Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Ukarana przez Alfę Tom 4

Ukarana przez Alfę Tom 4

Autorzy
B. Luna
Lektury
17.0K
Rozdziały
30
Autorzy
B. Luna
Lektury
17.0K
Rozdziały
30
⚔️Akcja i przygoda🐺Wilkołaki i zmiennokształtni💘Przeznaczeni partnerzy🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🌛Bogowie i boginie🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa💪SIlne kobiety👑Rodzina królewska i arystokraci🐺Paranormaline

W świecie, w którym starożytni bogowie i pierwotne instynkty się przenikają, Artemis i jej przeznaczony Aeros przemierzają zdradziecką ścieżkę miłości, władzy i przeznaczenia. Gdy Aeros zostaje opętany przez boga Fenrira, ich więź zostaje wystawiona na próbę przez nadprzyrodzone siły i śmiertelnych wrogów. W drodze po odzyskanie dziedzictwa Aerosa i w starciu z tyrańskim królem, muszą czerpać z wewnętrznej siły i mocy watahy, by przetrwać. Czy ich miłość przetrwa próby bogów i ludzi?

Przywoływanie Boga

Księga czwarta

ARTEMIS

Następnego dnia budzę się wcześnie, gdy miękkie wargi i szorstkie wąsy suną po moim nagim brzuchu. Znamię na mojej szyi wciąż mnie kłuje. Gdy o tym myślę, wciąż czuję na gardle jego ostre jak brzytwa zęby.
To wszystko, o czym mogę myśleć.
Przyjemny sen, w którym się pogrążyłam, nie daje o sobie zapomnieć, ale uczucie jego naglących, miękkich ust jest lepsze niż senny szum półprzytomności. Zniża się, a jego zachłanne dłonie wędrują po moich udach.
Cholerna gęsia skórka. Staram się nie zdradzić, że się obudziłam, ale wiem... on wie. Bawimy się w małą grę i ta rzeczywistość ożywia mnie w najlepszy możliwy sposób.
Przez krótką chwilę mam zamknięte oczy i pozwalam sobie zapomnieć, gdzie jestem, ale nie da się uciec od tego, z kim jestem.
Czuję zapach jego surowej esencji, czuję jego twardość jak skała, nawet gdy odrywa się od swojej podróży na południe wzdłuż mojej...
Oczy mi się otwierają. Serce wali mi w piersi. On wie, że jestem czujna.
Moje zmysły są pobudzone, brzęczą przy każdym sugestywnym pociągnięciu. Co więcej, przewiduję, czego on pragnie, bez wypowiadania przez nas jakichkolwiek słów.
Gwałtowne uderzenia zalewają moje żyły. Co dziwne, boli jak fantomowa kończyna. On jest wpleciony w moją naturę. Przyklejony do mojego szpiku kości. Jego odurzający pot wsiąka w moje własne pory.
Jego ciało jest częścią mojego. A moje jest jego.
Nasza więź jest tak silna, że trudno mi oddzielić moje własne myśli od jego, ale coś w nim wydaje się...
inne.
Wciągam gwałtowny oddech, gdy wokół nas narasta potężna energia z innego świata, która buczy i trzeszczy w powietrzu jak przewód elektryczny pod napięciem. Wstrząsy ostrzegawczo przeszywają mój kręgosłup.
Nie potrafię zlokalizować źródła nieprzyjemnego szumu, który mnie ogarnia.
Skóra zaczyna mnie ostro szczypać, gdy zdaję sobie sprawę, że to od mojego partnera.
Włoski na karku stają mi dęba, jakby w pobliżu czaił się drapieżnik. Wszystko we mnie staje na głowie z powodu dziwnego uczucia, że muszę uciekać.
Jakby jego zapach jakoś się zmienił. Ale o dziwo, nie zmienił się. Nadal pachnie tak, jak zawsze. Nieokiełznany, ze słodką nutą polnych kwiatów i męskiej potencji w jednym.
Czuję jego obecność blisko mnie. Jego myśli krążą mi po głowie.
Instynkt cielesny daje o sobie znać. To prawie więcej niż mogę znieść.
Skupiając się na wyrównaniu oddechu, próbuję uporządkować chaotyczne myśli, które zaczynają atakować mój umysł. Nagła chęć ucieczki jest przytłaczająca.
Mam wrażenie, że w pokoju jest ktoś lub coś innego. Ogromna obecność. Wszechogarniająca i przyćmiewająca.
Mój wilk warczy cicho: – Partner – uspokajająco. – Partner nie zrobi nam krzywdy. Jesteś bezpieczna.
