Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Spalona zagrywka

Spalona zagrywka

Autorzy
Lynn Fair
Lektury
18.3K
Rozdziały
39
Autorzy
Lynn Fair
Lektury
18.3K
Rozdziały
39
🏈Historie sportowe📸Celebryci💄Przygoda na jedną noc🏃🏿‍♂️Sportowcy🏙️Współczesne🥵Erotyka🏈Zawodnicy futbolu amerykańskiego

To nie miało nic znaczyć.

Tylko jedna noc.

Sydney Hale idzie do łóżka z nieznajomym, który jest czarujący, zabawny i z którym zdecydowanie zbyt łatwo jej się rozmawia. Chemia pojawia się natychmiast, seks jest niezapomniany – i jakimś cudem spędzają połowę nocy na śmiechu, rozmowach i poznawaniu się w sposób, który wydaje się niebezpiecznie prawdziwy.

To ją przeraża.

Więc następnego ranka robi to, co zawsze, gdy zaczyna jej na czymś zależeć – odchodzi. Bez pożegnania. Bez wyjaśnień. Idzie dalej.

Tyle że on tego nie robi.

Carson – choć nie takie imię jej podał – nie może przestać myśleć o kobiecie, która wyślizgnęła mu się z rąk. Coś go do niej przyciąga, a to coś ma niewiele wspólnego z samym pożądaniem, za to wszystko z głęboką więzią. Pisze. Dzwoni. Pojawia się. Chce czegoś więcej.

Sydney chce dystansu.

Wtedy dostrzega nagłówek.

Zdjęcie. Nazwisko, którego nie kojarzy – dopóki go nie poznaje.

Carson Beck. Największa, najgorętsza gwiazda futbolu w NFL. Notoryczny playboy cieszący się opinią faceta, który zmienia kobiety jak rękawiczki i odchodzi bez obejrzenia się za siebie.

Prawda uderza ją z ogromną siłą: nie przespała się po prostu z nieznajomym – przespała się z nim.

Teraz Sydney miota się między paniką a niedowierzaniem. Bo mężczyzna, z którym spędziła noc, w niczym nie przypomina tego z pierwszych stron gazet sportowych. I mimo swojej reputacji, Carson wciąż ją goni, jakby była jedyną kobietą na świecie.

Ona wie, że nie powinna zakochiwać się w rozgrywającym, którego życie toczy się w blasku stadionowych reflektorów i medialnego szumu.

Ale Carson Beck nigdy nie pragnął niczego tak bardzo, jak pragnie Sydney Hale.

I tym razem nie zamierza zmarnować swojej szansy.

