
Seria Wilczyca Książka 3: Panowanie Wilczycy
Autorzy
Lektury
519K
Rozdziały
51
Rozdział 1
Księga 3: Panowanie Wilczycy
SAMANTHA
„Jeszcze raz!” Głos Trinity rozniósł się echem po sali treningowej.
Wytarłam krew z wargi dłonią i z trudem podniosłam się na kolana. Mroczna wiedźma stała przede mną z wirującą w dłoni kulą energii, a ciemne żyły wyglądały jak węże pełznące od jej oczu wzdłuż ramion.
Była ubrana w czarny stanik sportowy i legginsy do jogi, wyglądając raczej, jakby szła na zajęcia z pilatesu, a nie na trening magii.
Ale zamiast relaksującego treningu rzucała we mnie bolesnymi zaklęciami, rzekomo po to, by przygotować mnie do obrony przed czarną magią.
„Trin, myślę, że czas na przerwę” – powiedział Ivar z boku sali.
Trinity odwróciła się szybko w jego stronę. Jej oczy płonęły gniewem. „Obiecałeś się nie wtrącać, Ivar. Albo się zamknij, albo wyjdź” – powiedziała ostro.
Ivar zaczął protestować, ale...
Trinity przerwała mu, rzucając w niego trzema kulami energii. Uniknął pierwszej, drugą odkopnął, a trzecią przyjął na klatkę piersiową z głośnym stęknięciem.
Szybkim ruchem dłoni Trinity sprawiła, że kontratak Ivara rozpłynął się w powietrzu. Stał tam, patrząc z gniewem na siostrę, z wyzywająco opuszczonym podbródkiem.
„Do tego właśnie jest zdolna” – powiedziała Trinity ostrym głosem. „Ona jest przeznaczoną królową. Powinna dorównywać ci umiejętnościami i siłą.”
„Jestem od niej starszy o tysiąclecia!” – odkrzyknął Ivar. „Daj jej kurwa spokój!”
„Ona jest obciążeniem!” – odpowiedziała Trinity. „Jeśli nie potrafi się bronić, to ty tracisz skupienie, a my wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie.”
„To nieprawda” – powiedział, a jego głos brzmiał jak ostrzeżenie.
„Och, naprawdę?” Bez ostrzeżenia Trinity rzuciła kulą ognia prosto we mnie.
Przygotowałam się na uderzenie, ale zanim zdążyłam mrugnąć, Ivar znalazł się przede mną, blokując atak. Kiedy dym opadł, Trinity stała przed nim z mieczem przyciśniętym do jego gardła, a po jego szyi spływała mała kropla krwi.
Przełknęłam ciężko ślinę. „Obciążenie” – powiedziała, upuszczając miecz, który uderzył z głośnym brzękiem o betonową podłogę, co miało podkreślić jej słowa.
Odwróciła się na pięcie i szybko wyszła z sali treningowej. „Ta dyskusja nie jest kurwa skończona!” – warknął Ivar, ruszając za nią.
Patrzyłam, jak odchodzą, czując, że utknęłam w samym środku kłótni nieśmiertelnego rodzeństwa. Wydawało się, że zdarzały się one teraz częściej, zwłaszcza od kiedy nie było żadnych wieści o Tatiannie, matce Trinity i macosze Ivara.
Szukali jej od tygodni, po tym jak Tatianna pojawiła się na naszej ceremonii łączenia, ale nie było żadnych tropów. Znaleźliśmy Emilię, macochę mojego ojca, związaną i zakneblowaną w domu, w którym była więziona, odkąd próbowała mnie zabić.
Tatianna wykorzystała jej wygląd i białą magię, aby zaplanować swój atak, co stworzyło jej idealne warunki, żeby się do nas zbliżyć.
Rozejrzałam się po zabałaganionej sali, w której Trinity codziennie spuszczała mi łomot. Podniosłam upuszczony przez nią miecz i odniosłam go na stojaki z bronią ustawione pod ścianami.
„Nie chciała brzmieć aż tak ostro” – powiedział Aidan.
Jego głos mnie przestraszył, przez co podskoczyłam, wciąż trzymając miecz. „Nie chciałem cię wystraszyć” – powiedział z uśmiechem.