Nawet gdy mi to mówi, moja skóra kłuje. Jestem bardzo świadoma masywnej ręki, która wędruje w górę mojego ciała i przesuwa się po moim gardle.
Ten gest nie jest delikatny. To mocny uścisk, który sprawia, że moje serce bije jak bęben. Za ruchem podążają zwinięte kulki napięcia.
Jego kciuk przesuwa się tam i z powrotem po wrażliwym śladzie, który jego zęby zostawiły zeszłej nocy, sprawiając, że między moimi udami gromadzi się płynne ciepło. Potrzeba współżycia niemal zmywa moje obawy.
Moje impulsy i pożądliwe ciało napinają się w szarpiącej walce o kontrolę. Nie chcę poddać się głodowi płynącemu w moich pożądliwych żyłach, ani go porzucić. Oddać mu wszystko. Aerosowi. Ale nie mogę nad tym zapanować.
Uczucie, że w jakiś sposób go nie ma, wciąż dręczy moje myśli. Potrzebuję pomocy. Może powinnam po nią pójść.
Usta mojego partnera wędrują niżej, przez jedną kość biodrową i drugą. Zagryzam pożądliwy jęk, zagubiona gdzieś pomiędzy strachem a szalonym oczekiwaniem.
Myśli o ucieczce zaczynają się rozmywać. Tak bardzo go pragnę, ale...
Zaciskam oczy, jakby to miało złagodzić dziwne uczucie, ale gdy tylko to robię, dwa żywe, karmazynowe obiekty rozświetlają ciemność za moimi powiekami.
Przeszywające przerażenie na ułamek sekundy zdusiło moje myśli. Staram się, aby zwijające się węzły napięcia w moim ciele zmniejszyły się. Udaje mi się. Szpony strachu ustępują.
Kiedy otwieram oczy, pozostaje we mnie obraz czerwonego spojrzenia.
To jeszcze nie koniec. Myślałam, że to koniec, ale tak nie jest. Ręka u podstawy mojego gardła zaciska się, a moje oddechy stają się coraz bardziej nieregularne. Ręka Aerosa... chyba?
Mam nadzieję. Nie wiem.
Z tyłu głowy dobiega mnie głębokie warknięcie, które ucisza wszystkie inne chaotyczne myśli. Znajomy głos, który instynktownie znam.
– Min kvinne. Min ástvinur. Tak długo spałem – dudnienie jest ponadnaturalne. Prawie gwałtowne. Jeśli się nie mylę, ściany zaczynają warczeć. Zmieniają kształt. Nie. Nie. Nie może być.
Co to jest?
Dlaczego tego pragnę? Wilgoć między nogami. Tylko Aeros może doprowadzić mnie do tego miejsca...
Czy to on?
Prawie wydaje z siebie jęk na ten prowokujący decybel dźwięku, ale na szczęście moja czujność znów się podnosi. Gdzie jest mój wilk?
Jestem tutaj. Nie bój się.
Serce gwałtownie wali mi w piersi. Akcent głosu jest tak gęsty, że aż soczysty. Jego ciemny, ponury akcent to nie Aeros. Moja klatka piersiowa kurczy się i rozszerza z zapałem, czekając na odpowiedź.
To nie może być Aeros.
A może?
Mój wilk nasiąka esencją zapachu Aerosa, mojego partnera, ale jest ostrożny. Jednak mój wilk nie walczy.
Nie mogę kontrolować hipnotyzującej uległości. To tak, jakby na moim ciele spoczywał ciemny, ciężki płaszcz. Bardziej przeraża mnie to, że ona jest cicha. Jest przytłumiona. Nie mogę się ruszyć.
Ulegam kołysaniu starożytnego głosu, który dociera do moich uszu.
Otwieram oczy i patrzę na niego z góry. To nieznajomy, którego znam bardzo dobrze.
Mimowolnie przeszywa mnie dreszcz, nie tylko dlatego, że ugryzł wnętrze mojego uda swoimi długimi, lśniącymi siekaczami.
Ciemne pukle włosów opadają mu na twarz, zasłaniając ostre rysy twarzy. Wydaje się nie zwracać uwagi na odgłosy, które dzieją się w mojej głowie. Nie podnosi głowy, żeby na mnie spojrzeć.
– Drżysz pod moim dotykiem – ponownie rozlega się szorstki baryton. – Czy się mnie boisz, partnerko?
– Kim... kim jesteś? – chciałabym brzmieć odważniej. Szkoda, że dyszę z pożądania w obliczu niebezpieczeństwa. Kim jesteś?
Na moje pytanie odpowiada mroczny chichot, który brzmi bardziej jak gardłowe warknięcie.
