Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Znienawidzona przez partnera Spin-off: Łowca i wilk

Znienawidzona przez partnera Spin-off: Łowca i wilk

Autorzy
Nathalie Hooker
Lektury
544K
Rozdziały
36
Autorzy
Nathalie Hooker
Lektury
544K
Rozdziały
36
💕Romantyczne🐺Wilkołaki i zmiennokształtni☯️Przeciwieństwa się przyciągają🎭Dramatyczne👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💘Przeznaczeni partnerzy💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy⚔️Akcja i przygoda🧛🏻Paranormaline

"Jeśli wiesz, co dla ciebie dobre, uciekaj. Trzymaj się ode mnie z daleka." warknął Hector, jego oczy ciemne z pożądania.

Evalyn spotkała jego spojrzenie bez wahania, trzymając srebrny sztylet w pogotowiu. "To ja powinnam ci to mówić."

Evalyn ma jeden cel: zabić łotra, który zamordował jej rodzinę. Ale sprawy komplikują się, gdy wilkołak wydaje się polować na tego samego łotra. Co gorsza, jest on tajemniczy, uzdolniony i nieodparcie przystojny. Evalyn wolałaby umrzeć niż połączyć siły z wilkołakiem... nawet jeśli jest on jej przeznaczonym.

Gdy tajemnice wychodzą na jaw, a lojalność zostaje wystawiona na próbę, Evalyn musi wybrać między zemstą a miłością. Czy podda się zakazanemu pożądaniu do Hectora, czy też duchy przeszłości rozerwą ich na strzępy? Ten gorący paranormalny romans sprawi, że zabraknie ci tchu, gdy Evalyn i Hector walczą z przeznaczeniem, wrogami i własną namiętną naturą, by odnaleźć swoje szczęśliwe zakończenie.

Rozdział 1.

