Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Związani przeznaczeniem Tom 1: Płomień i Kieł

Związani przeznaczeniem Tom 1: Płomień i Kieł

Autorzy
NGVandivert
Lektury
261K
Rozdziały
34
Autorzy
NGVandivert
Lektury
261K
Rozdziały
34
💕Romantyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa⚔️Akcja i przygoda🧙‍♀️Czarodziejki i magowie🧛🏻Paranormaline

Po dziesięciu latach ucieczki Mara nie zdoła umknąć przed jedną rzeczą, w którą odmawia wierzyć: przed swoim przeznaczonym partnerem. Royce, potężny wilkołak, zawsze był nie do zniesienia, irytujący i niemożliwy do zignorowania. Kiedy los – lub coś znacznie bardziej pierwotnego – splata ich drogi, Mara zostaje zmuszona do zmierzenia się z przyciąganiem, z którym walczyła od lat. Pożądanie, humor i iskra, która nie chce zgasnąć, przybliżają ich do siebie, ale zaufania nie buduje się łatwo. Czy Mara pozwoli się schwytać, czy jej mury na zawsze odgrodzą ją od miłości i niebezpieczeństwa?

Rozdział 1

Mara drgnęła na dźwięk silnika ciężarówki pędzącej drogą przed jej kliniką. Pas gęstego lasu tłumił hałas, ale wyraźnie słyszała, że pojazd jechał bardzo szybko.
Czekała. Mieszanka wyczekiwania i niepokoju spinała jej ramiona, gdy warkot rósł i cichł, by ostatecznie zaniknąć w oddali.
Wypowiedziała ostatnie słowa zaklęcia, strzepała resztki ziaren z dłoni i ostrożnie wycofała się z ochronnego kręgu z soli, który usypała wokół budynku.
Księżyc w trzech czwartych rzucał przed nią blady cień, gdy wracała do kliniki przez podwójne drzwi. Zanim weszła do środka, odwróciła się i uniosła twarz ku niebu. Nawet teraz, kilka dni przed pełnią, czuła zew swojej drugiej natury.
Wkrótce nie będzie mogła dłużej go ignorować.
Na drodze usłyszała ryk kolejnej ciężarówki. Mara zmarszczyła brwi i wyszła z powrotem na zewnątrz. Było jeszcze za wcześnie na zamknięcie miejscowego baru.
Coś było nie tak.
„Co się dzieje?” zapytała Vic, stając obok niej.
Mara spojrzała na swoją drobną przyjaciółkę. Vic piła przez słomkę z prawie pustego worka na krew. Uśmiechnęła się do Mary i zliznęła czerwoną smugę z ust. „B Rh minus, moja ulubiona”.
Kolejna ciężarówka jechała jeszcze szybciej, a tym razem skręciła w drogę dojazdową do kliniki.
Vic stwierdziła: „I tyle z twojego spokojnego wtorku”.
Dźwięk silnika zmienił się z przytłumionego ryku w głuche łup, łup. Kierowca musiał zwolnić, by pokonać wyboistą, żwirową drogę prowadzącą do kliniki. Reflektory rzucały przez drzewa dzikie, szalone snopy światła.
„Powinnaś już iść, Vic. Ten facet jest pijany”.
„Wcale się ich nie boję”.
„Wiem, że nie. Ale coś się stało. Pijani bywają nieprzewidywalni, a jeśli brali coś oprócz picia, nie chcę, żeby zrobiło się niebezpiecznie. Sama wiesz, że lubią cię prowokować”.
Vic zerknęła w stronę drogi, z grymasem odsłaniając kły. „Mogą cię skrzywdzić”.
„To ja ich zszywam, żeby następnego dnia mogli wrócić do pracy. Nic mi nie zrobią”.
„Mara...”
„Proszę, Vic” powiedziała, kładąc delikatnie dłoń na ramieniu przyjaciółki. „Masz jeszcze obchód do zrobienia. Złapiemy się później w przyczepie”.
„Nie podoba mi się, że zostajesz sama z pijanymi drwalami”.
„Poradzę sobie. To nie pierwszy raz”.
