
Zaproszenia nie do odrzucenia
Autorzy
S. S. Sahoo
Lektury
4,4M
Rozdziały
58
Rozdział 1.
JULIETTE
Cieszyłam się ogromnie, że wychodzę za mąż za osobę, którą kocham najbardziej na świecie.
Stałam przed lustrem, podziwiając swoją długą, białą suknię ślubną. Miała szeroką spódnicę i dekolt w kształcie serca. Koronkowa suknia idealnie podkreślała moją sylwetkę. Jasnobrązowe, kręcone włosy opadały mi na plecy, a za lewym uchem miałam wpięte kilka kwiatów.
Makijaż wyglądał świetnie. Błyszczące, czerwone usta i czarna kreska wokół niebieskich oczu dodawały mi uroku. Białe buty na obcasie z odkrytymi palcami sprawiały, że byłam wyższa niż zwykle - miałam teraz prawie 173 cm wzrostu.
– Rany, Juliette! Wyglądasz jak z obrazka! – krzyknęła Kiara, moja najlepsza przyjaciółka, mocno mnie przytulając.
– Dzięki! – odpowiedziałam, rumieniąc się i zerkając ponownie w lustro.
– Oj, spójrz na siebie! To twój ślub, a ty wciąż taka nieśmiała. Co będzie w noc poślubną? – szturchnęła mnie łokciem, przez co zaczerwieniłam się jeszcze bardziej.
– Kiara! – próbowałam ją uciszyć, ale ona tylko głośno się roześmiała, widząc moją reakcję, i objęła mnie ramieniem.
– Emmett musi być w siódmym niebie – powiedziała, spoglądając na mnie w lustrze.
Jej długie, czarne włosy były elegancko upięte z boku. Miała na sobie złotą sukienkę bez ramiączek i czerwoną szminkę. Czarne oczy pięknie podkreślał makijaż. Stała obok mnie, mierząc 170 cm wzrostu.
Kiara Richmond była po prostu olśniewającą kobietą. Uchodziła za najpiękniejszą dziewczynę w mieście. Pochodziła z jednej z najbogatszych rodzin w Nowym Jorku. Mieszkała w luksusowej dzielnicy z rodzicami i cieszyła się życiem singielki. Jedyne, co ją wyróżniało, to brak wiary w miłość.
Czasami zastanawiałam się, jak zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Ja też pochodziłam z zamożnej rodziny, ale w przeciwieństwie do niej, wierzyłam w romantyczną miłość. Kiedy ona imprezowała, ja się uczyłam, a gdy ja chodziłam na imprezy w czasie sesji, ona ukrywała się przed pijanymi znajomymi, żeby się pouczyć.
Była moją najlepszą przyjaciółką na studiach, ale też największą rywalką.
Emmetta poznałam po raz pierwszy na moich 22. urodzinach, które zorganizowali moi rodzice. Od razu wpadł mi w oko i wkrótce zaczęliśmy się spotykać. Po roku randkowania zostaliśmy parą, a rok później poprosił mnie o rękę. Zakochana po uszy, z radością się zgodziłam.
– Myślę, że osoba, w której się zakochasz, będzie dla ciebie najwspanialszym mężczyzną na świecie – powiedziałam do Kiary z uśmiechem.
– Och, znowu zaczynasz! Juliette, nie dzisiaj. Proszę – przewróciła oczami, a ja pokręciłam głową, widząc jak jest dziecinna. Po prostu nie wierzyła w miłość.
– Juliette!
Obie odwróciłyśmy się w stronę drzwi, gdzie zobaczyłyśmy Jace'a, który wsunął głowę do środka i uśmiechał się do nas.
– No chodź tu, młody! – zadrwiła Kiara.
Jace Swanson był moim jedynym bratem, trzy lata młodszym ode mnie. Nie znosił, gdy Kiara, która uwielbiała się z niego nabijać, nazywała go „młodym”.
– Hej, mam dwadzieścia jeden lat, żebyś wiedziała – odparł Jace. Kiara przewróciła oczami, mówiąc „Jasne, jasne”.
Potrafiła być czasami złośliwa.
