
Pupilka alfy
Autorzy
B. Shock
Lektury
8,5M
Rozdziały
39
Evony, dziedziczka Winter Moon Pack, jest zarozumiała, chciwa i nie przejmuje się opiniami innych. Ma plany na czas, gdy zostanie alfą, ale zostają one zniweczone, gdy jej wataha zostaje najechana. Teraz rządzi alfa Axton, a Evony przekona się dokładnie, jak to jest być czyjimś zwierzątkiem...
Kategoria wiekowa: 18+.
Axton
EVONY
Biegłam przez las ile sił w nogach w mojej ludzkiej postaci, ale słyszałam za sobą ciężkie kroki. Był tuż za mną.
Czułam, że sprawia mu to przyjemność. Co chwilę wyskakiwał przede mną, zmuszając mnie do zmiany kierunku, zapędzając mnie w kozi róg.
Był szybszy, silniejszy i znacznie większy ode mnie, i doskonale o tym wiedział.
Gdy znów pojawił się przede mną, zobaczyłam tylko jego rozwartą paszczę pełną ostrych zębów i czarne, bezdenne oczy.
Zatrzymałam się na moment, by złapać oddech, po czym ruszyłam w inną stronę. Moje stopy wzbijały śnieg w zimne powietrze. Słyszałam, jak kłapie zębami tuż za mną, zmuszając mnie do jeszcze szybszego biegu.
Okrążyłam wielki głaz i stanęłam przed wysoką skałą - bez wyjścia. Nad głową widziałam pełnię księżyca. Bogini Księżyca nie była mi przychylna.
Upadłam na kolana. Poczułam coś ciepłego na plecach. Śnieg pode mną zabarwił się na czerwono, a krew spływała mi po ramieniu.
Drżącymi palcami dotknęłam miejsca między szyją a ramieniem. Moja dłoń była cała we krwi.
Wilk zatrzymał się kilka metrów dalej, tuż za drzewami.
Mogłam tylko patrzeć, jak powoli się zbliża.
Wciąż ukryty w cieniu, przybrał ludzką postać.
Ledwo widziałam zarys jego sylwetki.
Obudziłam się, zanim wyszedł w światło księżyca.
Ten sen nawiedzał mnie wielokrotnie, ale nadal przerażało mnie jego zakończenie.
Czy to była moja przyszłość? Jeśli ten mężczyzna miał mi wyrządzić krzywdę, to dlaczego chciałam, żeby wyszedł na światło? Dlaczego pragnęłam zobaczyć jego twarz?
Wzdrygnęłam się na tę myśl. Musiałam przestać o tym rozmyślać.
Pukanie do drzwi sprawiło, że podskoczyłam. Wciąż byłam roztrzęsiona po śnie, ale gdy usłyszałam głos Ethana, poczułam się nieco spokojniejsza.
„Evony, już nie śpisz?”
Otworzyłam drzwi, mając na sobie prosty szary sweter i dżinsy. Spojrzał na mnie z góry, uświadamiając mi różnicę wzrostu. Miałam zaledwie metr pięćdziesiąt; on był o dwadzieścia osiem centymetrów wyższy.
Miał orzechowe oczy i krótkie ciemnobrązowe włosy. Był przystojny i wiele innych samic w watasze się nim interesowało. Ale nie był tylko atrakcyjny, był też silniejszy niż większość członków mojej watahy.
Był synem bety Jace'a i moim ochroniarzem; był następny w kolejce do zostania betą, tak jak ja byłam następna w kolejce do zostania alfą - choć wątpiłam, czy kiedykolwiek nią zostanę.
Mimo że Ethan był jedyną osobą, której wolno było przebywać w moim towarzystwie, starałam się trzymać od niego na dystans. Mój ojciec nie znosił, gdy przebywałam z innymi, a czasem nawet wpadał w złość, gdy Ethan był zbyt przyjacielski wobec mnie.
Lubiłam mieć go w pobliżu, bo to było lepsze niż samotność, ale nie chciałam, żeby mój ojciec zastąpił go kimś innym. Nie dogadywałam się dobrze z innymi, a Ethan był naprawdę miły.
Nagle głos mojego ojca rozniósł się echem po całym domu.
„Evony, zejdź na dół natychmiast” – krzyknął.
Ethan spojrzał na mnie z niepokojem.
Na dole mój ojciec i obcy mężczyzna stali obok siebie, obserwując mnie.
Nieznajomy miał brudne blond włosy i złote oczy. Widziałam, jak jego oczy ciemnieją, gdy lustrował mnie od stóp do głów. Nienawidziłam tego spojrzenia; sprawiało, że czułam się obrzydliwie i zawstydzona.
„Evony, to jest Kai, syn bety Jacksona z Watahy Yellowstone. Przyjechał tu, chcąc cię poznać.”
Skinęłam głową i spojrzałam na ojca. Wiedziałam, co się święci. Chciał mnie zeswatać i wysłać do innej watahy. Nie chciał, żebym przejęła watahę. Chciał pozostać alfą aż do śmierci ze starości.
A jaki lepszy sposób na pozbycie się mnie niż oddanie mnie jakiemuś wilkowi z innej watahy?
„Miło cię w końcu poznać, Evony” – uśmiechnął się Kai. Nie przypadł mi do gustu, ani trochę.
„Evony, może oprowadzisz naszego gościa? Ethan, możesz iść do domu na dzisiaj.”
