
Pierwsza ofiara
Autorzy
Kira Bacal
Lektury
220K
Rozdziały
26
Prolog 1
. . „Pierwszą ofiarą wojny jest prawda.”
„Kongresman USA Hiram Johnson, 1917”
Było ich dziewięcioro – pięciu mężczyzn i cztery kobiety – na statku zbudowanym dla dwukrotnie większej liczby osób.
Owszem, nawet w połowie zapełniony statek nigdy nie mógłby uchodzić za przestronny, ale technologia wciąż nie pozwalała na dodatkową przestrzeń w statkach kosmicznych.
Budowa, tankowanie i zaopatrywanie wciąż kosztowały majątek. Każdy centymetr sześcienny na pokładzie musiał być wykorzystany, żeby zwróciły się koszty budowy. Przynajmniej taki był plan.
Podczas tej podróży jednak pustej przestrzeni było aż nadto, a otwarte obszary niepokoiły astronautów. Po latach spędzonych w ciasnych korytarzach i kabinach nie większych niż łóżko dziwnie było unosić się przez pomieszczenia, nie wpadając na przedmioty czy innych ludzi.
Jeszcze gorsze było świadomość przyczyny tej dodatkowej przestrzeni: program kosmiczny dobiegał końca.
Zmęczony ciągłymi kłótniami o pieniądze dla programu, rząd światowy w końcu go zakończył. Narzekające tłumy wzięły górę.
Tyle jeśli chodzi o gwiazdy. Ludzkość wróci do życia ograniczonego niebem i w końcu zapomni, że kiedyś podróżowała wśród gwiazd.
„Nie mogę tego znieść” – powiedział ze złością astronom misji, wyłączając program informacyjny, który przesłało im Centrum Kontroli Naziemnej. „Jeśli usłyszę jeszcze jednego idiotę na ziemi mówiącego, że pieniądze z programu kosmicznego zabierały jedzenie z ust jego dziecka, to wrzasnę.”
„Uspokój się, Zvi” – powiedziała łagodnie wysoka, ciemnowłosa fizyczka. Jej włoski akcent sprawiał, że słowa brzmiały jeszcze bardziej melodyjnie. „Nie powinieneś pozwalać, żeby tak cię denerwowali.”
„A dlaczego nie?” – narzekał Kim, ksenogeolog zespołu, ze swojego miejsca na przeciwległej ścianie. „Oni to zrobili, wiesz. Zniszczyli program kosmiczny. Wszyscy jesteśmy już historią. Skończymy jako mała notatka w podręcznikach za kilka lat.”
„Nie mów tak!” – oczy Carlotty wyrażały niepokój. „To tylko chwilowy problem. Może w przyszłym roku przegłosują dla nas pieniądze.”
„Ha!” – powiedzieli jednocześnie Zvi i Kim.
Byli podobnego wzrostu, chociaż Kim miał krępy budowę ciała typową dla wielu Koreańczyków, podczas gdy Zvi był drobnej budowy. Jego niewielki wygląd ukrywał jego umiejętności. Oprócz tego, że był doskonałym astronomem, był także wysoko odznaczonym pilotem myśliwskim.
Chociaż najlepiej czuł się w kokpicie odrzutowca, był również wykwalifikowany do pilotowania statku kosmicznego w nagłych wypadkach.
Zwykły pilot wszedł akurat w porę, żeby usłyszeć ostatnią wymianę zdań. „Widzę, że przyszłam w samą porę na wiadomości” – powiedziała Svetlana, jej rodzimy rosyjski akcent był prawie niesłyszalny.
„Po co w ogóle nam je przysyłają? Wszystkie są złe” – powiedział ponuro Kim.
„Que pasa? To prywatna impreza czy każdy może dołączyć?”
Gutierrez i Rajan wpłynęli z laboratorium naukowego. Fizjolog i lekarz byli jedynymi członkami załogi, którzy nigdy nie służyli w wojsku.
