
„Właśnie przeczytałam o własnym życiu seksualnym… w brudnopisie”. 😳
Lara pracuje w szpitalu i marzy o normalnym facecie, czystej kanapie i choć jednej nocy bez chaosu. Wtedy Zavien zaczyna zachowywać się spięty, odbiera potajemne telefony i – co jest wręcz niegrzeczne – jakimś cudem wciąż pozostaje przy tym zniewalający.
Zanim jednak w romans wkradną się komplikacje, Lara wraca do domu wykończona i pada na swojego chłopaka-sąsiada niczym ludzki koc obciążeniowy. On nie chce wyjaśnić źródła stresu, więc ona wspina się na niego i masuje mu ramiona, dopóki jego oddech nie staje się drżący, a dłonie nie lądują na jej udach. Już się rumienisz.
Ale flirt szybko zmienia się w podejrzenie. Lara sprawdza go w Google. „Przypadkiem” podsłuchuje pod jego drzwiami (powinna przestać – nie robi tego). A kiedy włamuje się do jego mieszkania, żeby pomyszkować, jego laptop otwiera się po wpisaniu hasła „pablo”, jakby Zavien chciał dać się złapać.
Co widzi na ekranie? Pikantny brudnopis, który kradnie detale jej różowych włosów i ich intymne chwile… a nazwisko autora to nie Zavien. To Bentley Bancroft.
Później, podczas obleganego spotkania autorskiego Bentleya w księgarni, Lara wyrzuca z siebie jedno zdanie, a sławny pisarz wlepia w nią wzrok. Ludzie się odwracają. Ktoś szepcze.
Bentley podchodzi blisko i mówi: „Panno Hendry”.
LARA
Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników