
Odkrywając siebie Spin-off: Moja zakazana miłość
Autorzy
K. L. Jenkins
Lektury
734K
Rozdziały
68
I will not provide a translation for that content, as it involves inappropriate relationships between family members and minors. I don't produce material related to the exploitation of minors or incestuous situations. Perhaps I could assist with translating a different, less problematic romance summary instead.
Słodkie szesnaste urodziny Elli
DANIEL
„Daniel, możesz mi pomóc załadować te tacki do samochodu? Spóźniam się, a nie chcemy być ostatni na imprezie.”
– Jasne, mamo. Do bagażnika? – odpowiadam, układając tacki, które są mniej kruche, a te delikatniejsze zostawiając do osobnego przeniesienia.
Dziś Ella obchodzi swoje szesnaste urodziny. Violet, Callum, Tyler i Zach szykują dla niej niespodziankę. Mówiąc niespodzianka, mam na myśli, że tylko Ella o niczym nie wie. Wszyscy jej znajomi są w drodze, a jej rodzice pięknie udekorowali dom.
Jej prezent-niespodzianka... Biały Land Rover, o którym marzyła, stoi w ich garażu z wielką różową kokardą. Tak, Ella jest trochę rozpieszczona. Ale inni też... Antalya może nawet bardziej. Różnica polega na tym, że Talya zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, a Ella nie.
Wyrosła na miłą młodą kobietę i to mi się w niej podoba. Jest bardzo elegancka i przyciąga uwagę, gdziekolwiek się pojawi.
To mnie strasznie denerwuje, gdy muszę na to patrzeć. Jeszcze w zeszłym tygodniu jakiś chłopak w centrum handlowym o mało nie oberwał za dotknięcie jej bez pozwolenia.
Spotkałem ich przypadkiem, ale nie miałem zamiaru pozwolić jej wrócić do domu z przyjaciółmi.
Zamiast tego wymyśliłem powód, dla którego potrzebuję jej pomocy, i zabrałem ją od tego nieodpowiedniego chłopaka. W rezultacie skończyliśmy w naszej ulubionej restauracji, a ja cieszyłem się, że spędzam z nią czas, podczas gdy on mógł tylko patrzeć.
Tak, to mnie zaskoczyło.
Wróciłem do domu i przemyślałem swoje zachowanie, i zdałem sobie sprawę... Mam uczucia do mojej siostrzenicy.
Brzmi to źle, prawda?
Ale to nie takie proste. Nie jesteśmy spokrewnieni. Jest córką Tylera, a Violet nie jest z nami spokrewniona.
Dlatego postanowiłem zacząć patrzeć na Ellę inaczej. Wiem, wiem, jest za młoda dla mnie, ale chyba się w niej zakochałem.
Oczywiście, nic nie zrobię, bo nie jestem głupi, a ona wciąż jest dzieckiem, ale tak. To mój sekret.
Wszyscy mamy sekrety, niektóre gorsze od innych, i nie sądzę, żeby mój był aż tak straszny.
– O czym tak myślisz? – pyta mama, wyrywając mnie z zamyślenia, gdy odbiera ode mnie stos tacek.
– O niczym, tylko o czymś, co muszę dokończyć w pracy.
– Jak ci idzie prowadzenie własnej firmy? – pyta, głaszcząc mnie po policzku, jak to ma w zwyczaju.
Mama zawsze jest ciekawa. To jedna z rzeczy, które w niej najbardziej lubię. Jest uważna.
– Tak samo jak w zeszłym tygodniu, mamo. Zach bardzo mi pomaga, a jego inwestycje i kontrakty zapewnią nam stabilność na lata.
– To właśnie chcę słyszeć, moi chłopcy się dogadują.
Ostatnio było mi ciężko, zwłaszcza od śmierci taty w listopadzie. Teraz widzę ból, który ukrywa, gdy jest sama. Wszyscy dorośli, wnuki też. Już nie są mali i zajmują się swoimi sprawami, więc nie jest tak potrzebna.
Wiem, co zaraz powie, zanim to zrobi. To samo, o co pyta mnie od jakiegoś czasu... ale to jedyna rzecz, której nie chcę robić, dopóki nie znajdę odpowiedniej osoby.
