
Będę o ciebie walczyć
Autorzy
Tate Rivers
Lektury
925K
Rozdziały
49
Prolog
CLAIRE
1. Wpatruj się w przeciwnika, aż poczuje lekki strach
2. Udawaj zamach z lewej, a potem uderz z prawej
3. Gdy wciąż jest zaskoczony, wyprowadź prawy uppercut
4. Uchyl się, kiedy spróbuje trafić cię w twarz
5. Podstaw mu nogę
6. Gdy upadnie, stań z rozstawionymi nogami, żeby utrzymać równowagę
7. Kiedy wstanie, wyprowadź ostatni, mocny cios w twarz
8. Wygraj!
„Zwycięzca... White Wolf!” Facet, z którym walczyłam, leżał teraz płasko na ziemi. Pewnie stracił przytomność. Kaptur wciąż zakrywał mi głowę i ukrywał jasnobrązowe włosy sięgające ramion.
Spod kaptura widać było tylko jasne, piwne oczy. Wyglądałam jak niebezpieczne zwierzę gotowe do skoku.
Byłam pełna energii i podekscytowania. Czułam, jak pot zbiera się pod czarnym topem i dopasowanymi szortami.
Za każdym razem, gdy walczę z kimś nowym, wymyślam inny plan. Przyglądam się przeciwnikowi i znajduję najlepszy sposób, żeby go pokonać.
Otarłam pot z czoła. Słyszałam, jak tłum skanduje moje imię.
Na ustach pojawił mi się lekki uśmiech. Spojrzałam na przeciwnika. Leżał zakrwawiony i posinaczony na podłodze. Nie czułam wyrzutów sumienia. Nigdy nie czuję.
Wiedział, na co się pisze, kiedy zgodził się ze mną walczyć. Jako uliczna fighterka jestem wytrenowana, żeby nic nie czuć podczas walki. Tak to po prostu działa.
To było moje czwarte zwycięstwo tej nocy. Zaczynałam się trochę męczyć. Ale nie za bardzo. Najwięcej walk, jakie stoczyłam w jedną noc, to piętnaście. I wygrałam każdą.
Byłam praktycznie nie do pokonania. Faceci zazwyczaj nie mogą znieść, kiedy mnie widzą, bo jestem dziewczyną. Ale ja to wykorzystuję na swoją korzyść. Pokazuję im, jaka potrafię być „dziewczęca”, jeśli chodzi o walkę.
Myślą, że to żart, że jestem dziewczyną. Więc pokazuję im zabawną stronę tego żartu: jak waliłam ich na ziemię. Dla nich to nie jest śmieszne, ale dla mnie jak najbardziej.
„Dobra, White Wolf, zarobiłaś jak dotąd dziesięć kafli. Chcesz kontynuować czy wziąć kasę i spadać?” Nancy, moja menedżerka, zapytała. Pomachała mi forsą przed nosem.
Uśmiechnęłam się i napiłam z butelki wody.
„Spadam. Jestem trochę zmęczona” powiedziałam Nancy. Wzięłam od niej siedem kafli. Zostawiłam jej trzy.
Tak to między nami działa. Ona jedyna naprawdę mnie rozumie. Widziała, jak pewnej nocy walczę. Zaproponowała, że pomoże mi się rozwijać. Powiedziała, że chce być moją menedżerką.
Zgodziłam się. Z czasem się zbliżyłyśmy. Jest jak starsza siostra, której nigdy nie miałam.
Wciąż mam rodziców. Ale oboje są ciężkimi pijakami. Mama czasami pali. Tata pali i pije.
Nie wiem, co się stało, że się zmienili, kiedy byłam młodsza. Ale to przeszłość. Lepiej ją tam zostawić.
Co drugą noc wychodzę i walczę na ulicy. Walczyłam też z dziewczynami. Odchodziły z zakrwawionymi nosami. Czasami złamanymi.
Nancy skinęła głową. Poszła powiedzieć spikerowi. Wtedy poczułam, że ktoś mnie obserwuje.
Odwróciłam się. Przeszukałam wzrokiem tłum. Mój wzrok zatrzymał się na parze burzowych, szarych oczu.
Zawsze noszę kaptur, żeby nikt nie wiedział, kim jestem. Nawet ten idiota, który przychodzi co drugą noc, żeby oglądać moje walki. Próbuje się dowiedzieć, kim jestem.
Odwzajemniłam spojrzenie. Blake Johnson. Tak zwany „zły chłopak” w naszej szkole. Ale wiem, że to nieprawda. Jest tak nazywany tylko dlatego, że jest popularny i podrywaczem.
Chyba jesteś „złym chłopakiem”, jeśli zadajesz się z popularną paczką. Jeśli traktujesz dziewczyny jak zabawki. Jeśli nosisz skórzane kurtki. Jeśli jeździsz motocyklem. Ja zawsze trzymam się z daleka od tej paczki.
