
Uśmiech miliardera
Autorzy
Lektury
534K
Rozdziały
20
Rozdział 1
Kończyłam właśnie czwarty tydzień pracy w ekskluzywnej klinice dentystycznej i choć czułam się szczęśliwa, że trafiłam do tak prestiżowej praktyki zaraz po studiach — dzięki kontaktom mojego ojca — nie liczyłam na zdobycie tu szerokiego doświadczenia klinicznego.
Klinika obsługiwała elitę towarzyską, co oznaczało, że większość czasu spędzałam na wybielaniu zębów, metamorfozach uśmiechu i zakładaniu licówek. Praca wciąż dawała satysfakcję, ale przyzwyczajenie się do klienteli zajmowało mi więcej czasu, niż się spodziewałam.
Protekcjonalne uwagi mojej ostatniej pacjentki wciąż brzmiały mi w głowie, gdy robiłam końcowy przegląd mojego gabinetu, a zarazem biura. Sięgnęłam do włącznika światła, kiedy drzwi nagle się otworzyły.
Do środka wszedł pewnym krokiem mężczyzna, którego absurdalnie przystojna twarz regularnie gościła na okładkach magazynów i w gazetach: Elliot Vince, najbogatszy biznesmen w kraju i potentat w branży technologicznej i naftowej.
Znany z lodowatego podejścia zarówno w biznesie, jak i w życiu prywatnym — człowiek, który słynął z tego, że nigdy się nie uśmiechał — Elliot Vince przykuwał uwagę nie tylko statusem miliardera i zmysłem biznesowym. Jego imponująca postura była równie uderzająca.
Jego wysoka sylwetka i umięśniona budowa ciała zdawały się wysysać cały tlen z pomieszczenia, nie zostawiając mi czym oddychać.
„Bardzo przepraszam, pani doktor Duppont”, wykrztusiła recepcjonistka zza jego pleców, „ale pan Vince po prostu…”
„Mam odłamany ząb i trzeba go naprawić. Czy trafiłem pod właściwy adres?”, powiedział głębokim głosem, tonem pełnym irytacji i niecierpliwości.
Ale mój umysł wciąż przetwarzał to, co widziałam, więc gdy mówił, mogłam tylko przesuwać wzrok po jego pełnych ustach, po rzeźbionej, kwadratowej szczęce, w górę do mocnego, wąskiego nosa, aż po gęste brwi i ciemnoblond włosy.
Kiedy jednak uderzająco niebieskie oczy Elliota spotkały się z moimi, mój mózg całkowicie się zawiesił i potrzebowałam kilku mrugnięć, żeby wrócić do rzeczywistości.
Gdy mi się to udało, zerknęłam na recepcjonistkę, skinęłam jej głową, że wszystko w porządku, a potem powiedziałam do Elliota: „Oczywiście, panie Vince.” Przywdziałam wyćwiczony uśmiech i wskazałam ręką fotel dentystyczny. „Proszę usiąść.”
Zanim recepcjonistka zamknęła drzwi, poruszyła sugestywnie brwiami i wykonała mały taniec radości. Nie mogłam się powstrzymać od ekscytacji na myśl, że jestem tak blisko kogoś tak wpływowego.
Niestety, właśnie wtedy mój nadmiernie analityczny umysł włączył się na pełne obroty, przypominając mi, że nie mogę popełnić żadnego błędu. Gdybym zepsuła zęby Elliota Vince'a, moja kariera w tym mieście byłaby skończona.
Elliot zdjął marynarkę swojego granatowego garnituru, zanim usiadł na fotelu, który wydawał się niemal za mały na jego dużą sylwetkę.
Gdy się w nim rozparł, dopasowana tkanina koszuli naciągnęła się na jego bicepsach i klatce piersiowej. Kiedy oparł się do tyłu, tapicerka fotela wypuściła podmuch powietrza pod jego ciężarem, niosąc wprost do moich nozdrzy jego odurzający zapach.
Pachniał dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam, widząc go na zdjęciach — wyśmienicie.
Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc milczałam, odkładając torbę i płaszcz i przygotowując gabinet. Atmosfera gęstniała, gdy się krzątałam, a kiedy odważyłam się na niego zerknąć, zobaczyłam, że mnie obserwuje.
Uważnie.
Jak drapieżnik obserwujący swoją zdobycz.
Ręce mi drżały, gdy stawiałam tacę z narzędziami na ruchomym stoliku obok niego, i zauważył to drżenie. Policzki natychmiast zapłonęły mi rumieńcem, ale jego wyraz twarzy nie zmienił się ani na chwilę. Jego twarz była nie do odczytania, co jasno tłumaczyło, dlaczego tak dobrze radził sobie w biznesie.