Skrzywiłam się i odłożyłam miecz, po czym odwróciłam się twarzą do partnera Trinity, z którym była od czterystu lat. „Jakim cudem jesteś taki cichy?” – zapytałam z wciąż szybko bijącym sercem. Moje wilkołacze zmysły zazwyczaj ostrzegały mnie, gdy ktoś się zbliżał.
„To moja specjalność.” Wzruszył ramionami.
„Kiedyś będziesz musiał mi to pokazać” – powiedziałam, podnosząc ciężarki, które ktoś przewrócił. „Może po tym, jak Trinity skończy wycierać podłogę moimi zwłokami.”
Posłał mi współczujący uśmiech. „Skoro nie wysłała cię do skrzydła szpitalnego, myślę, że Duncan zaplanował na popołudnie walkę Małego Wilka z wilkiem” – powiedział.
Skrzywiłam się. Grupa zdecydowała, że to Duncan, który zawsze wydawał się taki wesoły, będzie moim trenerem.
Ivar był jedynym, który się z tym nie zgadzał, i nie rozumiałam dlaczego, aż do mojego pierwszego dnia pod okiem Duncana. Okazało się, że Duncan był najbardziej brutalnym i zręcznym wojownikiem, ustępującym jedynie Ivarowi i Aidanowi.
Wszyscy wiedzieli, że Aidan i mój partner za bardzo martwiliby się, że zrobią mi krzywdę, ale Duncan nie podzielał tych obaw. Okazywał mi szacunek jako swojej królowej, ale też bez wahania łapał mnie za kołnierz i rzucał o ścianę, jeśli opuściłam gardę.
Wydawało się, że walka sprawia mu przyjemność, i zgadzał się z Trinity, że ostre podejście bez żadnych zahamowań lepiej przygotuje mnie do nadchodzącej bitwy, czego ja nienawidziłam.
W domu byłam najsilniejszym i najbardziej zręcznym wilkiem, nawet przed ciężkimi treningami. Ale tutaj, w głównej bazie króla w Kanadzie, czułam się jak najsłabsze ogniwo.
Mężczyźni byli na tyle mili, że o tym nie wspominali, prawdopodobnie z obawy przed gniewem Ivara. Aidan położył pocieszającą dłoń na moim ramieniu, a ja odwróciłam się i napotkałam jego pełne zrozumienia oczy.
„Świetnie ci idzie” – zapewnił mnie. „Są dla ciebie surowi, bo im zależy. Trinity nie może znieść myśli, że mogłabyś zostać ranna.”
Westchnęłam głośno. „Wiem. Po prostu tęsknię za czasami, kiedy była tylko moją przyjaciółką.”
Odkąd Tatianna pokazała swoją prawdziwą twarz i prawie zabiła Aidana na przyjęciu po mojej ceremonii łączenia, Trinity bardzo się zmieniła. Wcześniej bywała ostra, to prawda, ale była również kimś, w czyim towarzystwie naprawdę lubiłam przebywać.
Sprawiała, że czułam się mile widziana i dawała mi schronienie przed przytłaczającą męskością, która wiązała się z dowodzeniem wilkami. Teraz wydawała się zimniejsza i bardziej zdystansowana.
Skupiała się w pełni na przygotowaniach do nadchodzącego zagrożenia. Rozumiałam to, ale brakowało mi przyjaciółki w tej odizolowanej grupie wojowników.
„Sam, ona wciąż jest twoją przyjaciółką” – powiedział łagodnie Aidan. „Ona też toczy teraz swoje własne, trudne bitwy.”
„Wiem” – zgodziłam się z nim. „Na pewno dla ciebie to też jest trudne.”
Posłał mi krzywy uśmiech. „Żartujesz? Prawie zginąłem, chroniąc ją. Jeszcze nigdy tak bardzo mnie nie doceniała.”
Roześmiałam się, gdy wymownie uniósł brwi. „Muszę dbać o płomień miłości” – powiedział, przeciągając się dramatycznie. „A wy wszyscy musicie po prostu znosić skutki mojego otarcia się o śmierć.”
Uśmiechnęłam się i pokręciłam głową. „Dzięki za to, dzielny bohaterze.”
„Polecam się na przyszłość, Wasza Wysokość” – powiedział, kłaniając się z szerokim uśmiechem.










































