Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Klub motocyklowy wilkołaków

Klub motocyklowy wilkołaków

Autorzy
Elle Chipp
Lektury
1,9M
Rozdziały
32
Autorzy
Elle Chipp
Lektury
1,9M
Rozdziały
32
😱Suspens🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa💕Romantyczne⚔️Akcja i przygoda🏍️Motocykliści🧛🏻Paranormaline

Gdy energiczna studentka sztuki kulinarnej Diana przeprowadza się z Nowego Jorku do małego miasteczka Engleston, by zaopiekować się chorą ciotką, spodziewa się po prostu nie wychylać i gotować. Jednak po niebezpiecznym spotkaniu z miejscowym motocyklistą, znajduje się w samym środku konfliktu między rywalizującymi klubami motocyklowymi. Alaric, przywódca Wolves MC, obiecuje, że zapewni jej bezpieczeństwo... ale dlaczego ona czuje się tak przyciągana do niego? Dlaczego on ciągle nazywa ją "baby", jakby już ją znał? I czy będzie w stanie odłożyć na bok swój strach przed motocyklistami, by dać mu szansę?

Kategoria wiekowa: 18+ (Napaść, Próba gwałtu, Molestowanie seksualne/Przemoc).

Żegnaj NYC

Książka 1:Diana & Alaric

DIANA

„Nie rozumiem, czemu nie mogłaś zabrać cioci Peggy do miasta,” narzeka Meghan przez telefon.
Trzymam komórkę między uchem a ramieniem, rozpakowując ciuchy. Muszę się ogarnąć przed pierwszym dniem w nowej robocie w Engleston, który zaczyna się lada moment.
Zatrzymuję się z butami w ręku i mówię cicho: „Ona ma raka płuc, Meghan. Myślisz, że miejskie powietrze by jej służyło?”
Lubię Meghan. Jesteśmy kumpelami od początku szkoły kulinarnej. Wiem, że jest jej smutno, że wyjeżdżam. Ale nie mam teraz siły słuchać jej jęczenia o tym, jak pusto jest w naszym pokoju beze mnie.
Musiałam przenieść całe swoje życie tutaj, do tej dziury, żeby zająć się chorą ciocią. To moja jedyna rodzina i chcę być przy niej podczas leczenia.
To oznacza, że muszę odpuścić ostatni rok szkoły kulinarnej i pożegnać się z Meghan i wszystkim, co znam. Ale warto to zrobić dla cioci Peggy.
Na szczęście Peggy załatwiła mi fuchę w lokalnej jadłodajni. Dzięki temu mogę dorzucić się do czynszu, podczas gdy jej emerytura idzie na rachunki za leczenie.
Smażenie burgerów to nie to samo, co wyrafinowane dania ze szkoły, ale lepsze to niż nic.
Może praca jako kucharka nawet mi się przyda, gdy skończę szkołę i będę szukać roboty w mieście.
„Dobra, wiem, czemu musiałaś wyjechać. Po prostu bez ciebie jest tu jakoś pusto,” mówi Meghan. Doceniam ten gest. Przynajmniej ktoś będzie za mną tęsknić.
Moi rodzice prowadzili knajpę, więc dorastałam wśród jedzenia i zadowolonych ludzi. Ale kilka lat temu zginęli podczas napadu i restaurację zamknięto.
Od tego czasu trzymałam się na uboczu, chodząc do szkoły. Meghan to jedna z niewielu osób, z którymi się zbliżyłam - bo ciągle próbowała się ze mną zaprzyjaźnić.
Kasa z ubezpieczenia na życie rodziców leży na moim koncie. Płaci za szkołę i oszczędzam ją, żeby kiedyś otworzyć własną knajpę.
Proponowałam, że użyję tych pieniędzy na opłacenie rachunków medycznych cioci Peggy, ale nie chciała o tym słyszeć.
„To twoje pieniądze, na twoją przyszłość,” powiedziała. „Nie chcę, żebyś marnowała je na starą babę.”
Więc zamiast tego przyjechałam tu, żeby z nią zamieszkać. Mogę płacić czynsz pracując, ona może się leczyć, a może gdy poczuje się lepiej, będę mogła wrócić do swojego życia.
Warto. Ciocia Peggy jest uparta jak osioł, ale bardzo ją kocham. Żaden czas ani pieniądze, które na nią wydaję, nie idą na marne.
