Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Utracona partnerka lykana Tom 2

Utracona partnerka lykana Tom 2

Autorzy
A. K. Glandt
Lektury
19,0K
Rozdziały
36
Autorzy
A. K. Glandt
Lektury
19,0K
Rozdziały
36
⚔️Akcja i przygoda🐺Wilkołaki i zmiennokształtni😌Druga szansa🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner🐺Lykanie💘Przeznaczeni partnerzy🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa💪SIlne kobiety😊Niewinne🐺Paranormaline

W tętniącym życiem mieście Starego Królestwa, Cleo, utalentowana zabójczyni z tajemniczą przeszłością, porusza się w świecie pełnym niebezpieczeństw i oszustw. Jej życie przybiera dramatyczny obrót, gdy jej najlepsza przyjaciółka, Terrin, błaga ją o konfrontację z nierozwiązanymi uczuciami do Hakoty, potężnego lykana, który kiedyś ją zdradził. Cleo zagłębia się w swoją przeszłość i toczącą się wojnę między lykanami a Łowcami, i musi zdecydować, czy szukać zemsty, czy znaleźć drogę do odkupienia. Wraz z ujawnianiem sekretów i zmieniającymi się sojuszami, podróż Cleo jest pełna niebezpieczeństw i nieoczekiwanych odkryć.