„Jestem doktor Helena Duppont, panie Vince”, powiedziałam, prostując się na stołku, żeby zyskać choć trochę autorytetu. „Proszę mi pokazać ten odłamany ząb.”
Wzrok Elliota ani na moment mnie nie opuścił, gdy odsłonił zęby, ale uznałam, że po prostu mnie ocenia. Nie byłam przecież jego stałą dentystką, a on miał wizerunek do utrzymania. Na jego miejscu też chciałabym najlepszego specjalistę.
Tymczasem dostał mnie.
Tak się złożyło, że ta klinika mieściła się w tym samym wieżowcu co jego firma, i tak się złożyło, że byłam jedyną lekarką, która jeszcze tu została o tak późnej porze w piątkowy wieczór.
Jeszcze miesiąc temu nie miałam ani czasu, ani ochoty na budowanie życia towarzyskiego. Ostatnie osiem lat poświęciłam wyłącznie nauce i stomatologii — oraz mojemu byłemu narzeczonemu, Jamesowi Cornickowi.
„Może to pani naprawić?”, zapytał Elliot, przywracając moją uwagę do jego śnieżnobiałych zębów.
„Tak, oczywiście. Odbudowa nie potrwa długo”, odpowiedziałam.
Posłałam mu uśmiech, ale go nie odwzajemnił. Jego twarz pozostawała maską spokoju, a niebieskie oczy były wbite w moje. Nagle zaniepokojona, że mam coś na twarzy, sprawdziłam swoje odbicie w lusterku, idąc po środki ochrony osobistej, ale wszystko wyglądało normalnie.
Blond włosy wciąż trzymały się w koku, żaden kosmyk się nie wymknął. Tusz do rzęs się nie rozmazał, a moje jasne niebieskie oczy nadal wyglądały efektownie. Szminka nie była rozmyta; właściwie moje usta w kształcie serca nadal były starannie wymalowane, z wyraźnie zarysowanym łukiem Kupidyna.
Z cichym westchnieniem założyłam czepek, maseczkę i okulary ochronne. „Dobrze”, powiedziałam, siadając na taborecie i naciągając rękawiczki. „Zaczynajmy.”
Zabieg trwał niecałą godzinę, ale to było najbardziej stresujące pięćdziesiąt pięć minut w mojej karierze. Nie tylko ucinał moje próby small talku jednosłowymi odpowiedziami, przez co w końcu zrezygnowałam z rozmowy, ale też byłam śmiertelnie przerażona, że popełnię błąd.
Na domiar złego, jego niezdolność do patrzenia gdziekolwiek indziej niż prosto na mnie sprawiała, że czułam, jakbym robiła coś źle — przez niego zaczęłam wątpić w każdą swoją decyzję.
Ale wyniki mówiły same za siebie.
Elliot podniósł się, gdy tylko skończyłam, i wyrwał mi lusterko z ręki. Na szczęście nie zauważył drżenia moich dłoni, bo wpatrywał się — najwyraźniej zadowolony — w swoje odbicie. Wstrzymałam oddech, czekając na jego ocenę, a serce biło mi tak mocno, że byłam pewna, iż je słyszy.
Po wieczności spojrzał na mnie, skinął głową i wstał, mówiąc: „Dobra robota, pani doktor.”
Zabrałam lusterko, zdejmując środki ochronne. „Cieszę się, że jest pan zadowolony. Dziękuję za…”
„Przepraszam, że zatrzymałem panią tak późno w piątek, pani doktor.” Zerknął na zegarek.
„Och, to żaden prob…”
„Nalegam, żeby okazać pani moją wdzięczność.” Założył marynarkę.
„Naprawdę, to nie jest koni…”
„Mój kierowca odwiezie panią do domu. To żaden kłopot.” Otworzył drzwi, żeby wyjść, i odwrócił się jeszcze w progu. „Będziemy czekać przy głównym wejściu do budynku.” I zanim zdążyłam zaprotestować, wyszedł, zostawiając mnie oszołomioną, z otwartymi ustami wpatrującą się w zamknięte drzwi.
Elliot Vince chce mnie podwieźć do domu? Ta myśl powinna sprawić, że zapiszczyłabym z radości, ale jedyne, o czym mogłam myśleć, to co James by powiedział, gdyby się dowiedział.
Czy byłby zazdrosny? Czy zrozumiałby, co tak łatwo odrzucił, i wróciłby do mnie na kolanach? Czy pokochałby mnie znowu tak, jak ja wciąż kochałam jego?
Wiedziałam, że nie powinnam tak myśleć, ale tak bardzo przyzwyczaiłam się do stawiania jego uczuć, pragnień i potrzeb na pierwszym miejscu, że trudno było zerwać z tym nawykiem. Jednak ostatnio, nie mając nikogo innego do uwzględnienia, zaczynałam podejrzewać, że tak naprawdę nie znam własnych uczuć, pragnień i potrzeb.
