
Violet: Z Uniwersum Colt
Autorzy
Decide Your Destiny
Lektury
326K
Rozdziały
35
Rozdział 1: Gdzie Kwitną Fiołki
VIOLET
Bang.
Dźwięk był bardzo głośny, głośniejszy niż wszystko, co kiedykolwiek słyszałam. Ramiona mamy objęły mnie mocniej, przyciągając do siebie.
Bang. Bang.
Hałas rozległ się znowu. Dochodził z góry, z miejsca, do którego nie wolno nam było chodzić.
Oczy mamy spojrzały w sufit naszego pokoju zabaw, gdy gniewne głosy mężczyzn dotarły do nas.
Widziałam strach na jej twarzy.
„Co to za hałas?” zapytałam, trzymając się jej.
Mama nigdy się nie bała. Zawsze była spokojna, nawet gdy tata był bardzo zły.
Ale te dźwięki przerażały ją bardziej niż kiedykolwiek tata.
Wstała. Poczułam chłód bez jej ciepła.
„Chodź ze mną” powiedziała stanowczym głosem, jak wtedy, gdy zrobiłam coś złego.
Chwyciła mnie za rękę i pobiegłyśmy przez kolorowy pokój zabaw do małej szafy w rogu.
Otworzyła drzwi i wepchnęła mnie do środka.
„Co się dzieje?” zapytałam. Łzy spływały mi po policzkach.
„Bez względu na wszystko, zostań tutaj” powiedziała mama. Jej oczy wyglądały inaczej niż kiedykolwiek wcześniej.
Bang. Bang. Podskoczyłam. Całe ciało mi się trzęsło.
Mama trzymała mnie za rękę, ale czułam, że ona też się trzęsie.
Łańcuchy, które tata i jego przyjaciele kazali jej nosić, brzęczały głośniej niż zwykle.
Kiedy usłyszałam ten dźwięk, poczułam coś mocnego w brzuchu. Łzy ustały.
Cokolwiek przerażało mamę, musiałam być dzielna.
Skinęłam głową. Poczułam dłoń mamy na mojej piersi, odpychającą mnie w ciemność.
„Kocham cię, moja słodka Violet” powiedziała cicho, wkładając mi do ręki kawałek papieru.
„Dokonasz wielkich rzeczy. Karty mi to pokazały” powiedziała, zanim zamknęła drzwi szafy. Teraz byłam w ciemności.
Usłyszałam jej kroki oddalające się. Potem usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Potem cienka linia światła pod drzwiami szafy zniknęła.
Przycisnęłam ucho do drzwi. Słyszałam tylko przestraszony oddech.
Czy to była mama?
Clunk. Dźwięk drzwi taty do naszego pokoju zabaw.
„Hej, Scorp... musisz to zobaczyć” powiedział jakiś głos.
Zadrżałam. To nie był żaden z przyjaciół taty.
Drabina zaskrzypiała. Buty uderzyły o podłogę. Usłyszałam dźwięk przesuwającego się szkła.
Dlaczego mama nic nie mówiła? Co się działo?
Jedynymi głosami byli ci dwaj mężczyźni, rozmawiający cicho ze sobą. Dźwięk przesuwającego się szkła mówił mi, że się zbliżają.
„Mamo” powiedziałam cicho, pamiętając dźwięk jej łańcuchów. Przygryzłam wargę. Koniec z łzami. Musiałam sprawić, żeby była ze mnie dumna.
„Kim do cholery jesteś?” powiedział głośno jeden z mężczyzn. Musieli mówić o mamie. Nie było nikogo innego w pokoju zabaw.
Potem usłyszałam głos mamy i to była najbardziej przerażająca rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałam.
Brzmiała słabo i pokonanie.
„Czekałam na was” to wszystko, co powiedziała.
Mężczyźni rozmawiali ze sobą cicho. Potem usłyszałam dźwięk ciągnięcia. Potem ciężki oddech, jakby coś ciągnęli po drabinie.
A potem... cisza.
Koniec z hałasem.
Koniec z głosami.
Koniec z mamą...
Po bardzo długim czasie otworzyłam drzwi szafy.
Pokój zabaw był w ruinie. Szkło wszędzie. Światła były rozbite. Drzwi taty były otwarte. Ale najgorsze... Mama zniknęła.
Otarłam łzę z policzka i poczułam coś szorstkie w dłoni.
