Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki
Mafia
Miliarderzy
Romans z dręczycielem
Slow Burn
Od wrogów do kochanków
Paranormalne i fantastyczne
footer_tags_relationship_Fated_Mates
Sports
College
Druga szansa
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Królewska spuścizna, księga 9: Samotny łotr

Królewska spuścizna, księga 9: Samotny łotr

Autorzy
Emily Goulden
Lektury
18.3K
Rozdziały
55
Autorzy
Emily Goulden
Lektury
18.3K
Rozdziały
55
🐺Paranormaline🐺Wilkołaki i zmiennokształtni😌Druga szansa👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💘Przeznaczeni partnerzy🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa👑Rodzina królewska i arystokraci

June Cooper jest dwudziestojednoletnią wilczycą bez stada, która uciekła od obłąkanego ojca i brata tak szybko, jak tylko mogła. Mieszkając ze swoją ludzką przyjaciółką Viv i pracując w rodzinnym barze, Junie pogodziła się ze swoim nudnym życiem. Alfa Król Caspian Storm jest wnukiem Austyn-Rose i Leo Storma, pierwszej królewskiej pary od stuleci i słynnych wilkołaków, które ponad cztery dekady temu doprowadziły do zniszczenia skorumpowanej Rady. Jest zrozpaczony i samotny, załamany po tym, jak przywódca renegatów zamordował jego ciężarną partnerkę. Pewnego dnia trafia do baru, prowadzony przez swojego dzikiego Gammę, Cole'a, i dostrzega piękną dziewczynę o kręconych włosach i piwnych oczach. Ona jest jego drugą szansą od losu, a on jest zdeterminowany, by ją odtrącić, wierząc, że nie zasługuje na kolejną partnerkę. Oboje spowici są mrokiem i pogodzeni z samotnością. Co się stanie, gdy świat spróbuje połączyć tę nieoczywistą parę? Czy królestwo to przetrwa?

Tom 9 serii Royal Legacy (można czytać niezależnie)