– Min ástvinur – wzdycha, a z moich ust wymyka się krzyk, gdy dwa grube palce wsuwają się we mnie, rozciągając mnie szeroko. – Wiesz, kim jestem.
Moje plecy wyginają się pod wpływem dotyku. Jego zręczny dotyk.
Mój mózg z trudem łączy dwa i dwa, ale czuję jego palce i jego masywną obecność, to wszystko, co mogę przyswoić.
W głębi mojego umysłu pojawia się odpowiedź, której szukam. Czy jestem gotowa ją przyjąć? Jeśli potrafię przyznać to przed samą sobą, może będzie mi lepiej. Proszę. Proszę. Proszę.
Mój wilk warczy szeptem, kodując odpowiedź w swoim starożytnym języku.
– Powiedz to, min ástvinur. Wymów moje imię – szorstkość w jego słowach pogłębia się. Żąda, bym je powtórzyła. Powtarza... – Powiedz to, min ástvinur. Wymów moje imię.
Długa, duża dłoń naciska na mój brzuch, przyciskając mnie do siebie, gdy jego szeroka klatka piersiowa przysuwa się bliżej. On bierze mnie w posiadanie. Nie mogę się ruszyć. Nie mogę. Co się ze mną dzieje? Co to za kontrola umysłu? Dlaczego mój wilk nie chce mi pomóc?
Paniczny oddech sprawia, że drżą mi palce, ale utrzymuję tlen pulsujący w żyłach. Jeden oddech. Dwa oddechy. Trzy.
Przekłada jedną nogę przez ramię, zostawiając mnie bezbronną. Nie żebym chciała się ruszyć. Jego sondujące palce zaczynają się we mnie przesuwać, zwijając się i trafiając w miejsce, które sprawia, że przewracają mi się oczy.
Jego palce wyzwalają zaciskający się jęk, który ledwo udaje mi się wydusić...
– Fenrir! – jestem tak blisko całkowitego zatracenia się.
Mój wybuch sprawia, że ruchy Aerosa zatrzymują się, a jego ogniste oczy powoli podnoszą się, by spotkać się z moimi. Jego sylwetka zatrzymuje się w kucki. Jest jak zwierzę, które czeka, by rzucić się do ataku i zabić.
Wyobrażam sobie, jak czerwony odcień lśni w jego źrenicach, zanim jeszcze jestem tego świadkiem. Kiedy odsuwa ciemne włosy z twarzy, nie da się tego pomylić. Karmazynowa czerwień w oczach mojego partnera przyprawia mnie o szybsze bicie serca.
Wciąż wiszę na krawędzi. Chcę przekroczyć linię mety, bo moje ciało się rozpływa.
Usta mojego partnera wykrzywiają się w złośliwym uśmiechu, gdy wyjmuje ze mnie palce. Kpiący i groźny zarazem. Ośmiela mnie do działania.
Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to brakujące palce i to, jak bardzo chcę je mieć z powrotem na swoim miejscu.
Patrzę przez półprzymknięte oczy, jak bierze je do ust i nuci głęboko w gardle, ssąc je do czysta. Mój oddech jest nierówny. Jest tajemniczy i straszny. Potężny.
Nie mogę się ruszyć. Nie mam odwagi. Wiem, że on może mnie mieć i będzie mnie miał.
– Przez wieczność tęskniłem za twoim smakiem – mówi chrapliwie. – Tęskniłem za twoim dotykiem. Jesteś moja, min ástvinur – jego oczy błyszczą z tęsknoty. Wierzę mu.
Jedno przenikliwe spojrzenie ogarnia moje ciało, wywołując dreszcz aż do palców u stóp. W jego piersi rozlega się zaborcze warknięcie, zanim opuszcza głowę między moje nogi.
Jego usta rozchylają się, a z moich wydobywa się ciche sapnięcie. Potem przeciąga jednym długim, powolnym ruchem języka z głębi mnie, aż do czubka mojego przedziałka.
Myślę, że zaraz zemdleję. Jęczy we mnie, a ja jestem bliska...
Wtedy on zagłębia zęby w miękkim, mokrym ciele.
Krzyczę, moje plecy wyginają się w łuk, a przez moje ciało przechodzą silne spazmy. Przechodzą przeze mnie raz za razem. Orgazm wstrząsa mną do głębi, a on jednym płynnym ruchem wyjmuje zęby i przewraca mnie na brzuch.
Wciąż sapię, gdy jego silne dłonie chwytają mnie za biodra, a następnie unoszą mój tyłek wysoko w powietrze. Mój puls przyspiesza, gdy czuję, jak jego wzrok wędruje po moim tyłku. Moje palce instynktownie wczepiają się w prześcieradło.
