boże!” — Przewróciłam oczami na moją przyjaciółkę. Zawsze była bezpośrednia, jeśli chodzi o rzeczy wychodzące z jej ust — albo do nich wchodzące.
„Co? Mówię poważnie. Zapomnisz o jak-mu-tam, kiedy będziesz pod kimś innym. Poczekaj, aż zobaczysz wszystkich tych seksownych facetów chodzących w połowie nago.”
„Nie mogę teraz myśleć o randkowaniu, kochana. Właśnie podpisałam papiery rozwodowe dwadzieścia minut temu” — powiedziałam.
„Musisz wrócić do gry, Coco. Nie możesz tu zostać, jeśli jest szansa, że zobaczysz Jacka.”
„Skończyłam z tym palantem.”
Powolny uśmiech pojawił się na jej twarzy. „Pomożemy ci zapomnieć o Jacku. Obiecuję.”
MIESIĄC PÓŹNIEJ
„To ostatnie” — powiedziałam, dysząc ciężko. Postawiłam brązowe pudło na podłodze nowego mieszkania Christiny. To był też mój dom na razie.
„Potrzebujesz pomocy przy wnoszeniu?” — zapytała Christina.
„Nie” — powiedziałam. „Możesz zabrać Bobo do mieszkania?”
„Jasne. Chodź, Bobo.”
Hau.
Christina wyszła z uroczym psem. Schyliłam się, żeby podnieść ostatnie z pudełek do przeprowadzki.
Cholera, to jest ciężkie.
Nie widziałam, bo pudło zasłaniało mi widok. Wstałam i od razu wpadłam na dwie osoby. Upuściłam pudło na podłogę. Usłyszałam, jak kilka rzeczy w środku się tłucze.
„Cholera. Przepraszam” — powiedziałam. Spojrzałam w górę na dwóch facetów przede mną.
Pierwszy się uśmiechnął. To był świetny uśmiech. Jego piaskowe blond włosy opadały tuż nad szyję. Nie mogłam nie zauważyć jego perfekcyjnej sylwetki.
Drugi był równie przystojny. Był pokryty tatuażami. Przypominał mi Mountain Mana z Gry o tron.
„Uważaj, gdzie idziesz, skarbie” — powiedział umięśniony facet.
Jego przyjaciel się uśmiechnął. Schylił się i podniósł pudło. Potem podał mi je z powrotem. „Proszę.”
„Dziękuję.”
Na pudełku były słowa napisane czarnym markerem: Rzeczy Dupka. Christina to napisała.
Zastanawiałam się, dlaczego wciąż trzymam te rzeczy. Chciałam skończyć z Jackiem. Nie chciałam żadnego przypomnienia, że kiedykolwiek był częścią mojego życia. Przynajmniej podczas gdy próbowałam żyć własnym.
Obaj faceci patrzyli i uśmiechali się, gdy z radością wrzuciłam pudło do kosza na śmieci w holu. Otrzepałam ręce, idąc do windy.
„Wsiadacie?” — Uśmiechnęłam się. Przytrzymałam drzwi windy ramieniem.
Obaj ocknęli się z zamyślenia i zdążyli w samą porę, zanim drzwi się zamknęły.
„Piętro?” — zapytałam.
Uroczy facet pochylił się w moją stronę i nacisnął przycisk Poziomu 1. Od razu poczułam zapach kokosa z jego falistych włosów.
Więc tak pachnie lato. Boże, pachnie tak dobrze.
Kiedy drzwi się otworzyły, przesunęłam się na bok i patrzyłam, jak wychodzą. Patrzyłam na ich tyłki. Nie mogłam wybrać tylko jednego. Bo czemu nie?
Wow.
Było mi trochę szkoda, kiedy wyszli z windy. Przystojniak z krótkimi włosami odwrócił się i zobaczył, że patrzę.
Ups.
Moje policzki przybrały jasnoróżowy kolor. Poczułam się zakłopotana. Puścił do mnie oko, zanim obaj przeszli przez drzwi salonu tatuażu.
Cholera.
***
Christina spojrzała na moje ręce. Jej oczy się zmrużyły, gdy wróciłam do mieszkania.
„Gdzie jest pudło?”
„Które?”
Christina uniosła brwi. „To, z którym cię zostawiłam, żebyś je przyniosła.”
„Och, wyrzuciłam je.”
Wyjaśniłam, że nie chcę Jacka w moim życiu — w żaden sposób. Więc pozbycie się jego rzeczy było dobre. Sprawiło, że poczułam się lepiej w sposób, jakiego wcześniej nie czułam.
„Ale wpadłam na dwóch facetów.”
„Dwóch facetów, co? Byli seksowni? Założę się, że byli seksowni.”
