Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Nimfa i Alfa - druga szansa Tom 2

Nimfa i Alfa - druga szansa Tom 2

Autorzy
Toria Blue
Lektury
19,6K
Rozdziały
38
Autorzy
Toria Blue
Lektury
19,6K
Rozdziały
38
🐺Paranormaline🧛🏻Wampiry💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa🧙‍♀️Czarodziejki i magowie😊Niewinne

W świecie, w którym wilkołaki i czarownice współistnieją, Adelie zmaga się ze swoimi wyjątkowymi zdolnościami i wyzwaniami bycia Luną bez wilczej formy. W obliczu narastających napięć w stadzie i zbliżających się zagrożeń zewnętrznych, Adelie musi odnaleźć się w skomplikowanych relacjach, stawić czoła niebezpiecznym wrogom i odkryć ukrytą prawdę o swojej przeszłości. Z pomocą swojego partnera, Kairosa, i zróżnicowanej grupy sojuszników, Adelie wyrusza w podróż ku samopoznaniu i transformacji, gdzie każda decyzja może zadecydować o przetrwaniu lub zniszczeniu.

Rozdział 39

ADELIE

– Musicie się upewnić, że wasza postawa jest silna i że jesteście pewne swoich umiejętności - powiedział Kairos do kobiet podczas ich pierwszego treningu.
Grupy Kairosa i Archibalda zawarły silny sojusz i teraz były praktycznie jednym stadem. Kairos zdecydował, że kobiety muszą trenować razem z mężczyznami, ale wataha Archibalda nigdy wcześniej tego nie robiła.
Dlatego też było to tak trudne dla kobiet i dla Kairosa, który je trenował. Trenowałam z nimi, bo potrzebuję jakiejś umiejętności walki, jeśli nie będę mogła zmienić się w swoją wilczą formę.
Jak na razie nie mam zbyt dużego doświadczenia w walce fizycznej.
– Jeśli jesteś pewna siebie, twój przeciwnik to wyczuje. To sprawi, że poczuje się słabszy, co spowoduje, że będziesz walczyć z kimś, kto wątpi w siebie – powiedział Kairos głosem, który był dla mnie niemal obcy.
Był silnym alfą i zdecydowanym, który dokładnie wiedział, czego chce.
Domyślałam się, że jego własna wataha była mu bardzo bliska i rozumiała go lepiej niż te wszystkie kobiety, które stały przed nim, bojąc się, że zrobią coś złego.
Kairos jednak nie był taki. Nawet jeśli ci się nie udało, doceniał to, że próbowałaś. Byłby tylko rozczarowany, gdybyś po prostu powiedziała, że nie możesz czegoś zrobić i nawet nie chcesz spróbować.
– Walka zaczyna się od twojego ciała, ale trwa i kończy się na stanie umysłu. Jeśli nie myślisz, że możesz wygrać, to nic z tego nie będzie – ciął słowami jak nożem, pozwalając, by jego oczy błądziły po każdej z kobiet.
Czułam to nawet na uboczu, gdzie się schowałam, aby nie przeszkadzać mu w trenowaniu innych. Czułam, że jego wzrok osiadł na mnie na kilka sekund dłużej niż na wszystkich innych.
Wydawało mi się to nieetyczne, że mnie trenował. Miał tendencję do podnoszenia głosu, gdy coś było nie tak, ale byłam pewna, że nigdy nie mógłby tego zrobić w stosunku do mnie.
Mam na to zresztą dowody. Wiedziałam, że godzinę temu nie wykonałam dobrze kopnięcia, ale on po prostu powiedział, żebym spróbowała jeszcze raz, podczas gdy karcił innych.
Z drugiej strony, niewielu chciało trenować kobiety, bo to trudne i bardzo odpowiedzialne uczyć dorosłe kobiety w każdym wieku jak walczyć, bez względu na ich kształt czy rozmiar.
– W walce musisz wiedzieć, że to ty jesteś władcą i nikt inny, bez względu na to, kto jest przeciwko tobie i jak silny – powiedział.
Zauważyłam, że niektóre kobiety zaczęły tracić równowagę. Nie były przyzwyczajone do biegania w kółko, robienia pompek i wysokich kopnięć, aby poprawić swoje możliwości fizyczne.
Dla Kairosa była to zaledwie rozgrzewka, ale dla kobiet, które nigdy nie trenowały, było to zbyt wiele. Ich kolana zaczynały się trząść od tak długiego stania.