– Jacey! – krzyknęłam radośnie, biegnąc go przytulić.
– Hej, nie. Nie dotykaj moich wł...
Zanim zdążył dokończyć, już poczochrałam jego miękkie, czarne włosy, które odziedziczył po naszej mamie.
– Och, Jacey. Nie bądź taki. To mój ślub – powiedziałam słodkim głosem, szczypając go w policzki.
– Czy możesz się chociaż zachowywać jak starsza siostra? – odepchnął moją rękę i spojrzał na mnie krzywo.
– Po prostu uwielbiamy cię drażnić, Jacey – objęłam go. Przez chwilę próbował się opierać, ale w końcu poddał się i też mnie przytulił.
– Będę za tobą tęsknił, Julie – szepnął mi we włosy. Był znacznie wyższy ode mnie, co czasami budziło we mnie zazdrość.
– Ja też – szepnęłam, uświadamiając sobie, że go opuszczam, co sprawiło, że zrobiło mi się smutno.
– No chodź. Wszyscy na ciebie czekają – przestał mnie obejmować i pocałował w czoło.
– Wyglądasz przepięknie – powiedział z radością.
– Dobra, kochani. Koniec tych czułości. To jej ślub, a wy tylko zepsujecie jej makijaż – powiedziała Kiara do Jace'a. Zwracając się do mnie, dodała: – Juliette, chodź tu.
Wzięła welon ze stolika i nałożyła mi go na głowę, zakrywając twarz.
– Proszę! – wręczyła mi bukiet róż.
Spoglądając na siebie po raz ostatni w lustrze, wzięłam głęboki oddech, czując motyle w brzuchu. Nie wiedziałam dlaczego. Pewnie to przez ślub, pomyślałam i starałam się tym nie przejmować.
– Idziemy. Tata czeka na nas na zewnątrz – powiedział Jace, biorąc mnie pod rękę, podczas gdy Kiara pomagała mi z suknią, gdy wychodziłyśmy z pokoju.
To jest ten moment. Wychodzę za mąż. Moje życie zmieni się dzisiaj. Pomyślałam, uśmiechając się.
Szliśmy w kierunku wejścia do kościoła i wkrótce zobaczyłam Tatę stojącego przy drzwiach z Mamą, czekających na nas.
Mój tata, Stephen Swanson, i mama, Jessica Swanson, byli całym moim światem. Zrobili wszystko, co w ich mocy, by dać mi życie, o jakim marzyłam.
Pamiętam czasy, gdy Tata nie był bogaty; pracował bez wytchnienia, by się nami opiekować.
Wyglądałam dokładnie jak on. Odziedziczyłam po nim brązowe włosy i niebieskie oczy, byłam jego oczkiem w głowie i wiedziałam, że po cichu kochał mnie bardziej niż Jace'a.
– Moja księżniczko – jego oczy zaszkliły się, gdy zobaczył mnie w sukni ślubnej i mocno mnie przytulił. – Będę za tobą tęsknił.
Płakał, gdy wtulałam się w jego objęcia i wdychałam jego świeży zapach, który tak w nim uwielbiałam. Jeśli było coś, co kochał poza mną, to bycie schludnym. Był najbardziej zadbanym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziałam.
– Kochanie – powiedziała Mama czule, mocno mnie przytulając, przypominając mi, jaka była silna zanim wyszła za Tatę.
– Mamo, nie mogę oddychać! – udało mi się wydusić, a ona szybko mnie puściła, zdając sobie sprawę, jak mocno mnie ściska.
– Kochanie! – Tata ją upomniał, a ona uśmiechnęła się do mnie przepraszająco.
– Wybacz, po prostu dałam się ponieść emocjom – powiedziała Mama.
Uśmiechnęłam się do niej i ścisnęłam jej ramię. – Nic się nie stało, Mamo.
– No dobrze, czas na nas – powiedział Tata, zerkając na zegarek.
– Kocham cię, skarbie – powiedziała Mama.
Pocałowała mnie w czoło, a Jace jeszcze raz mnie przytulił, zanim oboje ruszyli do kościoła.