Rozdział 1: Szczęka z etykietą ostrzegawczą

SYDNEY

Nikt nie mówi ci jednej rzeczy o powrocie do domu ojca – jak szybko umiera twoje życie seksualne.
Nie mam na myśli prawdziwego życia seksualnego – bo, bądźmy szczerzy, nie miałam z nim do czynienia od czasu, gdy mój ostatni, beznadziejny prawie-związek z hukiem się rozpadł. Mówię o seksie w pojedynkę. Takim, który polega na zamykaniu drzwi na klucz, zapalaniu taniej świeczki z Targetu i udawaniu przez pięć minut, że mam własne życie.
Kogoś, kto w wieku dwudziestu pięciu lat nie mieszka w piwnicy pod domem swojego ojca.
Świeczka płonie. Moje nogi są rozchylone. A mój wibrator odwala kawał dobrej roboty między moimi udami.
Wypuszczam powoli powietrze, jedną dłonią pieszcząc pierś przez miękką koronkę stanika, podczas gdy druga przesuwa zabawkę powolnymi, okrężnymi ruchami po mojej łechtaczce. Moje biodra unoszą się instynktownie, szukając tej pierwszej fali rozkoszy, a mięśnie już zaczynają się zaciskać w oczekiwaniu na...
BUM. BUM. BUM.
„SYDNEY!”
Moje całe ciało sztywnieje, jakbym została porażona prądem.
„Masz pięć minut!” krzyczy mój tata przez drzwi, jakbyśmy nadal żyli w latach dziewięćdziesiątych, a on nie umiał jeszcze wysyłać SMS-ów. „Już jesteśmy spóźnieni!”
O. Mój. Boże.
Orgazm, który miałam zaraz osiągnąć, umiera tragiczną śmiercią. Odrywam od siebie wibrator i opadam na plecy, trzęsąc się teraz z zupełnie innego powodu, podczas gdy moje ciało aż kipi z gorąca i irytacji.
„SUPER” krzyczę w stronę sufitu. „BARDZO SIĘ CIESZĘ.”
Wyłączam wibrator i rzucam go na poduszkę, o którą uderza z żałosnym, głuchym dźwiękiem. Moje uda są mokre, policzki zarumienione, a całe ciało krzyczy: Dlaczego przestałaś?, jakbym popełniła zbrodnię przeciwko naturze.
Siadam ciężko dysząc i wycieram twarz wierzchem dłoni. Mój tusz do rzęs jest pewnie rozmazany, a puls wciąż szaleje po tym prawie-orgazmie, który – swoją drogą – jest znacznie gorszy niż brak jakiejkolwiek przyjemności.
Spoglądam na zegarek. Mam jeszcze czas. Zamierzałam dojść, wziąć długi prysznic, może nawet spróbować zrobić oszukane smoky eye i wyglądać na tyle seksownie, by przetrwać dzisiejszą galę bez umierania z nudów.
Zamiast tego jestem roztrzęsiona, niespełniona i zaraz będę musiała spotkać się ze śmietanką ligi NFL, udając, że przed chwilą nie próbowałam dojść we własnym łóżku z dzieciństwa. Po prostu idealnie.
Zdejmuję majtki, wrzucam je do kosza na pranie i chwytam chusteczkę do demakijażu, żeby jakoś uratować twarz. Stanik zostaje – jest uroczy, pasuje do sukienki, a poza tym jestem zbyt leniwa, żeby teraz bawić się z ramiączkami.
Moja sukienka już wisi na drzwiach szafy. Jest czarna, obcisła i kończy się tuż przed kolanem – to klasyczny wybór w stylu „nie mam dzisiaj siły być interesująca”. Wciskam się w nią, zakładam szpilki i układam loki kilkoma ruchami palców, w duchu błagając bogów od pogody, żeby się zlitowali.
Ostatni krok: psiknąć na siebie tyle perfum, by ukryć utrzymujący się zapach właśnie próbowałam dojść i poniosłam porażkę, a potem rzucić ostatnie spojrzenie w lustro. Wyglądam dobrze. Nawet seksownie. Nie wyglądam jak kobieta, której zabawę z wibratorem przerwał głos ojca. Brawo ja.
Biorę walizkę, spakowaną do hotelu, i idę na górę. Kiedy tam docieram, tata już krąży nerwowo pod drzwiami, z telefonem w jednej ręce i kluczykami do samochodu w drugiej. Zerka na mnie i od razu się krzywi.
„W tym zamierzasz wyjść?”
„Ciebie też miło widzieć, trenerze.” Biorę kopertówkę ze stołu i posyłam mu chłodny uśmiech. „Jeśli skończyłeś już oceniać, z chęcią miałabym to publiczne upokorzenie za sobą.”
Tata mruczy coś pod nosem i kiwa głową w stronę drzwi. „Samochód czeka przed domem.”
Oczywiście, że czeka. Nic tak nie buduje więzi rodzinnych, jak wspólna jazda na luksusową galę NFL z ojcem będącym legendarnym trenerem obrony, który traktuje każde wydarzenie, jakby było decydującą akcją w strefie punktowej.
Rzucam walizkę na siedzenie obok, wsiadam do SUV-a i zakładam nogę na nogę, starając się nie skrzywić z powodu niezaspokojonego napięcia. Moje uda automatycznie się zaciskają; wiercę się, po czym znów poprawiam, próbując zignorować gorąco pulsujące pod moją skórą.