Połączyłam się z nim myślami. – Może zrobisz przerwę pięć minut? – zapytałam. Zrezygnował z ostrego tonu i rozejrzał się dookoła, zauważając ich czerwone i spuchnięte od nadmiernego wysiłku twarze.
– Dobrze – westchnął, sfrustrowany, że to idzie tak wolno. – Pięć minut – powiedział, w końcu oczy niektórych kobiet rozbłysły, ponieważ mogły teraz usiąść i wziąć łyk wody.
– Muszą nauczyć się dyscypliny – powiedział Kairos, podchodząc do mnie.
– Zrobią to, ale potrzebują czasu. To są kobiety bez żadnego szkolenia. Wszystko, czego je nauczono, to opieka nad dziećmi i praca w stadzie. Samemu Alfie Archibaldowi nie podobał się pomysł szkolenia kobiet – powiedziałam.
– Tylko dlatego, że to oznacza, że jego towarzyszka też musi trenować, a ona nie jest tym zachwycona – uzasadnił.
Prawdą było, że Delilah nie była zbyt chętna do wykonywania ćwiczeń. Nawet jako Luna była opieszała w swoich obowiązkach. Lubiła odpoczywać i prowadzić beztroskie życie.
Kiedy mieszkałam w tym stadzie, słyszałam plotki, że Delilah nie chciała dać Alfie Archibaldowi dzieci i dlatego przez cały ten czas nie mieli potomstwa. To odebrałoby jej luksusowe życie.
– Myślę też, że to bardzo nieprofesjonalne, że mam szkolić i ciebie, skoro nie potrafię ci niczego odmówić – Kairos powiedział, starając się być surowy, ale wiedziałam, że żartował.
Podeszłam bliżej Kairosa i wygładziłam mu kołnierz koszuli. – Już czuję, że jestem specjalnie traktowana, mając tak wiele do powiedzenia we wszystkim, co się dzieje. Wolałbym pracować z kimś innym. Nie mam nic przeciwko byciu trenowana przez omegę.
– Jesteś Luną, rządzisz stadem u mojego boku – powiedział Kairos, zatykając kosmyk włosów za moim uchem.
– Tyle, że teraz nie jesteśmy tu sami. Wataha Archibalda jest silnym sojusznikiem, co sprawia, że nasze połączone stado ma dwa alfy i dwie luny. To tworzy wiele napięć.
– Nigdy nie jest dobrze mieć zbyt wielu przywódców. Jestem gotowa ustąpić w każdej chwili. Nie mam nic przeciwko, by Luna była tylko tytułem – powiedziałam.
Spojrzenie Kairosa przesunęło się między mną a jego stopami. – Ostatnim razem, gdy próbowałem cię do tego zmusić, prawie cię zniszczyłem – powiedział, całując moje ręce.
– Tym razem, mam wpływ na to i mówię ci, że nie mam nic przeciwko. Jeśli inni chcą rządzić, pozwól im – powiedziałam. Kairosowi.
– Nie pozwolę im rządzić samodzielnie, a ja na pewno nie będę rządził sam. Potrzebuję kogoś przy sobie, najlepiej kogoś, kto jest wilkołakiem, nimfą leśną i aniołem śmierci – powiedział z uśmiechem.
– Wow. Co zamierzasz zrobić z całą trójką? Tak wiele do wyboru – drażniłam go, a on podniósł mój podbródek kciukiem i pocałował mnie, co sprawiło, że Madeline zaczęła skakać z podniecenia.
– Potrzebuję tylko jednej, jest doskonała – powiedział. – Ale teraz myślę, że najlepiej będzie, jeśli wrócimy do treningu – powiedział. Kontynuowaliśmy więc, pocąc się jak szaleni i sprawiając, że nasze kości bolały od samego dotyku.
To wszystko było dla mnie nowe. Wciąż byłam najmniej doświadczona z grupy Nocnych Wędrowców.
Trening się skończył, a wszyscy powoli zbierali swoje kurtki i butelki z wodą i wracali do domów.
Zauważyłam Lunę Delilah stojącą przy ławkach, ocierającą pot z twarzy. Jej włosy były splecione w warkocz, a policzki czerwone od wysiłku.
Musiałam się zbyt długo wpatrywać, bo spojrzała prosto na mnie i zaczęła iść w moją stronę. Nie chodziło o to, że nią gardziłam, ale bardziej o to, że uważała się za lepszą od innych.
Była dobrą Luną, ale mnie nie lubiła. Wiedziałam, że mnie nie lubi. Od dnia, w którym weszła do Watahy Srebrnego Księżyca, patrzyła na mnie z góry i teraz nic się nie zmieniło.
Nadal byłam pod jej skrzydłami, a przynajmniej tak jej się wydawało.