Kawałek papieru, który mama dała mi, zanim zamknęła mnie w szafie.
Ręce mi się trzęsły. Otworzyłam papier.
To była karta, jedna z kart tarota mamy.
Na niej był obrazek, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
Kwiat owinięty wokół ostrza.
***
TRZYNAŚCIE LAT PÓŹNIEJ
Odwróciłam ostatnią kartę tarota i położyłam ją na prześcieradle.
„Kochanek” powiedziałam do pustego pokoju. Nie byłam zaskoczona.
Przez ostatnie kilka tygodni, za każdym razem, gdy próbowałam odczytać swoją przyszłość, było tak samo. Kochanek.
Świetnie, więc mam wkrótce znaleźć miłość... Jasne.
W tym momencie pijany głos mojego ojca dobiegł ze schodów.
„Dziewczyno, zejdź tu i zrób mi śniadanie. Zaraz mam zmianę.”
Podniosłam kartę i włożyłam ją z powrotem do talii. Potem włożyłam talię z powrotem do pudełka. Zobaczyłam cienką linię gnicia biegnącą po krawędzi pudełka.
Ta talia była jedyną rzeczą, która mi została po mamie.
Ale chyba nic nie trwa wiecznie.
Wstałam i podeszłam do komody.
Położyłam talię na szklanym pudełku, w którym trzymałam moją najcenniejszą rzecz: kartę, którą mama dała mi, zanim wepchnęła mnie do szafy tyle lat temu.
Dotknęłam blaknącego obrazka ostrza owiniętego wokół tego, co teraz wiedziałam, że było kwiatem fiołka.
To nie była zwykła karta tarota. To znaczyło, że mama musiała sama namalować ten obrazek.
Ale dlaczego? Dlaczego uważała, że ta karta jest dla mnie taka ważna?
„Violet!” Głos mojego ojca dobiegł z dołu, wyrywając mnie z zamyślenia.
Odwróciłam się od komody, przeszłam przez pokój i zeszłam po schodach do kuchni.
„Ale się nie spieszyłaś” powiedział tata gniewnym głosem, gdy weszłam do kuchni.
„Przepraszam, tato” powiedziałam. Podeszłam do kuchenki, żeby zacząć robić śniadanie. Starałam się ukryć, jak bardzo nie podobał mi się jego wygląd.
Miał około pięćdziesiątki. Jego wielki piwny brzuch wystawał spod brudnego podkoszulka, gdy siedział na krześle z nogami na kuchennym stole i papierosem w ustach.
Wrzuciłam trochę bekonu na patelnię i nastawiłam kawę.
Mój ojciec miał być takim twardym motocyklistą, ale potrzebował córki, żeby gotowała i sprzątała. Nie potrafił nawet zrobić sobie kawy.
Nie był naprawdę twardy. Po prostu chciał, żeby ludzie tak myśleli.
Z tego, co mogłam zrozumieć z jego opowieści o tym, jaki był wspaniały, był niskiego szczebla członkiem klubu motocyklowego Crows trzynaście lat temu, kiedy zostali zaatakowani przez wrogów: Vipers.
Vipers wysadzili klub i zabili każdego mężczyznę na tyle odważnego, by z nimi walczyć.
Mój ojciec nie był jednym z odważnych. Schował się w łazience, aż strzelanina się skończyła. Potem wyszedł i zastał Vipers już nie było, a wszyscy jego tak zwani bracia nie żyli, podczas gdy on chował się jak tchórz.
Znalazł mnie czekającą w pokoju zabaw, skąd zabrano mamę. Bez nikogo, kto by się mną zajął, i ze zniszczonym klubem motocyklowym, musiał uciekać.
Crows skończyli się w domu, ale to nie znaczyło, że nie było innych grup, do których mógł pójść.
Skoro jeździł dla klubu motocyklowego, nawet jeśli tylko przez krótki czas, zostałby przyjęty do każdej grupy w kraju jako brat — o ile trzymałby język za zębami o tym, że był tchórzem.
Skończył w Destiny w Oklahomie, maleńkim miasteczku na odludziu.
Mieliśmy jeden bar, jeden stary motel i dwa rywalizujące kluby, które ciągle się kłóciły o nasz mały kawałek ziemi. To było szalone.
Przez jakiś dziwny zbieg okoliczności, rywalem w Destiny była oklahomska grupa klubu motocyklowego Vipers, tego samego klubu, który zabrał moją mamę.