Gutierrez nie miał szansy tego zrobić. Jego ojczyzna, Kostaryka, nie miała armii. Rajan po prostu dołączył do programu kosmicznego zaraz po zakończeniu rezydentury z medycyny ogólnej.
„Co się tu dzieje? Ledwo słyszę własne myśli!” – zażądała Shiru Oladajo z drzwi. Za nią unosiły się rolki papieru komputerowego. „Jak mam przekonfigurować komputery, jeśli...”
„Nie zawracaj sobie głowy” – przerwał Zvi. „Wygląda na to, że to będzie nasza ostatnia podróż.”
Jej skargi ucichły i spojrzała na niego z niepokojem. „To już oficjalne?”
„Właśnie to ogłosili” – potwierdził Kim. „Rada Światowa, po długich rozważaniach, uległa żądaniom Ruchu Ziemskiego. Wszystkie pieniądze wcześniej zarezerwowane dla programu kosmicznego zostaną teraz przekierowane na programy socjalne dla potrzebujących na planecie”. „Pieprzeni idioci!” – zakończył ze złością. „Jaką przyszłość myślą, że będą mieli bez kosmosu? Już dawno przerosliśmy tę zmęczoną starą kulę.”
„Gdyby ci durnie poświęcili połowę czasu na głoszenie antykoncepcji i ochrony środowiska, co poświęcają na wycie o program kosmiczny, nie byłoby tylu potrzebujących!” – zgodził się Zvi. „Nie możemy przetrwać, dopóki każda rodzina z trzeciego świata upiera się przy ośmiorgu dzieciach! A jak mogą nas ograniczać do Ziemi, kiedy marnujemy jej zasoby w rekordowym tempie? Jeśli wylesianie Ameryki Południowej będzie trwało, wszyscy pomrzemy z głodu albo raka skóry przed końcem stulecia!”
Nagle Zvi przypomniał sobie obecność Gutierreza. „Przepraszam, Juan” – powiedział z zakłopotaniem. „Nie chciałem powiedzieć, że tylko Południowi Amerykanie potrzebują lekcji z ochrony środowiska.”
„Nie obrażam się” – odpowiedział szybko mieszkaniec Ameryki Środkowej. „Twoi ludzie nawadniają swoje ziemie od wieków. To naturalne, że jesteś ekspertem od zarządzania ziemią.”
„Jak można winić ludzi za chęć posiadania dzieci? To naturalne pragnienie! Od Adama i Ewy mamy dzieci.” – Dramatyczne gesty Carlotty podkreślały jej słowa.
„Mówiąc jako członek jednego z najbardziej zaludnionych narodów na świecie” – powiedział powoli Rajan „wiem z osobistego doświadczenia, jak trudno jest zmienić zdanie ludzi w tej kwestii. Od początku historii dzieci oznaczały bezpieczeństwo na starość, a im więcej dzieci, tym więcej bezpieczeństwa.
Przekonanie ludzi do ograniczenia wielkości rodzin jest prawie niemożliwe. Dlatego właśnie dołączyłem do programu kosmicznego. Widziałem, że ludzkość wkrótce będzie potrzebowała więcej miejsca, niż Matka Ziemia może zapewnić.”
„Dobrze, że wszyscy tu jesteście.” – Dowódca misji przepchnął się przez drzwi, tuż za nim jego pierwszy oficer. „To oszczędza mi trudu szukania was. Mam wiadomości.”
„Wiemy” – zatrzymał go Kim. „Słyszeliśmy ogłoszenie.”
„Co?” – Przez chwilę kapitan wyglądał na zdezorientowanego, potem jego twarz się rozjaśniła. „Ach, mówicie o raporcie prasowym o naszym finansowaniu.”
„A co jeszcze?” – zapytała ze zdziwieniem Shiru.
„Ma rację” – zgodził się Zvi. „Niewiele może konkurować z wiadomością, że wszyscy jesteśmy przestarzali.”
„Przestarzali? Tego nie akceptuję!” – oświadczyła stanowczo Carlotta. „W przyszłości będzie więcej eksploracji, kiedy obecny gniew opadnie. Musi być!”
