Uprowadzona - Okładka książki

Uprowadzona

Dzenisa Jas

Rozdział szósty

Clarice Mont

Strach.

Każdy wiedział, co to znaczy i jakie to uczucie, zwłaszcza jeśli było się zwykłym śmiertelnikiem.

Śmiertelnik to najsłabsze ogniwo. To, które może zostać zamordowane, napadnięte, zranione, skrzywdzone i zabite, w porównaniu z istotami, które są mieszanej rasy.

Tych, które mają zwiększoną szybkość, zmysły, wzrok i słuch. Te, które mają szybkie leczenie, szybką rekonwalescencję i siłę dziesięciu mężczyzn razem wziętych.

Stworzenia takie jak wilkołaki, wampiry, hybrydy, mieszańce, ludzkie i każde inne stworzenie: wszystko, co nadprzyrodzone.

Ale szczególnie wilkołaki: te, które mają największą siłę, które są na samym szczycie piramidy.

Największy drapieżnik.

***

-Czy ona wciąż jest w lesie? Musi być! - szepnął Nathaniel do George'a, jego głowa wciąż była pochylona, gdy wpatrywał się w czubki swoich butów z błyszczącym wzrokiem.

-Musi być! - odpowiedział George niepewnie, martwiąc się o swoją córkę i starając się utrzymać swojego nadopiekuńczego wilka na wodzy.

-Witaj, Alfa! - ich Alfa powitał króla, starając się brzmieć silnie i autorytatywnie, ale jego głos brzmiał jakby bez tchu i drżał.

Król tylko skinął głową. Nie odpowiedział, ani nie okazał nawet odrobiny emocji: po prostu stał jak posąg.

-Dziękujemy za przyjęcie nas do swojego stada, Alfa Crest. Postaramy się, aby była to bardzo krótka wizyta - powiedział stanowczo jeden z ludzi króla, a jego głos miał w sobie autorytet Alfy.

-Z przyjemnością! - odpowiedział Alfa Crest, a jego głos nadal drżał, ale był nieco cichszy niż wcześniej.

-Czy wszyscy członkowie twojego stada są tutaj? - jeden z pozostałych mężczyzn zapytał. Jego głos był dużo głębszy i nieco bardziej przerażający w porównaniu do człowieka, który mówił pierwszy.

-Myślę, że tak.

-A więc nie liczyłeś swoich członków, aby upewnić się, że wszyscy uczestniczą w tym spotkaniu? -jego głos był kontrolowany, coraz głębszy, co zdradzało, jak wielką niechęć miał do Alpha Crest i jego niezdolności do bycia zorganizowanym.

-Nie. Nie robię tego. Nigdy nie miałem powodu, by to robić. Ale jestem pewien, że każdy z moich wilków jest tutaj.

Nathaniel przełknął, jego bicie serca przyspieszyło, co spowodowało, że jego żona stała się lekko niespokojna: jej spojrzenie przeniosło się na chwiejne nogi męża.

-Jesteś w stu procentach pewny? - Zabrzmiało to niemal tak, jakby mężczyzna dawał Alfie Crest szansę na odkupienie, ale po co było to pytanie?

-Tak - wymamrotał Alfa Crest, oczyszczając gardło i wycierając mały paciorek potu, który utworzył się na jego pomarszczonym czole.

-Więc, zechciejcie wyjaśnić, dlaczego tak radośnie znaleźliśmy dwa dzikie wilki figlujące w lesie, kilka kroków od waszej granicy?

Oczy Nathaniela rozszerzyły się, George'a podążyły za nimi, a wargi Mattela były lekko zakrwawione z powodu jego nerwowego przygryzania.

Obie żony, zarówno Nathaniela jak i George'a były zdezorientowane. Zdawały się zmagać ze zrozumieniem, dlaczego czuły taki strach przed swoimi towarzyszami poprzez ich więzi.