Ale bez względu na to, jak bardzo błagałam ojca, żeby o niej opowiadał, nie chciał. Jeśli naciskałam zbyt mocno, zazwyczaj dostawałam w twarz.
Więc przez ostatnie trzynaście lat mój ojciec za dużo pił, czekając, aż jego tak zwani bracia odkryją, że jest tchórzem, i obwiniając mnie za wszystkie swoje problemy.
Czekaj... trzynaście lat?
Zatrzymałam się, trzymając jajko w połowie drogi do patelni. Kompletnie zapomniałam...
„Co cię tak cieszy, dziewczyno?” powiedział tata gniewnym głosem. Jego małe oczy patrzyły na mnie przez dym z papierosa.
„Nic” powiedziałam szybko i rozbiłam jajko. Ale gdy jajko smażyło się na patelni, poczułam radość.
Bo właśnie sobie przypomniałam, że dzisiaj są moje osiemnaste urodziny.
***
Siniak wyglądał gorzej w świetle dziennym.
Bez względu na to, jak przesuwałam szalik, nie mogłam ukryć ciemnej plamy po lewej stronie szyi.
Stałam przed drzwiami, gotowa wyjść do pracy, ale nic, co robiłam, nie mogło ukryć mojego siniaka.
Oczywiście to wszystko sprawka mojego ojca. Dał mi go wczoraj wieczorem, rodzaj wczesnego prezentu urodzinowego, bo przypaliłam mu stek.
W końcu udało mi się przesunąć kołnierz mojej kurtki pilotki, żeby wystarczająco zakryć siniak.
Rzuciłam szybkie spojrzenie na siebie w lustrze. Podobał mi się mój wygląd. To była jedyna rzecz, nad którą miałam kontrolę w moim życiu.
Miałam długie, ciemne włosy, które zazwyczaj nosiłam w kucyku na lewym ramieniu.
Miałam trochę młodzieńczą twarz, a moje ciało nie było tak krągłe jak u niektórych dziewczyn, ale nie przeszkadzało mi to.
Moją ulubioną rzeczą były jednak moje oczy. Były jasno fioletowe ze złotymi plamkami w źrenicach.
Ludzie często mówili, że zdają się świecić w ciemności.
„Dziewczyno, przynieś mi piwo” powiedział pijany głos mojego ojca z salonu.
Przewróciłam oczami, otworzyłam drzwi wejściowe i pospiesznie zbiegłam po schodach, zanim mógł za mną pójść.
Wiedziałam, że to prawdopodobnie oznaczało kolejny siniak dziś wieczorem do pierwszego, ale było warto.
Moje małe akty buntu były tym, co mnie trzymało przy życiu, i uważałam to za prezent urodzinowy dla siebie. Wiedziałam, że nie dostanę go od nikogo innego.
***
Spacer z mojego domu do No Man's Land, baru, w którym pracowałam, zajmował około pół godziny. Nie przeszkadzał mi ten spacer.
Mój ojciec i ja mieszkaliśmy w rozpadającym się domu na skraju Destiny, a No Man's Land było w samym centrum.
Ale spacer dawał mi trochę czasu na myślenie. To był mój czas, czas, którego nie mógł zepsuć mój ojciec ani jego okropni przyjaciele motocykliści.
Osiemnaście lat, pomyślałam. Szkoda, że mama nie może mnie teraz zobaczyć.
Poczułam smutek. Chciałabym ją poznać albo przynajmniej żeby ojciec czasem o niej opowiadał.
Jedyne razy, kiedy o niej mówił, to nazywał ją „metamfetaminową dziwką” albo mówił „to problem Scorpiona”.
Chciałabym, żeby mi powiedział, co to znaczy.
Niektóre dni myślałam o ukradnięciu jego ciężarówki i opuszczeniu Destiny. Po prostu jechać, aż dotarłabym do głównej siedziby.
Może wtedy mogłabym znaleźć tego Scorpiona w klubie motocyklowym Viper's i w końcu dowiedzieć się, kim była moja matka.
Dźwięk silnika za mną wyrwał mnie z zamyślenia.
Rozejrzałam się. Cicha wiejska droga była pusta, gdy wychodziłam z domu, ale teraz biały van jechał za mną.
Trzymali się z daleka, ale moje serce i tak biło szybciej.