Rozdział 1: Powód do świętowania

CASPIAN

„Jesteś pewien, Caspian? Masz tyle pracy do zrobienia”, westchnęła Sabrina, gdy otworzyłem przed nią drzwi samochodu.
„Oczywiście, kochanie. Musimy to uczcić.” Zakręciłem nią w ramionach, zanim wsiadła do auta, przyciągając ją blisko siebie. „Nie codziennie dowiaduję się, że zostanę tatą”, mruknąłem z zadowoleniem.
Namiętnie przycisnąłem usta do ust Sabriny, przesuwając dłonie na jej brzuch. Zaledwie ostatniej nocy moja towarzyszka, żona i królowa luna poinformowała mnie, że jest w ósmym tygodniu ciąży z moim dzieckiem.
Nie mogłem być szczęśliwszy, a moja towarzyszka zasługiwała na spokojne wakacje. Oboje zasługiwaliśmy. Przeniosłem dłoń na jej twarz, po czym się odsunąłem. „Tak bardzo cię kocham”, szepnąłem, a cała jej twarz rozjaśniła się uśmiechem.
„Ja ciebie też kocham.”
„No dalej, wsiadaj”, zaśmiałem się, pomagając jej usiąść na miejscu pasażera. Obszedłem SUV-a dookoła do strony kierowcy i uruchomiłem silnik.
„Dokąd jedziemy?” zapytała Sabrina z podekscytowanym uśmiechem na twarzy.
„Do chatki”, odpowiedziałem po prostu.
Mój ojciec kupił tę chatkę po narodzinach mojego najstarszego brata, żeby nasza rodzina miała gdzie się schronić. Od tamtego czasu stała się moim ulubionym miejscem na świecie. Poznałem Sabrinę trzy lata temu — urodziła się i wychowała tutaj, w królestwie — ale moje obowiązki nie pozwalały mi wyrwać się na tyle długo, żeby ją tam zabrać.
Chatka znajdowała się jakąś godzinę jazdy od zamku, głęboko w Złotym Lesie.
„Bez żadnej ochrony?” Sabrina rozejrzała się z zaskoczeniem.
„Zorganizowałem ucieczkę.” Mrugnąłem do niej, a ona zachichotała.
„To bardzo niegrzeczne, Wasza Wysokość.” Uśmiechnęła się z przekąsem, kładąc dłoń na moim kolanie.
Głębokie warczenie wydobyło się z mojej piersi i niemal zjechałem na pobocze, żeby wziąć ją tu i teraz. „Bawisz się w niebezpieczną grę, moja królowo”, powiedziałem, obejmując ją jednym ramieniem i przeczesując palcami jej blond włosy.
„Myślałam, że lubisz gry, mój królu?” Spojrzała na mnie jasnozielonymi oczami.
Wcisnąłem pedał gazu, a ona znów się roześmiała. Jej śmiech brzmiał jak muzyka. Zanim się obejrzałem, zjeżdżaliśmy już podjazdem w stronę chatki.
Nagle Sabrina wydała z siebie przeraźliwy krzyk.
Wilk uderzył w samochód po jej stronie, niemal zrzucając nas z drogi. Gwałtownie szarpnąłem kierownicą w prawo, utrzymując auto na podjeździe, po czym zahamowałem z piskiem opon.
„Zostań w samochodzie. Zamknij drzwi na zamek”, powiedziałem, odpinając pas bezpieczeństwa.
Z lasu wyłaniały się teraz dziesiątki wygnańców.
„Caspian!” krzyknęła.
Przyciągnąłem jej twarz do siebie i pocałowałem ją raz. „Będzie dobrze, Sabrina, obiecuję”, zapewniłem ją, po czym otworzyłem i zamknąłem drzwi samochodu.
Usłyszałem, jak zamki klikają za moimi plecami. Nie żeby to wiele dało przeciwko zbuntowanym wilkom pomyślałem ponuro.
„Królu Alfo, jakże łaskawie z twojej strony wpaść prosto w naszą pułapkę”, wysyczał mężczyzna, zbliżając się do mnie.
„Kim, do cholery, jesteś?” warknąłem.
„Nie poznajesz mnie? Jakie to poetyckie”, zaśmiał się mężczyzna.
Zmrużyłem oczy, próbując sobie przypomnieć, skąd go znam. „Czego chcesz?” Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie, kim jest. I tak niedługo miał nie żyć.
„Cóż, skoro wymieniamy się listami życzeń, to moim jest twoja głowa na palu. Ale niestety to nie jest w planach na dzisiaj. Zadowolimy się więc głową twojej oblubienicy”, wyszczerzył się.
Odwróciłem się w samą porę, by zobaczyć, jak kilku mężczyzn wyciąga Sabrinę z samochodu. Wydałem z siebie dziki ryk i rzuciłem się do przodu, ale zostałem zatrzymany, zanim zdążyłem przemienić się w Jessa.
Czterech mężczyzn rzuciło się na mnie, zakładając mi srebrne kajdany na kostki, nadgarstki i wokół szyi. Do srebrnej obroży przymocowany był łańcuch, dający im pełną kontrolę nade mną.
Mężczyzna szarpnął mnie na kolana i mogłem tylko bezradnie patrzeć, jak brutalnie obchodzą się z Sabriną.
„Puśćcie ją! Przysięgam na Boginię Księżyca, zabiję każdego z was co do jednego!” ryknąłem.
„Nie sądzę, żebyś wiele zdziałał z tej pozycji”, zaśmiał się mężczyzna. „Pozwól, że się przedstawię. Jestem Cohen, przywódca wygnańców w królestwie wilkołaków.”
„Nie ma żadnych wygnańców w królestwie wilkołaków,” warknąłem, nie spuszczając wzroku z Sabriny.
Otaczający ją mężczyźni skrępowali ją srebrnymi bransoletami na nadgarstkach, żeby nie mogła się przemienić. Zresztą i tak nie mogła się przemienić ze względu na swój stan.
Szarpała się w ich ramionach, rozpaczliwie próbując się wyrwać. Jej oczy spotkały się z moimi i były pełne strachu.
„To pokazuje, jak mało wiesz, o wielki Królu Alfo Caspianie Storm. Ty i twoja rodzina królewskich wiedźm nie macie pojęcia, co dzieje się tuż pod waszymi nosami. Tu nie wy rządzicie — po prostu jeszcze o tym nie wiecie. Ale po dzisiejszym dniu gwarantuję, że nigdy nie zapomnisz mojego imienia”, powiedział Cohen.
„Puść ją!” warknąłem.