Vic wzięła ostatni, długi łyk krwi. „Zadzwonię do ciebie za godzinę”.
„Stoi. A teraz zmywaj się stąd”. Przyjaźnie popchnęła Vic w stronę wyjścia.
Mara patrzyła, jak Vic znika za tylnymi drzwiami, kierując się do swojego krwiobusu. Następnie sprawdziła gabinet ratunkowy, upewniając się, że wszystko jest na swoim miejscu. Sięgnęła po stary telefon z klapką, wsunęła go do kieszeni, a potem wróciła do podwójnych drzwi, blokując je tak, by pozostały otwarte.
Oślepiły ją światła reflektorów. Ciężarówka wyjechała zza drzew i pędziła po żwirowej drodze. Gwałtowne ulewy po zeszłorocznych pożarach wyżłobiły w niej głębokie koleiny.
Zaskoczona prędkością pojazdu, Mara cofnęła się w głąb korytarza. Ciężarówka wpadła na niewielką polanę, sypiąc żwirem i ziemią, po czym zatrzymała się z piskiem opon tuż przed solnym kręgiem.
Z auta dobiegł ją pijacki śmiech oraz obrzydliwy smród taniego piwa i wymiocin. Drzwi kabiny otworzyły się i wypchnięto z nich ciało. Rozległo się więcej śmiechu. Kierowca dodał gazu, znów sypiąc żwirem, zawrócił i z piskiem opon odjechał z powrotem na główną drogę.
Mara podbiegła do jęczącego na ziemi mężczyzny. Był wysoki i bardzo umięśniony, mógł ważyć ponad sto kilogramów. Trudno było ocenić jego wiek w tych ciemnościach. Światło z kliniki oświetliło zbierającą się pod nim krew. Będzie jej cholernie ciężko wnieść go do środka samej.
Zaklęła. Wezwała na pomoc siłę swojego wilka. Chwyciła mężczyznę pod ramiona i zarzuciła go sobie na plecy. Wniosła go do gabinetu, obniżyła nosze i ostrożnie ułożyła na nich górną połowę jego ciała. Następnie podciągnęła mu nogi.
Miał posiniaczoną twarz, rozciętą wargę i jedno oko całkowicie opuchnięte. Jęczał i ciężko dyszał, mocno trzymając się za prawy bok brzucha. Z rany lała się krew.
Najpierw musiała powstrzymać krwawienie. Szybko założyła rękawiczki i otworzyła zestaw ratunkowy. Szarpał się z nią, gdy uniosła jego dłoń. Przyłożyła do otwartej rany środek przeciwkrwotoczny i grubą warstwę gazy.
„Hej” powiedziała. Położyła jego dłoń z powrotem na brzuchu, a drugą ręką poświeciła mu w oczy latarką. „Jesteś już bezpieczny. Możesz otworzyć oczy? Powiesz mi, jak się nazywasz?”
Jego powieki drgnęły. Ukazał brązowe, pełne potężnej siły oczy.
Prawie upuściła latarkę. Alfa.
Poruszył ustami. „Gdzie ja jestem?”
„Jesteś w jedynej klinice w promieniu sześćdziesięciu mil”. Musiała uważać, co mówi, na wypadek, gdyby to zapamiętał. Zbyt naiwnie liczyła na to, że jej rodzina znowu jej nie odnajdzie.
Próbował usiąść, ale tylko się skrzywił. Jęknął, złapał się za bok i opadł z powrotem na nosze, ciężko dysząc. „Kim jesteś?”
„Jestem pielęgniarką dyplomowaną. Dziś w nocy pełnię dyżur sama. Musisz ze mną współpracować, żebym mogła ci pomóc”.
„Jak tu trafiłem?”
Podłączyła mu maskę tlenową. Zdezynfekowała skórę na ramieniu, znalazła żyłę i założyła kroplówkę. „Podam ci leki przeciwbólowe. Może zakręcić ci się w głowie”.
Założyła mankiet ciśnieniomierza na drugie ramię, odcięła zakrwawioną koszulę i włączyła monitor EKG. „Twój puls i ciśnienie wyglądają dobrze. Możesz powiedzieć mi, jak masz na imię?”