– Adelie. – Delilah powitała mnie, kiwając głową. – Czy uważasz, że trening jest właściwym rozwiązaniem? – zapytała mnie, przechylając głowę na bok.
– Co masz na myśli?
– Chodzi o trenujące kobiety. Twój alfa powiedział, że to dla naszej ochrony. Ale jeśli paczka Nocnych Wędrowców jest tak silna i potężna – powiedziała niemal kpiącym tonem, który mnie zirytował, choć kontrolowałam się, – czy mężczyźni nie mogą nas chronić?
– Alfa Kairos uznał, że tak będzie najlepiej, a w tej sforze kobiety zawsze trenowały. Zwróciłam uwagę na oczywistość, ale jej twarde spojrzenie tylko się się nasiliło.
Dałam jej posmakować jej własnego lekarstwa i odwróciłam się w jej stronę z takim samym spojrzeniem.
Delilah rozchyliła lekko wargi i pochyliła się bliżej, – Ale czy ta wataha zawsze była taka mała? – zapytała, a mój oddech przyspieszył; ona obrażała moje stado.
– Jeśli to taki dobry pomysł, to dlaczego te wszystkie wyszkolone kobiety nie uratowały tego stada dwa lata temu? Gdyby kobiety nie zostały przeszkolone, zostałyby z dziećmi, a te dzieci przynajmniej miałyby teraz matki.
– Teraz macie tylko rozbite stado z rozbitymi rodzinami. Archibald zgodził się z wami pracować, bo traktuje to tylko jako przysługę dla nowych sojuszników. Nie zawsze będzie się zgadzał z tym, co Alfa Kairos ma do powiedzenia, nie kiedy jego styl rządzenia okazał się taką katastrofą.
Mówiła dalej, a ja nie mogłam się powstrzymać, żeby się nie wtrącić.
Wzięłam ją za nadgarstek. – Mówisz o mojej paczce! – powiedziałem do niej ostrzegawczym tonem. – Stado, którego kiedyś się bałaś. Alfa zrobił to, co musiał dla bezpieczeństwa watahy, a ty śmiesz mówić w ten sposób?
Nie potrafiłam ukryć obrzydzenia widocznego na mojej twarzy.
– Tak, słyszałam historię o tym, że zabił własną partnerkę. Czy to nie mówi ci czegoś? Zabił swojego jedynego i prawdziwego towarzysza, tego, którego miał kochać najbardziej. Stado było dla niego ważniejsze.
– Nie mówię, że to nie było odważne i właściwe, aby powstrzymać Mię. Ale mówię, że tylko kompletny psychopata mógł to zrobić.
– Adelie, on zabił swoją partnerkę, i myślę, że już wiesz, że pierwsza miłość jest silniejsza. Nie sądzisz, że może to zrobić także tobie - swojej drugiej szansie? Jesteś dla niego druga, nie pierwsza – powiedziała Delilah.
Krew mi się zagotowała.
Madeline, moja wilczyca, zawładnęła moją duszą, wściekła, że Delilah tak mówi o naszym towarzyszu. Popchnęłam ją lekko, sprawiając, że się potknęła, ale nadal pozostała na nogach.
Podeszłam do niej bliżej, a ona cofnęła się, choć nadal pewna siebie, ale jej oczy pokazywały lekki strach.
– Jestem towarzyszką Kairosa, a on moim. Jestem zdegustowana obraźliwymi bzdurami wychodzącymi z twoich ust. Jestem godną Luną tego stada, a ty powinnaś mnie szanować za to, że cię toleruję.
– W mojej wyobraźni marzę o tym, by rozerwać ci głowę, kiedy tak mówisz.
– Teraz obie rządzimy naszymi stadami jako sojusznicy, zmuszone do podejmowania decyzji, które dotyczą nas obu. I nie powiem innym, jak bardzo tobą gardzę lub myślę, że nie szanujesz mojej paczki lub mojego alfy.
– Ale jestem dorosłą kobietą i mogę kontrolować swoje emocje i powiedzieć to, co muszę, zamiast ukrywać każdą myśl – powiedziałam, idąc przez pole, a ona stale się wycofywała.
– Nie jestem jakimś niedojrzałym, małym dzieckiem wyzywającym kogoś, a jeśli cię nie lubię, będę udawać, że tak jest i tolerować twoje bycie tutaj, tak samo jak ty powinnaś tolerować mnie.
W końcu przestałam. – Czy dobrze mnie zrozumiałaś? – zapytałam, dumna z siebie i swojej mocy.
Wpatrywała się we mnie, przygryzając dolną wargę w zamyśleniu, aż pojawił się uśmieszek. – Myślisz, że mnie przerażasz, ale czy ty w ogóle wiesz, co oznacza bycie Luną? Nie masz nawet wilczej formy, dziewczyno.