Uśmiechnęłam się i położyłam torebkę na wyspie kuchennej. „Obaj byli przystojni, a jeden był zdecydowanie w twoim typie. Tatuaże. Duże mięśnie.”
„Cholera” — powiedziała cicho Christina. „Mam nadzieję, że zobaczymy ich znowu.” — Opadła z ciężkim oddechem na kanapę. Właśnie przyjechała dzień wcześniej. „Więc jesteś pewna, że nie chciałaś niczego z tego pudła?”
„Nie. Nawet nie wiem, co w nim było. Nie obchodziło mnie to na tyle, żeby sprawdzić.”
„Cieszę się, że wyrzuciłaś te rzeczy. Nie wyglądało na coś, co chciałabyś zachować. Stare zdjęcia ciebie i jego, i oczywiście sweter, który tak kochałaś.”
„Nie przypominaj mi. Miał go na sobie tego dnia, kiedy przyłapałam go w garażu. Nie wiem, dlaczego go nie spaliłam.”
Usiadłam obok mojej najlepszej przyjaciółki na miękkiej skórzanej kanapie. Zdałam sobie sprawę, że nasza skóra prawdopodobnie będzie się do niej kleić w upalne dni.
„Mogłybyśmy coś zrobić z tym pudłem.” — Christina się uśmiechnęła.
„O czym ty mówisz?”
„No cóż, mogłybyśmy jeszcze spalić tę cholerną rzecz na naszym balkonie. Mały ogień.”
Zastanowiłam się przez chwilę. Wyobraziłam sobie, że ogień trochę wymyka się spod kontroli i przychodzą naprawdę seksowni strażacy, żeby nas uratować. Oczywiście single.
„To właściwie brzmi dobrze.”
„Odpuść sobie. Jest teraz całkowity zakaz rozpalania ognia.”
Lato w Australii potrafiło być bardzo upalne. Znacznie bardziej upalne niż to, do czego byłam przyzwyczajona w Stanach. Sama wilgotność powodowała, że pociłam się w miejscach, o których nie wiedziałam, że to możliwe. Jak moje gałki oczne.
„Okej, więc żadnego palenia” — powiedziałam. „Nie ma znaczenia. Jest teraz w śmieciach. Zrobione i zakończone. Zniknął z mojego życia.”
„To właściwy sposób myślenia, kochana. Teraz wszystko, co musimy zrobić, to znaleźć kogoś, kto da ci orgazm, którego pragniesz.”
„Serio, Christina?” — powiedziałam cicho.
„Co? Jack był samolubnym palantem i myślał tylko o sobie. Nie mogę uwierzyć, że był twoim pierwszym.”
Moje policzki się rozgrzały i zapadłam się w kanapę. Część mnie żałowała, że powiedziałam jej, że nigdy nie miałam orgazmu z Jackiem. Był moją pierwszą miłością. Myślałam, że był miłością mojego życia. Dlatego wyszłam za niego.
Chłopie, jak się myliłam. Obwiniał mnie, kiedy nigdy nie dochodziłam podczas seksu. Ciągle mi powtarzał, że to ja jestem problemem. Mówił to wystarczająco dużo razy, że zaczęłam mu wierzyć.
„Może coś jest ze mną nie tak.”
Christina przewróciła oczami. „Może gdyby mógł wytrzymać dłużej niż dwie minuty, mogłabyś faktycznie mieć ten wspaniały orgazm. Facet jest palantem!”
Przygryzłam wargę. „Nie wiem. To znaczy...”
„Nawet nie zaczynaj go bronić. Jest samolubny w łóżku i samolubny w życiu. Wiem, że cierpisz, ale cieszę się, że już z nim nie jesteś.”
Ja też.
***
Następnego ranka Christina próbowała wyciągnąć mnie z łóżka, ale jęknęłam i trzymałam się koca.
„Jeszcze nie” — powiedziałam. „Za wcześnie.”
„Rusz dupę, Coco. Jest prawie dziesiąta!”
Westchnęłam i zrzuciłam koc z ciała. „Serio?”
„Tak. Możemy rozpakować się, a potem pójść się rozejrzeć, jeśli chcesz.”
Jęknęłam, żeby pokazać, że nie chcę. „Jestem za zmęczona. Rozpakujmy się i spędźmy leniwy dzień. To znaczy, czy nie musisz iść do pracy?”
„Nie. Wzięłam dzień wolny. Teraz wstawaj, leniuszku.”
„Dobra, wstaję.”
Po chwili wysiłku wstałam z wygodnego łóżka. Byłam szczęśliwa, że Christina była tam, żeby pomóc. Pakowanie mojego życia nie było dla mnie łatwe.
Była przy mnie na każdym kroku podczas mojego rozwodu. Była pierwszą osobą, do której zadzwoniłam po tym, jak dowiedziałam się, że Jack mnie zdradził. Nawet się wtedy długo nie znałyśmy.