On sapie tak samo mocno jak ja.
– Så våt for meg, min ástvinur – jęczy, gdy zaczyna pieścić moją mokrą szparkę.
Czuję, jak mnie obserwuje, jak przeciąga to w czasie i delektuje się każdą minutą. Wiem, że kiedy uwolni się na mnie, nie będzie delikatny. Potrzebuję tego.
Jego ciężka ręka kładzie się na karku, przyciskając moją górną część ciała do łóżka. Nie opieram się. Może powinnam.
Jego ruchy są zaborcze, dominujące i... Podoba mi się to. Naprawdę mi się to podoba.
Jęczę, gdy jego twarda długość napiera na moje wejście, i próbuję się odchylić do tyłu, żeby go w sobie przyjąć, ale on trzyma mnie zupełnie nieruchomo. W moim gardle rodzi się własne warknięcie.
Słyszę jego gorący oddech, czuję go na długości mojego kręgosłupa. Ciasno splecione mięśnie nóg mojego towarzysza ocierają się o moje. Rozsuwa moje kolana jeszcze bardziej. W nas obojgu narasta pożądanie.
Odchylam się do tyłu, żeby go zachęcić, i czuję, jak się przesuwa, żeby wepchnąć we mnie swoją męskość. Puls bije mi w uszach tak głośno, że ledwo zauważam pukanie do drzwi.
Mój partner wściekle warczy, a zimne powietrze przesuwa się po mojej pupie, gdy schodzi z łóżka. Stukot jego kroków świadczy o wściekłości, że mu przerwano. Nieokiełznany gniew.
Gniew boga.
Mgiełka pożądania szybko się rozwiewa, gdy uświadamiam sobie, że to może się szybko skończyć źle. Ktokolwiek stoi za tymi drzwiami, nie ma pojęcia, kto aktualnie przebywa w tym pokoju.
Nie mam pojęcia, czy będzie umiał się opanować.
Mógłby zabić, a ja nie byłabym w stanie zrobić nic, żeby go powstrzymać.
– Nie! Czekaj! – krzyczę, a on odwraca się, aby na mnie spojrzeć. – Sprowadź Aerosa z powrotem. Teraz.
– Nie – w jego oczach widać wyzwanie. Chce, żebym mu się sprzeciwiła. Tłumię drżenie na myśl o tym, jakie mogą być tego konsekwencje.
– Teraz. Potrzebuję go – przez ułamek sekundy widzę błysk w jego oczach. Gniew, który wyładowałby na każdym innym za tak odważne słowa. Staje naprzeciwko mnie, a ja nie mogę się powstrzymać, by nie spojrzeć w dół na jego imponujące rozmiary.
Warknął, po czym podszedł do mnie. Wstrzymuję oddech, gdy jego dłoń wplątuje się w moje włosy, po czym mocniej mnie chwyta i odciąga moją głowę do tyłu, tak że patrzę na niego.
Ten gest sprawia, że zaciskam się w oczekiwaniu. Czuję, jak mokra jest pode mną pościel.
– Potrzeba? Nie wiesz, co to jest potrzeba, min ástvinur – na jego ustach pojawia się uśmiech. Usta mojego partnera, ale nie do końca rozpoznaję ten uśmiech. – Ale dowiesz się. Och, dowiesz.
Głodne, eteryczne oczy wpatrują się we mnie tylko przez chwilę, zanim jego usta zejdą na moje. Pocałunek nie jest taki jak pocałunek Aerosa, delikatny i słodki. Nie, ten pocałunek jest pełen zębów i języka. Szorstki i surowy.
Ledwo mogę złapać oddech, gdy jego język nie przestaje mnie atakować. Jego bezlitosna słodycz wzbudza we mnie niepokój. Całkowicie dominuje nad moimi nabrzmiałymi ustami z karzącą rezygnacją.
Boże, nienawidzę tego. Ale, kurwa, uwielbiam to.
Kiedy w końcu się odsuwa, znów warczy, a jego mięśnie napinają się pod skórą. Jego szyderczy grymas daje mi do zrozumienia, że jego cielesne pragnienia są na jego warunkach.
Jego zwężający się wzrok wpatruje się we mnie, a na jego twarzy pojawia się grymas. – Pójdę już. Na razie. Ale wiedz jedno, maleńka, że zawsze będę tuż pod powierzchnią i wezmę to, co moje.
W powietrzu następuje nagła zmiana, a oczy Aerosa wracają do normalnego stanu. Czuję, jak echo tych ohydnych słów odbija się w mojej duszy.
Przytłaczająca obecność Aerosa wibruje w całym pomieszczeniu.
Ogarnia mnie słodka ulga i smakowite uderzenia rozkoszy. Coś jeszcze... nie nazwałabym tego strachem, ale zdrowym szacunkiem dla czającej się bestii, przeszywa moje ramiona i nogi.