Wszyscy wiedzieli, że klub mojego ojca, Crows, zaczął porywać dziewczyny, żeby je sprzedawać dla dodatkowych pieniędzy.
Zazwyczaj pojawiały się tylko w nocy, ale ostatnio stawały się odważniejsze, porywając dziewczyny z ulicy w ciągu dnia.
Przyspieszyłam, mocniej owijając kurtkę wokół siebie.
No Man's Land było zaledwie dwa przecznice dalej i na prawo.
Poczułam ściśnięcie w żołądku, gdy usłyszałam, że silnik staje się głośniejszy. Przyspieszali.
Zaczęłam lekko biec. Dźwięk silnika za mną zmienił się w wysoki dźwięk.
Tylko jedna przecznica do skrętu.
Dźwięk żwiru był głośny w moich uszach. Ciepło samochodu było blisko moich stóp.
Mieli mnie złapać w każdej chwili.
Zmusiłam się do większego wysiłku, skręcając ostro w prawo na tylny parking No Man's Land.
Van zatrzymał się z głośnym piskiem za mną, ale nie zostałam, żeby zobaczyć, czy zawraca.
Wbiegłam tylnymi drzwiami baru bardzo szybko, zatrzymując się w kuchni.
Pochyliłam się, ręce na kolanach.
„Dobry Boże, Vi, dysz jak diabeł cię goni” powiedziała Anna, moja szefowa i menedżerka baru, swoim grubym południowym głosem.
Wyprostowałam się, łapiąc oddech, i spojrzałam na nią. Jej twarz była otoczona jasnorudo włosami. „Może goni” powiedziałam, wzruszając ramionami.
Roześmiała się, dając mi żartobliwe klepnięcie w ramię. „Zabawna dziewczyna. A propos, słyszałam, że dzisiaj są czyjeś urodziny” powiedziała, unosząc brwi.
Przewróciłam oczami. „Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć” powiedziałam. „Jak tłum dzisiaj?”
Anna spojrzała przez ramię przez drzwi do baru.
„Jeszcze nie za dziko. Vipers mają dzisiaj w mieście wiceprezesa z Oklahoma City, ćpuna o imieniu Blade, więc to denerwuje Crows.”
„Po prostu nalewaj Coors Lite i przypominaj im o zakazie broni. Będzie dobrze” powiedziała, klepnąc mnie po ramieniu.
No Man's Land było jedynym barem w mieście, a dwa rywalizujące kluby zgodziły się uczynić go strefą bezpieczną. Członkowie obu klubów mogli tu pić, o ile zostawiali broń przy drzwiach.
To było jedno z niewielu miejsc w mieście, gdzie kobieta mogła czuć się naprawdę bezpiecznie.
***
Anna nie kłamała o tym, że Crows są dziś nerwowi.
Podczas mojej pięciogodzinnej zmiany przyłapałam co najmniej sześciu członków klubu z obu stron na przemycaniu broni.
Zazwyczaj zrelaksowany bar był tak napięty, że czułam, jakby bomba mogła wybuchnąć w każdej chwili.
Ten Blade musi być kimś wyjątkowym.
Skinner, wiceprezes oddziału Destiny Crows, spędził wieczór, patrząc gniewnie w swoją szklankę na każdego Vipera, który wszedł do baru.
Kiedy grzecznie poprosiłam go o usunięcie Glocka z baru, tylko spojrzał na mnie ze złością.
„Czemu nie zostawisz myślenia mnie, skarbie?” powiedział złośliwym głosem, przeglądając mnie wzrokiem.
Poczułam dreszcz na plecach pod jego spojrzeniem. Nie mogłam przestać myśleć o Skinnerze jako mężczyźnie w nieoznakowanym vanie dziś rano.
Chociaż powinnam być chroniona jako córka brata Crows, widziałam, jak Skinner na mnie patrzy.
Wiedziałam, że nie chciałby nic bardziej niż zedrzeć mi spódnicę i się ze mną przespać.
Próbowałam odwzajemnić jego wyzywające spojrzenie, ale jego złość była zbyt silna i w końcu musiałam odwrócić wzrok.
Moja zmiana się skończyła, ale motocykliści wciąż byli w pełni sił.
W końcu, około pierwszej w nocy, Anna wyrzuciła ostatnich maruderów z Vipers, którzy dzielili się historiami o tym tajemniczym Bladzie.
„W porządku, skarbie” powiedziała Anna, gdy bar był w końcu pusty „idź już do domu.”