Evalyn

Ślad krwi stawał się coraz wyraźniejszy. Zbliżałam się.
Nogi bolały mnie od biegu, ale nie zwracałam na to uwagi. Każdy krok przybliżał mnie do niego. Bliżej do zemsty.
Moje stopy cicho stąpały po leśnym poszyciu. Nagle stanęłam jak wryta. Przed oczami miałam sporą plamę jaskrawoczerwonej krwi.
To już nie były małe kropelki jak wcześniej, ale cała kałuża. Jest ranny. Ale niedługo będzie martwy.
Na tę myśl uśmiechnęłam się pod nosem.
Sprawnym ruchem zdjęłam kuszę z pleców i załadowałam ją. Moje palce poruszały się pewnie, gdy szykowałam się do zabicia. Tym razem mi nie umknie.
Srebrne strzały ciążyły w torbie przy biodrze, ale dodawały mi otuchy. Nie będą mi jednak potrzebne, bo nie chybię. Nigdy nie chybiam.
Usłyszałam szelest i otoczyły mnie postacie w kamuflażu. Około tuzina sylwetek rozproszonych między drzewami. Nareszcie.
Obecność innych łowców dodawała mi pewności siebie. Gdybym spudłowała, któryś z tych twardych, żądnych krwi łowców za mną by go załatwił.
Poczułam się pewniej, gdy moje serce zwolniło. Poruszaliśmy się jak dobrze wyszkolona grupa, otaczając nasz cel.
Usłyszałam cichy, ciężki oddech dochodzący z krzaków przede mną. Mimo zapadającego zmroku i słabej widoczności wiedziałam, że wilkołak jest blisko. I że jest przerażony.
Choć ranny i oszalały, wyczuwał pułapkę, którą starannie zastawiliśmy. Ale ta świadomość już go nie uratuje. Nic go nie uratuje.
Widziałam, jak ludzie wokół mnie się przemieszczają. Osaczali nasz cel jak dobrze naoliwiona maszyna: twarda i nieubłagana.
Zadziałało i byłam w gotowości, gdy coś szybko poruszyło się przede mną. No dalej. Bestia w końcu się pokazała, a ja zmarszczyłam brwi ze złości. Spojrzała na moją broń i warknęła, odsłaniając spienioną paszczę. Potem ruszyła prosto na mnie.
I oczywiście, pobiegła prosto na mnie. Jasne. Myśli, że jestem najsłabszym ogniwem.
Ale pokażę mu, jak bardzo się myli.
Błyskawicznie wycelowałam kuszę. Wilkołak pędził w moją stronę, coraz bliżej i bliżej. Ale ja czekałam.
Podszedł tak blisko, że widziałam szaleństwo w jego oczach. Ale wciąż czekałam.
Jeszcze trochę bliżej... TERAZ.
Ostre kły miały już rozszarpać mi gardło, gdy moja strzała trafiła w cel. Patrzyłam, jak wściekłość i żądza mordu w oczach stworzenia natychmiast znikają.
Przez chwilę wyglądał na... ulżonego. Ale—nie. To niemożliwe. Te stworzenia znają tylko ból i śmierć. Nie rozumieją dobroci. Nie mogłam o tym zapomnieć.
Krótka cisza nastąpiła po głuchym łupnięciu ciała wilkołaka uderzającego o mokrą leśną ściółkę. Stare, wilgotne liście złagodziły jego upadek, czyniąc go mniej dramatycznym.
Ciszę przerwały powolne oklaski zza moich pleców. Zabrzmiały ostro w nagłej ciszy nocy. Ale ja nie byłam gotowa do świętowania.
Zawiesiłam broń na plecach, zanim podeszłam do nieruchomego ciała. Księżycowe światło przebijało się przez szczelinę w drzewach, oświetlając moją zdobycz.
To musi być on.
Jego matowa brązowa sierść była zbryzgana krwią, świeżą i zaschniętą. Musiał niedawno jeść.
Moje palce zacisnęły się w pięść na tę myśl. Ale nie to mnie interesowało.
Wstrzymując oddech, pochyliłam się nad martwym ciałem i ostrożnie uniosłam górną wargę. Skóra była gorąca i wilgotna pod moją dłonią.
Cholera!
Poczułam rozczarowanie.
Blade światło ukazało pełen zestaw żółtych zębów, wciąż odsłoniętych mimo śmierci. Tak jak podejrzewałam, był szalony i żądny ludzkiego mięsa. Ale to nie był on.
Machnęłam ręką za siebie, by uciszyć oklaski. Czułam złość. Dlaczego znowu dałam się ponieść nadziei?
Nie miałam najmniejszej ochoty świętować. Ale grupa łowców za mną czuła inaczej. Dla nich każdy martwy wilczy łotr był dobry.
Westchnęłam, patrząc w górę na blady księżyc, potrzebując chwili, by się uspokoić. Ale nie dostałam wiele czasu.
Usłyszałam szybkie kroki, gdy podszedł Wendell. „Czysto i szybko jak zawsze, Evalyn. Nieustannie mnie zadziwiasz”.
Oczy mojego nauczyciela wyrażały dumę, zgodnie z jego słowami, ale na to nie zasługiwałam. Choć wilczy łotr był mordercą, wciąż nie był nim.
Zabicie go sprawiło, że czułam się źle.
Mój uśmiech w odpowiedzi był słaby i jestem pewna, że moje oczy zdradzały brak radości. Nigdy nie byłam dobra w ukrywaniu uczuć.
Wendell ścisnął moje ramię ze zrozumieniem, zanim podszedł do wilka. „Zwycięstwo to zwycięstwo, Evalyn. Nie zapominaj o tym”.
Po tych słowach pozostali łowcy szybko się zbliżyli. Gratulowali mi i poklepywali po plecach, a ja starałam się im dziękować. Grupa miała dobre intencje, ale ich radość nie poprawiała mojego nastroju.
Wciąż czułam smutek, który towarzyszył mi od lat.
Znajdę go. I zabiję.
Powtarzałam to sobie często i teraz też pomogło mi poczuć się lepiej. Łagodziło poczucie winy, gdy patrzyłam na nieruchome ciało na ziemi.
Wilkołak zasłużył na śmierć. Wiedziałam o tym. Gdybym nie zabiła go dzisiaj, skrzywdziłby więcej niewinnych ludzi.
