Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for The Skylar Rains 1: Wytwór snów, Księga pierwsza

The Skylar Rains 1: Wytwór snów, Księga pierwsza

Autorzy
E. Hereygers
Lektury
68,9K
Rozdziały
53
Autorzy
E. Hereygers
Lektury
68,9K
Rozdziały
53
💕Romantyczne👩🏽‍🎓Studenci🔺Trójkąt miłosny🎭Dramatyczne🧙‍♂️Paranormalne i fantasy👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult

Lux dorasta w świecie, który na zawsze zmienił się wraz z przybyciem obcych istot. Wśród nich jest Jax, jej najlepszy przyjaciel i przedstawiciel rasy Rainerów, przy którym zawsze czuła się bezpiecznie – dopóki ten bez ostrzeżenia nie znika z jej życia. Pozostawiona z dziesiątkami pytań i sercem pełnym zamętu, Lux próbuje żyć dalej, ale łącząca ich więź nigdy nie wygasa.

Gdy skrywane dotąd fakty zaczynają wychodzić na jaw, dziewczyna zostaje wciągnięta w konflikt znacznie potężniejszy, niż mogła przypuszczać. W świecie, gdzie lojalność, tożsamość i pożądanie zlewają się w coś niebezpiecznego, bariera między ludźmi a obcymi zaczyna pękać. Lux musi zdecydować, ile jest gotowa zaryzykować dla prawdy i czy niektóre więzi są wystarczająco silne, by przetrwać jej odkrycie.

