Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Rywalizacja na lodowisku

Rywalizacja na lodowisku

Autorzy
Bella Ravyn
Lektury
15,4K
Rozdziały
28
Autorzy
Bella Ravyn
Lektury
15,4K
Rozdziały
28
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy🕯️Slow Burn🎭Dramatyczne🏍️Niegrzeczni chłopcy⚔️Od wrogów do kochanków☯️Przeciwieństwa się przyciągają🏙️Współczesne💕Romantyczne💪SIlne kobiety🔒Wymuszona bliskość

Emery otrzymuje zlecenie marzeń – ma relacjonować sezon hokejowy o wysoką stawkę i jest gotowa udowodnić, że zasługuje na to miejsce. Jedyny problem? Carter, arogancki współkapitan drużyny, który potrafi wyprowadzić ją z równowagi jak nikt inny. Ich wspólna przeszłość jest skomplikowana, wymiany zdań cięte, a cierpliwość do siebie nawzajem… zerowa.

Jednak im bliżej współpracują, tym trudniej zignorować napięcie iskrzące pod każdym wrogim spojrzeniem i sarkastyczną uwagą. Między chaosem w szatni, nocnymi deadline'ami a chwilami, które wydają się aż nazbyt prawdziwe, granice zaczynają się zacierać. Czy to rywalizacja, czy coś znacznie bardziej niebezpiecznego? Na tym lodzie największym ryzykiem nie jest przegrana w meczu – lecz utrata kontroli nad własnym sercem.