Rozdział 1

Księga druga: Poza światłem

CLEO

Pobudka zawsze była dla mnie najtrudniejszą częścią dnia. Nie dlatego, że byłam leniwa, nie lubiłam wstawać rano, lub też dlatego, że czekała mnie jakaś praca. Niu lubiłam poranków tylko dlatego, że otwarcie oczu zmuszało mnie do powrotu do rzeczywistości.
Sen stał się dla mnie schronieniem, sposobem na życie w alternatywnej rzeczywistości. Gdybym została pozbawiona marzeń sennych, prawdopodobnie już dawno bym oszalała.
Wiele razy zastanawiałam się nad dokończeniem tego, co zaczął Hakota. Trzymałam ostrze w pogotowiu, by poderżnąć sobie gardło i po prostu skończyć ze wszystkim, ale nigdy tego nie zrobiłam. Byłam dłużnikiem lykanów, a jedynym sposobem, w jaki mogłam im się odwdzięczyć, było życie dalej.
Zaakceptowałem więź z Hakotą. Nigdy jej nie zerwałam i cztery razy w roku wchodziłam w ruję, aby wszyscy mogli w końcu dostać to, czego chcieli.
Cleo umarła tamtego dnia na dziedzińcu – dosłownie i w przenośni – w momencie, w którym po raz ostatni widziałam Hakotę. Moje serce przestało bić.
Technicznie rzecz biorąc, umarłam, ale Coda nie pozwolił mi odejść w spokoju. Znalazł nóż, na którym była krew mojego towarzysza i zmuszając mnie do otwarcia ust, wyczyścił ostrze na moim języku.
Ale to nie była ta sama Cleo, która wróciła do życia. Coś we mnie się zmieniło, wiedziałam, że mój towarzysz nienawidził mnie tak bardzo, że posunął się do uśmiercenia mnie. Stałam się pustą skorupą, niezdolną do odczuwania czegokolwiek.
Próbowałam walczyć, celowo prowokując ludzi, by mnie bili, ale nawet to nie dawało mi satysfakcji. Nie czułam nic, nawet gdy łamano mi się kości lub gdy patrzyłam, jak krew spływa mi po skórze.
Więc przestałam to robić.
Przez długi czas szukałam sposobu, by coś poczuć, ale jedyną rzeczą, którą odnalazłam w swoim wnętrzu była nienawiść do samej siebie. Ta głęboka, niekończąca się studnia nienawiści, która była niczym ropiejąca rana.
Po tym, jak prawie doprowadziłam się do szaleństwa, zaakceptowałam fakt, że już nigdy niczego nie poczuję.
Zmieniłam imię na Rala, co w starym języku oznaczało „pozbawiona uczuć” i ruszyłam dalej z moim nowym życiem. Nie próbowałam wskrzesić Cleo; pozwoliłam jej być. Zostałam w Starym Królestwie, ponieważ Leśne Królestwo przywoływało zbyt wiele wspomnień.
Zsunęłam się z łóżka, wyplątując się z pościeli i zostawiając swojego partnera pogrążonego we śnie. Jak zawsze ubrałam się, zrobiłam śniadanie i wyszłam do pracy, zanim się obudził.
Wychodząc z kamienicy na ulicę, minęłam kamienne domy stłoczone ściana w ścianę, przekroczyłam kolejne ulice. Tutaj, w Starym Królestwie, wszystko było miastem; w promieniu wielu mil nie było żadnych lasów.
Z jakiegoś powodu ludzie uwielbiali to miejsce, krzątając się w bezmyślnym oszołomieniu, idąc do pracy i próbując wspinac się po szczeblach kariery, aby osiągnąć jeszcze większe wyżyny i zgromadzić więcej bogactw.
Chociaż moje warunki życia na to nie wskazywały, byłam dość zamożna. Moja praca była dobrze płatna i nigdy nie brakowało mi klientów.
W Starym Królestwie ludzie nie chcieli brudzić sobie rąk. Płacili za to, by ktoś zajął się ich problemami.
Na początku było to dla mnie dziwne, ponieważ większość życia spędziłam w pierwszym królestwie, gdzie zabicie kogoś w celu rozwiązania problemu było normalną częścią życia.
Po dostosowaniu się do zupełnie innego stylu życia i zestawu ideałów, nauczyłam się, jak mogę się rozwijać. Robiłam to, co potrafiłam najlepiej – zabijałam ludzi.
Łowca był najlepszym rodzajem zabójcy. Z naszymi zębami i pazurami nasączonymi jadem oraz szybkim refleksem, byliśmy o wiele bardziej poszukiwani niż zabójcy wilkołaków – którzy nie rozumieli słowa dyskretny.
Przybywając do małego kompleksu, w którym znajdowało się moje biuro, wyciągnęłam klucze.
Berma, starsza kobieta, która wynajmowała pomieszczenia pode mną, już była na miejscu. Była właścicielką znanej piekarni i słynęła ze swoich jagodowych wypieków. Nie przepadałam za słodyczami, ale lubiłam aromaty unoszące się z jej sklepu.