„Dzięki, Megs,” mówię przez telefon, „ale muszę kończyć. Ciocia Peggy potrzebuje leków, a ja muszę coś przekąsić przed pierwszym dniem w robocie.”
Rozłączam się i rzucam telefon na łóżko. Teraz, gdy upchnęłam wszystkie ciuchy do szuflad, wszystko wydaje się bardziej realne.
Wiem, po co tu jestem, ale nigdy nie sądziłam, że wyląduje w takiej dziurze.
„Diana Marie, jeśli zaraz nie przyjdziesz coś zjeść, zadzwonię i powiem, że jesteś chora w pierwszy dzień pracy,” wrzeszczy ciocia Peggy. Nie pomyślałbyś, że jest chora, słysząc jak głośno potrafi krzyczeć.
Mówi poważnie, bo użyła mojego drugiego imienia. Pędzę do kuchni, zanim zdąży dorwać telefon. Nie byłoby fajnie opuścić pierwszy dzień w robocie.
„Już idę. Spokojnie.” Śmieję się, podchodząc do lodówki i wyjmując kanapkę, którą kupiłam po drodze.
Pomyślałam, że skoro będę gotować cały dzień, nie chce mi się jeszcze robić śniadania, przynajmniej dopóki nie wdrożę się w nową robotę.
To dziwne uczucie, gdy ciocia Peggy gapi się, jak jem przy kuchennym stole. Można by pomyśleć, że mam 13, a nie 23 lata, sądząc po tym, jak się czasem zachowuje.
Brakowało mi tego, że ktoś się o mnie troszczy, ale to ja powinnam być tu dla niej, a nie na odwrót.
„Wzięłaś swoje leki?” pytam ją między kęsami.
Nie odpowiada, rozglądając się po pokoju, jakby mnie nie słyszała. Przewracam oczami i przełykam jedzenie, zanim zapytam ponownie.
„Leki... wzięłaś je?” powtarzam.
„Och, mówiłaś do mnie?” Udaje zaskoczoną. „Mam nadzieję, że nie, z pełną gębą... ale tak, wzięłam je, Diano.
„Wiesz, żyłam sama przez trzydzieści lat. Chyba wiem, jak łyknąć te cholerne tabletki.” Patrzy na mnie spode łba.
„A ja chyba wiem, kiedy się nakarmić,” odpowiadam, ale ona już zabiera mój pusty talerz, by umyć go w zlewie.
Nie poznałbyś, że jest tak chora. Ale są pewne oznaki.
Ostrożny sposób, w jaki się porusza, jakby bolały ją kości. Jak jej oddech przyspiesza, nawet gdy tylko idzie do zlewu. Ciemne kręgi pod oczami, których jeszcze nie zakryła makijażem.
Ale wciąż jest piękna - bardzo przypomina moją mamę, z rudymi włosami siwiejącymi u nasady, opadającymi falami do pasa.
Nie mogła poddać się standardowej chemioterapii i jestem trochę zadowolona. Byłoby mi smutno, gdyby wszystkie jej włosy wypadły.
Lekarz powiedział, że powinna jak najwięcej odpoczywać, ale wiem, że nie ma sensu mówić mojej upartej cioci, co ma robić. Jesteśmy podobne pod tym względem.
„Dobra, lecę. Uważaj na siebie i do zobaczenia później.” Wstaję i całuję ją w policzek, zanim wyjdę.
Denerwuję się przed pierwszym dniem w robocie. Mam motyle w brzuchu, ręce mi się trzęsą i ciągle przygryzam wargę, jak robiłam, gdy byłam mała.
To jakby moje ciało wiedziało, że może się stać coś złego, ale co mogłoby być aż tak strasznego?
Mam takie lęki od czasu śmierci rodziców. Jadąc do jadłodajni, ciągle powtarzam sobie, że nie jestem już w mieście... to mała mieścina i jestem tu bezpieczna. Prawda?
***
Po pierwszym dniu pracy w Engleston Diner moje stopy są tak spuchnięte, że nie wiem, jak zdejmę buty, gdy wrócę do domu. Włosy wypadają mi z koka i opadają na twarz, gdy czyszczę ladę pod koniec dnia.
Wygląda na to, że wszyscy w mieście usłyszeli o nowej kucharce, bo mieliśmy istny młyn! Chyba usmażyłam sto burgerów w ciągu godziny i jestem pewna, że teraz śmierdzę frytkami.