Podziękowałam jej i włożyłam kurtkę, zanim wyszłam tylnymi drzwiami. Ale w momencie, gdy wyszłam na zewnątrz, poczułam dreszcz na plecach.
Miasto było bardzo ciche. Ani żywej duszy.
Cholera, nie zdawałam sobie sprawy, jak późno jest.
Mocniej owinęłam płaszcz wokół siebie i zaczęłam długi spacer do domu, starając się nie wyobrażać sobie dźwięku nieoznakowanego vana nadjeżdżającego za mną.
Każdy podmuch wiatru brzmiał jak dźwięk silnika.
Każda łamiąca się gałązka była dźwiękiem kluczy w stacyjce.
Pospieszyłam ciemną ulicą, mijając wielkie puste skorupy starych magazynów. Kiedyś Destiny było ruchliwym przemysłowym miastem. Teraz było pełne starych motocyklistów próbujących przeżyć swoje dni chwały.
Nagle zostałam oślepiona jasnymi światłami reflektorów z bocznej alejki między dwoma magazynami.
Szybkie spojrzenie w lewo potwierdziło moje najgorsze obawy. To był znowu nieoznakowany van.
Bez zastanowienia zaczęłam biec.
Moje stopy mocno uderzały o drogę. Głośny dźwięk silnika vana wypełnił moje uszy, gdy szybko wyjechał na ulicę za mną.
Płuca mnie bolały, gdy biegłam ulicą.
Ale byłam za daleko od domu. Wiedziałam to. Nie zdążę na czas.
Nie z jasnymi światłami reflektorów zbliżającymi się do mnie.
W każdej chwili mieli mnie złapać. A potem mnie zabiorą.
I skończę w łańcuchach tak jak moja mama.
Potem, bez ostrzeżenia, światło zniknęło. Dźwięk vana się oddalił.
Przestałam biec i rozejrzałam się.
Van zniknął. Słyszałam dźwięk jego silnika oddalającego się ode mnie wzdłuż pobliskiej alejki.
Dlaczego odjechali? Bawili się ze mną? To była jakaś gra?
Nagle rozległ się głośny dźwięk przede mną. Motocykl szybko wyjechał na ulicę i zatrzymał się tuż przede mną.
Na nim był najbardziej atrakcyjny mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam. Pomimo mojego strachu poczułam pociąg w ciele, gdy na niego patrzyłam.
Był wysoki i muskularny, z potarganymi czarnymi włosami i jasnozielonymi oczami.
Jego skórzana kurtka była napięta na jego wielkich mięśniach.
„Kto... kim jesteś?” zapytałam. Czułam się bardziej nerwowa, nawet gdy trudno mi było oderwać wzrok od jego przystojnej twarzy.
Spojrzał na mnie poważnie, chłodno i myśląco, ale nie gniewnie.
„Nie ma na to czasu” powiedział w końcu. „Wsiadaj.”
Wskazał na siedzenie za sobą, a ja przełknęłam ślinę.
Co? Chciał, żebym wsiadła na jego motor?
A jeśli pracował dla Skinnera?
A jeśli był jednym z mężczyzn w nieoznakowanym vanie?
Jakby wiedział, o czym myślę, powiedział: „Zaraz wrócą. Powiedziałem, wsiadaj.”
Pod jego silnym spojrzeniem poczułam nagłą potrzebę buntu.
Kim on się, kurwa, uważał, żeby mi rozkazywać?
Właśnie gdy miałam mu powiedzieć, gdzie może sobie wsadzić swoje rozkazy i pobiec do domu, coś na jego motorze przykuło moją uwagę i sprawiło, że moje buntownicze uczucie zniknęło.
Był tam obrazek, namalowany na boku jego motoru.
To było ostrze, takie samo jak na karcie, którą dała mi mama.
O Boże... Czy mam zaufać temu nieznajomemu? Czy mam uciekać?
CHOOSE YOUR PATH
. . . . . . Czy Violet powinna wsiąść na motor Blade'a, czy może powinna dać nogę?
Głosy w sekcji komentarzy poniżej nie będą brane pod uwagę. Przejdź do następnego rozdziału, aby oddać swój głos.
Nowe rozdziały ukazują się w każdy wtorek!















