Nie zaprzyjaźniam się z nikim, bo nie ryzykuję, że ktoś przeze mnie ucierpi. Jak mówiłam, jestem praktycznie nie do pokonania. Ale to też oznacza, że mam mnóstwo wrogów, którzy chcą zemsty. Chcą mojej krwi.
Poza tym nauczyłam się, czym jest miłość... i zobacz, jak to się skończyło. Jak pewnie się domyślasz, już go nie ma.
Chłopak, w którym się zakochałam, odszedł. Myślałam, że mnie kocha. Ale odszedł. Wtedy nauczyłam się chronić swoje serce.
Nie pozwolę sobie przejść przez takie złamane serce jeszcze raz.
Rzuciłam Blake'owi jeszcze jedno piorunujące spojrzenie. Potem odwróciłam się z powrotem do Nancy. Zabawne jest to, że Blake zawsze interesował się White Wolf.
Nazywają mnie White Wolf, bo białe wilki to moje ulubione zwierzęta. I jestem, cytuję, „równie zaciekła i wojownicza” jak biały wilk. Więc to stało się moim bokserskim pseudonimem.
Ale Blake zawsze był ciekaw White Wolf. Próbował się dowiedzieć, kim ona jest.
Problem w tym, że jest bliżej odkrycia prawdy, niż myśli. Chodzimy do tej samej szkoły. Jesteśmy sąsiadami. Dokładnie tak: sąsiadami.
Nazywam się Claire Walker. On mnie nawet nie zauważa, bo trzymam się z dala od tłumu. Nie chcę być zauważana.
Blake nie zwraca uwagi na Claire. Ale najwyraźniej zakochał się w White Wolf.
„Niemożliwe!” pomyślałam. Nie ma mowy, żebym dała mu szansę. Mam swoje powody, żeby boksować. Robienie tego dla uwagi to szczerze mówiąc jeden z mniejszych powodów.
Boksuję, żeby pokazać faceom, że dostali wpierdol od dziewczyny. I z własnych powodów.
Mam siedemnaście lat. Jestem w ostatniej klasie, na seniorze. Zostało siedem miesięcy szkoły.
„White Wolf, idziemy.” Nancy rozmawiała przez telefon. Dała mi znak, żebym zebrała swoje rzeczy. Skinęłam głową. Odwróciłam się, żeby wziąć iPhone'a, torbę sportową i butelkę wody.
Rzuciłam Blake'owi ostatnie piorunujące spojrzenie. Potem poszłam za Nancy do jej niebieskiego kabrioletu.
„Masz dobrą technikę. Trzy kolejne walki za dwie noce. Bądź gotowa” powiedziała Nancy. Odjechała od krawężnika i skierowała się w stronę domu moich rodziców.
Miałam prawo jazdy, ale nie miałam samochodu. Mogłam sobie na to pozwolić. Ale to oznaczałoby poświęcenie czasu, którego nie miałam. Między szkołą, boksem i rodzicami miałam pełne ręce roboty. A to nawet nie licząc ciągłego strachu przed atakiem czy zabójstwem z zemsty.
Skinęłam głową do Nancy.
„Dzięki” powiedziałam, trzymając się zwięźle. Nie byłam w nastroju na pogawędki.
Zazwyczaj jestem bardziej rozmowna, kiedy nie jestem taka zmęczona i zrzędliwa. To rzadkość. Może w weekendy, kiedy jestem w lepszym nastroju. Pewnie dlatego, że wysypiam się wtedy, ile potrzebuję.
Nancy podjechała pod mój dom. Szybko ją przytuliłam i pomachałam. Potem wysiadłam i przeszłam po żwirowym podjeździe.
Zerknęłam w bok. Zobaczyłam, że w sypialni Blake'a pali się światło. „Typowe. Jego światło wciąż by się paliło o pierwszej w nocy” pomyślałam. Byłam sarkastyczna.
Cicho otworzyłam drzwi wejściowe. Spojrzałam na kanapę. Mama spała na boku. Tata był nieprzytomny w swoim ulubionym fotelu.
Postanowiłam być miła. Wzięłam dwa koce i okryłam nimi rodziców. Miałam nadzieję, że będzie im trochę wygodniej.
Mama cicho jęknęła. Poruszyła się, zanim znów zasnęła. Tata się nie poruszył. Po prostu dalej cicho chrapał.
Zrzuciłam buty i padłam na materac. Był piątek. Więc miałam cały weekend, żeby trochę odpocząć.
Szybko zapadłam w głęboki sen. Ale wiedziałam, że pewnie znów będę miała jakieś głupie wspomnienie. Zawsze tak jest.
Każdej nocy mam krótki flashback z przeszłości. Czasami robi się tak intensywny, że kończę na siłowni, żeby trenować.
„Nie zdziwiłabym się, gdyby znów się to stało” pomyślałam. Zamknęłam oczy i miałam nadzieję na sen bez snów.













































