Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przeznaczona królowi Tom 2

Przeznaczona królowi Tom 2

Autorzy
Alena Des
Lektury
18.4K
Rozdziały
30
Autorzy
Alena Des
Lektury
18.4K
Rozdziały
30
⚔️Akcja i przygoda🧛🏻Wampiry💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa👑Rodzina królewska i arystokraci🧙‍♀️Czarodziejki i magowie😇Anioły i demony🐺Paranormaline

W świecie, w którym wilkołaki, czarownice i demony walczą o władzę, Belle znajduje się w samym centrum nadciągającej wojny. Naznaczona przez swojego przeznaczonego, potężnego wilkołaka Keitha, Belle widzi, jak jej życie zmienia się diametralnie, gdy telepatyczne ostrzeżenie od Tessy ujawnia nadciągający atak demonów. Gdy Belle i Keith mobilizują watahy wilkołaków do obrony, odkrywają głębsze sekrety dotyczące niezwykłych mocy Belle i mrocznych sojuszy zagrażających ich królestwu. Splatając miłość, lojalność i magię, Belle musi przejść niebezpieczną drogę, by chronić swój lud i odkryć swoje prawdziwe przeznaczenie.

Znak za znak 🌶🌶🌶🌶

CZĘŚĆ 2

Wyprodukowano przez: Bethany Sharp Tekst: Mike Butler & Elana Zeltser Dźwięk: Fionn McNeill

BELLE

Wow.
Przyjrzałam się temu w lustrze. Idealnie czerwone, okrągłe nakłucie na karku.
Nie mogę w to uwierzyć.
Delikatnie przesunęłam palcami po znaku i...
Ooooo...
Rozkoszowałam się tym bólem. Ból oznaczał, że to było prawdziwe. Ból oznaczał, że w końcu, po zbyt długim czasie, byłam jego.
Keith. Mój Król. Mój partner.
Poczułam go, zanim go zobaczyłam.
Zakradł się za mną, wciskając biodra w moje plecy. Kiedy podniosłam wzrok, oparł brodę na moim ramieniu i lizał miłosne ukąszenie, które zadał mi zaledwie godzinę wcześniej.
Oboje wiedzieliśmy jednak, że nie mamy całej wieczności na leniuchowanie i pławienie się w chwale naszej więzi.
Prędzej czy później musieliśmy stawić czoła temu, co nieuniknione.
Zbliżała się wojna. To nie było pytanie "czy". To była kwestia "kiedy".
I było coś, co musiałam zrobić przed tym wydarzeniem.
To była moja szansa, by odwdzięczyć się za przysługę: naznaczyć Keitha i uczynić go moim na całą wieczność.
Szczęściara ze mnie.
Po wyrazie oczekiwania w jego oczach wiedział, co się stanie, gdy chwyciłam go za talię i zaczęłam prowadzić z powrotem do łóżka.
Szczęściarz z niego.
– Jesteś pewna, że tego chcesz? – zapytał mnie, gdy dotarliśmy do krawędzi materaca.
– A ty? – zapytałam go.
Złapał mnie za twarz. – Już jestem twój, Belle. Zróbmy to oficjalnie.
Wtuliłam policzek w szorstką powierzchnię jego szczęki, aż cała moja twarz została w nią wtulona.
Starałam się utrzymać moje tętno na stałym poziomie, ale tak naprawdę byłam zdenerwowana.
W szkole nikt nie uczy, jak zrobić znak godowy. A moi wilkołaczy rodzice zawsze byli bardzo skryci, jeśli chodzi o tego typu sprawy.
Ale teraz, gdy Keith przyciągnął mnie do siebie i pocałował, rozluźniłam się.
Podczas gdy nasze języki badały wzajemnie swoje usta, gdzieś głęboko w moim wnętrzu zapłonął płomień.
Zaczęło się od małego, ale potem stale rósł, podsycany rosnącym pożądaniem Keitha wobec mnie. W miarę jak płomień rozprzestrzeniał się na moje stopy, palce u nóg zwijały się. Gdy przeniósł się na moje palce, wczepiłam się bezlitośnie w jego skórę głowy.
Kiedy Keith w końcu wsunął się we mnie, płomień eksplodował, ogarniając mnie całkowicie.
Wyszczerzyłam zęby, patrząc mu prosto w oczy, jakby chcąc powiedzieć: – Już czas.
Przytaknął. Chwyciłam się jego pleców, zlanych potem, i wsparłam się na jego ramieniu.
Już miałam zatopić zęby w wybranym przeze mnie miejscu, gdy...
– Belle? Halo?
Głos Tessy rozbrzmiał w mojej głowie, cicho, ale niezaprzeczalnie, wołając moje imię.
To wtrącenie było jak zimny kubeł wody na płomień, który we mnie rósł.
Keith od razu zorientował się, że coś jest nie tak, gdy wyrwałam się z jego objęć i schowałam kły.
– Co się stało? – zapytał, a jego głos był pełen troski.
– Czy to słyszysz?
– Co słyszę?
Zamknęłam oczy, a głos stał się głośniejszy.
– Belle. Halo? Belle?
Tak jak podejrzewałam, Tessa próbowała stworzyć ze mną połączenie telepatyczne.

