
Tajemny Anioł Księga 5
Autorzy
Lektury
36,7K
Rozdziały
22
Rozdział 1
Tom 5
CADEN
Kiedy dzisiaj wychodzę z windy, widzę Tanię i korytarz pełen drzwi. Wygląda na to, że teraz każdy ma swoje biuro. Młodsze pokolenie i ich małżonkowie przejęli stery, sprawiając, że to miejsce tętni życiem.
Rozbudowaliśmy naszą działalność, zajmując spory kawałek ziemi za miastem na naszą posiadłość. Rozrośliśmy się na sto akrów, a domy są rozsiane wszędzie. Zbudowaliśmy nawet drogi na naszym terenie, eliminując potrzebę wyjeżdżania na zewnątrz.
W samym sercu tego wszystkiego znajduje się nasza wspólna przestrzeń z basenami i ogromnym domem przeznaczonym tylko do gotowania i jedzenia. Trudno uwierzyć, że to wszystko zaczęło się od zwykłej wizytówki z moim numerem, którą wręczyłem Evie.
I tak dotarliśmy do dzisiaj. Eva i ja, dobiegając już osiemdziesiątki, odeszliśmy na emeryturę z rodzinnego biznesu. Spędzamy dni, patrząc, jak nasze wnuki dorastają i dołączają do firmy, mając nadzieję, że wkrótce znajdą swoje idealne drugie połówki.
Czasami wpadam, żeby sprawdzić, jak idą sprawy, i porozmawiać ze wszystkimi. Tony i Niko przeszli na emeryturę i wyprowadzili się, żeby cieszyć się jesienią życia. Niestety, Tony'emu nie zostało zbyt wiele czasu.
W zeszłym roku zadzwoniła do mnie Mary, informując mnie o jego śmierci. Wszyscy polecieliśmy na pogrzeb, spędzając tydzień na wspominaniu naszego życia. Przez ostatnie dziesięć lat zabierałem Evę do wszystkich miejsc, które zawsze chciała zobaczyć, nadrabiając czas, który straciliśmy przez nasze napięte grafiki.
Nasze tempo życia trochę zwolniło, jako że z wiekiem coraz trudniej się poruszać. Zazwyczaj zostajemy w domu. Mason, nasz najmłodszy wnuk, który dołączył do firmy, przyprowadził swoich przyjaciół, co wymusiło zbudowanie drugiego piętra biur dla nowych osób.
Nate, który ma dopiero nieco ponad czterdzieści lat, wciąż ma mnóstwo czasu. Młodsi na zmianę jeżdżą na wakacje, upewniając się, że nie wypalą się w pracy. Nasze młode duchy zawdzięczamy ciągłej obecności naszych wnuków.
Wydaje się, że ciągle pojawia się na świecie ktoś nowy. Kochamy każde z nich z całego serca.
Mocno przytulam Tanię, która przygotowuje się do przejścia na emeryturę. Szkoliła swoją następczynię, Sarah, i trudno uwierzyć, że ten etap w jej życiu dobiega końca.
Mam wrażenie, jakby wczoraj awansowała z działu kadr, by zastąpić Connie i Mandy. Utrzymywałem kontakt z Connie i jej mężem podczas ich emerytury, zawsze dbając o to, by mieli dość pieniędzy na czerpanie radości z życia.
Kilka tygodni temu ich siostrzeniec Keith poinformował mnie, że oboje zmarli w odstępie zaledwie kilku dni. Ta wiadomość mocno wstrząsnęła mną i Mandy. Nate również bardzo to przeżył, ponieważ Connie odegrała znaczącą rolę w jego życiu.
Wszyscy wybieramy się dzisiaj na nabożeństwo żałobne. Kiedy młodzi wychodzą ze swoich biur, wyglądają na smutnych i wcale im się nie dziwię. Connie, mimo że była na emeryturze, zawsze dbała o to, żeby wpaść i poznać nowych członków rodziny.
Jej odejście wpłynęło na każdego na różne sposoby. Winda wydaje ciche ding i wychodzi z niej Eva. Jesteśmy gotowi do drogi, z dwudziestoma samochodami, żeby wszystkich pomieścić – dziesięć dla rodzin i kolejne dziesięć dla ochrony.
Wyobraźcie sobie zaskoczenie, kiedy Maxwellowie zjawiają się na nabożeństwie. Nasza firma tak bardzo się rozrosła, że potrzebujemy ochrony. Może to być onieśmielające, ale wszyscy wiedzą, że chronilibyśmy ich jak własną rodzinę. Niektórzy wręcz doceniają naszą obecność na wydarzeniach, uważając ją za uspokajającą.
Upewniam się, że wszyscy są gotowi, i schodzimy do samochodów. Kiedy każdy zajmie swoje miejsce, ruszamy w stronę lokalnego kościoła w mieście.
Nasz zespół ochrony zdążył już zabezpieczyć teren. Kiedy podjeżdżamy, Eva ściska moją dłoń. Ja też to zauważam — to ten sam kościół, w którym wzięliśmy ślub tyle lat temu, gdzie oficjalnie uczyniłem Nate'a i Evę moimi.
Uśmiecham się do niej, składając pocałunek na jej ustach. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mam niesamowite szczęście. Mam swoją boginię i swoje imperium — czego więcej może pragnąć mężczyzna w życiu!
Po przyjeździe Eva i ja wysiadamy jako pierwsi. Zauważam Keitha i ściskam mu dłoń, wyjaśniając, że mój zespół zabezpieczy budynek w środku.
Odpowiada, że uprzedził już wszystkich o naszej obecności.
Dojeżdżają Nate i Mandy, Mason i Missy, Jocelyn i Jessie, Jace i Cami, Anthony i Angel, Marcelo i Angelia, Eddie i Rosa, a także Jeremy, Trenton i Jill. Wygląda na to, że jesteśmy w komplecie.
Trzymając Evę za rękę, wszyscy wchodzimy do środka. Gwar wewnątrz kościoła cichnie, gdy ludzie wpatrują się w nas. Wchodzimy całą szesnastką, wraz z naszą ochroną, i zajmujemy swoje miejsca.
Nabożeństwo rozpoczyna się po około trzydziestu minutach. Trwa godzinę, w trakcie której Nate, Eva i ja wygłaszamy mowy. To emocjonalny dzień i myślę, że wszyscy będziemy później potrzebować trochę odpoczynku.
Kiedy nabożeństwo się kończy, wszyscy składamy kondolencje rodzinie. Keith dziękuje nam za przybycie i ma nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie. Wymieniamy uściski i kierujemy się do czekających na zewnątrz samochodów.
Wszyscy ładujemy się do aut, a nasza ochrona eskortuje nas z powrotem do posiadłości. Dzwonię wcześniej, prosząc personel o przygotowanie grilla i wystawienie napojów. Po takim dniu z pewnością będziemy ich potrzebować.















