Poczułam się odrobinę lepiej, obserwując jak Wendell bada martwe ciało. Ratuję życia. Niewinne ludzkie życia.
Bycie łowcą było samotne, ale to jedyne życie, jakie umiałam prowadzić.
Mimo to trzymałam się z tyłu, gdy inni ruszyli—krzycząc radośnie—do obozu. Nie rozumiałam, jak mogą być tak beztroscy, ale chciałam być taka jak oni. Nie czułam się dokładnie winna, ale byłam wewnętrznie pusta.
I znowu użalam się nad sobą...
Otrząsnęłam się z tych ponurych myśli i pobiegłam za grupą. Skoro nie mogłam świętować, mogłam przynajmniej się porządnie wyspać.
Dwadzieścia minut później byłam z powrotem w obozie, gdzie trwała impreza. Zawsze tak było po udanym polowaniu.
Ludzie podawali sobie butelki alkoholu i opowiadali historie. Było dość zabawnie, ale nigdy nie czułam, że pasuję do innych. Jakby jakaś część mnie była nieobecna. „Evalyn, dołącz do nas! Zasługujesz na porządnego drinka po dzisiejszym dniu”.
Uśmiechnięta kobieta powiedziała to, wyciągając w moją stronę pełną butelkę. Zwykle nie piłam, ale dzisiaj... dzisiaj potrzebowałam czegoś.
Inni patrzyli na mnie wyczekująco. Ich twarze lekko lśniły w blasku ogniska. Widziałam kilka znajomych uśmiechów, ale nie czułam z nimi bliskości. Jak zawsze, istniała jakaś niewidzialna bariera między nami.
Między mną a łowcami.
Spojrzałam z powrotem na kobietę—Megan? Nie. Regan?—i skinęłam głową. „Dzięki”.
Krąg nadal gawędził wesoło, gdy podeszłam i wzięłam łyk z butelki Regan. Alkohol palił mnie w gardło i starałam się nie zakrztusić.
„Byłaś naprawdę twarda tam dzisiaj. Musisz mieć inne historie do opowiedzenia! Wiem, że lubisz być tajemnicza i w ogóle, ale opowiedz nam coś”.
Ach tak, tajemnicza. Kolejne słowo na określenie cichej i kiepskiej w kontaktach z ludźmi.
Otworzyłam i zamknęłam usta, próbując wymyślić coś do powiedzenia. Minęło sporo czasu, odkąd rozmawiałam z kimkolwiek o czymś innym niż misja.
Był ten wilczy łotr w zeszłym tygodniu, którego złapałam, gdy próbował dostać się na plac zabaw...
Młoda para na huśtawkach była zbyt zajęta całowaniem, by zdać sobie sprawę, jak blisko byli okropnej śmierci. W rzeczywistości prawdopodobnie myśleli, że ostatnie wycie bestii to tylko sąsiedzki pies.
No dobra, czemu nie. Żeby spróbować być przyjazną i takie tam.
Zdecydowałam się odezwać.
Ale mężczyzna po dwudziestce odezwał się pierwszy. Krzyknął zza ogniska. „No dalej, nie bądź taka wyniosła! Musisz być ulubienicą Wendella z jakiegoś powodu”.
Zarumieniłam się i machnęłam ręką, odganiając komentarz, ale było już za późno. Wszyscy ucichli. Świetnie, a teraz wszyscy na mnie patrzą.
Poczułam, jak moje ciało lekko się cofa i oddałam butelkę wytatuowanej dłoni Regan, próbując zyskać na czasie. Przyjęcie jej oferty było błędem, ale jak mówiłam: bycie łowcą było samotne. „Nie, nic ciekawego” – powiedziałam, starając się, by mój głos brzmiał pewnie.
Nie uwierzyła mi. Regan otworzyła usta, by się kłócić, ale nie pozwoliłam jej.
„Chyba pójdę się położyć”.
Odwróciłam się szybko i odeszłam od ogniska. Szłam szybko, czując za sobą niezręczną ciszę, którą zostawiłam.
Doskonały przykład, dlaczego lepiej mi samej.
Pospieszyłam do swojego namiotu i westchnęłam z ulgą, gdy znalazłam się sama. Dzisiejsze polowanie było trudne, ale choć byłam fizycznie zmęczona, czułam się niespokojna.
Moje dłonie z przyzwyczajenia odnalazły naszyjnik. Zawsze tak robiły, gdy myślałam o nim.
Ząb, którego dotykały moje palce, był gładki i zużyty. Wisiał na prostym czarnym skórzanym sznurku, a jego ostry koniec kłuł mnie w pierś przy gwałtownych ruchach. Ale nigdy go nie zdejmowałam. Ból był przypomnieniem.
Przypomnieniem o innych zębach, które wciąż raniły i zabijały niewinnych ludzi. O zębach, które uczyniły mnie sierotą i zostawiły moją rodzinę, by zgniła.
Ból przypominał mi o wilczym łotrze, który zabił moją rodzinę i którego poprzysięgłam wytropić. O wilkołaku, któremu brakowało właśnie tego zęba, który spoczywał na mojej piersi.
Znajdę go. I zabiję.

Odkryj Galateę

Alfa MileniumNiegrzeczny chłopak mnie pragnie Książka 2Błyskawica w jego dotykuOpowieść Fae 2: Klątwa PrzeznaczeniaNiecodzienny bohater Książka 2

Najnowsze publikacje

Wrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: BeauPrzekroczyć granicęTak, panie Knight. Księga 4: Część druga

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 363

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 276

Wilki

by Ewa Han

liczba książek: 14

Chętnie wrócę

by BADZIA

liczba książek: 56

Do zakonczenia

by Agnieszka

liczba książek: 56

Worthy Reread

by Mi Cheli

liczba książek: 183

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Loved

by Arri Stone

liczba książek: 107

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 60

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Charlie Rose love ❤️

by Darlo

liczba książek: 485

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 79

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 67