
Odkrywając siebie 4: Błogość
Autorzy
K. L. Jenkins
Lektury
1,1M
Rozdziały
72
"O to dziecko modliliśmy się." 1 Księga Samuela 1:27.
Okazała się być wszystkim, czego pragnęliśmy. Jej piękna mała dusza przynosi nam czworgu spokój i zadowolenie. Teraz będziemy patrzeć, jak dorasta i doceniać cud, który dał nam Bóg.
Violet, Zach, Tyler i Callum w końcu trzymają w ramionach swoje małe dziewczynki, ale kłopoty wciąż czają się na horyzoncie. Czy ich miłość przetrwa kolejny cios?
Prolog
ZACH
„Cholera!” – głos Violet rozlega się w domu, gdy otwieram frontowe drzwi. Zerkam na Tylera i Calluma, którzy właśnie wysiadają z samochodu, po czym wpadam do środka.
Nawet nie zdejmuję butów, pędząc prosto do kuchni. Krzyki bólu Violet są przeraźliwie głośne.
– Vi? – wołam. Znajduję ją kurczowo trzymającą się brzegu basenu porodowego. Widok jej cierpiącej jest naprawdę niepokojący.
Na blacie kuchennym leżą żółte karteczki z długopisem na wierzchu. Kwiaty, które kupiłem, stoją w wazonie, obok stoi szklanka wody.
Mokry ręcznik leży na podłodze przed basenem porodowym, a jej bielizna jest niedaleko. Na kanapie leżą kolejne ręczniki obok jej sukienki.
Jej twarz jest czerwona i blada zarazem. Łzy spływają po policzkach, gdy ciężko oddycha. Na mój widok wydaje się nieco spokojniejsza.
– Och, dzięki Bogu – mówi między oddechami.
– Dziecko? – pytam. Kiwa głową, zanim wydaje z siebie kolejny głośny jęk. Podchodzę do basenu, w którym widać różowawą wodę.
– Od jak dawna rodzisz? – pytam, ale nie odpowiada. Opiera głowę na ramionach i wygina plecy, trzymając się krawędzi basenu.
Jej brzuch jest ogromny i napięty.
– Kurwa – mówi Callum za mną. Tyler stoi obok mnie, wyglądając na kompletnie zagubionego. Chcę mu pomóc, ale Violet potrzebuje mnie bardziej.
– Spokojnie, Vi. Jesteśmy już tutaj – mówię jej. Szybko zdejmuję ubranie, zostawiając tylko bieliznę i wchodzę do basenu. Woda jest ciepła.
Musiała przez to wszystko przejść sama. Nic nie wiedzieliśmy.
– Vi, jak długo? – pytam ponownie.
– Godziny – odpowiada. Masuję jej plecy, gdy wydaje z siebie bolesne dźwięki. Sięgam w dół i czuję główkę z włosami. Nasze dziecko jest już blisko.
– Główka jest już widoczna, czuję jej włosy. I nosek. Zrobiłaś najtrudniejszą część, kochanie – mówię jej. Wtedy podchodzi Callum, wyglądając bardzo blado i przestraszony.
– Położne są w drodze. Ktoś musi złapać dziecko i położyć je na piersi Vi. Powiedzieli, żeby utrzymać dziecko w cieple i nie przecinać pępowiny. Powinna być bezpieczna w basenie przez co najmniej 30 minut, jeśli będzie w wodzie – informuję ich, patrząc na Tylera i Calluma. Obaj wyglądają na przerażonych i wiem, że Violet też musi być.
Chcę się bać, ale ktoś musi zachować spokój.
Jak długo była sama podczas porodu? Dlaczego do nas nie zadzwoniła? Dlaczego wróciła do domu bez powiedzenia nam? Nie było nas od tuż po 13:00.
Odkładam te pytania na bok. Mogą poczekać. Teraz Violet mnie potrzebuje.
– Nie mogę tego powstrzymać – mówi z bólem, gdy nadchodzi kolejny skurcz.
Przyciągam ją do swojej piersi, a ona mocno obejmuje mnie za szyję.
– W porządku, kochanie. Pozwól swojemu ciału robić to, co musi. Pamiętaj, ono wie, jak urodzić dziecko. Po prostu za nim podążaj – szepczę jej. Tyler i Callum również zdejmują ubrania, zostawiając tylko bieliznę. Tyler wchodzi do basenu pierwszy, krzywiąc się na widok krwawej wody.
To będzie dla niego trudne.
Callum czeka na brzegu basenu, aż skinę głową. Bierze głęboki oddech i wchodzi. Teraz wszyscy troje jesteśmy w basenie, otaczając Violet, która ciężko oddycha i pcha.
– Kurczę, ma rude włosy, Violet – mówi Tyler spomiędzy jej nóg. Trzyma jej nogi rozchylone, wyglądając na bardzo szczęśliwego.
Callum stoi na brzegu basenu z ręcznikiem. Zanurza go w wodzie, która teraz jest różowa od krwi. Nie mogę o tym teraz myśleć.
Po prostu będę musiał kupić nowe.
– O rany – krzyczy Violet, mocno pchając. Patrzy na mnie i nigdy nie widziałem jej tak przestraszonej i słabej.
Całuję jej mokre włosy, gdy wydaje z siebie głośny jęk.
– Jest już prawie cała na zewnątrz, Vi. Jeszcze tylko trochę – mówi Tyler. Callum podchodzi bliżej, patrząc między nogi Violet.
Żałuję, że nie mogę zobaczyć narodzin naszego dziecka.
Może następnym razem...
Przestaję o tym myśleć. Najpierw przejdźmy przez to.
Wtedy ją widzę. Naszą córeczkę. Jej włosy są tak rude jak Violet. Tyler kładzie ją na piersi Violet.
Jest pokryta białą substancją, a jej usta są szeroko otwarte, ale nie wydaje żadnego dźwięku.
– Tutaj, powiedzieli, żeby potrzeć jej plecy, by usunąć wodę z płuc – mówi Callum, w końcu klękając w wodzie. Przykrywa nasze dziecko ciepłym, mokrym ręcznikiem.
Patrzę na nią.
Nasza mała dziewczynka.
Jej oczy są szeroko otwarte, jedno bardzo ciemne, a drugie głęboko niebieskie.
Co do licha?
















































