Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Czerwień na lodzie

Czerwień na lodzie

Autorzy
Arri Stone
Lektury
18,3K
Rozdziały
30
Autorzy
Arri Stone
Lektury
18,3K
Rozdziały
30
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy⚔️Od wrogów do kochanków🎭Dramatyczne🏍️Niegrzeczni chłopcy🏙️Współczesne💪🏻Obrońca💕Romantyczne💪SIlne kobiety🧑🏽‍🦳Różnica wieku🔒Wymuszona bliskość🏒Hokeiści

Lacey żyje i oddycha hokejem. Jako trenerka i menadżerka drużyny Red Tornados walczy o to, by uratować sezon — i swój zespół. Zdesperowana, by odwrócić złą passę, ściąga do drużyny Rileya: legendarnego zawodnika ze smykałką do kłopotów i temperamentem tak ostrym, jak jego jazda na łyżwach. Jest dokładnie tym, czego oni potrzebują… i dokładnie tym, czego ona nie potrzebuje. Ich współpraca powinna opierać się wyłącznie na ratowaniu Tornados, ale na lodowisku napięcie szybko zmienia się w pokusę. Między brutalnymi treningami, upartą dumą i chemią, przed którą żadne z nich nie potrafi uciec, Lacey i Riley balansują na niebezpiecznej granicy pomiędzy strategią a pożądaniem. Zwycięstwo jest ich celem — chyba że wcześniej stracą dla siebie serca.