Mruknęłam „cześć” na jej jowialne powitanie i ruszyłam po schodach na górę, gdzie hebanowe drzwi zabezpieczały wejście do mojego biura.
Odblokowałam cztery zamki i otworzyłam drzwi, wchodząc do praktycznie pustego pokoju – z wyjątkiem biurka z dużym krzesłem stojącym tuż za nim i drugiego krzesła ustawionego naprzeciwko. Biały dywan z niedźwiedziej skóry wspaniale kontrastował z czarnymi meblami i drewnianą podłogą.
Usiadłam na krześle, opierając stopy na biurku. Otworzyłam szufladę i zaczęłam grzebać w plikach z wnioskami o zabójstwo. Wiele z nich było dość zwyczajnych, a ja nie miałam ochoty robić nudnych rzeczy, więc wróciły do mojego biurka, czekając na kolejny deszczowy dzień.
Preferowałam klientów indywidualnych. Patrzenie im prosto w oczy zawsze sprawiało mi więcej przyjemności. Lubiłam patrzeć, jak się wiercą lub przybierają fasadę brawury i pewności siebie przede mną. Niektórzy mieli nawet czelność mówić do mnie tak, jakbym była kimś gorszym.
Drzwi otworzyły się, wpuszczając aromat świeżo upieczonego chleba. Nawet nie podniosłam wzroku, gdy wilkołak wszedł do środka, upuszczając brązową papierową torbę na moje biurko i siadając gwałtownie na wolnym krześle.
„Jeśli jeszcze raz połamiesz moje krzesło, będziesz musiał za to zapłacić”, powiedziałam, po czym zatrzasnęłam teczkę i wrzuciłam ją do szuflady.
Rzuciłam mu ostre spojrzenie, po czym otworzyłam brązową torbę, by zobaczyć, co mi przyniósł. Mocny zapach dobrze przyprawionego mięsa wypełnił moje nozdrza.
„Znalazłeś łosia?” zapytałam, unosząc brew w kierunku uśmiechniętego wilkołaka.
„Dla ciebie zawsze to, co najlepsze”, oznajmił śpiewnym głosem ł, pozwalając dwóm przednim nogom krzesła uderzyć o ziemię, gdy pochylił się do przodu. „I oczywiście oczekuję, że się podzielisz”.
Zamknęłam torbę i położyłam ją u swoich stóp. „Nie jestem twoją mamusią, Terrin. Karmienie cię nie należy do moich obowiązków”.
Pulchny wilkołak uśmiechnął się. „Nie, ale jesteś moją najlepszą przyjaciółką, a najlepsi przyjaciele się dzielą”.
Przewróciłam oczami i wróciłam do czytania kolejnego pliku. „Jakieś dobre informacje?” zapytałam.
Po opuszczeniu Starego Królestwa wróciłam na jego tereny w nadziei, że znajdę coś, co sprawi, że znów poczuję się jak dawniej. Znalazłam Terrina – a raczej to on znalazł mnie – gdy stałam nad wodospadem, gotowa zanurzyć się i sprawdzić, czy przeżyję.
Opowiedziałam mu wszystko, co się wydarzyło: jak mój ojciec mnie wrobił, a ja go zabiłam, a także to, że Hakota próbował mnie zamordować.
Terrin zdecydował się pomóc mi w mojej misji, zgadzając się na wykonywanie wszystkich gównianych zadań, do których go zmuszałam. Kiedy po powrocie do Starego Królestwa rozpoczęłam swoją działalność, Terrin został szpiegiem – wygrzebywał informacje, za które musiał słono płacić.
Oczywiście opowiadał mi o wszystkim, czego się dowiedział i zawsze przynosił mi lunch.
„Więcej kłótni i gróźb między klasą wyższą. Nic przydatnego, w każdym razie nie dla nas”. Spojrzałam na niego, gdy bawił się przyciskiem do papieru na moim biurku.
Westchnęłam i zamknęłam teczkę, zaciskając palce. „Zeszłej nocy byłeś zajęty czymś innym, prawda?”
Terrin prychnął. „Nie”, mruknął.
„Twoje oko czasami drży niekontrolowanie”, poinformowałam go. „Robisz to tylko wtedy, gdy myślisz o pewnym lykanie”.
W ciągu dwóch lat Syn wytropił Terrina i wielokrotnie próbował się z nim skontaktować. Kiedy w końcu zrozumiał, że Terrin nie chce mieć z nim nic wspólnego, przestał być miły i wyrozumiały.
„Niech ci będzie! Syn pojawił się zeszłej nocy. Zadowolona?” Skrzyżował ramiona przybierając zrzędliwy wyraz twarzy.
„I…?” Czekałam, aż poda mi szczegóły.
„Wypomniał mi różne głupoty! Nakrzyczał na mnie za spanie z kobietą”. Wyrzucił ręce w powietrze. „Jak on się w ogóle o niej dowiedział? Czy mam na czole tabliczkę z napisem «spałem z kimś»?”.
„Wykonujesz taki mały podryg, a potem na twojej twarzy pojawia się zadowolony z siebie uśmieszek”, przyznałam.