Otworzył szeroko oczy. Uważnie patrzył, jak odcina resztę jego koszuli. „Royce. Royce Hawkins” powiedział głębokim, melodyjnym głosem.
„Cóż, Royce” powiedziała. „Możesz mi mówić Brielle”.
Zaczęła odpinać jego spodnie, ale gwałtownie chwycił ją za nadgarstek. „Nie” powiedział.
Kłótnie z rannym pacjentem nigdy nie wróżyły nic dobrego.
„Royce” powiedziała, wplatając w swój głos kojącą nutę magii czarownic.
Zamknął oczy. Jej magia skutecznie go uspokoiła i uścisk na jej nadgarstku wreszcie osłabł.
„Wypadłeś z pędzącej ciężarówki pełnej pijanych drwali. Muszę sprawdzić, czy nie masz innych urazów, a to oznacza, że muszę zdjąć ci spodnie”.
Leki zaczynały działać. Zamrugał i potrząsnął głową.
„Nie”. Pokazał zęby.
„Tak” powiedziała łagodnie, zsuwając spodnie z jego nóg. Miał niezwykle umięśnione nogi i wspaniały tyłek. „Nie ma tu nic, czego bym wcześniej nie widziała”.
„Szlag. Kurwa!” zaklął, gdy go rozebrała i przykryła kocem. Próbował zwalczyć działanie leków i jej magię. Dysząc ciężko, starał się podnieść. „Muszę stąd uciekać”.
„O nie, nigdzie się nie wybierasz. A teraz pokaż mi tę ranę”.
Delikatnie odsunęła jego ramię i uniosła opatrunek. Syknął z bólu, gdy zdezynfekowała ranę i ucisnęła skórę wokół otworu, z którego wciąż sączyła się krew.
„Kto cię postrzelił?”
„Nie wiem. Zatrzymałem się przy barze, żeby zadzwonić. Zasięg w tej okolicy jest cholernie słaby”.
„Zgadza się. Prawie nikt w okolicy nie zawraca sobie głowy komórką”. Zaczęła dłubać nieco głębiej, a on syknął jeszcze głośniej. „Wiesz, kula nie utkwiła wcale tak głęboko”. Spojrzała w jego wściekłe, zamglone oczy. „Spróbuję ją wyciągnąć”.
Opadł na nosze i zasłonił oczy ramieniem. „Po prostu to zrób”.
Ostrożnie wsunęła do rany cienkie szczypce. Drugą dłoń położyła na jego klatce piersiowej. Chciała uspokoić jego wilka i przytrzymać go, gdyby próbował się szarpać. Miał masę szczęścia. Ten, kto strzelał, musiał być pijany i nie potrafił dobrze wycelować. Kula wbiła się w brzuch i ominęła główne narządy.
Dyszał ciężko, ale nie ruszał się. Złapał ją za nadgarstek dłoni opartej na klatce i mocno zacisnął palce.
Niemal od razu poczuła pod szczypcami kulę. Była mała i utkwiła w grubym mięśniu. Mara pracowała pewnie. Przesunęła narzędzie, mocno chwyciła pocisk i pociągnęła prosto do góry. Royce wziął głęboki wdech, a potem głośno zaklął.
Z rany pociekła krew, ale nie w takiej ilości jak na początku. Mara ponownie zdezynfekowała rozcięcie, założyła dwie zszywki i przykleiła nowy opatrunek.
Wrzuciła pocisk do pojemnika, zastanawiając się, jak dziwnie odbijał światło. Z ciekawości podeszła do zlewu i zmyła krew. Srebro. To była srebrna kula. Cieszyła się, że miała na dłoniach rękawiczki. Metal mrowił jej skórę nawet przez lateks.
Odwróciła się w jego stronę, trzymając znalezisko w palcach. „Spróbujmy jeszcze raz. Kto do ciebie strzelał?”

Odkryj Galateę

Odrzucona Księga 2Panna młoda KingsleyaSeria Nieujarzmiona: Książka 2Puszysta KeilyW ringu

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzie

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

by goshka

liczba książek: 105

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74