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, ale on tylko patrzył na mnie gniewnie, jakby wyzywał mnie, żebym się odezwała. Skinęłam głową i wyprowadziłam Kaia na zewnątrz.
Pokazałam Kaiowi wioskę i czułam na sobie spojrzenia innych członków watahy. Często łatwiej było po prostu nie patrzeć na nich i iść dalej.
Mogłam stwierdzić, że Kai w ogóle nie był zainteresowany wioską; patrzył tylko na mnie. Czułam, jak narasta we mnie niepokój i strach.
„Co tam jest?” – zapytał. „Za tymi drzewami?”
„To ogród” – odpowiedziałam chłodno – „gdzie uprawiamy nasze jedzenie.”
„Pokaż mi.”
Miałam ochotę nakrzyczeć na niego za bycie niegrzecznym, rozkazywanie mi, jakbym była jego służącą, ale wiedziałam, że ktoś doniósłby o tym mojemu ojcu.
Ogród był dziś pusty. Byliśmy tylko ja i Kai.
„Wiesz, jesteś bardzo ładna” – powiedział niskim warknięciem, a ja szybko odsunęłam się od niego.
Zaśmiał się tylko i podszedł bliżej, gdy ja cofałam się, ale szybko zostałam przyciśnięta do szopy.
Złapał mnie za ramiona, przycisnął do szopy i zaczął całować moją szyję.
Czując mdłości, odepchnęłam go. „Przestań!”
Wydawał się trochę zaskoczony, ale szybko odzyskał pewność siebie. „Jesteś niegrzeczna, co?” Znowu się na mnie rzucił, a tym razem jego ręce chwyciły mój sweter, próbując go zdjąć.
Starałam się mocno go odepchnąć - był o wiele silniejszy, niż wyglądał, i nie mogłam go powstrzymać.
„Odczep się ode mnie!”
Zaczynałam panikować. Jaka byłam głupia, przyprowadzając go w ustronne miejsce. Nikt nie byłby w stanie mnie usłyszeć ani zatrzymać go na czas.
Szybko rozejrzałam się i zobaczyłam nożyce ogrodnicze.
Wbiłam je w jego ramię.
Krzyknął z bólu i cofnął się, trzymając się za ramię, w którym teraz tkwiły nożyce.
„Ty pieprzona suko!” – warknął i podszedł bliżej w przerażający sposób. Nie myśląc, kopnęłam go w krocze i uciekłam ile sił w nogach w kierunku domu watahy.
Nie bałam się, że mogę znowu zobaczyć Kaia lub że będzie zły na moją watahę. Bałam się czegoś o wiele gorszego.
Bałam się mojego ojca.
AXTON
Przyglądałem się z ukrycia, jak dwie postacie wkroczyły do ogrodu.
Od kilku dni mieliśmy to stado na oku, śledząc ich ruchy i knując plan.
Alfa Kade nie grzeszył rozumem. Nie potrafił porządnie wyszkolić swojego stada; nie umieli ani walczyć, ani tropić, bo on sam nie miał o tym pojęcia.
Co więcej, nie dopuszczał do stada silnych mężczyzn. Obawiał się, że mogliby próbować odebrać mu przywództwo. I to właśnie miało się stać jego zgubą.
Został przywódcą tylko dlatego, że odziedziczył stado po dziadku. Ale odkąd Kade objął stery, trzymali się na uboczu, unikając handlu i kontaktów z sąsiednimi stadami.
Może przeczuwał, że nadejdzie dzień, gdy straci swoją pozycję, jeśli wpuści inne stada na swój teren. Teraz jednak jego strach miał go pogrążyć.
Zerwanie wszelkich więzi i przyjaźni z innymi stadami zostawiło jego rodzinę na łasce losu w razie ataku.
Jednak gęsty las i wysokie góry otaczające te ziemie czyniły atak zimą prawie niemożliwym. Na domiar złego, marcowe śnieżyce jeszcze bardziej to utrudniały.
Dlatego właśnie uderzaliśmy przed nadejściem zimy.
Mieliśmy zamiar przejąć kontrolę nad stadem i ich ziemiami. Zima była tuż za rogiem, więc inne stada nie byłyby w stanie wedrzeć się i przejąć władzy po tym, jak pokonamy Alfę Kade.
Jedynym powodem, dla którego sami nie zaatakowali Stada Zimowego Księżyca, była chęć zachowania czystego sumienia.
Atak bez powodu był często postrzegany jako zło. Ale dla mnie atak na Stado Zimowego Księżyca miał głębszy sens - chciałem wyrównać rachunki.
Alfa Kade od dawna się o to prosił i nie mogłem się doczekać, by postawić go do pionu wraz z jego rodziną. Mówiono, że jego partnerka już nie żyje, ale wciąż miał córkę, która była równie podła jak on.
Chciałem raz na zawsze pozbyć się całego rodu Kade'a.
Najpierw wezmę się za Kade'a, a potem za jego córkę.
Nagle w ogrodzie rozległ się głośny hałas.
Mężczyzna przycisnął kobietę do szopy, gdy ta próbowała dać nogę.
Obserwowałem, jak chwyciła ogrodowe nożyce i dźgnęła go w ramię.
Kopnęła go tam, gdzie słońce nie dochodzi, i uciekła, zostawiając go zgiętego wpół z bólu.
Mogłem tylko mieć nadzieję, że córka Alfy Kade'a nie jest tak twarda jak ta kobieta...














































