Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for The Camping Series, Tom 1: Camp Starry Nights

The Camping Series, Tom 1: Camp Starry Nights

Autorzy
Sophie Jones
Lektury
16,5K
Rozdziały
51
Autorzy
Sophie Jones
Lektury
16,5K
Rozdziały
51
💕Romantyczne💓Od przyjaciół do kochanków🎭Dramatyczne🏙️Współczesne🏳️‍🌈LGBTQ

Lake St. James powraca na Obóz Starry Nights z nadzieją na ostateczne odcięcie się od złamanego serca, dramatów i wszystkiego, co sprawiło, że zaczął podawać w wątpliwość własną tożsamość. Kiedyś to miejsce było dla niego domem – azylem pełnym śmiechu, nocnych rozmów i wspomnień, które lśnią w pamięci długo po zakończeniu lata. Jednak ten powrót okazuje się wszystkim, tylko nie prostym wyjściem. Znajome ścieżki prowadzą do znajomych twarzy, w tym do osoby, której Lake nigdy nie spodziewał się już zobaczyć.

Pod wpływem ukradkowych spojrzeń i wspólnie spędzanego czasu dawne uczucia odżywają, zmieniając nostalgię w coś głębszego i trudniejszego do zignorowania. Wraz z mijającymi dniami lata Lake uczy się poruszać między dawnymi ranami a obecnym napięciem, odkrywając w sobie kruchą nadzieję, że niektóre historie zasługują na drugą szansę.