TESSA

Uch.
To właśnie dostajesz za próbę stworzenia połączenia umysłowego z niewyszkoloną czarownicą.
Ale mój gniew na nią był nietrafiony. Tak naprawdę byłam zła na siebie, że nie udało mi się zapieczętować portalu po kilku daremnych próbach. Byłam jedną z najpotężniejszych czarownic na świecie...
Jeśli więc ja nie mogę tego zrobić...
Nie jest dobrze.
Jest bardzo niedobrze.
Byłam wyczerpana fizycznie i emocjonalnie, a teraz na domiar złego miałam trudności z nawiązaniem najprostszego połączenia telepatycznego.
Tannon położył mi rękę na ramieniu. Poczułam, jak przekazuje mi część swojej magii, jak zawsze, gdy jej najbardziej potrzebowałem.
– Spróbuj jeszcze raz – powiedział mój bliźniak.
Musieliśmy ostrzec wilki, że portal do świata podziemnego jest większy, niż się obawialiśmy, że demony najprawdopodobniej masowo wyruszą do Królestwa Wilkołaków, by dokończyć to, co zaczęły.
Zebrałam więc wszystkie siły i spróbowałam jeszcze raz przemówić do Belle, podczas gdy Tannon zwiększył moją energię swoim dotykiem.
Tessa
Belle?
Tessa
Czy mnie słyszysz?
Belle
Tessa, cześć! Tak. Słyszę.
Tessa
Dzięki bogini księżyca.
Belle
Czy wszystko w porządku?
Tessa
Wręcz przeciwnie... zbierzcie w pałacu watahy wilkołaków.
Tessa
Zabarykadujcie drzwi i uzbrójcie się.
Tessa
Wrócimy do królestwa tak szybko, jak tylko będziemy mogli.
Kiedy przerwałam połączenie telepatyczne, uchwyciłam zatroskane spojrzenie Tannona.
Od wieków nie widziałam jego twarzy tak pełnej lęku. Ale rozumiałam, dlaczego.
Tak duży portal mógł grozić zatarciem granicy między światem podziemnym a ziemskim. A to mogło oznaczać tylko jedno:
Bezwzględny, bezprecedensowy chaos.
Powiedziałam do niego: – Chodźmy – i ruszyliśmy w kierunku Królestwa Wilkołaków.