W samochodzie pachnie drogą skórą i waniliowym odświeżaczem powietrza, ale jest w nim zbyt cicho. Sięgam po telefon, żeby sprawdzić kompletnie nic ważnego, głównie po to, by odwrócić swoją uwagę od faktu, że nadal jestem trochę podniecona i bardzo wkurzona.
Mój tata wsiada obok mnie i zamyka drzwi bez słowa.
„Ekscytujesz się?” pytam oschłym głosem.
„Wydarzeniem?”
„Nie. Tą częścią, w której będę siedzieć w milczeniu obok ciebie, podczas gdy tuzin facetów z karkami jak pnie drzew będzie pytać, czy jestem singielką.”
Tata wzdycha. „Po prostu... bądź miła. Uśmiechaj się. Nie wszczynaj kłótni.”
„Nigdy niczego nie wszczynam.”
„Masz na sobie wojskowe buty na galę.”
„To są szpilki.”
„Mają suwaki.”
„Są zgodne z najnowszą modą.”
Rzuca mi spojrzenie, które mówi: Przez ciebie piję, po czym wraca do swojego telefonu.
Gapię się przez okno, gdy wjeżdżamy na autostradę, a miasto ze szkła i stali wyrasta w górę, błyszcząc na tle wieczornego nieba. Gala odbywa się w luksusowym hotelu w centrum – pełnym kryształowych żyrandoli i dziennikarzy sportowych. Zostaniemy z tatą na noc, żeby nie musiał późno wracać. Fantastycznie – po prostu uwielbiam rodzinne wycieczki.
Hotel będzie pełen graczy, agentów i rodzin, które przed kamerami będą udawać, że wcale się nie nienawidzą. To cały świat, w którym nigdy nie czułam się jak w domu, mimo że praktycznie w nim dorastałam.
Opieram głowę i zamykam oczy. Jedna noc. Tylko tyle muszę przetrwać.
A jutro będę mogła wrócić do domu, nalać sobie kieliszek wina i w końcu skończyć to, co zaczęłam. Zakładając, że do końca nocy nie dostanę propozycji od trzech obrońców i jednego emerytowanego tight enda.
***
Czerwony dywan aż oślepia. Błyski aparatów wybuchają jak fajerwerki, gdy tylko wysiadamy z SUV-a, a ja od razu żałuję, że nie założyłam okularów przeciwsłonecznych – a może nawet maski. Ostatnią rzeczą, jakiej pragnę, jest znalezienie się w tle jakiegoś sportowego bloga pod podpisem w stylu: Seksowna córka trenera Hale'a zachwyca na gali NFL.
Nie potrzebuję takiej uwagi. Nie dziś. I w ogóle nigdy.
Mimo to prostuję ramiona i idę przed siebie, zachowując się, jakby to miejsce należało do mnie, mimo że jestem tu wbrew własnej woli, w sukience, którą założyłam już dwa razy, i szpilkach, które stały się błędem od momentu wyjścia z domu.
Mój tata idzie obok mnie, machając do dziennikarzy jak ubiegający się o reelekcję senator, podczas gdy ja robię, co mogę, by udawać dobrze ułożoną córkę, która nie fantazjowała o uderzeniu w krtań połowy ludzi na tej sali.
„Spróbuj się uśmiechnąć” mruczy, nawet na mnie nie patrząc.
Patrzę przed siebie. „Spróbuj zająć się swoimi sprawami.”
Tata prycha, a kącik jego ust drga, jakby zastanawiał się, czy zacząć się kłócić. Nie robi tego, pewnie dlatego, że wie, iż i tak bym wygrała.
Wewnątrz hotelu światła stają się cieplejsze i delikatniejsze – mniej paparazzi, więcej żyrandoli i stanowczo zbyt drogiego bourbona. Sala balowa jest ogromna, wypełniona morzem garniturów, gładko zaczesanych włosów, sukienek koktajlowych i sztucznej opalenizny.
W rogu gra kwartet smyczkowy, starając się z całych sił, by goście zapomnieli, że to tylko uświetniona zbiórka pieniędzy dla ligi. Poza tym jest gorąco. Nie pod względem temperatury, ale od testosteronu.
Sportowcy. Wszędzie. Wysocy, dobrze zbudowani, idealnie zadbani mężczyźni, pachnący Armanim i pieniędzmi, którzy skanują salę, jakby to była aukcja, a oni szykowali się do licytacji. Nie zwalniam kroku.
Mój telefon wibruje w kopertówce, akurat gdy chwytam kieliszek szampana z tacy. Zerkam na ekran i od razu się relaksuję na widok imienia Emily.
Uśmiecham się złośliwie, a mój kciuk szybko wystukuje odpowiedź. Robię na korytarzu szybkie, rozmazane selfie w lustrze, tylko po to, żeby dała mi spokój, i je wysyłam.
Sukienka jest seksowna – czarna i bez ramiączek, opinająca każdą krągłość, której zazwyczaj staram się nie zauważać, w parze ze szpilkami z paskiem na kostce, testującymi obecnie granice mojej woli do życia. Włosy zakręciłam w miękkie, lśniące fale, które opadają mi na plecy, a makijaż trzyma się zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę, że godzinę temu prawie umarłam z frustracji seksualnej.