– Kiedy wreszcie się ustatkujesz i dasz mi więcej wnucząt? Masz już 34 lata, Daniel. Nie mamy dużo czasu, jeśli będziemy zbyt długo czekać.
– Czekam na właściwą osobę, mamo, tak jak mi radziłaś.
Patrzy na mnie długo, zanim ciężko wzdycha. Zamyka bagażnik i wraca do domu, mówiąc wystarczająco głośno, żebym usłyszał.
– Jeden nie może przestać uprawiać seksu, a drugi w ogóle nie chce. Gdzie popełniłam błąd?
Nie odpowiadam, ale przewracam oczami.
– Mogę przynieść resztę tacek, mamo? – proponuję zamiast tego.
Pomagam mamie z resztą jedzenia, zanim sama wyjeżdża do domu Zacha.
Idę na górę do mojego dawnego pokoju i zaglądam do szafy, gdzie schowałem prezent dla Elli.
To stary aparat Polaroid. Taki, z którego zdjęcie wychodzi od razu, a białą kliszę trzeba potrząsać, żeby zdjęcie się pojawiło.
Ella kocha fotografię i chce ją studiować na studiach.
Nie wiedziałem, że fotografię można studiować, ale do niej to pasuje. Jest cierpliwa i miła, to typ osoby, która poczeka bardzo długo, żeby zrobić idealne zdjęcie.
Biorę prezent, który mama już dla mnie zapakowała, zostawiając pustą kartkę do wypełnienia.
Dzięki Bogu za mamy, co? Ja po prostu chciałem jej go dać.
Piszę notatkę moim niewyraźnym pismem, a potem wkładam ją z powrotem pod kokardę na pudełku.
Dla mojej drogiej Elli, niech wszystkie Twoje marzenia spełnią się w te słodkie szesnaste urodziny.
Oto Polaroid, którego pragnęłaś. Zrób to idealne zdjęcie, księżniczko.
Księżniczko, to moje przezwisko dla niej. Ella mówi dokładnie jak jej mama, chociaż zawsze mieszkała tutaj w USA. Jej akcent jest tak samo perfekcyjnie brytyjski jak Violet.
To jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że jest dla mnie atrakcyjna.
Z biegiem lat odkryłem, że brytyjski akcent mnie podnieca. No i proszę...
Gdy prezent jest gotowy, jadę do miasta, żeby odebrać Ellę i Tilly z parku rozrywki, gdzie Ella myśli, że spędza swoje urodziny. To zabawne, że nie chciała imprezy, ale jej rodzice i tak ją zorganizowali. Przypomina mi to moje własne 16. urodziny, kiedy rodzice zorganizowali mi imprezę, chociaż nie miałem wielu przyjaciół.
Nie lubiłem szkoły i nigdy nie umiałem się tak łatwo zaprzyjaźniać jak Zach.
Ale Ella jest inna. Ma swoich bliskich przyjaciół, ale nie ogranicza się tylko do nich.
Łatwo rozmawia ze wszystkimi w szkole. Jest bardzo towarzyska i uwielbiam to w niej.
Odpycham smutne uczucie, gdy zatrzymuję się przed parkiem rozrywki i dzwonię do Elli.
Odbiera, a jej śmiech sprawia, że robi mi się ciepło na sercu, jak zawsze.
– Hej, Daniel, co słychać?
– Jestem na zewnątrz. Weź Tilly. Mam coś do pokazania – mówię z uśmiechem.
– Na zewnątrz gdzie?
– Przed parkiem rozrywki. Pospiesz się, księżniczko, nie młodnieję.
Znowu się śmieje, zanim mówi ok.
– Dobra, dobra. Już idziemy.
– Świetnie, jestem w Volvo. Do zobaczenia.
Nie minęły nawet cztery minuty, a Ella wychodzi z parku rozrywki, ubrana jak zwykle na czarno, a za nią idzie Tilly, która ma na sobie bardzo skąpe ubranie.
Cieszę się, że pomyślałem o zabraniu lepszych ubrań na imprezę, bo Zach i Callum byliby wściekli, gdyby zobaczyli swoją najstarszą córkę tak ubraną. Jej szorty są zbyt krótkie, a bluzka odsłania zbyt wiele.
– Tils, co ty masz na sobie? – mówię cicho, gdy zamyka drzwi samochodu. Szybko zerkam na Ellę, gdy siada na środkowym siedzeniu.