KEITH

– Tessa – wyszeptała, zamykając oczy. I nagle zrozumiałem, co się dzieje.
Nie mogłem usłyszeć, co wiedźma przekazała Belle, ale patrzyłem, jak z twarzy mojej ukochanej natychmiast znika kolor.
Niech to szlag.
Moje ciało pragnęło jej znaku. Chwila dzieliła mnie od uczucia połączenia, którego tak bardzo pragnąłem.
Ale teraz to musiało poczekać. Właściwe naznaczenie wymaga pełnego, nieprzerwanego skupienia, a teraz uwaga Belle była skupiona na Tessie.
Jej brwi zmarszczyły się, a ona sama zsynchronizowała się głębiej z telepatyczną częstotliwością.
Potem wyszeptała ponownie, surowo: – Przywołaj watahy.
Dlaczego? Co się dzieje?
Mój umysł prześcigał się w najgorszych scenariuszach. Ale nie było czasu na odpowiedzi, więc wstrzymałem się z pytaniami.
Pocałowałem szybko Belle w usta i pobiegłem do wieży strażniczej.
Gdy dotarłem na szczyt spiralnych schodów, zabrakło mi tchu. Pochyliłem się nad kolanami i chwyciłem się za uda.
Naznaczenie Belle wymagało ode mnie niesamowitej ilości energii, ale teraz musiałem wykrzesać z siebie jeszcze więcej. Odliczyłem sobie czas.
5, 4, 3, 2, 1.
I w tym momencie wydałem z siebie AUUUUU – krzyk wystarczająco głośny, by przywołać wszystkie Alfy pod moją jurysdykcją wraz z ich watahami.
Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak szerokim wezwaniem, ale to zadziałało.
W ciągu godziny wszystkie moje watahy zebrały się w głównej sali, oczekując na instrukcje.
***
Patrzyłem, jak plotki rozchodzą się po sali jak ogień.
Wszystkie były odmianami tej samej oczywistej, obrzydliwej sentencji:
– Ona jest naznaczona.
– On nie jest.
– Co to znaczy?!
– Na przykład, że to nie wasz interes?!
Nie mogłem tego znieść. Będę pierwszym, który przyzna, że nie byłem celibatariuszem, zanim poznałem Belle.
Ale nie chciałem, by moja poprzednia reputacja sprawiła, że ktokolwiek uwierzy, iż teraz nie chcę się jej poświęcić.
Pragnąłem znaku Belle bardziej niż czegokolwiek innego na świecie.
Wiedziałem też, że jeśli wkrótce nie odda mi w zamian swojego znaku, ten, który ja jej dałem, z czasem zaniknie.
To właśnie odwzajemnienie naznaczenia sprawiało, że więź godowa była trwała.
Na razie tylko mocniej chwyciłem jej dłoń, żeby rozwiać wszelkie dalsze spekulacje.
Po naszej lewej stronie stali matka i ojciec Belle, a za nimi inne Alfy i ich partnerki.
Byli niespokojni i nerwowo spoglądali w moją stronę. Nienawidziłem tego, że nie miałem im do zaoferowania żadnych informacji.
Ale tak samo jak oni nie wiedziałem nic.
Chwilę później Tessa i Tannon weszli tak ukradkiem, że zauważyłem ich dopiero, gdy znaleźli się tuż obok mnie.
Oczyściłem gardło, aby zachęcić tłum do uciszenia się. Natychmiast posłuchali.
Otworzyłem usta, zanim jeszcze zdążyłem się zorientować, jakie słowa padną.
– Dziękuję, że dołączyliście do mnie w tym mrocznym dniu – zacząłem. – Wiem, że wszyscy ponieśliście wielkie straty. Ucierpiała na tym wasza własność i wasze watahy, z tego powodu bardzo mi przykro.
Straciłem z oczu twarze, gdy wilkołaki zwiesiły głowy.
Pozwoliłem na chwilę ciszy, zanim zacząłem kontynuować. – Te demony są nieustępliwe w sposób, którego nie jesteśmy w stanie pojąć. Dlatego właśnie Tessa i Tannon są tutaj, aby dać nam pewien wgląd w sytuację.
Kiedy Tessa przemówiła, jej głos odbił się wyraźnym i melodyjnym echem w tej pustej przestrzeni.
– Właśnie wróciliśmy z portalu do świata podziemnego. Niestety, jest to większa brama niż się spodziewaliśmy i będzie wymagała wiele wysiłku i czasu, aby dowiedzieć się, jak ją ponownie zamknąć.
W tłumie rozległy się szmery.
– Jeśli mamy to przetrwać, – kontynuowała Tessa – będziemy musieli współpracować. W drodze tutaj zauważyliśmy stado demonów zmierzających w kierunku Królestwa Wampirów.
– Podejrzewamy, że szykuje się sojusz. Jeśli tak jest, my również musimy go zawrzeć: Wiccanie i Wilkołaki.
– Czego potrzebujecie? Jesteśmy gotowi pomóc – powiedziałem z największą pewnością siebie, na jaką mogłam się zdobyć. Odetchnąłem z ulgą, słysząc okrzyki aprobaty z tłumu.
– Na początek – wtrącił Tannon – potrzebujemy watahy wilków, które będą nas pilnować podczas pracy nad portalem.
Alfa Meyer, rosły, barczysty wilk z południowej dzielnicy, wystąpił przed resztę. – Moja załoga się tym zajmie – powiedział.
– Dziękuję, Alfo Meyer – odpowiedziałem, kłaniając się mu z wdzięcznością. – Coś jeszcze? – zapytałem czarnoksiężnika.
– Ktoś powinien udać się do Królestwa Wampirów i szpiegować ich poczynania. Musimy za wszelką cenę być o krok przed nimi i wiedzieć, co planują z wampirami.
Kątem oka dostrzegłem, że jakaś ręka podniosła się do góry. Serce mi zamarło, gdy zobaczyłem, że należy ona do Xaviera.
– Puść mnie – prosił. – Nie mogę tu siedzieć i kręcić kciukami.
Nie chciałem wysyłać mojej prawej ręki, mojego Bety, na linię frontu. Ale wiedziałem, że przebywanie w zamknięciu, z dala od akcji, zabije Xaviera szybciej niż jakakolwiek bitwa.
Kiwnąłem uroczyście głową w jego kierunku, po czym zwróciłem się do reszty wilków. – Wracajcie do swoich domów. Zbierzcie swoje rzeczy. Musimy opuścić to miejsce o zmroku.
Mój dom, moje królestwo i bezpieczeństwo moich ludzi były teraz zagrożone.
Nadszedł czas, by uciekać.