-Dwa wilki? - alfa Crest zapytał, nerwowo wpatrując się w tłum członków swojej watahy. Nie było wielu ludzi, tylko pięćdziesiąt osiem wilków było częścią tej watahy, a gdy szybko skanował każdą twarz, wciąż był pewien, że wszyscy tam są.

-Jesteście pewni, że te dzikie wilki są z mojej watahy? To mogą być po prostu łotry.

-Żałosne. Żałosny Alfo, nawet jeśli to były łotry, czy nie powinieneś był odwołać tego spotkania dla bezpieczeństwa twojego króla i twojej watahy? Powinieneś być świadomy tego, co dzieje się wewnątrz tych lasów, które nas otaczają! Jesteś ich przywódcą!

Głos mężczyzny był donośny, wstrząsnął drzewami z taką siłą i niemal sprawił, że wiatr wył głośniej niż kiedykolwiek, jakby sama matka natura się go bała.

-Ja... rozumiem. Ale, byłem tak zajęty, byłem bardzo zajęty. Musisz zrozumieć?

Nathaniel przełknął z powrotem swoje poczucie winy. Chciał się odezwać, coś powiedzieć, ale nie był pewien, czy wilki były Gretą i jego własną córką, czy nie.

-Z całą pewnością nie rozumiem. Jestem drugim dowódcą waszego króla. Mam nad wami władzę jak nikt inny. Kontrolujemy ponad pięćdziesiąt watah na całym świecie. Pomnóżcie to przez wszystkie wilki. A jednak wiemy, kto gdzie jest, co się dzieje i czy członkowie naszej watahy uczestniczą w obowiązkowych spotkaniach.

Każdy pojedynczy wilk z watahy Alfa Crest zadygotał. Wiedzieli o tym, a jednak nadal był to dla nich szok. To jest powód, dla którego szanowali swojego króla: jest zorganizowany, gotowy i pewny. Potrzebowali takiego władcy.

-Ja - jąkał się Alfa, szukając pomocy u swojej Bety, ale nawet jego Beta nie potrafił znaleźć słów: wyglądał na lekko zakłopotanego.

-Dokładnie. A teraz przedstawiam wam wasze dzikie wilki.

W ciągu sekundy, dwa wilki zostały rzucone na ziemię beztrosko. Ich małe futrzane ciała bez wysiłku zderzyły się z trawiastym podłożem z łoskotem.

Nathaniel podniósł głowę i zerknął. Jego twarz szybko opadła, a on z trudem utrzymał się na nogach.

Te dwa dzikie wilki to rzeczywiście Greta i Clarice, a spojrzenie króla było skierowane na nie obie. Jego lodowato szare oczy przypominały niemal sople, gdy przesiąkły gniewem i odrazą.

Jego ręce były skrzyżowane na szerokiej klatce piersiowej, przez co jego bicepsy nabrzmiały, a nogi były lekko rozstawione i obleczone w spodnie, które były wystarczająco obcisłe, aby pokazać, jak męski był naprawdę.

Miał na sobie koszulę. Wyglądał jak każdy inny normalny mężczyzna, ale to, co go wyróżniało, to złota korona, która spoczywała nad jego ciemnymi, rozczochranymi puklami, wysadzana diamentami i z wygrawerowanym małym wilkiem i księżycem na samym szczycie.

Nie przemówił ani razu, ale jego autorytet, jego moc, przemawiała głośniej niż którykolwiek z mężczyzn, którzy mówili w jego imieniu.

Jego twarz i ciało krzyczały o uwagę. Twarz stworzona przez samą Boginię i ciało stworzone do pełnej męskości, które zawstydzało każdego innego mężczyznę.

Stał dumniej niż obaj jego ludzie i Alfa Crest. Jego szczęka była zaciśnięta i z pewnością dla niektórych z niezeswatanych, młodych wilczyc, utrzymanie pochylonych głów było wyzwaniem. Ich oczy błagały o wpatrywanie się w jego piękno.