Przegrani

LACEY

Kiedy popycham drzwi do szatni, uderza we mnie fala stresu. Hałas trzaskających szafek i głośne głosy sprawiają, że ściska mnie w żołądku.
Po dzisiejszym trudnym meczu na twarzach chłopaków widać pot i ogromne zmęczenie. Bardzo trudno jest im się pogodzić z przegraną.
Kiedy tylko wchodzę do środka, od razu czuję ich złość i frustrację. To napięcie wisi w powietrzu i sprawia, że ciężko się oddycha.
Zostałam menadżerką zespołu, kiedy poprzedni facet po prostu ich zostawił.
Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć najlepszą drużynę hokejową. Niestety, Red Tornados przegrywają więcej meczów, niż wygrywają.
Zakończył się tegoroczny sezon, a my jesteśmy na samym dole tabeli.
„Dobra robota dzisiejszego wieczoru, chłopaki” – mówię do nich, a w moich słowach słychać szczerą dumę.
Chase patrzy na mnie, po czym z hukiem zamyka swoją szafkę. „Przegraliśmy. Znowu”. Następnie uderza pięścią w szafkę i odchodzi.
„Dobrze grałeś, Chase!” – krzyczę za nim.
W głębi duszy wiem, że faceci z drużyny nie ufają moim decyzjom. Prowadzę ten zespół od dwóch lat. Znoszę ciągłe żarty innych ludzi, którzy wątpią w moje umiejętności tylko dlatego, że jestem kobietą.
Z każdym dniem ich drwiny bolą mnie coraz bardziej.
Hokej na lodzie był bardzo ważną częścią życia mojego wujka. Z kolei mój ojciec bardzo mocno nienawidzi tego sportu.
Za każdym razem, gdy go widzę, w jego oczach widać złośliwą radość. Zachowuje się tak, jakby odliczał czas do mojej pewnej porażki.
„To męska gra, a ty nie masz tam czego szukać”.
Jestem uparta i nie chcę się poddać, bo chcę mu udowodnić, że potrafię osiągnąć sukces. Mój ojciec mocno wierzy, że rola kobiety to wspieranie innych, a nie bycie liderem.
Odwracam się w stronę reszty drużyny. Wszyscy wyglądają na bardzo załamanych.
„Słuchajcie, kiedy zacznie się nowy sezon, zaczynamy z czystym kontem. Wyjdziemy na lód i skopiemy im tyłki. Myślałam o zmianie kilku pozycji. Rome, widziałam cię w akcji i myślę, że świetnie sprawdzisz się w obronie”.
„Więc kogo w takim razie dasz na lewe skrzydło?” Zaciska szczękę.
„Chcę, żeby Noah zajął pozycję lewoskrzydłowego”. Krzyżuję ręce na piersi, gotowa do walki.
Wielu z nich kręci głowami, po czym chwytają za ręczniki. „To nic nie zmieni. I tak przegramy” – mruczy Rome.
Jeden po drugim znikają pod prysznicami. Wiem, że mogą być jedną z najlepszych drużyn, i boli mnie, kiedy widzę, jak wisi nad nimi wszystkimi gorzki posmak zwątpienia w siebie.
Wychodzę z szatni i wracam na lodowisko. Maszyna Zamboni już tam jest i wyrównuje lód, a ja stoję i na to patrzę.
„Grali dziś dobrze”.
Odwracam się i widzę go. To Rufus Shutter, menadżer drużyny Bronco Bears. Jego drogi garnitur jest idealnie czysty, choć na jego czole widać krople potu ze stresu.
Z dumną postawą krzyżuję ręce na piersi i rzucam mu wyzwanie spojrzeniem. Przyszedł tutaj, żeby się chwalić?
„Nie wystarczająco” – mruczę, a porażka wciąż pozostawia gorzki smak w moich ustach. „Po co tu właściwie przyszedłeś?”.
Szeroki uśmiech na jego twarzy mówi wszystko. „Przyszedłem obejrzeć mecz, żeby zobaczyć mojego nowego zawodnika”.
Nowego zawodnika? Czuję wielki strach i robi mi się niedobrze. Kontrakt Chase'a właśnie się kończy. Ta decyzja na pewno wpłynie na grę naszej drużyny w następnym sezonie.
Byłam bardzo skupiona na tym, aby z całych sił pchać chłopaków do przodu.
Myślałam, że jeśli uda nam się odnieść jeszcze kilka zwycięstw, to on z nami zostanie.
„Widzę, że jeszcze ci nie powiedział”. Obrzydliwy uśmiech wraca na jego twarz.
„Co mu oferujesz?” Przełykam dumę. Mam przecież innych graczy. Levi jest świetnym środkowym. Nie tak silnym jak Chase.
Ten wstrętny skurwiel góruje nade mną. „Oferuję mu szansę na grę w zwycięskiej drużynie”. Wybucha śmiechem prosto w moją twarz. To dla nas ostatni mecz w tym sezonie.
Bronco Bears za chwilę zagrają o Stanley Cup.
„Mój chłopak chce zobaczyć, jak to jest, kiedy jego przyszła drużyna wygrywa”.
Jakiś cień porusza się za mną. Odwracam się i widzę stojącego tam Chase'a. Rzuca swoją torbę pod moje nogi. „Przepraszam” – mruczy. „Muszę myśleć o swojej karierze”.
Powstrzymuję rosnącą we mnie złość. „Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?” Patrzę na niego z dołu.
„Nie chciałem zawieść drużyny. Reszta już wie. Właśnie im powiedziałem”.
Rufus puszcza do mnie oko z cwanym błyskiem, a potem mocno klepie Chase'a po plecach. „Chodź, synu. Przedstawimy cię nowej drużynie, oni bardzo chcą cię poznać”.
Odchodzą powolnym krokiem. Ich wesoła rozmowa to okrutny kontrast dla bólu zdrady, który czuję w sercu. Zespół na pewno źle to zniesie. Podnoszę torbę, którą zostawił Chase, i zabieram ją do swojego samochodu.
Powinnam pójść porozmawiać z chłopakami, ale najpierw muszę pojechać w jedno miejsce.
Parkuję samochód i idę wzdłuż rzędu nagrobków, aż docieram do wujka. Łzy same płyną mi po policzkach. Czuję się jak słaba kobieta. Wszyscy tak o mnie pomyślą, skoro straciłam najlepszego gracza.
Klękam przy jego grobie i pozwalam łzom po prostu płynąć.
Wujek Robert wiedziałby, co należy teraz zrobić.
„Nie wiem, co mam robić. Moja drużyna pomyśli, że nie nadaję się na menadżerkę ani trenerkę”. A mój tata będzie odczuwał ogromną radość z mojej porażki.