„Wątpię” – odpowiedziała pierwsza oficer urywanymi brytyjskimi tonami. Sarah Ellesmere mówiła ze spokojnym autorytetem. „Kiedy pieniądze znikną, prawie niemożliwe jest ich odzyskanie. A tracimy popularność wśród mas. Natychmiastowa gratyfikacja to wszystko, czym są zainteresowani, obawiam się. Pojęcia takie jak przyszłość, badania podstawowe czy ciekawość intelektualna mają bardzo małą wagę dla wyborców.”
„Głupi idioci” – prychnął z pogardą kapitan Will Young. „Nie tylko chowają głowy w piasek, ale zakopują całą cholerną rasę ludzką.”
„Czy to wszystko, co będziemy robić?” – zażądała Svetlana. „Narzekać i jęczeć?”
„To »bitch and moan«” – poprawił z uśmiechem Zvi. Chociaż angielski nie był jego ojczystym językiem, mówił nim płynnie i znał wszystkie amerykańskie idiomy. „A co innego możemy zrobić?”
„Strajk?” – zaproponowała Carlotta bez większej nadziei.
„Zapomniałaś, że jesteśmy w kosmosie?” – zapytał ją Raj. „Jaki strajk możemy zrobić? Co moglibyśmy zrobić? Nie wrócić na czas do domu? Odmówić przeprowadzenia naukowego przeglądu tej części pasa asteroid? To wszystko i tak nieważne. Nie tak, jakby ktokolwiek miał tu przylatywać, żeby wydobywać z pasa. Nie teraz.”
„Nigdy” – wtrącił Young. „Nie chciałem wam wcześniej mówić, ale jesteśmy ostatnim lotem. W ogóle. Kiedy wrócimy, program kosmiczny zostanie oficjalnie zakończony.”
To był szok. Nawet po porannym ogłoszeniu nie zdawali sobie sprawy, że to będzie tak szybko.
„Jesteśmy ostatni?” – powtórzył powoli Gutierrez.
Young skinął głową. „No dalej, czemu jesteście tak zaskoczeni? Na stacjach kosmicznych była tylko minimalna załoga przez ostatnie dwie rotacje, a baza księżycowa już prawie nie żyje. Znaki były widoczne od ponad roku. Wszyscy w kierownictwie Agencji wiedzieli, że to tylko kwestia czasu, zanim Rada się podda, i cicho ograniczali obiekty orbitalne i pozaorbitalne. Żaden z was tego nie zauważył?”
Załoga wymieniła zakłopotane spojrzenia. „Chyba nie” – powiedział gorzko Young. „Czy nawet nie wydało wam się dziwne, że akurat ta grupa została wybrana do tego lotu?”
Spojrzeli po sobie. „Co masz na myśli?” – Kim zapytał pierwszy, ale pozostali byli równie zdezorientowani.
„Will ma na myśli, że zostaliśmy starannie wybrani” – wyjaśniła Sarah „nie tylko z uwzględnieniem naszych umiejętności, ale także kraju pochodzenia.”
„To lepiej wygląda w mediach” – dodał Young z wyrazem obrzydzenia na twarzy. „Kiedy wylądujemy i wysiądziemy ze statku, politycy będą mieli ubaw. Pomyślcie o tym: praktycznie każdy region świata jest reprezentowany przez kogoś z załogi! Ameryki, Europa, Bliski Wschód, Azja, Afryka... Jesteśmy jak pieprzony reklamowy spot napoju gazowanego!”
„Naprawdę w to wierzysz?” – zapytała Svetlana. „To takie... takie... wykalkulowane.”
„Słuchajcie” – powiedział niecierpliwie Will „kierownictwo wiedziało o tym ogłoszeniu dawno temu. Przygotowywali się do tego, a my jesteśmy częścią tych przygotowań. Wiedzieli, że bez programu kosmicznego będą musieli znaleźć nowe posady, a żeby to zrobić, będą potrzebowali przychylności wielkich polityków. Tu wchodzimy my. Każdy z nas będzie częścią historii: załoga ostatniego lotu kosmicznego. I każdy region chciał być reprezentowany.