Mój przyjaciel odrzucił głowę do tyłu i jęknął. „Na miłość Luny, dlaczego on nie może po prostu zostawić mnie w spokoju?”
„Cóż, jesteś jego towarzyszem” przypomniałam mu o oczywistym fakcie.
Zakrył twarz dłońmi. „Dlaczego? To nie może być prawda; to musi być pomyłka. Nie lubię facetów! Kocham dziewczyny! Lubię w nich wszystko. Podoba mi się bycie mężczyzną i nie sądzę, żeby Syn był tym, który by we mnie…”
„Tu nie chodzi tylko o seks, Terrinie”, skarciłam go. Syn wciąż był dla mnie ważny i współczułam mu. Wiedziałam, jak to jest być niechcianym przez partnera.
„Nie chodzi też o to, czy jesteś gejem czy hetero. O miłości nie decyduje pociąg do określonej płci. Chodzi o twoje uczucia do danej osoby”.
„Łatwo ci mówić”, mruknął Terrin.
„Terrin”, powiedziałam ostrzegawczym tonem.
„Nie rozumiem”, teraz to Terrin się zdenerwował. „Jak może ci jeszcze na nich zależeć? Hakota zostawił cię tam na śmierć! Wszyscy się od ciebie odwrócili. Dlaczego zależy ci na ich szczęściu, skoro oni najwyraźniej mają w dupie twoje?”
Jego wzrok padł na moją szyję, gdzie na skórze widniała plątanina blizn. Moja ręka podświadomie powędrowała tam, by je zakryć. Terrin natychmiast odwrócił wzrok, z poczuciem winy wypisanym na twarzy. „Przepraszam”.
Westchnęłam i opuściłam rękę. „Chcę, żebyś był szczęśliwy, Terrinie. Twój obecny styl życia nie daje ci satysfakcji. Nie masz żadnej rodziny”.
„Mam ciebie”, Terrin natychmiast zaprotestował.
Rzuciłam mu ostre spojrzenie. „Zgadza się. Masz mnie. To nie jest powód do dumy”.
„Ja jestem dumny z ciebie, Cleo”. Wzdrygnęłam się na to imię, ale nic nie powiedziałam. Wstał i zaczął chodzić po pokoju. „Przeszłaś przez piekło i nadal żyjesz, ale nie mów mi o niespełnionym życiu. Myślisz, że ucieczka przed Hakotą i staranie się, by przetrwać kolejny dzień to życie?”
Odwrócił się do mnie, przeczesując jedną ręką włosy, a drugą kładąc na biodrze. Ten niegdyś chudy chłopak bardzo się zmienił przez te dwa lata.
Dorósł tak samo, jak ja; teraz naprawdę to widziałam. Nabierał mięśni i lepiej pasował do swojego ciała, nie był już chudy i żylasty. W rzeczywistości wyglądał na starszego niż był i być może po części była to moja wina.
Za bardzo się o mnie martwił, martwił się, że lykanie – lub ktokolwiek inny – dowiedzą się, że żyję i mnie zlokalizują.
„Alfa lykanów niszczy świat, szukając twojego ciała, a ja jestem tym, który kryje twój tyłek, bo odmawiasz opuszczenia cholernego Starego Królestwa, w którym mieszkają”.
Uderzył dłońmi w moje biurko, pochylając się tak, że nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie.
„Jesteś poszukiwana przez obie strony tej głupiej wojny. Twoje życie jest w niebezpieczeństwie w każdej sekundzie każdego dnia, a ty siedzisz tu w tym cholernym biurze, pobierając zapłatę za zabijanie ludzi”.
Siedziałam cicho, pozwalając Terrinowi na okazanie emocji. Dobrze mu zrobiło wyrzucenie tego z siebie. Może teraz będzie mógł się trochę zrelaksować.
„A co jeszcze gorsze, sypiasz z tym głupim wilkołakiem, który musi być cholernie wyrozumiałym facetem, skoro został z tobą tak długo i nie ma nic przeciwko temu, że nie pozwalasz mu się naznaczyć, by przechodzić przez tę cholerną ruję dla dobra innego samca”.
Kiedy skończył, wszystko ucichło. Poświęciłam sekundę, aby przyswoić wszystko, co powiedział. „Co mam na to odpowiedzieć?” zapytałam.
Terrin odetchnął niepewnie. „Chcę, żebyś oświadczyła, że jesteś szczęśliwa. Chcę, żebyś znów mogła się uśmiechać i śmiać”. Ton Terrina nabrał błagalnej nuty.
„Minęły prawie dwa lata, Cleo. Albo staw mu czoła, albo o nim zapomnij”.

Odkryj Galateę

Zohra Księga 2: ShurakZakład o ciebieProfesorOdrzucony wojownikPrzebudowując cię

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Przeczytane z serii

by Panna Anna

liczba książek: 82

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Fajne, ale na raz

by Panna Anna

liczba książek: 28

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

2 books in 1 & maybe another book

by Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36