-T-To... Nathanielu, to jest twoja córka... I George też twoja!

Nathaniel i George wzdrygnęli się, wiedząc, że z pewnością czeka ich wykład. Ich żony sapnęły, zanim odwróciły głowy, by spojrzeć na swoich mężów w zakłopotaniu.

-Co to ma znaczyć, Nate? - Kim zapytała gniewnie, starając się jak najlepiej uspokoić strach i wściekłość, które zaczęły wirować wewnątrz jej żołądka.

-Tak, chciałbyś to wyjaśnić? -Mężczyzna odezwał się, a jego usta ułożyły się w groźnym uśmieszku, gdy odwrócił się, by spojrzeć na Nathaniela i George'a. Wszyscy członkowie stada również skupili na nim swoją uwagę.

-M-moja córka... To jest jej pierwszy miesiąc zmiany. Nie miała nad tym kontroli... Zmieniła się nie tak dawno temu...

-Przymusowa zmiana? - mężczyzna mamrotał pod nosem zaciekawiony, co spowodowało, że Król prawie przewrócił oczami.

-Tak. I moja córka, która jest najlepszą przyjaciółką jego córki, wyszła jej szukać, i myśleliśmy, że znajdzie ją przed przybyciem Jego Wysokości, ale jak widać - George przerwał z zarumienionymi policzkami, starając się najbardziej jak umiał, pozostać silnym i spojrzeć zirytowanemu królowi w oczy.

-Rozumiem. Cóż, chciałbym kontynuować tę dyskusję prywatnie. Wszyscy - pstryknął palcem i wszyscy zaczęli się rozchodzić w mgnieniu oka.

***

-Więc, pozwoliłeś swojej świeżo przemienionej córce błąkać się samej? - mężczyzna zapytał Nathaniela. Ten przełknął, a Kim szybko złapała go za rękę, próbując pocieszyć jego i siebie.

-Nie zrobiłem tego. Trochę się zagalopowała i uciekła ze swoją przyjaciółką, myślałem, że będzie im razem dobrze, ale córka George'a opuściła moją, gdy zorientowała się, że Clarice nie potrafi powstrzymać swojego wilka.

-Rozumiem. George, pozwól mi usłyszeć twoją wersję.

-Moja wersja jest taka sama jak Nathaniela. Tylko w końcu powiedziałem Grecie, żeby poszła jej szukać. Widząc, jak są bliskimi przyjaciółkami byłem pewien, że byłaby w stanie przyprowadzić Clarice do nas na czas.

-Problem z wami ludźmi polega na tym, że jesteście zbyt pewni siebie! Czy nie pomyśleliście, żeby sami jej poszukać?! To by znacznie przyspieszyło poszukiwania, bezmyślni idioci! - stwierdził mężczyzna, a jego oczy zwęziły się, a usta ułożyły w grymas, gdy skończył.

Nathaniel smutno skinął głową. Miał rację, powinni byli sami poszukać Clarice, ale tego nie zrobili i zobacz, dokąd ich to zaprowadziło.

-Macie szczęście, że król nie postanowił zakończyć tego całego stada! - powiedział stanowczo mężczyzna, patrząc na całą szóstkę ludzi, których uznał za żałosnych, stojących przed nim.

-Dlaczego on tu jest, jeśli nie masz nic przeciwko, że pytam? - Kim powiedziała nerwowo, a jej głos drżał i był zdyszany, gdy mówiła. Mężczyzna uśmiechnął się w odpowiedzi sprawiając, że zacisnęła mocniej dłoń na ręce męża.

-On jest tutaj, aby mianować Mattela Michelsona waszym nowym Alfą.

Następny rozdział
Ocena 4.4 na 5 w App Store
82.5K Ratings
Galatea logo

Nielimitowane książki, wciągające doświadczenia.

Facebook GalateaInstagram GalateaTikTok Galatea