Biurokraci z Agencji wybrali nas w ramach układu z Radą. Członkowie Rady dostali figurantów, którymi mogli się chwalić na sesjach zdjęciowych, a ludzie z Agencji dostali miejsca w nowym porządku.”
„Jeśli to prawda, dlaczego nas nie skonsultowano?” – zapytał Raj.
„Wszyscy mamy za sobą niemałą liczbę publicznych wystąpień” – przypomniała im Sarah. „Wyobrażam sobie, że urzędnicy Agencji myśleli, że je lubimy i z radością przyjmiemy synekurę. Prawdopodobnie myśleli, że wyświadczają nam przysługę, zabezpieczając naszą przyszłość.”
Pozostali członkowie załogi próbowali zrozumieć te nowe informacje. Różne wyrazy przemieszczały się po ich twarzach: strach, złość, zakłopotanie, panika...
W końcu Shiru przemówiła w imieniu wszystkich: „Nigdy nie myślałam, że tak się skończy.”
„Ja też nie!” – Pół tuzina głosów powtórzyło to uczucie.
„Nie wiem jak wy” – głęboki głos Younga zagłuszył pozostałych „ale nie zamierzam spędzić reszty życia, pojawiając się na otwarciach centrów handlowych dla dobra jakiegoś głupiego polityka.”
„A jaki mamy wybór?” – zapytał Gutierrez, marszcząc brwi.
„Kilka dni temu Will i ja coś zobaczyliśmy” – powiedziała Sarah powoli. „Trafiliśmy na to przypadkiem. Kryło się za jedną z asteroid. Wiedzieliśmy już o decyzji Rady Światowej, więc postanowiliśmy nie informować Kontroli Misji. Wiedzieliśmy, że każą nam o tym zapomnieć.”
Young kontynuował: „Zbliżyliśmy się do tego. Robiliśmy to powoli, żeby ludzie na ziemi się nie zorientowali” – choć i tak nic by nie mogli zrobić, nawet gdyby wiedzieli – dodał z goryczą. „Ale teraz jesteśmy wystarczająco blisko, żeby mieć pewność.”
„Pewność czego?” – zapytał Zvi.
„Pewność, że to coś stworzonego przez obcych” – powiedziała cicho Sarah.
Przez chwilę nikt się nie odzywał. Potem wszyscy zaczęli mówić naraz.
„Nie możecie tego ukrywać! Rząd...”
„...właściwy sposób postępowania...”
„...zdajecie sobie sprawę, co to znaczy? To najważniejsze odkrycie w historii...”
„Jak to wygląda? Co to jest?”
„...dowód...”
„Kurwa mać.”
„Cisza! Cisza!” – wrzasnął Young, aż wszyscy umilkli.
„Sarah i ja czuliśmy dokładnie to, co wy teraz” – powiedział. „I uwierzcie mi, decyzja o zachowaniu tego w tajemnicy nie przyszła nam łatwo. Ale kiedy wyjaśnimy, dlaczego tak postąpiliśmy, myślę, że się z nami zgodzicie.”
„Will, nie możemy tego zrobić sami!” – powiedział głośno Raj. „To wymaga ekspertów, którzy...”
„Raj, nie ma ekspertów w tej dziedzinie. Nic takiego nigdy wcześniej się nie zdarzyło” – powiedziała łagodnie Sarah. „Nikt nie jest gotowy, żeby się tym zająć. Nikt.”
„Słuchajcie, gdybyśmy z Sarah zadzwonili do Kontroli Naziemnej, kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy ten obiekt, kazaliby nam go zostawić w spokoju. Było już zbyt wiele fałszywych alarmów o obcych i politycy nie chcą wywoływać kolejnej paniki. Potem, kiedy już byliśmy pewni, że został stworzony przez obcych, a nie jest tylko starą rakietą czy kosmicznymi śmieciami, znowu zastanawialiśmy się, czy powiedzieć na ziemi.”