„Ale, ale. Niby czemu miałbym to zrobić?” Cohen wzruszył ramionami i machnął ręką w stronę swoich ludzi. „Zniszczę cię od środka.” Jego twarz stała się poważna i mroczna, a oczy były czarną otchłanią.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć lub zrobić, jeden z mężczyzn chwycił moją towarzyszkę za gardło. Jej stopy bujały się w powietrzu. Krzyknąłem, czując się żałośnie i bezużytecznie, patrząc, jak ją terroryzują.
Drapała się po gardle, charczała, walcząc o powietrze. Mężczyźni wokół niej się śmiali.
Cohen ukląkł przede mną, podczas gdy jeden z jego ludzi trzymał mnie na dystans srebrnym łańcuchem.
„Najpierw zmuszę cię, żebyś patrzył, jak moi ludzie biorą twoją towarzyszkę, a potem rozrywają ją na strzępy. Potem przyjdę po twoją rodzinę, zaczynając od twojej kochanej młodszej siostrzyczki”, wyszeptał Cohen.
Splunąłem mu w twarz, gdy krzyki Sabriny przyciągnęły moją uwagę. Odwróciłem się gwałtownie w jej stronę i zdążyłem zobaczyć, jak mężczyźni zdzierają z niej ubranie i przyciskają ją do drzewa. „Nie dotykajcie jej!” wrzasnąłem.
Jeden z mężczyzn odwrócił się i uśmiechnął do mnie z drwiną, mrugając, gdy jego obrzydliwe ręce błądziły po nagim ciele mojej towarzyszki.
„Och, piękność z niej, prawda?” powiedział Cohen, gdy Sabrina stała tam całkowicie naga.
Próbowałem go zaatakować, ale jego ludzie mnie powstrzymali. Szarpałem się ze srebrnymi kajdanami, aż moje oczy znów spotkały się z oczami Sabriny.
Gdy mężczyźni na zmianę brali siłą moją towarzyszkę, wyraz jej twarzy zgasł, a oczy straciły życie. Odcięła się od tego, co jej robiono, odmawiając patrzenia na mnie czy kogokolwiek innego. Jej wzrok wbity był w ziemię. Nie umiałem tego wytłumaczyć, ale walka opuściła mnie w chwili, gdy wola życia opuściła ją. Wstydzę się za siebie, wstydzę się, jak łatwo się poddałem.
Patrzenie, jak gwałcą moją towarzyszkę raz za razem, wyrwało duszę z mojego ciała, zabierając ze sobą każdą kroplę siły, jaką miałem.
Próbowałem odwrócić wzrok, ale Cohen i jego ludzie mi na to nie pozwolili. Chwycił mnie za twarz i zmusił do patrzenia, a mężczyźni za mną szarpali srebrny łańcuch, ciągnąc moją głowę do góry.
„Będziesz na to patrzył. Będziesz żył ze swoją bezużytecznością i zrozumiesz, że nie byłeś w stanie zrobić niczego, żeby ochronić swoją cenną towarzyszkę”, powiedział Cohen, gdy ostatni mężczyzna skończył z Sabriną.
Opadła na kolana, jej ciało załamało się, a krew spływała między jej udami.
„Zapłacisz mi za to”, wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
„Ja jeszcze niczego nie zrobiłem… jeszcze”, drwiący uśmiech Cohena powrócił.
Puścił moją twarz i ruszył w stronę Sabriny jak drapieżnik tropiący swoją ofiarę.
„Cześć, kochana.” Chwycił Sabrinę za brodę i zmusił ją, by na niego spojrzała. „Co masz do powiedzenia swojemu drogiemu królowi alfie, który nie potrafił cię ochronić?” prowokował ją.
Oczy Sabriny powędrowały w moją stronę i zrobiła jedyną rzecz, jakiej się nie spodziewałem: uśmiechnęła się. Jej oczy na krótką chwilę odżyły. „Przebaczam mu”, powiedziała. „I kocham go.”
Cohenowi nie spodobała się ta odpowiedź. Zamachnął się i uderzył ją w twarz. Jej głowa odskoczyła na bok, a twarz znów zastygła bez wyrazu.
„NIE!” krzyknąłem z ostatnich sił, szarpiąc łańcuch z całą moją wściekłością. Więcej ludzi Cohena podbiegło, żeby mnie obezwładnić. Przez chwilę Cohen naprawdę wyglądał na przestraszonego.
Potem podniósł Sabrinę z ziemi i trzymał ją przed sobą, obejmując ramieniem jej szyję od tyłu. Czułem to — brakowało mi sekund do uwolnienia się. Zanim zdążyłem, Cohen szarpnął rękami i skręcił Sabrinie kark.
Osunęła się na ziemię, martwa.
Moje ciało odmówiło posłuszeństwa, wilcza siła zawiodła, gdy padłem na ziemię, krzycząc. Szlochałem bez wstydu, łzy zbierały się i spływały z moich oczu.
„Teraz wiesz. Jesteś nikim i nigdy nikim więcej nie będziesz. To my tu rządzimy”, wysyczał Cohen lodowatym tonem, centymetry od mojej twarzy, po czym skinął na swoich ludzi, żeby się wycofali.
Jeden po drugim wygnańcy przemienili się w wilki i pobiegli przez las. Jeden z mężczyzn za mną owinął srebrny łańcuch wokół drzewa, przywiązując mnie jak zwykłego psa. Cohen przemienił się jako ostatni, rzucając mi ostatnie spojrzenie, po czym zaśmiał się i odbiegł.
Leżałem płasko na ziemi, z twarzą wciśniętą w żwirowy podjazd. Nie obchodziło mnie, czy kiedykolwiek wstanę, ani czy ktoś przyjdzie mnie odwiązać. Mógłbym tu umrzeć i byłoby mi wszystko jedno.
Nie zasługiwałem na życie po tym, jak pozwoliłem, by moją towarzyszkę zgwałcono i zamordowano na moich oczach. Nie byłem godzien mienić się mężczyzną, towarzyszem ani królem. Już nigdy.

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 8

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 63

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 37

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Czekające

by Martita

liczba książek: 10

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 7