Rozdział 1

EMERY

Hokeiści są najgorsi. No dobrze, powiedziałam to. Zanim przewrócisz oczami, wiedz, że mam życiowe doświadczenie, by to udowodnić. Mój starszy brat Ethan dręczył mnie kijami hokejowymi i przepoconym sprzętem, odkąd byliśmy dziećmi. Teraz, jako dorosły, po prostu zamienił podwórkowe lodowiska na profesjonalne areny. I jakoś mnie przekonał, żebym przyszła na tę jego imprezę po meczu.
„Daj spokój, Em, nigdy nie chodzisz na takie imprezy”, powiedział wcześniej, a błagalny ton w jego głosie był aż nazbyt wyraźny przez telefon. „Po prostu wpadnij na chwilę. Chłopaki chcą cię poznać”.
Chłopaki... dajcie spokój. Koledzy z drużyny Ethana są głośni, aroganccy i prawie w stu procentach zapatrzeni w siebie. Ale ponieważ mam słabość do mojego brata, i może dlatego, że moje plany na piątkowy wieczór obejmowały jedzenie makaronu z serem w piżamie, zgodziłam się. Wielki błąd.
Teraz stoję tutaj, w salonie Ethana. Trzymam plastikowy kubek wygazowanego napoju, otoczona przez grupę przerośniętych małych dzieciaków w garniturach. Jestem tu zaledwie od dziesięciu minut, a już tracę cierpliwość.
„Hej, Blake! Kto to za laska?” Nie muszę się odwracać. Po samym tonie głosu zgaduję, że to pytanie dotyczy mnie. Wypuszczam z siebie ciężkie westchnienie i pocieram nasadę nosa. Oczywiście, że ta testosteronowa brygada wzięła na cel jedyną kobietę w pokoju, która nie jest czyjąś dziewczyną ani żoną.
„Emery”, mówi Ethan, a jego głos przebija się przez hałas, gdy staje obok mnie. „Poznaj chłopaków. A chłopaki, to moja siostra, Emery”.
„Twoja siostra?” Z kanapy dobiega irytująco gładki, pewny siebie głos. „Nie wiedziałem, że Blake ma tak ładne rodzeństwo”.
Odwracam się i wtedy go zauważam. Carter Brooks. Najlepszy zawodnik z drużyny Ethana. Widziałam go w telewizji i na zdjęciach, ale z bliska jest jeszcze bardziej denerwująco idealny. Ma szerokie ramiona, potargane ciemne włosy, które świetnie do niego pasują, i uśmiech, który krzyczy: wiem, że jestem od ciebie lepszy.
Rozwala się na kanapie Ethana, jakby była jego własnością, trzymając luźno piwo w dłoni. W chwili, gdy nasze spojrzenia się spotykają, jego cwaniacki uśmieszek powiększa się. Od razu wiem jedno: ten facet to kłopoty.
„Wow”, mówię, mocno nasycając głos sarkazmem. „Cóż za oryginalny komplement. Używasz ich ponownie, czy zawsze masz w zanadrzu kilkaset na wypadek, gdyby jakaś dziewczyna weszła do pokoju?”
Faceci wokół nas się śmieją, ale Carter w ogóle nie wydaje się tym zrażony. Pochyla się do przodu, opiera łokcie na kolanach i taksuje mnie wzrokiem, od którego mam ciarki na plecach.
„Po prostu nazywam rzeczy po imieniu, złotko”.
Złotko. Nienawidzę tego słowa. Zwłaszcza wypowiedzianego przez faceta, który wygląda, jakby brał udział w przesłuchaniu do reklamy wody po goleniu. Krzyżuję ręce na piersi i rzucam mu wściekłe spojrzenie. „Ludzie naprawdę nabierają się na te bzdury, czy tylko udają, żebyś wreszcie się zamknął?”
Ethan jęczy cicho obok mnie. „Carter, nie zaczynaj”.
„A kto zaczyna?” mówi Carter, udając niewiniątko. „Po prostu jestem miły”.
„Miły?” prycham. „Tak to teraz nazywają? Jesteś równie miły co rekin w dziecięcym basenie”.
Przez pokój przechodzi kolejna fala śmiechu, a Carter nawet nie mruga. Co najwyżej wydaje się nieco rozbawiony. Cieszy go to, że zwróciłam mu uwagę.
„Masz ostry język”, zauważa, przechylając głowę. „Podoba mi się to”.
„Ta, no cóż, ty mi się nie podobasz”.
„Jeszcze nie”, odpowiada z uśmieszkiem, posyłając mi aroganckie spojrzenie.
Ethan znów jęczy, tym razem głośniej. „Możemy tego nie robić dzisiejszego wieczoru? Emery, nie pozwól mu zajść ci za skórę. A ty, Carter, daj jej spokój”.
„Och, nie martw się”, mówię, nie odrywając wzroku od Cartera. „Poradzę sobie z nim”.
„Nie wątpię w to”, stwierdza Carter. Opiera się plecami o kanapę, jakby to wszystko było dla niego zabawą. „Ale nie martw się, złotko. Ja też sobie z tobą poradzę”.
Zaciskam dłonie w pięści wzdłuż boków. Ten facet jest irytujący. Zanim zdążę mu się odgryźć, wtrąca się jeden z kolegów z drużyny Ethana. Odwraca jego uwagę pytaniem o jutrzejszy mecz. Wykorzystuję okazję, by wycofać się do kuchni. Mam nadzieję, że uda mi się uniknąć kolejnych bzdur ze strony Cartera.
W kuchni jest cicho, ale tylko trochę. Kręci się tu kilku chłopaków z drużyny Ethana, ale są zbyt zajęci plądrowaniem lodówki, żeby zwrócić na mnie uwagę. Nalewam sobie szklankę wody i biorę głęboki oddech, próbując zapomnieć o tym spotkaniu.
„Hej”, odzywa się głos za moimi plecami.
Odwracam się i oczywiście to znowu on. Carter opiera się o futrynę drzwi, wciąż trzymając piwo. Ten cholerny cwaniacki uśmieszek nadal nie schodzi z jego twarzy.
„Naprawdę?” pytam. „Nie masz lepszych rzeczy do roboty?”
Wzrusza ramionami. „Nie bardzo. Pomyślałem, że sprawdzę, co u ciebie. Chciałem się upewnić, że nie planujesz tu mojego morderstwa”.
„Nie kuś mnie”.
Cicho się śmieje i podchodzi bliżej. „Wiesz, jak na kogoś, kto mnie nie lubi, spędzasz mnóstwo czasu, rozmawiając ze mną”.
„Uwierz mi, to nie jest mój wybór”.
„Jasne”, mówi tak, jakby mi nie wierzył. „Więc, o co ci chodzi, złotko? Dlaczego tak mnie nienawidzisz? Nawet cię nie znam”.
„Nie nienawidzę cię”, odpowiadam. „Po prostu nie lubię aroganckich, zapatrzonych w siebie sportowców, którzy myślą, że świat kręci się wokół nich”.
Unosi brwi. „Wow. To bardzo konkretne. Jesteś pewna, że to nie jest jakaś projekcja?”
Prycham. „Błagam cię. Nie udawaj, że nie jesteś dokładnie tym, co właśnie opisałam”.
„Może”, przyznaje, a jego uśmiech staje się jeszcze szerszy. „Ale przynajmniej jestem z tobą szczery”.
„Czy to ma mi zaimponować?”
„To nie ma znaczenia”, odpowiada. „Nie próbuję ci zaimponować”.
„To dobrze”, mówię. „Bo zupełnie ci nie idzie”.
Przez chwilę wpatrujemy się w siebie, a napięcie między nami można by kroić nożem. W końcu Carter kręci głową, cicho się śmiejąc. „Niezły z ciebie numer”, mówi.
„Dzięki”, odpowiadam sucho. „A teraz, jeśli mi pozwolisz...”
„Czekaj”, przerywa mi. „Jeszcze jedno”.
Zatrzymuję się i mrużę oczy. „Co?”
„Zawsze wpadasz bez zaproszenia na imprezy swojego brata, czy dzisiejsza noc to specjalna okazja?”
Przewracam oczami tak mocno, że to cud, że nie utkwiły mi tak na stałe. „Jesteś niemożliwy”.
„A z tobą świetnie się droczy”, odpowiada bez wahania.
Zanim wymyślę jakąś ripostę, w drzwiach pojawia się Ethan, patrząc na nas podejrzliwie. „Przeszkadzam wam w czymś?”
„Wcale nie”, mówię, chwytając wodę i przeciskając się obok Cartera. „Twój kolega właśnie wychodził”.
„Naprawdę?” rzuca za mną Carter, ale nawet nie chce mi się odpowiadać.
Kiedy wracam do salonu, składam sobie cichą obietnicę: nie pozwolę, by Carter Brooks znów zaszedł mi za skórę.
Szkoda tylko, że już to zrobił.

Odkryj Galateę

Nauka kochaniaMateo SantiagoHarlowe Island Księga 4: Zakochać się w MasonieNadnaturalne Instynkty 1: PrzemianaNiegrzeczny chłopak mnie pragnie Książka 2

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Czekające

by Martita

liczba książek: 11

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8