Kiara była moją druhną. Zajęła swoje miejsce z dziećmi i pokazała mi uniesiony kciuk, szepcząc „Powodzenia”.
Uśmiechnęłam się do niej, gdy zaczęłam iść ramię w ramię z Tatą, i czekaliśmy, aż otworzą się drzwi.
Muzyka zaczęła grać, a drzwi otworzyły się, ukazując wypełniony kościół, czekający na pannę młodą.
Powoli ruszyliśmy, tak jak ćwiczyliśmy wcześniej. Moje nogi zaczęły drżeć ze zdenerwowania, a dłonie się spociły.
– Spokojnie, księżniczko – szepnął Tata, ściskając moje ramię i zapewniając, że wszystko będzie dobrze.
Udało mi się uśmiechnąć do gości i wydać cichy dźwięk w odpowiedzi Tacie.
Zobaczyłam Emmetta czekającego na mnie, stojącego pewnie przy ołtarzu w czarnym garniturze. Jego włosy były zaczesane do tyłu, a szare oczy zabłysły, gdy mnie zobaczył.
Wiedziałam, że jest niecierpliwy.
Całą noc rozmawiał ze mną przez telefon o naszej nocy poślubnej. Tyle zaplanował i chciał, żeby wszystko poszło zgodnie z jego planem.
Naprawdę nie mógł się doczekać, żeby być ze mną.
Zarumieniłam się, gdy mi skinął. Zajęło mi miesiąc, żeby przekonać moją rodzinę do tego małżeństwa, szczególnie mojego ojca i Kiarę. Nie wiem dlaczego, ale oboje nie polubili Emmetta, gdy go po raz pierwszy spotkali.
Ale ja go kochałam. W końcu, po wielu trudnościach, udało mi się ich przekonać, żeby pozwolili nam się pobrać.
– Dobrze się nią opiekuj, synu. Mam nadzieję, że będziesz się nią opiekował tak samo jak ja – powiedział mój ojciec, przekazując moją dłoń Emmettowi.
– Obiecuję, że będę się nią opiekował jeszcze lepiej niż pan – odpowiedział, uśmiechając się do Taty.
Tata skinął głową, zostawiając mnie na środku przejścia.
– Wyglądasz olśniewająco, kochanie – szepnął Emmett, całując wierzch mojej dłoni. – Nie mogę się doczekać, żeby cię mieć – mrugnął, sprawiając, że zarumieniłam się jeszcze bardziej.
Przerwaliśmy naszą intymną chwilę, gdy ksiądz głośno odchrząknął.
– Czy możemy zaczynać? – zapytał ksiądz, a my przytaknęliśmy.
Zaczął czytać z księgi, podczas gdy goście obserwowali ceremonię.
– Teraz możecie wypowiedzieć swoje przysięgi – zwrócił się do nas, a ja skinęłam głową.
Nareszcie.
Czekałam na tę chwilę tak długo. Gdy miałam zacząć, usłyszeliśmy strzał, a moje oczy rozszerzyły się z szoku i strachu.
Spojrzałam w stronę wejścia i zobaczyłam mężczyznę stojącego tam z pistoletem w ręku. Uśmiechnął się, gdy kilku innych mężczyzn weszło za nim, celując swoją bronią w gości, by ich powstrzymać.
– Co się dzieje? – słyszałam, jak ludzie szeptali.
– Kim jesteś? – Mój ojciec wstał, ale mężczyzna wycelował w niego pistolet, każąc mu usiąść.
Moje serce biło jak szalone na widok tego, co się działo.
Spojrzałam na Emmetta i zobaczyłam, że się poci, a jego ręce drżą.
Co z nim nie tak? Pomyślałam.
– Emmett, co się dzieje? Dlaczego nic nie robisz? – zawołałam do niego, ale mężczyzna z pistoletem stanął przede mną, zasłaniając mi widok.
Był bardzo wysoki i patrzył na mnie z powagą. Jego brązowe oczy spoglądały na mnie ze złością, sprawiając, że cofnęłam się. Ale on chwycił mnie za ramię i trzymał w miejscu.