Połykając twardy węzeł w gardle, sięgam po niego. – Aeros?
Uśmiechnął się do mnie delikatnie, po czym ujął moją dłoń i zbliżył ją do swoich ust. Stoi nade mną i wygląda, jakby dopiero co wstał z łóżka po dobrze przespanej nocy.
Jego łagodne spojrzenie mówi mi wszystko, co muszę wiedzieć o tym, co on wie. – Tak, kochanie?
Kolejne pukanie, tym razem głośniejsze, rozlega się do drzwi. Aeros przechyla głowę na bok, a następnie owija się kocem wokół dolnej połowy ciała.
Ma swój własny styl. Luźny i rozbrajający. Może poczułabym ulgę, gdybym właśnie nie zderzyła się z czymś, co mogło mnie zabić bez zastanowienia.
I prawie...
Kiedy otwiera drzwi, natychmiast rozpoznaję głos Ingi, a Aeros tylko chrząknął w odpowiedzi na to, co powiedziała, zanim odsunął się, żeby wpuścić ją do środka.
Kilka innych samic wchodzi za nią i zaczyna opróżniać duży zbiornik, a następnie napełnia go czystą, parującą wodą.
– Pomyślałam, że przyda ci się kolejna kąpiel – Inga uśmiecha się ciepło i mruga do mnie okiem.
Moje policzki rozgrzewają się od jej insynuacji, ale ona tylko obdarza mnie kolejnym uśmiechem, po czym zwraca uwagę na Aerosa. Wygląda na to, że nie zwraca uwagi na tę interakcję.
Gdybyś tylko wiedziała.
Moje ciało wciąż pragnie kolejnego uwolnienia, ale moja głowa jest gdzie indziej.
– Królu Ulfhednarze, Alfa Rowan poprosił o twoją obecność. Bardzo chciałby z tobą porozmawiać. Uczta zaczyna się za dwie godziny – Inga kiwa głową w ciasnym ukłonie, oferując Aerosowi świeżo wyprasowany strój.
Mój partner kiwa głową, a potem bierze z jej rąk stos ubrań. Ciągle rzuca mi boczne spojrzenia.
Inga obdarza mnie ostatnim uśmiechem, zanim ona i inne samice odejdą. Przysięgam, że słyszę stłumiony chichot zza zamkniętych drzwi.
Podnoszę się z łóżka i podchodzę do Aerosa. Wygląda dobrze. Normalnie. – Czy na pewno jesteś na to gotowy? Wszystko dzieje się tak szybko. Martwię się o ciebie.
Pod wieloma względami. Czy w ogóle mogę mu to powiedzieć?
Opuszcza głowę i całuje mnie powoli, pozwalając, by jego miękki język leniwie przesuwał się po moim. Pozwalam mu na to tak długo, jak to tylko możliwe.
Po kilku chwilach odsuwa się i opiera swoje czoło o moje. – Jestem gotowy. Więcej niż gotowy. Dopóki jesteś przy mnie, zawsze będę gotowy na wszystko.
Moje serce w końcu zaczyna bić. Przestaje walić jak grom z jasnego nieba.
Na razie.
Przyciąga mnie do swojej piersi, a potem podnosi w ramiona. Milczy, niosąc mnie do wanny, a potem zanurzając nas w ciepłej wodzie.
Jego usta przyciskają się do śladu na moim gardle, a ja opieram głowę o jego twardą klatkę piersiową. Jest chłodnym opanowaniem i ciemnym ciepłem, jakby nic nie mogło być nie tak.
Wzdycham z zadowoleniem, ale nie mogę zaprzeczyć, że jestem trochę zdenerwowana wydarzeniami, które miały miejsce wcześniej.
Nawet teraz, gdy zamykam oczy, te kruczoczarne oczy wypalają dziury w moim umyśle, przypominając mi o bestii, która czai się tuż pod powierzchnią.

Odkryj Galateę

Skrzydła ze szkła 1: BurzaWojna i Chaos Książka 5: RedbackOznaczony partnerAlfa zimny jak lódCień i Blask

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Do dokończenia

by Karolina Sokołowska

liczba książek: 6

JenCooper&C.Swallow

by Izabela28

liczba książek: 21

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 359

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 177

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Hot

by goshka

liczba książek: 137

Czekające

by Martita

liczba książek: 10

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53