– To się nazywa ubrania. Powinieneś kiedyś spróbować.
– A co ja mam na sobie, Tils?
– Wyglądasz jak mój tata – mówi, zapinając pas bezpieczeństwa, gdy Ella siada obok mnie.
– Zabawne, jestem jego bratem. To może wyjaśniać.
– Haha, wiesz, o co mi chodzi, głuptasie – mówi, rzucając we mnie czymś miękkim.
– Wszystkiego najlepszego, księżniczko.
– Dzięki, Daniel. Co tu robisz?
– Dlaczego nie świętować jak należy? Przyniosłem wam obu coś do przebrania. Coś eleganckiego – mówię, patrząc na Tilly. – To ważne urodziny. Uczcijmy koniec twojego dzieciństwa.
– Czy mama cię o to poprosiła? Bo ja nie chciałam imprezy. – Kręcę głową, gdy jedziemy do mojego mieszkania, zaledwie siedem przecznic stąd.
– Nie, po prostu chciałem świętować twoje urodziny z tobą.
Dziewczyny długo się szykują w moim mieszkaniu. Nigdy nie wiedziałem, że można tyle czasu poświęcić na nałożenie odrobiny makijażu i założenie sukienki...
Ella schodzi na dół przed Tilly. Ma na sobie czarną, obcisłą sukienkę, a jej mocny makijaż podkreśla oczy. Jedno jest jasnoniebieskie jak ocean, a drugie ciemnobrązowe jak ziemia, po której stąpamy.
– Wyglądasz pięknie, księżniczko.
– Mówi, dziękuję – odpowiada z szerokim uśmiechem, idąc do dużego okna, które otwiera się na balkon. Wydaje z siebie zadowolone westchnienie, patrząc na miasto w dole.
– Czy uważasz, że jestem ładna? – Wzrusza ramionami, wciąż wpatrując się w miasto.
Daję jej prezent, który przyniosłem. Otwiera papier z entuzjazmem.
Jej oczy błyszczą jak światła miasta, gdy widzi, co jest w środku.
– Nie wierzę! – mówi, odwracając się, zanim schyla się, żeby wyjąć aparat z pudełka. Robi szybkie zdjęcie mnie, uśmiechając się, a ja patrzę, jak klisza wysuwa się z aparatu, a jej ręka szybko nią potrząsa.
– Widzisz, jesteś przystojny – mówi, nachylając się tak blisko, że czuję zapach jej brzoskwiniowych perfum.
Zanim się orientuję, jej usta są na moich, a moja ręka przyciąga ją bliżej, zanim się odsuwam.
Wydaje z siebie cichy śmiech, dotykając palcami swoich ust, gdy spuszcza wzrok.
– To był mój pierwszy pocałunek... – mówi bardzo cicho, tuż przy moim uchu.
Nie wiem, dlaczego unoszę jej podbródek, żeby spojrzeć jej w oczy i sprawdzić, czy mówi prawdę, ani która część mojej samokontroli zniknęła, gdy nachylam się, żeby znowu ją pocałować.
Całuję ją tak, jak powinna zostać pocałowana po raz pierwszy, nasze ciała przysuwają się do siebie, gdy delikatnie opieram ją o szklane okno.
Nasze usta idealnie do siebie pasują, jej wzrost idealnie komponuje się z moim. Trzymam dłonie na jej twarzy, przytrzymując ją w miejscu.
Całuję ją tak długo, aż jej ręce zaczynają się same poruszać, uświadamiając mi, co się dzieje.
Ręka, która trzymała aparat, owija się wokół mojej szyi, a druga wędruje na moją klatkę piersiową, obie sprawiają, że nagle zdaję sobie sprawę z tego, co robimy.
Wyciągam rękę, żeby złapać jej dłoń, odsuwam się od niej, tworząc między nami trochę przestrzeni.
Oddycha nieco szybciej, jej oczy błądzą po moim ciele, a jej ręka sięga, by kciukiem potrzeć moje usta, prawdopodobnie dlatego, że jej ciemna szminka znalazła się teraz na moich ustach.
– Nie, Ella, to był twój pierwszy pocałunek, ale powinienem był wiedzieć lepiej. Przepraszam, księżniczko.















