„To jest to, czego nam było trzeba!” – powiedziała z podekscytowaniem Carlotta. „To przywróci program kosmiczny! Nie mogą go teraz zamknąć! Potrzebujemy statków, żeby zbadać to... to... cokolwiek to jest! To nas uratuje!”
„Ma rację!” – powiedziała głośno Kim. „Szybko! Powiedzcie im teraz!”
„Czekajcie” – powiedział Young, unosząc rękę. „Boże, wiem, że przez całe życie trzymałem się zasad, ale tym razem jestem gotów je złamać. Pomyślcie o tym. Powiemy im o tej rzeczy, a potem co? Politycy przejmą kontrolę, szefowie Agencji będą się zabezpieczać, a nas odsunąć na bok.”
„Ufacie rządowi, że zrobi to właściwie?” – zapytała Sarah, patrząc na każdego po kolei. „Bo kiedy zaczęliśmy o tym myśleć, Will i ja doszliśmy do wniosku, że my nie.”
Zvi wyglądał, jakby intensywnie myślał. „Muszę przyznać, że mam wątpliwości co do każdego rządu, który potrafi zakończyć program kosmiczny. Jeśli nie potrafią myśleć z głową...”
„A co z samym obiektem?” – powiedział Will. „Kto wie, jakie kryje tajemnice? Rada Światowa jest wciąż dość nowa. Mają wystarczająco dużo problemów z drobnymi konfliktami między dwoma krajami, o których nikt nie słyszał. Co się stanie, kiedy wielkie mocarstwa dowiedzą się o naszym odkryciu? Jako Amerykanin mogę wam powiedzieć, że mój rząd będzie bardzo zainteresowany.”
„Brytania też.”
„Indie będą chciały swój udział” – powiedział Raj, kiwając głową.
„I Rosja!”
„Nie zapominajmy o Chinach, Afryce, Japonii, reszcie Europy...” – głos Shiru przycichł. „A jeśli szaleńcy z Bliskiego Wschodu... ups.” – Spojrzała przepraszająco na Zviego.
Uśmiechnął się i wzruszył ramionami, tak jak wcześniej Gutierrez. „Wiem, o co ci chodzi. To może być jedyna rzecz, która zmusiłaby mój naród i ich wrogów do zaprzestania walk na tyle długo, by mogli walczyć z kimś nowym.”
„Ta rzecz, którą znaleźliśmy, może doprowadzić do upadku światowego rządu” – powiedział poważnie Ellesmere. „Wojny wybuchały z dużo, dużo mniejszych powodów.”
„Nie możemy tego ukrywać wiecznie!” – powiedziała głośno Kim.
„Nikt tego nie mówi” – odpowiedział Young. „Sarah i ja uważamy, że powinniśmy dokładniej zbadać obiekt, a potem podjąć mądrą decyzję o dalszych krokach.”
Svetlana przełknęła ślinę. „Myślałam, że coś takiego powiesz.”
„Bierzesz na siebie dużą odpowiedzialność” – powiedział Rajan. Na jego twarzy malowały się wątpliwości i niepokój.
„Na nas wszystkich” – poprawił go Young. „Ale pomyśl, Raj, kto jest lepszy do podjęcia decyzji? Jacyś politycy, którzy nie myślą z głową i mają ukryte plany? Szefowie Agencji?”
„Reprezentujemy większość grup wyborczych w światowym rządzie” – powiedziała Sarah.
„Jak mogę reprezentować całą Afrykę?” – powiedziała głośno Shiru. Jej głos brzmiał wysoko i niespokojnie.
„Połowa Indii nigdy by mnie nie zaakceptowała” – zgodził się Raj. „A co z Azją Południowo-Wschodnią?”
„Nigdy nie zapytamy każdej osoby na Ziemi o zdanie” – odpowiedziała Sarah – „ale każdy z nas wie przynajmniej coś o problemach w swoim regionie. W ten sposób możemy reprezentować nasze kraje.”