Drugi kucharz, który miał mi pomagać w czasie szczytu, prawie wcale nie kiwnął palcem.
Ale udało mi się nakarmić wszystkich i nikt nie odesłał jedzenia z powrotem. Nazwę to dobrym dniem.
Pracowałam też przez osiem godzin bez żadnych skaleczeń czy oparzeń, co jest niezłe. Gdybym była z powrotem w mieście, świętowałabym to drinkiem.
Nie chcę iść sama do baru, ale mogę łyknąć trochę wina, które widziałam w lodówce cioci Peggy.
Ciocia Peggy nie może pić z powodu leków, a szkoda byłoby zmarnować dobre wino, nie?
Gdy wychodzę z kuchni, widzę kilka kelnerek, które wciąż tu są, liczą swoje napiwki i napełniają butelki z keczupem. Plotkują ze sobą - zawsze wydają się plotkować, z tego co widziałam dzisiaj.
Wiem, że to nieładnie, ale nie mogę się powstrzymać od podsłuchiwania.
„Nigdy nie widziałam, żeby tak wariował,” mówi ta blondynka po lewej, brzmiąc na zszokowaną. Myślę, że ma na imię Whitney, ale nie jestem pewna. „To do niego niepodobne - jest prezydentem, powinien się lepiej zachowywać.”
Te dwie nie były dla mnie zbyt miłe dzisiaj i nie sądzę, żeby tak gadały, gdyby wiedziały, że słucham.
Patrzyły na mnie z góry, gdy przyszłam w moich butach roboczych! Założę się, że nosiłyby to samo, gdyby wiedziały, jak śliska może być kuchnia.
Na szczęście nie gadają już o mnie; rozmawiają o jakimś prezydencie czy coś. Myślę, że to dziwne, że gadają tu o polityce, zamiast skończyć robotę i iść do domu.
„Alaric zawsze wydawał mi się pełen pasji,” mówi ta po prawej, kręcąc głową. Myślę, że ta ma na imię Jasmine. „Po prostu zwykle tego nie okazuje.”
Nie znam żadnych prezydentów o imieniu Alaric, ale wygląda na to, że ten facet nieźle się wkurzył. Zastanawiam się, czy usłyszę o tym w radiu, jadąc do domu... nie żebym się tym specjalnie przejmowała.
Ostatnio oglądam głównie programy kulinarne w telewizji. Nawet gdy nie pracuję, moje życie kręci się wokół jedzenia i nie wiem zbyt wiele o bieżących sprawach.
„Murphy musiał go wyprosić i w ogóle. Nie mogłam w to uwierzyć! Wyglądał, jakby chciał wszystko tu rozwalić!” mówi głośniej Whitney i zaczynam kumać.
Murphy to nasz szef w Engleston Diner, więc muszą gadać o czymś, co wydarzyło się dziś na sali, gdy byłam zajęta w kuchni. Ale dlaczego prezydent miałby być tutaj?
Jaki prezydent? Prezydent osiedla? Czy tak nazywają burmistrza Engleston? Nie wiem, ale jeśli ten Alaric jest tak szalony, jak mówią, chcę wiedzieć więcej, żeby trzymać się od niego z daleka.
„Ciągle powtarzał, że jego partnerka jest tutaj, ale nie udawał przy tym australijskiego akcentu czy coś. Nie mam pojęcia, o czym bredził,” śmieje się Jasmine. „A pomyśleć, że kiedyś uważałam go za ciacho.”
Nie mogę powstrzymać się od śmiechu, ale zamiast zadawać którekolwiek z wielu pytań, które mam - i przyznawać się, że podsłuchiwałam - wychodzę i idę do mojego samochodu.
Wygląda na to, że Murphy poradził sobie z tym facetem dziś całkiem nieźle. Jeśli jakiś wrzeszczący facet to najgorsze, co się tu dzieje i o czym tak plotkują, to wygląda na to, że mogę cieszyć się spokojnym życiem przez jakiś czas.

Odkryj Galateę

Saga Windsor/Capulato Tom 1: Nie wiedzieliśmyZwycięska formacjaJak przetrwać gorące włoskie latoCzarna WdowaMgła

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicę

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 14

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 161

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20