Rozdział 1

LUX

Woda była po prostu zbyt niebieska.
To było to, co uderzyło mnie jako pierwsze, gdy stałam boso na brzegu basenu. Nie ostry dźwięk czegoś uderzającego o kafelki. Nawet nie zimny strach, który wspinał się po moich plecach.
Tylko ten kolor. Był tak jasny, że patrzenie na niego prawie bolało. To było tak, jakby basen za bardzo starał się wyglądać bezpiecznie.
Ktoś był w wodzie. Małe dziecko. Wiedziałam, że tam będzie, chociaż nie potrafiłam powiedzieć dlaczego. Zawsze to wiedziałam.
Moja klatka piersiowa zacisnęła się, gdy podeszłam bliżej. Szorstki beton wbijał się w moje stopy. Powierzchnia wody zafalowała raz, potem drugi. Zauważyłam małe dłonie przebijające się przez nią. Blade, wyciągnięte palce.
Wtedy w końcu dotarł do mnie ten dźwięk. On tonął.
Próbowałam poruszać się szybciej. Ale powietrze stało się gęste i ciężkie jak syrop. Każdy krok przypominał brodzenie w kleju.
Moje serce uderzało o żebra, gdy woda znów go pochłonęła. Zobaczyłam mignięcie blond włosów. Zbyt szeroko otwarte oczy. Usta, które otwierały się i zamykały. Czerwona piłka unosiła się w pobliżu.
Wiedziałam, co nadejdzie.
Coś poruszyło się za mną. To nie był dokładnie dźwięk. Bardziej jego brak. Nacisk na moje plecy, od którego skóra mnie mrowiła i zaparło mi dech. Nie odwróciłam się.
Mimo to czułam go tam. Czekał.
Zanurkowałam w basenie. Zimno uderzyło mnie tak mocno, że pozbawiło mnie tchu. Opadłam na dno. Moje ramiona przecinały wodę w stronę szamoczącego się kształtu poniżej.
Moje palce musnęły materiał. Ześlizgnęły się. Spróbowałam ponownie.
Oczy dziecka zablokowały się na moich. Rozkwitło w nich przerażenie. Było ostre i świadome. Wyglądało, jakby on wcześniej ode mnie zrozumiał, że to był moment, w którym wszystko poszło źle.
Mój wzrok się rozmazał. Woda zrobiła się ciemna od krwi, gdy ból przeszył moje plecy.
Krzyknęłam i obudziłam się. Usiadłam gwałtownie na łóżku, dysząc, z pościelą owiniętą wokół nóg i sercem bijącym tak mocno, że aż bolało. Mój pokój był ciemny i znajomy.
Moje plakaty wciąż wisiały krzywo na ścianie. Mój budzik migał 6:02 rano, jakby nic się nie stało.
Moje gardło płonęło. Przycisnęłam drżącą dłoń do klatki piersiowej i przełknęłam ślinę. Próbowałam przekonać samą siebie, że nie śpię. Że jestem bezpieczna. Że nie ma basenu, nie ma wody wypełniającej moje płuca. Że nie ma mrocznej obecności stojącej tuż poza zasięgiem wzroku.
Minęło trochę czasu, zanim przestałam się trząść. Koszmary wróciły z pełną mocą w ciągu ostatnich kilku tygodni. Prawie już nie spałam. Kiedy mi się to udawało, sen był płytki i niespokojny. Mój umysł bał się tego, co się stanie, jeśli całkowicie odpuszczę.
Zanim wywlokłam się z domu, moja głowa pulsowała. Moje ręce i nogi wydawały się tak słabe, jakbym mogła po prostu upaść.
Nie pomagało to, że dzisiaj był pierwszy poniedziałek po przerwie letniej. Bałam się pierwszej lekcji w tygodniu jak ognia. Wymagało to ode mnie mnóstwa energii, aby po prostu przejść korytarzem w stronę tej ciemnej, małej sali.
Moje trampki szurały po podłodze. Jarzeniówki brzęczały nad głową. Każdy krok odbijał się zbyt głośnym echem w moich uszach.
Sny zawsze takie były. Tak bezlitosne. Te miejsca wydawały się bardziej prawdziwe, niż prawdziwe życie kiedykolwiek było. Próbowałam to kiedyś wyjaśnić, wiele lat temu. Siedziałam naprzeciwko terapeuty, który przestał robić notatki w połowie opowieści. Naprawdę się wzdrygnął, kiedy opisałam pewne części.
Nigdy tam nie wróciłam.
Niektóre noce były gorsze od innych. Niektóre miejsca wracały częściej. A pewne obecności nigdy mnie nie opuszczały. Zawsze ktoś tam ze mną był. Inny chłopak, który dorastał u mojego boku w tych snach.
Jego twarz trochę się zmieniła przez lata, ale jego oczy pozostały takie same. Ciemne włosy. Głęboki, czekoladowy brąz. Był znajomy w sposób, od którego bolała mnie klatka piersiowa. Był tam, kiedy byłam mała. Wciąż tam był teraz, mając osiemnaście lat, tak jak ja.
A potem był ten drugi.
Ten, który nigdy nie pokazał swojej twarzy. Wspomnienie o nim przylgnęło do mnie, gdy dotarłam do drzwi sali. Moja dłoń unosiła się nad klamką o sekundę dłużej, niż to było konieczne.
Pchnęłam drzwi i weszłam do środka.
Rainer Study.
Moja ulubiona lekcja.
Wcale nie.
Kiedy dziewiętnaście lat temu Rainerowie spadli z nieba, świat oszalał. Każda teoria spiskowa o kosmitach, o której ktokolwiek szeptał w ciemności, okazała się prawdziwa.
Tyle że nie wyglądali jak potwory. Wyglądali jak my. Prawie.
Słowo kosmita szybko zniknęło. Teraz nazywano ich Rainerami. Nikt nie potrafił tak naprawdę wyjaśnić powodów.
Ich przywódcy obiecywali pokój, czystą energię i przyszłość, w której Ziemia mogłaby naprawdę przetrwać. W zamian chcieli bezpiecznego miejsca do dorastania dla swoich dzieci.
Więc Ziemia się zgodziła.
Podpisano traktat. Nagle milion Rainerów zamieszkało na całym świecie. Ich statki odleciały i skierowały się z powrotem na Caros. To była zielona planeta, którą nazywali domem. Rainerowie zostali u nas i próbowali budować z nami życie.
Większość ludzi to po prostu zaakceptowała. Niektórzy nie. Mój tata zdecydowanie należał do tej drugiej grupy.