„Poza tym ufam waszemu rozsądkowi bardziej niż waszym politykom. Albo moim też” – zgodził się Young. „Dlaczego nie mielibyśmy podjąć tak ważnej decyzji? Kto jest lepszy?”
Ludzie wyglądali na niepewnych, ale nikt nie powiedział, że jest przeciw.
W wieku pięćdziesięciu jeden lat Will Young był najstarszą osobą tam obecną o kilka lat i spędził w kosmosie więcej czasu niż ktokolwiek inny w programie. W sytuacji kryzysowej nie było nikogo lepszego. Był spokojny i ostrożny, analizując problem i go rozwiązując. Kiedy sytuacja była bardziej zrelaksowana, jego wybuchowy temperament często wciągał go w kłopoty, a nie ufał ludziom u władzy, co było powszechne wśród wielu Amerykanów.
Sarah Ellesmere była zupełnie inna. Wszystko w niej było ostrożne i przemyślane. Nie robiła niczego bez zastanowienia, a jej poparcie dla planu Younga wiele znaczyło dla pozostałych.
Choć pomysł brzmiał szalenie, jeśli Sarah uważała go za dobry, musiało w nim być coś wartościowego.
„Will i ja zgodziliśmy się, że zaszliśmy tak daleko, jak mogliśmy, nie informując reszty.”
„To nie jest coś, co mogę wam rozkazać” – dodał Young. „Tak, nigdy nie byliśmy zbyt surowi w kwestii wojskowych przepisów, ale taka decyzja powinna być podjęta jednogłośnie.”
„Nie mamy pojęcia, co możemy znaleźć” – powiedziała nerwowo Svetlana. „A jeśli to niebezpieczne?”
„Musimy być gotowi to zniszczyć” – głos Sarah był spokojny. „Jeśli będzie trzeba, zginiemy też.”
„Statek nie jest zbudowany, żeby się samozniszczyć” – powiedziała Shiru. Jej głos lekko drżał. „Jak...”
„Byłoby dość łatwo to zaaranżować” – wzruszył ramionami Young. „Największy problem to sprawić, żeby nie wybuchał za każdym razem, gdy włączamy silniki.”
Shiru wzięła głęboki oddech. „Zgadzam się z Sarah. Jeśli to zrobimy, musimy być gotowi się poświęcić, żeby chronić Ziemię.”
Choć brzmiała na przestraszoną, nie było wątpliwości, że mówiła poważnie. Była najmłodszą osobą w załodze, miała dwadzieścia sześć lat i wyraźnie czuła, że to wszystko ją przerasta. Proszono ją o podjęcie decyzji, która wpłynie na przyszłość całej ludzkości.
Jej odwaga w stawieniu czoła problemowi nie umknęła uwadze pozostałych.
Gutierrez uśmiechnął się i szybko ścisnął jej ramię. „Wygląda na to, że się zdecydowałaś.”
„To szaleństwo!” – powiedziała głośno Kim.
Narzekanie na ludzi u władzy to jedno. Pójście wbrew całożyciowemu nawykom szacunku i posłuszeństwa to coś zupełnie innego. Takie samodzielne działanie mogło być postrzegane jako akceptowalne na Zachodzie, ale wschodnie obyczaje kładły znacznie większy nacisk na pracę w ramach systemu. Przestrzeganie zasad, przynajmniej w sprawach tak ważnych jak ta, było dla Kim tak naturalne jak codzienne picie herbaty.
„Nie możemy tak działać na własną rękę! Zachowujesz się jak... jak kowboj!” – krzyknął do Younga.
Rajan położył mu rękę na ramieniu, żeby go powstrzymać. „Uspokój się, Kim. Przynajmniej porozmawiajmy o tym spokojnie.”
