
Spleciona z Tobą
Autorzy
C. Huysamen
Lektury
409K
Rozdziały
34
Rozdział 1
ANNA
Leżę w łóżku i patrzę na pięknego mężczyznę obok mnie.
Ma brudny blond, niebieskie oczy jak niebo, opaloną skórę i naprawdę mocne mięśnie brzucha. Leży na plecach z rękami pod głową, pokazując mięśnie ramion i dolną część brzucha. Musi być greckim bogiem.
Psotny uśmiech pojawia się na mojej twarzy, kiedy myślę o tym, co wydarzyło się wczoraj wieczorem.
Te ręce dotykające mojego nagiego ciała, od których skóra mi mrowiała. Te usta całujące moje usta delikatnie, całujące moją szyję.
Czuję, jak twarz mi płonie, a ciało napina się na samą myśl.
„Podoba ci się widok, cupcake?” pyta Damitry z uśmiechem.
„Dzień dobry” odpowiadam cicho.
„Dzień dobry, cupcake. Głodna?” pyta głębokim głosem z bardzo przystojnym uśmiechem na twarzy, odwracając się w moją stronę.
„Umieram z głodu” odpowiadam, a mój głos jest pełen pragnienia jego dotyku.
Słyszę, jak się śmieje, wstaje z łóżka, chwyta szorty i idzie do łazienki.
Damitry jest prezesem Golden Global, Inc., firmy zajmującej się wydobyciem minerałów, która inwestuje też w mniejsze przedsiębiorstwa.
Jest znany jako jeden z najseksowniejszych singli w Nowym Jorku i jako ktoś, kto spotyka się z wieloma kobietami – a przynajmniej tak było, dopóki mnie nie spotkał.
Kocha swoją rodzinę, ma dwoje starszego rodzeństwa, a jego rodzice są bardzo dumni z jego sukcesów.
5 miesięcy wcześniej
„Rachelle! No dalej, pospiesz się!” krzyczę do mojej najlepszej przyjaciółki.
Ray jest piękną kobietą, z ognisto-rudymi długimi włosami, truskawkowo-czerwonymi ustami, szmaragdowo-zielonymi oczami, ciałem bogini, gładką skórą i długimi nogami.
Mieszkamy w ładnym małym apartamencie z dwiema sypialniami, otwartą kuchnią z mnóstwem sprzętu kuchennego, salonem z wygodną kanapą i telewizorem, małą łazienką oraz schodami prowadzącymi na górę do sypialni, które są naprzeciwko siebie.
Rozstawiłam rośliny w doniczkach po całym mieszkaniu, ale wszystkie uschły. Nie mam ręki do roślin.
Rachelle powiesiła zdjęcia na ścianach, razem z naszymi oprawionymi dyplomami i biretami, dzięki czemu miejsce bardziej przypomina dom. Obie ukończyłyśmy medycynę na NYU.
Uwielbiam być lekarką i pracować z ludźmi, podczas gdy Ray... cóż, ona uwielbia lekarzy.
„Idę! Nie denerwuj się, okej?” odpowiada, pokazując mi język, kiedy mija mnie, żeby otworzyć drzwi wejściowe.
Posyłam jej sztuczny uśmiech i obie śmiejemy się z naszej głupoty.
Wychodząc z budynku, łapiemy taksówkę. Mamy szczęście i udaje nam się złapać jedną po około trzech minutach.
„Dokąd, panie?” pyta taksówkarz w dziwny sposób, lustrując nasze ciała wzrokiem.
„Brookfield Place, poproszę” odpowiada Ray, wsiadając do taksówki.
Po kilku minutach docieramy do centrum handlowego.
„Od czego zaczynamy?” pyta Ray ze zbyt dużym podekscytowaniem w głosie.
Uśmiecham się do przyjaciółki i odpowiadam: „Muszę kupić sukienkę na kolację z okazji trzydziestej rocznicy ślubu moich rodziców.”
„Zakupy sukienek, tak!” Jej oczy wypełniają się ekscytacją.