„Daj mi jakiś znak, wujku Robercie. Zawsze byłeś moim bohaterem na lodzie. Tak bardzo mi ciebie brakuje”.
To on zaraził mnie miłością do hokeja na lodzie. Od tamtej pory szaleję na punkcie tego sportu.
Prawdopodobnie dlatego mój ojciec nienawidził wujka. Wolałam spędzać czas z nim, niż z moim aroganckim tatą.
Wujek Robert zabierał mnie tutaj na każdy mecz. Właśnie dlatego wybrałam ten zespół, żeby go trenować i nim zarządzać.
Drużyna Red Tornados była na samym szczycie kilka lat temu. Niestety, po kilku kiepskich sezonach zespół powoli spadł na samo dno.
Wokół jest zupełnie ciemno, ale wcale mnie to nie obchodzi. To dla mnie bezpieczne miejsce. Mogę tu przyjść o każdej porze dnia i nocy.
Mój telefon świeci się od wiadomości. To pewnie chłopaki zastanawiają się, co teraz będzie, skoro Chase odszedł z drużyny. Wyślę im grupową wiadomość o jutrzejszym spotkaniu.
„Niedługo znowu cię odwiedzę. Kocham cię, wujku Robercie”. Odchodzenie od jego grobu zawsze bardzo boli.
Wracam do samochodu. Kiedy jestem już w środku, siadam, opieram głowę i zamykam oczy. Wtedy całkowicie się załamuję. Może naprawdę nie nadaję się na ich trenera i menadżerkę?
„Nie bądź głupia. Urodziłaś się, żeby to robić; masz to we krwi, to cała ty”.
Wyobrażam sobie poważną twarz wujka Roberta. Widzę, jak z zawodem kręci głową i upomina mnie za takie myśli. Przecież nie przegraliśmy każdego meczu, chociaż tak to może wyglądać.
Wycieram twarz i wydmuchuję nos. Wujek ma zawsze rację. Wyciągam telefon, żeby wysłać do wszystkich wiadomość o jutrzejszym spotkaniu. Kiedy odkładam telefon na uchwyt, na ekranie wyskakują najnowsze wiadomości.
Wyświetla mi się twarz Rileya Connersa.
Jego dwuletni zakaz gry właśnie dobiegł końca. W lidze traktują go jak wyrzutka i żadna drużyna go nie chce.
Zasłynął na lodzie z bardzo agresywnej gry i nagłych wybuchów złości. Ma fatalną opinię porywczego i brutalnego gracza.
Moje serce robi coś głupiego. Zaczyna bić szybciej na jego widok. Riley jest wspaniałym graczem, najlepszym, jakiego widziałam od lat. Ma niesamowite umiejętności, ale jego wybuchowy charakter to ogromna wada.
Czy to on jest rozwiązaniem naszych problemów?
Mój telefon wydaje dźwięk i potwierdza, że wiadomość o spotkaniu została wysłana. Dziś wieczorem muszę znaleźć Rileya Connersa. Muszę go mieć w swojej drużynie.
Wracam do domu i biorę szybki prysznic przed przebraniem się. Potem odzywam się do kilku osób z branży.
„Mam cię”.
Mogłam się domyślić, że będzie w barze sportowym oglądał mecz. Szlag. Zazwyczaj związuję włosy w kucyk, ale dziś wieczorem mam je rozpuszczone.
Głośny hałas dobiegający z rogu sali przyciąga moją uwagę. W samym środku siedzi Riley i pije piwo dużymi łykami. Przewracam oczami i podchodzę do grupy. Wszyscy z nich to hokeiści.
„Proszę, proszę. Czyż to nie najseksowniejsza trenerka na lodzie?” Jeden z facetów mruczy i bawi się moimi włosami.
Rzucam mu ostre spojrzenie. „Nie dotykaj mnie, koleś!”. Specjalnie akcentuję to słowo.
„Och, ktoś tu nie umie przegrywać” – odgryza się złośliwie. Następnie znów przysuwa się do mojej twarzy. To potężny gość, czyste mięśnie, góra mięsa na lodzie. Właśnie dlatego gra jako bramkarz w drużynie Bronco Bears.
„Nie podoba mi się, że próbujesz mnie zastraszyć, kumplu, więc odsuń się”. Z lekkim pchnięciem w jego klatkę piersiową próbuję go odsunąć.
Odwracam się w stronę Rileya. Na jego ustach pojawia się powolny, cwany uśmiech, który marszczy kąciki jego oczu.
Cholera, z bliska wygląda niesamowicie seksownie.
Wyciągam wizytówkę i mu ją wręczam.
„Jeśli chcesz wrócić na lód, przyszłam złożyć ci propozycję”.
Riley bierze wizytówkę i jej się przygląda. „A skąd pomysł, że chcę grać z bandą nieudaczników?”.
To bardzo boli.
Moja twarz znajduje się na wysokości jego klatki piersiowej. Muszę zadrzeć głowę do góry. Nie zamierzam tu na niego krzyczeć, więc robię to, co muszę. Łapię go za koszulę i pociągam w dół, żeby spojrzał mi prosto w twarz.
„Wiem, że bardzo chcesz wrócić na lód, Riley. Założę się, że nikt inny nawet nie bierze cię pod uwagę. To twoja szansa, żeby zapracować na swoje nazwisko. Och, i jeszcze jedno, Riley”. Przyciągam go bliżej, a zniewalający zapach jego wody kolońskiej uderza do moich zmysłów.
„Chcę cię mieć w swojej drużynie”.
Zalewa mnie fala gorąca, gdy on patrzy mi głęboko w oczy. Moje serce mocno uderza w klatce piersiowej.
„Bądź tam jutro” – szepczę bez tchu i puszczam go, rzucając mu ostatnie spojrzenie. Następnie odwracam się i wychodzę stamtąd szybkim krokiem. Muszę wpuścić trochę świeżego powietrza do płuc.
O kurwa, co tu się do cholery przed chwilą wydarzyło? Moje ciało wręcz błagało, żeby przyciągnąć go jeszcze bliżej i pocałować. Chciałam, żeby mnie podniósł, wyniósł z tego miejsca i… O rany. To nie może się zdarzyć.
Potrzebuję go w swojej drużynie.
Tutaj chodzi o wygrywanie, a on jest moją ostatnią szansą, żeby to wszystko miało sens.

Odkryj Galateę

Mroczny Arystokrata Tom 1: Mroczny ArystokrataSnowred 3: VulkinHarlowe Island Księga 4: Zakochać się w MasonieZ zachodu na wschódSeria Kryminaliści: Książka 2

Najnowsze publikacje

Luna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorni

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Hot

by goshka

liczba książek: 108

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8