Chowam telefon, gdy mój tata znowu się pojawia, rozmawiając z jakimś emerytowanym trenerem, którego kojarzę z archiwów ESPN. Obaj kiwają mi głowami, jakbym była owocem w drinku, a nie w pełni dorosłą osobą.
Posyłam im uśmiech tak sztuczny, że powinnam go opatentować, i odchodzę z kieliszkiem w dłoni. Cel jest prosty: przetrwać. Popijać. Uśmiechać się. Nie robić scen. I, na miłość boską, nie dać się zapędzić w kozi róg jakiemuś obrońcy.
Jestem w połowie drogi na tył sali, gdy słyszę znajomy głos. „Sydney Hale. A niech mnie.”
Odwracam się, powoli i z pełną kontrolą, i staję twarzą w twarz z Drew Simmonsem – byłym obrońcą, który przeszedł na emeryturę w wieku trzydziestu trzech lat, a wciąż jest zbudowany jak pociąg towarowy. Jego uśmiech jest szeroki. Zbyt szeroki.
„Cześć, Drew” mówię, przyklejając swój najlepszy towarzyski uśmiech. „Nie wiedziałam, że nadal bywasz na takich imprezach.”
Śmieje się, jakbym powiedziała coś uroczego. „Wyglądasz zupełnie jak twój tata. Masz ten sam ogień w oczach.”
„Uznam to za komplement.”
„Nadal trzymasz wszystkich rozgrywających w ryzach?”
„Nie rozmawiam z rozgrywającymi.”
Zdziwiony, unosi brwi. „Nadal masz niewyparzony język, co?”
„A ty wciąż próbujesz swoich sztuczek, co?”
Tylko się śmieje. „Miło cię widzieć, Syd.”
Uśmiecham się, dopóki nie odejdzie, a potem szybko chwytam kolejny kieliszek szampana z najbliższej tacy. Pierwszy łyk jest już ciepły, ale spełnia swoje zadanie.
Kieruję się w stronę spokojnego miejsca przy ścianie, powoli wydychając powietrze i znów sprawdzając telefon. Nic nowego od Emily. Tylko kilka polubień na Instagramie i powiadomienie od ESPN o jakimś graczu sprzedanym do rywalizującej drużyny, które szybko odrzucam.
A potem to czuję. Ten dziwny dreszcz na karku, jakby ktoś mnie obserwował.
Podnoszę wzrok i zamieram.
Po drugiej stronie sali, tuż za tłumem, przy otwartym barze stoi samotnie pewien mężczyzna. Jest wysoki – wyższy od każdego na sali o co najmniej kilka centymetrów. Szerokie ramiona. Wyraźne rysy. Ciemne, falowane włosy, które wyglądają, jakby przeczesano je raczej palcami niż ułożono, i szczęka, która powinna mieć przyczepioną etykietę ostrzegawczą.
Marynarkę od smokingu ma zarzuconą na jedno ramię, a czarną koszulę pod spodem podwiniętą do łokci, jakby był gdzieś w połowie drogi między znudzeniem a byciem niebezpiecznym. Jego krawat jest rozwiązany, a postawa w pełni zrelaksowana.
Ale jego oczy? Są wpatrzone we mnie. I to bez krzty wstydu.
Mrugam raz. On nie odwraca wzroku, po prostu dalej się przygląda, jakbym była jedyną rzeczą na sali, na którą warto patrzeć.
Odważnie. Mężczyźni zwykle gapią się na moje piersi, potem na tyłek, a może na twarz, jeśli się odezwę. Ale ten? Zaczyna od moich oczu. I jego wzrok na nich zostaje.
Lekko unoszę podbródek. Wyzwanie przyjęte.
Jego usta lekko się wyginają w najdrobniejszym cieniu uśmieszku. Nie jest zadowolony z siebie ani arogancki; po prostu wygląda, jakby wiedział coś, czego ja nie wiem.
Nie odwzajemniam uśmiechu, ale też nie odwracam wzroku.

Odkryj Galateę

Gwiezdne Dziedzictwo Tom 3: Przywrócony AlfaDecyzje pożądania 2: Miłość czy żądzaAkademia Cieni 1: Sekrety BlackwoodInna niż wszyscy Książka 2Subtelne zmiany

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjePrzesłuchanieBłękitny lód 2: Zakochana w Blue Ice

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

autor: goshka

liczba książek: 8

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

autor: goshka

liczba książek: 12

Annie Wipple UpP

autor: Izabela28

liczba książek: 4

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Evelyn Miller

autor: goshka

liczba książek: 6

Czytam

autor: Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

autor: Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 74

Gotowe

autor: Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

autor: Aleksandra W

liczba książek: 37

MOJA

autor: Vajlet e63

liczba książek: 8

NIE przeczytane...

autor: Izabela28

liczba książek: 46