Prolog

Księga 1: Obóz Starry Night

LAKE

Kiedy ostatni raz widziałem Spencera Andersona, pakowaliśmy bluzy i zdjęcia do walizek, śmiejąc się tak mocno, że ledwo mogliśmy je zapiąć.
Jego rude włosy sterczały na wszystkie strony, a okrągłe okulary ciągle zsuwały mu się z nosa. Miał zarumienione policzki i taki chichot, że jak zaczynał się śmiać, wszyscy dookoła też nie mogli się powstrzymać.
Pamiętam, że myślałem: Nie mogę się doczekać następnego lata. Jeszcze jeden rok i znów tu będziemy razem.
Spencer był moim najlepszym przyjacielem. Poznaliśmy się na Obozie Starry Nights, kiedy mieliśmy siedem lat, i od tamtej pory co lato odliczaliśmy dni do kolejnego spotkania.
Nawet w wieku dwunastu lat to się nie nudziło. Obóz był najlepszą częścią mojego roku.
„Lake, będę za tobą tęsknił, stary!” Spencer uśmiechnął się szeroko, nerwowo poruszając rękami.
Próbował zachować spokój, ale widziałem, że jest tak samo smutny jak ja. Rozstania zawsze były do bani.
„Ja za tobą też, Spence.”
Przyciągnąłem go do siebie i przytuliłem, wdychając ten znajomy zapach — proszku do prania i czegoś słodkiego. To był zapach domu, a przynajmniej tego domu, który stworzyliśmy razem na obozie.
„Do zobaczenia za rok!” – zawołał, wsiadając do samochodu rodziców.
Machał do mnie przez okno, kiedy odjeżdżali, a jego uśmiech wypalił mi się w pamięci. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, widziałem go. Słyszałem jego chichot i idealne parodiowanie Johnathana, wychowawcy, którego obaj uwielbialiśmy nie znosić.
Te wspomnienia pomagały mi przetrwać resztę roku. Zaczynałem odliczać dni do lata zaraz po powrocie do domu, a żołądek ściskał mi się z podekscytowania na samą myśl o kolejnym spotkaniu ze Spencerem.
Ale latem, kiedy skończyłem trzynaście lat, wszystko się zmieniło.
Ledwo pożegnałem się z rodzicami, złapałem swój ogromny plecak i pobiegłem zameldować się u Johnathana.
„Dzień dobry, Lake” – powiedział Johnathan głosem tak piskliwym, że prawie się roześmiałem.
W głowie już słyszałem, jak Spencer go naśladuje, i uśmiechnąłem się na myśl o tym, jak będziemy się z tego nabijać przez całe lato.
„Dzień dobry, Johnathan. Spence już jest?” Próbowałem zerknąć na jego podkładkę z listą, szukając nazwiska Spencera, ale Johnathan przycisnął ją do piersi.
Spojrzał na mnie, a jego twarz była dziwnie poważna.
„Co?”
„Spencer w tym roku nie przyjedzie” – powiedział z zaciśniętymi ustami.
Miałem wrażenie, że w głębi duszy trochę mu ulżyło — brak Spencera oznaczał brak kłopotów. Ale dla mnie to było tak, jakby serce spadło mi do żołądka.
„Dlaczego?” Starałem się nie płakać.
Paznokcie wbijałem sobie w dłonie i z całej siły ugryzłem się w język.
„Nie wiem, stary. Jego rodzice nie zapisali go w tym roku. Na pewno jest jakiś powód. Ale hej, możesz wykorzystać to lato, żeby poznać nowych kumpli. Twój nowy współlokator to Matty. Idź się przywitaj!”
Johnathan odwrócił się, już rozmawiając z innym dzieciakiem, a ja zostałem sam.
Ze Spencerem zawsze przyjeżdżaliśmy na obóz wcześniej, żeby pogadać, zanim zjawią się wszyscy. Siadaliśmy na łóżkach — zawsze obok siebie — i wymieniali się rzeczami przywiezionymi z domu.
Ja przemycałem mu czekoladę, bo jego rodzice nigdy mu na nią nie pozwalali, a on dawał mi rysunki. Spencer był artystą. Potrafił się zatrzymać w środku wędrówki, żeby naszkicować drzewo albo spróbować mnie narysować.
Z roku na rok był coraz lepszy. Nie mogłem się doczekać, co przygotował tym razem. Ale nigdy się nie dowiedziałem.
To lato było okropne. Większość czasu spędziłem w milczeniu, mając nadzieję, że Spencer wyskoczy zza drzewa i krzyknie: „Sorki, spóźniłem się!” Ale nigdy tego nie zrobił.
Zamiast tego utknąłem z Mattym, który był tak ekscytujący jak klamka od drzwi. Gadał bez przerwy o pociągach, golfie i filmach, o których nigdy nie słyszałem. Im więcej mówił, tym bardziej tęskniłem za Spencerem.
***
„Johnathan, masz może numer do Spencera?” – zapytałem po pierwszym tygodniu. „Chcę tylko sprawdzić, czy u niego wszystko w porządku.”
„Nie miałeś nawet jego numeru?” Johnathan wytrzeszczył oczy. Pokręciłem głową, czując się trochę głupio.
Nigdy nie pomyśleliśmy, żeby wymienić się numerami. Ani razu. Chociaż chcieliśmy gadać cały czas, jakoś nigdy do tego nie doszło.
Pamiętałem, jak Spencer mówił, że jego mama nie lubi, jak podaje ich numer byle komu. Więc daliśmy sobie spokój i nigdy więcej o tym nie wspomnieliśmy.
„Zostaw to mnie, Lake. Spróbuję się z nimi skontaktować, dobrze?” – powiedział łagodnym głosem.
Więc czekałem. Czekałem, kiedy robiliśmy prace plastyczne w stołówce, a deszcz walił w dach tak głośno, że zdawało się, że niebo runie.
Czekałem, kiedy wychowawcy zamienili błotniste boisko w tor przeszkód, a dzieciaki ślizgały się, płakały i śmiały. Czekałem każdej nocy, wpatrując się w puste łóżko Spencera — teraz łóżko Matty'ego — starając się nie płakać.
Pewnego ranka, zanim jeszcze wzeszło słońce, Johnathan szepnął: „Lake? Lake, Spencer dzwoni!”
Sam dźwięk jego imienia wyrwał mnie ze snu. Wyskoczyłem z łóżka, podłoga w domku była lodowata pod moimi stopami, ale nic mnie to nie obchodziło. Za chwilę miałem rozmawiać ze Spencerem.
Wcisnąłem stopy w kapcie i pobiegłem prosto do biura wychowawców.
„Spence!” – krzyknąłem do słuchawki, opadając na krzesło przy biurku Johnathana.
Biuro to był ciasny pokoik z pięcioma biurkami, każde zasypane starymi komputerami i splątanymi kablami od telefonów. Przy każdym biurku stała tabliczka z imieniem. Ta Johnathana była zrobiona z kartonu, złote litery i brokat na każdym centymetrze. Widać było, że zrobił ją na zajęciach plastycznych.
„Lake.” Głos Spencera był bardzo cichy i słychać w nim było smutek.
„Dlaczego cię tu nie ma?” – zapytałem cichutko.
Wiedziałem, że brzmiałem jak małe dziecko, ale nic mnie to nie obchodziło. Mojego najlepszego przyjaciela nie było.
Wydawało mi się, że słyszę kogoś mówiącego w tle, ale może to po prostu telefon się rwał. Na obozie to się często zdarzało.
„Ja… nie mogę już jeździć na obóz. Wyrosłem z tego.”
Jego słowa brzmiały sztucznie, jakby czytał z kartki. Wiedziałem, że to nie była jego decyzja. To musieli być jego rodzice. Ale dlaczego? Zawsze kochał obóz.
„Oczywiście, że nie wyrosłeś! Tęsknię za tobą, Spence. Chciałem się z tobą zobaczyć. Nie ma żadnego innego sposobu, żebyśmy mogli się jeszcze kiedyś spotkać?” Głos mi się załamał.
Myśl o czekaniu kolejnego roku wydawała się nie do zniesienia. Moi przyjaciele w domu nie byli tacy sami.
Zapadła długa cisza. Próbowałem powstrzymać łzy, ale na nic się to nie zdało. A potem Spencer powiedział coś, co złamało mnie na pół.
„Nigdy się już nie zobaczymy, Lake. Nie jesteśmy już przyjaciółmi. Żegnaj.”
W uchu zabrzęczał mi sygnał rozłączenia — ostry i zimny. Ale szczerze mówiąc, wszystko było lepsze niż słuchanie tych słów.
Płakałem przez resztę dnia. Płakałem tak bardzo, że musieli odesłać mnie wcześniej do domu.
I dopiero kiedy Spencer wypowiedział te słowa, zrozumiałem — byłem w nim zakochany. Byłem zakochany w Spencerze Andersonie i nigdy więcej nie miałem go zobaczyć.

Odkryj Galateę

Jego świąteczny aniołAmerykański ochroniarzPierwsza szansa Książka 4Opowieści z Regventus 2: KeeneZaaranżowane małżeństwo 2

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzie

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

RM

by proud_fox_575

liczba książek: 194

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8