Był przekonany, że Rainerowie po prostu czekają. Że byli jakimś koniem trojańskim. Ukrywali się na widoku i byli gotowi do ataku, kiedy najmniej się tego spodziewaliśmy.
Fakt, że jego mała grupa przeciwko Rainerom nazywała siebie The Trojans? Tak, ta ironia nie umknęła mojej uwadze. Zawsze byłam ostrożniejsza przy moim tacie niż przy Rainerach.
Dlaczego miałabym się ich bać?
Jedyna rodzina Rainerów w naszym małym miasteczku Bridgeview mieszkała tuż obok. Wybrałam ich syna na mojego najlepszego przyjaciela, zanim jeszcze wiedziałam, co to jest Rainer.
Dzieci nie rodzą się z tymi wszystkimi wbudowanymi opiniami. Po prostu wybieraliśmy tych, których lubiliśmy. A ja wybrałam Jaxa Skylara. Och, jeszcze jak go wybrałam.
Żal przeszedł mi po plecach, gdy szłam dalej. Skylarów nie było w większości moich klas. Z wyjątkiem poniedziałków. Poniedziałki były wyjątkiem.
Weszłam do klasy z podniesioną głową. Zdecydowałam, że skończyłam się ukrywać.
Kupiłam nowe ubrania. Spędziłam zbyt wiele godzin na siłowni. Dodałam trochę pasemek do moich dzikich, kasztanowych włosów. Teraz spadały one w długich lokach na moje plecy. Nosiłam czarne dżinsy, które opinały moje nogi. Do tego botki do kostek i dopasowany szary top z rozcięciami na ramionach.
Naprawdę czułam się dobrze. Naprawdę czułam się piękna.
Mogłam przetrwać z nim kolejny rok.
Od razu zauważyłam Jaxa. Siedział zgarbiony na swoim zwykłym miejscu z tyłu. Jego blond włosy były tak samo dzikie jak zawsze. Jego dżinsy i zwykła czarna koszula leżały na nim idealnie.
Nowe tatuaże wiły się wzdłuż jego przedramion. Wyglądał jak młody Kurt Cobain, gdyby Kurt Cobain był Rainerem.
Podniósł wzrok dokładnie w sekundzie, w której weszłam.
Nasze oczy się spotkały. Coś tam błysnęło. Rozpoznanie, zaskoczenie, może coś ostrzejszego. Potem odwrócił wzrok, jakbym była tylko kolejną twarzą w tłumie.
Nieważne, koleś.
Wsunęłam się na swoje zwykłe miejsce, jedną ławkę przed nim. Wtedy panna Neomi wpadła do pokoju. Była cała radosna i głośna. Była totalną Galaxsleaze i, niestety, naszą nauczycielką Rainer Study.
Wszyscy wiedzieli, że od lat próbowała poderwać Maddoxa Skylara, tatę Jaxa. Maddox nigdy nawet w jej stronę nie spojrzał.
„Mam ekscytujące wieści!” ogłosiła.
Wszyscy jęknęli.
„Mamy w tym roku nowego ucznia. Proszę, powitajcie naszego oficjalnego, szóstego Rainera z Bridgeview!”
Drzwi się otworzyły. Wszedł do środka, jakby to miejsce należało do niego.
Był wysoki, miał co najmniej metr dziewięćdziesiąt pięć. Był ubrany w ciemne, markowe dżinsy, eleganckie buty i dopasowaną granatową koszulę. Jego ciemne włosy były krótko ścięte po bokach i opadały na lewą stronę w idealnych, potarganych falach.
Jego oczy miały głęboki, oceaniczny błękit. Rozejrzał się po sali, jakby już był znudzony.
Wtedy jego oczy spoczęły na mnie. I tam zostały. Czułam się tak, jakby obcy człowiek rozpoznał mnie ze snu.
„To jest Kai Welkin” powiedziała panna Neomi o wiele zbyt radośnie. „I będzie siedział obok Lux. Zgłosiła się dzisiaj na jego przewodnika.”
O cholera.
Całkowicie zapomniałam o tym głupim formularzu dla wolontariuszy.
Kai podszedł z pełną swobodą. Jego dołeczki błysnęły, gdy rzucił książki i zajął miejsce obok mnie. „Cóż” powiedział miękko, pochylając się. „Witaj.”
Pomachałam lekko. „Cześć.”
„Nie jesteś przyzwyczajona do Rainerów, co?” zapytał.
„Jestem bardzo przyzwyczajona do Rainerów” odpowiedziałam, trochę zbyt głośno.
Za mną usłyszałam, jak ktoś bierze ostry wdech.
Kai uśmiechnął się z satysfakcją. „Brzmi interesująco.”
„Nie” warknęłam. „Nie w tym sensie.”
Zaśmiał się. „Mała, nie możesz tak wyglądać i oczekiwać, że będę uważał. Poza tym jesteś moim przewodnikiem. Przewodnicy rozmawiają.”
„Mam na imię Lux” powiedziałam, próbując brzmieć chłodno. „I możemy porozmawiać później. Nie podczas lekcji.”
„Jak powiesz, mała.”
„Ona ma na imię Lux” głos Jaxa przeciął pokój, ostry i zimny. Cała klasa ucichła.
Kai odwrócił się powoli. „Ach. Chłopak Rainer?”
„On nic dla mnie nie znaczy” powiedziałam o wiele za szybko.
Powietrze za mną nagle wydało się zimne.
Kai przyglądał mi się przez długą sekundę. Jego oczy przeniosły się na moje usta. Jego nozdrza rozszerzyły się odrobinę, zanim znów spojrzał przed siebie. Nie powiedział już ani słowa.
Kiedy zadzwonił dzwonek, wszyscy wybiegli z klasy. Moje serce biło mocno, gdy spieszyłam się do mojej szafki.
Znalazłam Jaxa i Lenna stojących nad Kaiem. Wyglądali na spiętych. Byli tak spięci, jakby szykowali się do walki.
Zniknęli w sekundzie, w której mnie zobaczyli.
„Co to było?” zażądałam odpowiedzi.
Kai tylko uśmiechnął się tym samym, pełnym zrozumienia uśmiechem. „Mała, ty naprawdę nie wiesz, prawda?”
„Powiedz mi. I nie nazywaj mnie małą.”
Wzruszył ramionami, lekko jak wiatr. „Nie mogę. To nie zależy ode mnie.”
Odwrócił się i odszedł. Żadnego wyjaśnienia. Żadnego spojrzenia za siebie. Słyszałam tylko dźwięk jego cichnących kroków. Zostawił mnie tam stojącą z sercem bijącym mocno w klatce piersiowej.

Odkryj Galateę

Seria Snowred 1: SnowredUniwersum Dyskrecji: Kolekcja Sci-Fi StevenaMiasto Bez PamięciCarrero. Dodatkowa książka: Oczami ArrickaRide or Die

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 30

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 70

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11