Zamrugała i wykrzywiła usta, przypominając sobie moje słowa o tym, że jest niedojrzała.
W końcu mój gniew wziął górę. Ziemia pode mną zaczęła się trząść, a Delilah cofnęła się i zaczęła się zmieniać.
Moja korzenna istota przebiła się przez ziemię, a wilcza forma Delilah przejęła nad nią kontrolę. Stałyśmy oko w oko. Moja klatka piersiowa unosiła się w górę i w dół. Było mi gorąco i byłam bardzo napięta, chciałam się uwolnić.
Pokazać jej właściwe miejsce. Byłam wystarczająco godna.
– Walcz ze mną, pokaż mi, że jestem niegodna, Luno, wyzywam cię! – powiedziałam, używając mojego głosu Luny. Nie wycofała się, ale zwęziła na mnie oczy, warcząc.
Usłyszałam, jak ktoś krzyczy obok nas stłumionym głosem. Delilah nie wycofywała się, ale też nie atakowała, gdy wpatrywałyśmy się w siebie nawzajem. Musiałam pokazać jej, gdzie jej miejsce.
Korzenna istota zrobiła krok do przodu, a wilk Delilah warknął, szykując się do skoku, ale wtedy jakiś głos zakłócił mój atak.
– Luny! – krzyknął Archibald, a Delilah natychmiast skupiła się na nim, podczas gdy moje gniewne spojrzenie dalej było w niej utkwione. Nie odsunęła się, ale przeniosła wzrok ze mnie na Archibalda.
– Już nie jesteś taka pewna, co? – zapytałam, gdy kolejne ciche warknięcie rozległo się obok.
– Adelie! – głos Kairosa wstrząsnął ziemią w gniewnym i niskim tonie. Nie ruszyłam się z miejsca. Mój przeciwnik był przede mną. Nigdy nie spuszczaj oczu z przeciwnika.
Kontynuowałam i szłam do przodu, a moje stworzenie podążało za mną. Delilah cofnęła się ostrożnie, warcząc.
– Adelie, zatrzymaj się! – Kairos używał na mnie swojego głosu alfa. Nie przeszkadzało mi to.
– Archibaldzie, złap ją! – usłyszałam, jak Kairos powiedział, ale nie widziałam, kogo miał na myśli, dopóki nie znalazł się przy mnie, ciągnąc mnie w swoją stronę, podczas gdy Archibald chwycił Delilah, która wciąż była w swojej wilczej formie.
– Obudź się! – rzucił Kairos, zmuszając mnie do stawienia mu czoła. Jego oczy wydawały się teraz ciemniejsze, trzymał mnie mocno.
– Puść mnie! – ostrzegłam go, patrząc na niego z podniesioną głową.
– Co jest z tobą nie tak, Adelie? Natychmiast przestań! – zażądał. Spojrzałam na Delilah, która teraz odchodziła z Archibaldem, i sprawiłam, że moje stworzenie wróciło do ziemi.
– Nie możesz mi rozkazywać! – powiedziałam do Kairosa, wyrywając się z jego uścisku.
– A ty nie możesz tracić zimnej krwi! – powiedział do mnie z wściekłością. – Ona jest twoim sprzymierzeńcem! – zabrzmiało to tak, jakby to usprawiedliwiało jej zachowanie
– Ona nie szanuje mnie, mojego stada i ciebie! – powiedziałam, stając przed nim.
– To nie ma znaczenia! Jesteś Luną, wszyscy cię podziwiają, a ty robisz takie rzeczy? Luna jest potrzebna do utrzymania pokoju w stadzie, a ty zrobiłaś coś zupełnie przeciwnego! – oskarżył mnie.
Nie mogłam znieść tego, że tu jestem. Odwróciłam się i odeszłam.
– Nie możesz tak po prostu odejść, jakby to nic nie znaczyło! – powiedział.
– Co zamierzasz zrobić? Zamknąć mnie w moim pokoju? – zapytałam wściekle, przypominając sobie czas, kiedy zrobił dokładnie coś takiego, aby mnie opanować.
Nie okazał żadnych emocji, a ja kontynuowałam swój spacer do domu. Musiałam ochłonąć, opanować gniew i zapomnieć o tym wszystkim.

Odkryj Galateę

Raz mnie widzisz, a raz nieBracia Mancini 1: W obronie FabriziaSame złe znakiPowiedz, że to na zawszeAkademia Cieni 1: Sekrety Blackwood

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 15

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 36

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

2 books in 1 & maybe another book

by Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475