Christina miała swoją własną złą przeszłość z okrutnym byłym. Ale była jedną z najtwardszych dziewczyn, jakie znałam, i bardzo zabawną. Wiedziała, jak mnie rozśmieszyć, nawet w najgorszych chwilach.
Spędziłyśmy dzień na rozpakowywaniu. Pod koniec byłyśmy kompletnie wykończone. Nie mogłyśmy ruszyć mięśniem.
Więc zdecydowałyśmy się na dziewczęcy wieczór w domu. Jadłyśmy pizzę i piłyśmy piwo, oglądając klasyczne filmy na Netflixie.
Perfekcyjna druga noc na Bondi Beach.
***
Był wczesny ranek. Leżałam w łóżku po spędzeniu poprzedniego dnia na rozpakowywaniu. Nie miałam szansy zobaczyć wiele z Bondi. Ale w miarę zbliżania się weekendu miałam nadzieję przynajmniej odwiedzić słynną plażę.
Kilka nocy w Sydney i już czułam się najbardziej zrelaksowana od dawna. Myśl o byciu daleko od Jacka dawała mi trochę normalnych uczuć.
Po zaledwie dwóch miesiącach mieszkania w Australii przyłapałam Jacka na uprawianiu seksu z jakąś kobietą. Nie byle gdzie, ale z tyłu mojej ukochanej Mazdy 3. Była zaparkowana w garażu.
To był ogromny powód, dla którego chciałam zostawić to miejsce za sobą. Ciągłe przypomnienie o jego zdradzie.
Nie, dziękuję.
Hau!
„Co jest, kumplu?”
Hau!
„Musisz wyjść i zrobić siusiu?”
Bobo wstała i machała ogonem. Codzienne poranne spacery były dla nas czymś regularnym, zanim musiałam wyjść do pracy.
„Okej, kolego. Pozwól, że się przebiorę i możemy pójść na ładny spacer. Sprawdzisz ze mną okolicę, co?”
Wyskoczyłam z łóżka, podczas gdy Christina spała. Przebrałam się w ubrania sportowe. Bobo szła za mną, aż nadszedł czas wyjścia.
Zanim weszłam do windy, przyczepiłam smycz Bobo do jej obroży. „Gotowa?”
Hau!
Dzwonek zabrzmiał. Nie minęło dużo czasu, zanim dotarłyśmy do holu. Mój pies i ja wyszłyśmy i rozejrzałyśmy się po nowym, ale ekscytującym miejscu. Widziałam je tylko podczas jednego z moich ulubionych australijskich programów telewizyjnych, Bondi Rescue.
Nie miałam pojęcia, dokąd idę. Postanowiłam i tak cieszyć się spacerem. Szłyśmy ścieżką wzdłuż plaży. Było naprawdę pięknie.
Słońce było już gorące. Odbijało się od oceanu. Była dopiero siódma rano. Christina byłaby na mnie zła, gdyby wiedziała, że wyszłam bez żadnego kremu z filtrem.
Kilka osób biegało i jeździło na rowerach wzdłuż ścieżki. Inni właściciele psów też wyprowadzali swoje psy na spacer. Zaczęłam od środka i poszłam na drugą stronę plaży.
Po znalezieniu ciepłej ławki usiadłam, żeby obserwować wczesnoporannych surferów jeżdżących na falach.
„Co myślisz, Bobo? Myślisz, że podjęłyśmy właściwą decyzję, przyjeżdżając tutaj?”
Schyliłam się i podrapałam psa z boku głowy. Chcąc więcej, Bobo wskoczyła mi na kolana i dała mi buziaki.
„Słodziaku!”
Po kilku przytulankach i patrzeniu na widok wstałam i wzięłam głęboki oddech. Spacerowałyśmy przez godzinę. Czas było wracać do mieszkania.
Zanim miałam szansę się ruszyć, Bobo pobiegła szybko z moją ręką trzymającą smycz. To sprawiło, że musiałam za nią biec.
„Cholera, Bobo! Stop!”
Bobo ciągnęła mnie przez ścieżkę, podczas gdy próbowałam za nią nadążyć. Mogła być mała, ale była twardym małym gównem.
Byłam tak zajęta próbowaniem skupienia się na Bobo, że nie zdawałam sobie sprawy, że zaraz wpadnę na kogoś.
Nagle wpadłam na mężczyznę. To sprawiło, że przewróciłam się i wylądowałam na nim z przypadkowym kolanem — w krocze.
„Kurwa!” — krzyknął facet. Jego twarz pokazywała, że cierpi. „Moje jaja!”















