BELLE

Wiedziałam, że czekają nas męki i niepewność. Nie zdawałam sobie tylko sprawy, jak szybko nadchodząca przyszłość stanie się naszą realną, namacalną teraźniejszością.
Musieliśmy planować. Musieliśmy się spakować. Musieliśmy wyjechać.
Ale nie.
Keith i ja poświęciliśmy tak wiele, aby być razem. Nie zamierzałam uciekać w stronę nieznanego losu, nie dając mu swojego znaku, raz na zawsze.
Patrzenie, jak nieustraszenie przewodzi swoim ludziom, na nowo rozpaliło we mnie płomień.
Gdy wróciliśmy do naszego pokoju, był to już szalejący ogień. I tym razem nie zamierzałam go zmarnować.
Bez słów, bez ostrzeżenia, popchnęłam go na ścianę i zaczęłam zdzierać z niego ubranie.
– Belle… – zaprotestował.
– Ciii – wskoczyłam w jego ramiona i owinęłam nogi wokół jego talii. Zaczęłam mocno krążyć po jego członku, aż stanął na baczność.
Nie trzeba było długo czekać, by przestał się opierać.
Kiedy wepchnęłam go do środka, znów wykrzyknął moje imię. I jeszcze raz. I jeszcze raz.
– Belle, Belle, Belle.
Znowu, tak jak mówiła moja matka, ta wielka pierwotna wiedza zawładnęła moim ciałem. Wyszczerzyłam zęby i zatopiłam je głęboko w jego ciele.
Moje usta wypełniły się pysznym koktajlem z jego krwi, skóry i potu.
I tak po prostu, uczyniłam go swoim partnerem.

Odkryj Galateę

Przygoda na jedną nocSaga KoronyBroń i opłaty Książka 2Seria To Tylko… 5: To tylko dzieckoDroga do przeznaczenia 1

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 10

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Hot

by goshka

liczba książek: 136

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 174

Lista 2

by Amela

liczba książek: 13

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

2 books in 1 & maybe another book

by Cuddlywifey

liczba książek: 4

Good book but 1/2 spicy 🌶️🌶️

by Chicken Momma

liczba książek: 36

Finished books Library 2

by Donna Cravens Cooper

liczba książek: 475

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 226

2025 Spooky, Sexy, Scary

by Mia Mina MacDonald

liczba książek: 6

Read 2025

by Desireeg87

liczba książek: 26

2

by mary

liczba książek: 5