– P-Puść mnie – powiedziałam drżącym głosem, bojąc się go.
– Emmett! – wołałam o pomoc, ale gdy na niego spojrzałam, zobaczyłam, że z jego nosa leci krew, a dwóch mężczyzn trzyma go i ciągnie w dół przejścia.
– Juliette! – zawołał, lekko kaszląc. Wydałam z siebie jęk i próbowałam do niego podbiec, ale znowu zostałam zatrzymana przez mężczyznę o brązowych oczach.
– Teraz poczujesz to, co ja czułem, gdy zabrałeś mi najcenniejszą rzecz, ty psie – powiedział złowrogo mężczyzna o brązowych oczach, patrząc na Emmetta.
– Zobaczysz teraz, co się stanie, na własne oczy – powiedział do niego z nienawiścią w oczach.
– Kontynuujcie to, co robiliście – powiedział mężczyzna o brązowych oczach, celując pistoletem w księdza.
Ksiądz przełknął ślinę i skinął głową, zaczynając od nowa.
– C-Co robisz? Puść mnie! – próbowałam się wyrwać, ale on trzymał mnie mocniej i patrzył na mnie ze złością.
Potem skinął na mężczyzn, którzy zajęli pozycje wokół moich rodziców, celując w nich pistoletami.
Wszystko było jak w jakimś szalonym śnie.
– Rób, co mówię, albo ich stracisz – powiedział złowrogim głosem, zaciskając uścisk na moim ramieniu. Nie mogłam się ruszyć, bo pistolety były wycelowane w moją rodzinę.
Jeden z mężczyzn podał mu kartkę papieru, którą położył na księdze księdza.
– Podpisz to! – rozkazał, każąc mi podpisać dokument.
Przerażony ksiądz podał mi swoje pióro, którego nie chciałam wziąć.
Mężczyzna o brązowych oczach zirytował się moją odmową.
– Widzę. Nie zależy ci na tym, by twoja rodzina przeżyła – powiedział zimnym głosem, sprawiając, że zadrżałam.
– Nie! Nie! – zapłakałam i szybko wzięłam pióro od księdza, podpisując papier bez czytania. Moje ręce drżały, a pot zaczął spływać mi po podbródku, który wytarłam wierzchem dłoni.
Mężczyzna o brązowych oczach uśmiechnął się do mnie, a potem spojrzał na Emmetta, który próbował się wyrwać dwóm mężczyznom.
– Puśćcie mnie. Juliette, nie! Nie rób tego! – błagał i krzyczał.
– Ja, Zachary Udolf Sullivan, biorę Juliette Swanson za swoją prawowitą żonę – usłyszałam, jak mężczyzna mówi z uśmiechem.
Zanim zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, sięgnął do przodu i wziął papier od księdza, pokazując go wszystkim. Z przerażeniem zobaczyłam, że to było świadectwo ślubu z naszymi podpisami.
– Nie! – usłyszałam krzyk Emmetta.
Mężczyzna o brązowych oczach, którego imię brzmiało Zachary i który teraz był moim mężem, przyciągnął mnie do siebie i pocałował siłą. Próbowałam go odepchnąć, łzy spływały mi po twarzy, ale on trzymał mnie bardzo mocno.
Gdy w końcu mnie puścił, wytarł usta rękawem i uśmiechnął się do mnie.
Ksiądz powiedział cicho: – Ogłaszam was mężem i żoną. Niech Bóg was błogosławi.
Zachary, który teraz był moim mężem, wycelował pistolet w Emmetta.
– Teraz czas się pożegnać – powiedział złowieszczo, pociągając za spust. Strzał rozległ się echem w kościele.
Spojrzałam w dół na swoją suknię i zobaczyłam, że jest pokryta krwią, gdy Emmett upadł na podłogę. Ludzie zaczęli krzyczeć i wrzeszczeć, podczas gdy mężczyźni z pistoletami próbowali ich opanować.
Ale jedyne, o czym mogłam myśleć, to krew rozlewająca się na podłodze.
















































