
Zemsta na miliarderze
Autorzy
Heather Teston
Lektury
810K
Rozdziały
34
Rozdział 1
Niebo ciemniało. Nadciągała burza. Amy poczuła pierwsze krople deszczu na twarzy. Deszcz mieszał się ze łzami spływającymi po jej policzkach, gdy stała przy grobie ojca.
W dłoni trzymała pomiętą kopertę od Rodriguez Investment Company. Ten list był powodem, dla którego ojciec dostał zawału. To przez niego teraz nie żył i spoczywał pod ziemią.
W liście Rodriguez żądał spłaty pożyczki. Ojciec zaciągnął ją, żeby utrzymać swoje teksańskie ranczo.
Nie był w stanie regulować rat ani spłacić długu. Ranczo mu odebrano. To złamało mu serce i odebrało wolę życia.
Amy została bez domu i prawie bez grosza. Nie miała innej rodziny. Ojciec był wszystkim, co miała.
Grzmot rozległ się głośno, a deszcz zaczął lać jak z cebra, przemaczając ją do suchej nitki. Upadła na kolana. Palce wbiły się w mokrą ziemię.
Spojrzała w niebo. Deszcz spływał po jej twarzy. Wykrzyczała obietnicę, że sprawi, iż Rodriguez zapłaci – jakoś, kiedyś.
***
Amy była dwudziestotrzyletnią sekretarką prawną w swoim małym rodzinnym miasteczku.
Spędzała godziny w internecie, szukając wszystkiego, co mogła znaleźć o Christianie Rodriguezie.
Z tego, co ustaliła, uważał się za playboya. Wykorzystywał kobiety do seksu, a potem wyrzucał je jak śmieci.
Cytowano go, jak mówił, że jest kawalerem, który nigdy się nie ożeni. Twierdził, że nie wierzy w miłość i nigdy nie zwiąże się z jedną kobietą.
„Mężczyźni nie zostali stworzeni, by mieć jednego partnera przez całe życie. Zostaliśmy stworzeni, by rozkoszować się ciałem wielu kobiet, a nie tylko jednej – co nie jest normalne”. To kolejna jego wypowiedź, która napawała Amy obrzydzeniem.
Artykuły mówiły też, że był okrutny i bezwzględny zarówno w interesach, jak i w życiu prywatnym. Urodził się i wychował w Hiszpanii, ale przeprowadził się do Ameryki, gdy miał dwadzieścia jeden lat.
Po zarobieniu pierwszych kilku miliardów kupił mały zamek na południu Francji. To był teraz jego główny dom, gdy nie podróżował w interesach lub dla przyjemności.
Nigdzie nie mogła znaleźć zdjęcia Rodrigueza ani informacji o jego wieku. Ludzie mówili, że ceni prywatność i nigdy nie pozwala się fotografować.
Mogła więc tylko przypuszczać, że to starszy mężczyzna i prawdopodobnie niezbyt atrakcyjny.
Jeden artykuł wspominał o przyjęciu, które urządzał w swoim zamku.
Ludzie nazywali je imprezą stulecia. To było wyjątkowe wydarzenie dla bogatych i wyższych sfer. Goście z całego świata mieli się tam zjawić.
„No cóż, panie Rodriguez, zgadnij, kto przychodzi na kolację” – powiedziała cicho do siebie, gdy w jej głowie zaczął kiełkować plan.
Weźmie urlop w pracy. Wykorzysta niewielką sumę pieniędzy, którą dostała po śmierci matki pięć lat temu. Potem poleci do Francji.
Znajdzie sposób, by dostać się na jego przyjęcie i wślizgnąć się do jego domu. Tam znajdzie coś, czego będzie mogła użyć, by go zniszczyć i zrujnować jego reputację.
To był jedyny sposób, by sprawić, że zapłaci za zniszczenie jej ojca.
***
Po zarezerwowaniu lotu do Francji spakowała torby. Zdecydowała, że kupi wszystko, czego będzie potrzebować, gdy już tam dotrze.
Podczas lotu znów przeglądała internet. Ważne było, by dowiedzieć się o tym mężczyźnie wszystkiego, co możliwe. Po jakimś czasie znalazła kilka kolejnych artykułów.
Pisano w nich o jego ulubionych miejscach, gdzie jadał, i o typie kobiet, które lubił. Najwyraźniej preferował blondynki z dużym biustem.
Spoglądając na własną klatkę piersiową, musiała się roześmiać. Cóż, była blondynką, ale jej piersi... niezbyt duże.
Gdy znalazła hotel, w którym często się zatrzymywał i jadał, wiedziała, że tam musi się zatrzymać, jeśli chce mieć jakąkolwiek szansę na spotkanie z nim.
Wiedziała, że musi działać szybko, gdy tam dotrze. Hotel będzie kosztował dużo pieniędzy. Pieniądze, które miała, musiały wystarczyć. Jej jedyną nadzieją było, że spotka go raczej wcześniej niż później.
Amy spała głęboko, gdy samolot wylądował. Przecierając oczy ze snu, odebrała bagaże. Wyszła na zewnątrz i zatrzymała przejeżdżającą taksówkę.