***
Po godzinach zakupów wciąż nie mam sukienki. Ray natomiast kupiła mnóstwo rzeczy. Ja tylko kupiłam prezent rocznicowy dla rodziców. Zakupy z najlepszą przyjaciółką to świetna zabawa.
„Umieram z głodu. Zjedzmy coś, zanim będziemy dalej szukać” mówię, kiedy Ray nagle zatrzymuje się przed kolejnym sklepem z ubraniami.
„Chyba się zakochałam. Te buty, Anna!” mówi Ray, kładąc głowę na moim ramieniu i rękę na czole jak aktorka.
Śmieję się z mojej dramatycznej przyjaciółki i odpowiadam: „Dobra, Ray. Chodźmy kupić ci te buty” a potem jedzeeenie, zanim umrę z głodu.
Nie kończy się na butach. Chwyta też kilka sukienek do przymierzenia.
Ja też znajduję jedną i pasuje idealnie. Jest granatowa, niezbyt krótka, tuż nad kolanem, obcisła w górnej części ciała i luźna od talii w dół. Ramiączka krzyżujące się na plecach odsłaniają akurat tyle skóry, ile trzeba.
Stoję i czekam na Ray, żebyśmy mogły zapłacić, przeglądając bieliznę.
„Ugh.”
Jak ludzie mogą nosić niektóre z tych rzeczy? Wyglądają bardzo niewygodnie.
„Widzisz coś, co ci się podoba?” słyszę głęboki głos przy moim uchu, tak blisko, że czuję oddech tej osoby na swojej skórze.
„Co do...” mówię, odwracając się i uderzając rękami w jego klatkę piersiową.
Patrzę w górę, w najpiękniejsze niebieskie oczy, jakie kiedykolwiek widziałam. Szybko odrywam ręce od jego klatki.
„P-przepraszam” mówię bez tchu, patrząc w dół na swoje ręce.
„Nie ma za co, sweetness” odpowiada z bardzo seksownym uśmiechem na twarzy.
„Damitry” dodaje, wyciągając do mnie rękę.
„Um... Anna. Annabeth” odpowiadam.
Cholera, Anna, uspokój się. To tylko człowiek. Seksowny, ale wciąż tylko człowiek.
Uspokajając się, posyłam mu uprzejmy uśmiech i nasze oczy spotykają się ponownie. Biorę jego rękę, kończąc powitanie.
„Annabeth.”
„Anna, co powiesz na to...” Ray wychodzi z przymierzalni i zatrzymuje się, kiedy jej oczy widzą tego przystojnego mężczyznę.
„Myślę, że ci w tym do twarzy. Jestem Damitry” odpowiada, patrząc na moją zamrożoną przyjaciółkę.
„Rachelle” mówi, patrząc na mnie ze spojrzeniem no dawaj, dziewczyno.
Posyłając jej uśmiech wiem, prawda?, odpowiadam: „Ma rację, wyglądasz olśniewająco w tej sukience.”
Odwraca się, patrząc przez ramię, kiedy wraca do przymierzalni.
„Może byś się ze mną napiła kawy, Annabeth?” pyta z uśmiechem.
„Um.”
Właśnie kiedy mam odpowiedzieć, słyszę kobiecy głos wołający jego imię i on się odwraca.
Bogini wychodzi z przymierzalni. Długie, kręcone blond włosy, idealna skóra, usta, które wyglądają tak miękko, bardzo długie nogi, niebieskie oczy jak niebo i ciało supermodelki.
To musi być jego dziewczyna.
Zaczynam się od niego oddalać. Coś mi mówi, że nie spodoba jej się, jeśli jakaś dziewczyna gapi się na jej chłopaka. Szybko płacę za sukienkę i niemal wybiegam ze sklepu.
Na zewnątrz szybko chwytam telefon i piszę do Ray.
ANNA
Jestem na zewnątrz
ANNA
XOX















