„Zgadzam się z Youngiem i Ellesmere” – powiedziała stanowczo Svetlana. „W moim kraju doskonale wiemy, jakie szkody mogą wyrządzić źli lub nieuczciwi przywódcy. Uważam, że jesteśmy równie kompetentni jak ktokolwiek inny, żeby zbadać ten obiekt.”
Zvi skinął głową. „Jeśli nie my, to kto? A jeśli nie teraz, to kiedy?”
„Tak, ja też się zgadzam” – powiedziała Carlotta jak pozostali. „To konieczne.”
Kim patrzył z jednej osoby na drugą. Wyglądał na sfrustrowanego i wściekłego. „Czy wy wszyscy postradaliście zmysły? To nie jest drobne złamanie rozkazów” – mogą nas za to rozstrzelać! A po co mamy to bardziej badać? Wy dwoje mówicie, że to wyraźnie stworzone przez obcych. To wystarczy, żeby przywrócić program kosmiczny!”
„Naprawdę?” – zapytała chłodno Sarah. „Nie mamy pojęcia, co to jest. Nawet jeśli jest całkowicie bezpieczne i nikt nie będzie o to walczył, wciąż może spowodować problemy. Pomyśl o tym, Kim. Wracamy w pośpiechu, krzycząc, że znaleźliśmy obcy obiekt i program kosmiczny musi być uratowany, i wszyscy wskakują i się zgadzają.”
„Bardziej prawdopodobne, że schowają się pod łóżkami ze strachu” – powiedział z goryczą Young. „A jeśli wpadną w panikę? Zamieszki i grabieże.”
Ellesmere uniosła rękę. „Załóżmy, że stanie się najlepsze. Ludzie zachowają się rozsądnie i wyślą statki. Zgodzisz się chyba, że jedyną rzeczą, która powstrzymałaby walkę o to, byłoby udowodnienie, że jest całkowicie bezwartościowe?”
Kim skinął głową. Nie chciał się zgadzać. „Przypuszczam.”
„Więc jedynym sposobem na uniknięcie napięć na świecie jest udowodnienie, że jesteśmy głupi. Naprawdę myślisz, że wszyscy ludzie, którzy pracowali nad zakończeniem programu kosmicznego, powitają nas z otwartymi ramionami po tym, jak nasze wielkie odkrycie okaże się...”
„...porażką” – powiedział Young. „W chwili, gdy zorientują się, że sprawiliśmy, że Rada wydała miliardy dolarów na badanie wielkiego nic, będą chcieli naszych głów.”
„Będziemy znienawidzeni jako ci, którzy marnują pieniądze i wywołują strach” – kontynuowała Sarah bez przerwy – „a w oczach wielu ludzi program kosmiczny zostanie uznany za całkowicie bezużyteczny. Potraktują to odkrycie jako dowód, że nie ma tu niczego ważnego, a jakiekolwiek małe nadzieje, które mogliśmy mieć na przywrócenie programu kosmicznego, zostaną całkowicie zniszczone.”
Kim wyglądał na osaczonego, gdy jasne rozumowanie Ellesmere go otaczało. „Rozumiem twój punkt widzenia, ale...”
„Mnie też niełatwo jest porzucić swoje obowiązki” – dodała cicho Sarah. „Król i ojczyzna i to wszystko jest głęboko we mnie zakorzenione. Ale myślę, że są chwile, kiedy obowiązki wykraczają poza normalny zakres.”
Rajan wypuścił powietrze w głębokim westchnieniu. „Przyznaję, że podzielam poglądy Kim. Nie jestem przyzwyczajony do omijania normalnego łańcucha dowodzenia, ale to wyjątkowy przypadek. Zgadzam się z waszą decyzją.”
Gutierrez skinął głową w zgodzie. „Zróbmy to jednogłośnie, Kim?”
Przez długą chwilę koreański geolog wpatrywał się w okno. Różne emocje przemykały po jego twarzy. W końcu skinął raz głową. „Dobrze.” – Jego głos był ledwie głośniejszy od szeptu.










