Podała kierowcy adres, po czym oparła się wygodnie i zamknęła oczy. Nie spała zbyt wiele przez ostatnie kilka dni. Naprawdę pragnęła ciepłego łóżka.
Musiała zasnąć, bo obudziła się nagle, gdy taksówka zatrzymała się przed Grand Hotel. Zapłaciła kierowcy, mając nadzieję, że dała mu dobry napiwek, po czym weszła do hotelu.
Była zdumiona, rozglądając się wokół. Było pięknie i luksusowo. Oczywiście – skoro tylko bardzo bogaci ludzie mogli sobie pozwolić na pobyt tutaj.
Z sufitu zwisały kryształowe żyrandole, a podłoga była z marmuru. Prawdziwe skórzane sofy i fotele rozmieszczono po całym pomieszczeniu.
Nawet personel był perfekcyjnie ubrany. Ich uniformy nie miały ani jednej zmarszczki, a każdy włos był na swoim miejscu.
„Jak długo będzie pani u nas?” – zapytała kobieta zza lady, obdarzając ją przyjaznym uśmiechem.
„Nie jestem jeszcze pewna. Kilka dni, może mniej” – odpowiedziała, odwzajemniając uśmiech. „Czy mogłaby mi pani powiedzieć, czy pan Christian Rodriguez będzie tu niedługo jadał?”
„Pan Rodriguez jada tutaj w każdy poniedziałek i piątek wieczorem. Czy jest pani jego znajomą?” – zapytała, przyglądając się Amy od stóp do głów.
Amy zauważyła, że kobieta przygląda się jej uważnie. Wiedziała, że nie wygląda, jakby pasowała do tak luksusowego miejsca. Ale zignorowała to uczucie i spojrzała na kobietę.
„Tak, w pewnym sensie” – odpowiedziała i ruszyła w stronę windy.
Była teraz wdzięczna, że rodzice kazali jej uczyć się francuskiego jako drugiego języka. Wtedy nie wiedziała, że pewnego dnia się to przyda.
Po odprowadzeniu do pokoju rozejrzała się. Nigdy wcześniej nie zatrzymywała się w tak pięknym pokoju.
Dywan był tak gruby i miękki pod jej bosymi stopami. Duże okno pokazywało widok na ulice poniżej. Podeszła do łóżka i usiadła. Czuła się, jakby siedziała na chmurze.
Kładąc się, pomyślała, że zamknie oczy na kilka minut, zanim przygotuje się do kolacji. Ale w ciągu kilku minut zasnęła.
Obudziła się zaniepokojona, gdy zdała sobie sprawę, że jest ciemno i spała zbyt długo. Zapaliła lampkę nocną i zobaczyła, że jest prawie dwudziesta.
Wyskoczyła z łóżka. Musiała się pospieszyć, by dotrzeć do jadalni.
Był piątek, a Rodriguez mógł tam być. Nie chciała go przegapić, bo inaczej musiałaby czekać do następnego poniedziałku.
Ponieważ czerwony był jego ulubionym kolorem, kupiła drogą czerwoną sukienkę. Była krótka i miała głęboki dekolt – taki, który eksponował jej biust.
Jej piersi nie były duże, ale były jędrne i ponętne. Sukienka, którą miała na sobie, opinała ją bardzo ciasno, idealnie podkreślając jej kształty.
Włosy miała rozpuszczone, ułożone lokówką, by dodać im trochę objętości.
Patrząc na siebie w lustrze, nie mogła się powstrzymać od uśmiechu. Wyglądała dobrze. Miała nadzieję, że stary dziad dostanie zawału, oszczędzając jej kłopotu z nim.
Myśl o tym, jak pada martwy przed nią, napełniała ją przewrotną satysfakcją.
A teraz czas przyciągnąć jego uwagę, pomyślała, wchodząc do jadalni.
Gdy usiadła, rozejrzała się po sali w poszukiwaniu starszego mężczyzny. Nie widząc nikogo, kto mógłby być panem Rodriguezem, zapytała kelnerkę, czy już przyszedł.
„Tak, proszę pani, jest przy swoim zwykłym stoliku przy oknie” – kelnerka cicho na niego wskazała.
Amy odwróciła się, by spojrzeć, i była zaskoczona. To nie było to, czego się spodziewała.
Mężczyzna był wysoki, ciemnowłosy i bardzo przystojny. Jego ubranie pokazywało, że ma umięśnione, wysportowane ciało. Był skupiony na jakichś papierach. Brwi miał ściągnięte w skupieniu.
Uśmiech pojawił się na jej ustach. Uwiedzenie go i zrujnowanie będzie o wiele przyjemniejsze niż radzenie sobie z obrzydliwym staruchem.
„No dobrze, czas na show” – powiedziała cicho do siebie, idąc w stronę jego stolika.
Gdy dotarła do jego stolika, pozwoliła, by torebka wyślizgnęła się z jej dłoni i spadła na podłogę.
Będąc tak blisko niego, poczuła się zdenerwowana. Niemal zmieniła zdanie, ale zanim zdążyła, zrobił coś, co ją powstrzymało.















