Nie zawracając sobie głowy sprzątaniem gabinetu, złapałam torbę i płaszcz, zgasiłam wszystko i zbiegłam do głównego wejścia budynku, gdzie czekał elegancki czarny SUV.
Elliot, stojący obok mężczyzny w czarnym garniturze, odwrócił się w moją stronę, gdy wyszłam. „Świetnie, jest pani.” Gestem wskazał mężczyznę obok siebie. „Pani doktor Duppont, to mój kierowca, Hans. Hans, pani doktor Duppont.”
„Świetna robota, pani doktor.” Hans wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam.
Elliot podszedł do tylnych drzwi samochodu. „Wystarczy powiedzieć Hansowi, gdzie panią zabrać, i ruszamy.”
Podeszłam do Elliota. „Naprawdę, nie musi pan…”
„Przepraszam, proszę pana, ale obawiam się, że nie ma na to czasu.” Hans otworzył drzwi, ale uniósł rękę. „Ma pan dziś wieczorem otwarcie restauracji, pamięta pan? Obawiam się, że nie można tego opuścić.”
Hans posłał Elliotowi spojrzenie, którego nie umiałam odczytać. Elliot przechylił głowę i zmarszczył brwi. W końcu z ciężkim westchnieniem powiedział: „Niech tak będzie.”
Teraz, gdy zostałam zwolniona z obowiązku przyjęcia podwózki, wypuściłam powietrze i rozluźniłam się. Zamierzałam i tak podziękować mu za propozycję, ale Elliot mówił dalej.
„Pani doktor Duppont, mam nadzieję, że jest pani głodna.”
***
Po przejażdżce w ogłuszającej ciszy zatrzymaliśmy się przed restauracją — niezwykle elegancką — i zerknęłam na swoje ubranie. „Nie jestem odpowiednio ubrana”, powiedziałam, poprawiając bluzkę i próbując wygładzić spodnie.
„Jest pani ubrana odpowiednio, pani doktor Duppont”, powiedział Elliot, nawet na mnie nie patrząc.
„Helena”, powiedziałam, odchrząkując. „Proszę mówić mi Helena.”
Rzucił mi przenikliwe spojrzenie, takie, o jakim marzyłyby miliony kobiet, i skinął głową. Potem jego wzrok przesunął się na drzwi za mną, gdy Hans je otworzył.
Wyszłam na chodnik, a Elliot dołączył do mnie, oferując mi ramię. Nie zamierzałam go brać, ale kiedy dyskretnie skinął w prawo, zobaczyłam, że pod wejściem do restauracji ustawiają się paparazzi.
Wiedząc, że musi dbać o pozory, wsunęłam dłoń pod jego łokieć i pozwoliłam mu poprowadzić mnie do środka. Moje palce przesuwały się po jego twardym bicepsie przez materiał garnituru i zastanawiałam się, ile kobiet zabiłoby, żeby zamienić się ze mną miejscami w tym momencie.
Ale gdy tylko przekroczyliśmy próg eleganckiej sali, mój wzrok spotkał się ze wzrokiem jedynej kobiety, z którą sama chciałabym się zamienić: Elizabeth Hart, brunetki i modelki strojów kąpielowych, z którą James zaczął się spotykać dzień po tym, jak zakończył nasz związek.
Jej chuda ręka ścisnęła ramię Jamesa, żeby zwrócić jego uwagę, a gdy odwrócił głowę, spojrzał prosto na mnie, potem na Elliota. Ku mojej ogromnej radości jego twarz zrzedła, gdy rozpoznał Elliota, i iskierka nadziei zapłonęła we mnie, że może wciąż jest dla nas szansa.
W jednej chwili James ciągnął Elizabeth w naszym kierunku, a panika zaczęła mi skręcać żołądek. Odwróciłam się do Elliota, chcąc zwrócić jego uwagę, ale zanim zdążyłam się wymówić, James zawołał mnie po imieniu.
„Jak miło cię tu spotkać!” James posłał Elliotowi i mnie swój olśniewający uśmiech, a mnie zrobiło się słabo, gdy przycisnęłam się do ramienia Elliota. „Chyba nie poznałaś Elizabeth”, powiedział do mnie James, robiąc ruch, żeby puścić jej prawą rękę i umożliwić nam przywitanie, ale moje usta nagle wyprzedziły mój rozum.
„A ja chyba nie przedstawiłam ci Elliota Vince'a”, powiedziałam, ściskając ramię Elliota i kładąc wolną dłoń na jego klatce piersiowej. „Mojego chłopaka.”













































