
Godzina czarownic
Autorzy
Nate Fitch
Lektury
48,3K
Rozdziały
16
Rozdział 1: Przypadkowy Sabat
**Osada Nephastor, Kolonia Pensylwania, 1693**
Stanęła przed drzwiami małej chaty. Zatrzymała się, zanim weszła do środka. Odwróciła się. Kobieta w pelerynie szybko rozejrzała się spod dużego wełnianego kaptura. Spojrzała na las w świetle księżyca u podnóża wzgórza.
Musiała zachować w tajemnicy to, co robiła. W tej małej kolonii nad jeziorem cisza i ostrożność były sposobem na przetrwanie. Każdy błąd mógł doprowadzić do śmierci jej i jej grupy z powodu ich niebezpiecznego wroga.
Kiedy upewniła się, że nikt nie patrzy, przycisnęła mocno płócienną torbę do piersi. Pchnęła drzwi cicho. W chacie panowała głęboka ciemność. Tylko cienkie smugi światła księżyca przenikały przez szczeliny w zasłoniętym oknie.
Czuła zapach kurzu, pleśni i słomy. Szybko przyzwyczaiła się do tego zapachu, gdy drzwi zamknęły się cicho za nią. Położyła owinięty w płótno przedmiot na ziemi. Uklękła i zdjęła buty. Postawiła je przy drzwiach. Ruszyła cicho w głąb pomieszczenia. Stawiała najpierw przednią część stopy, potem piętę. Tak kazała jej chodzić Else. Drewniana podłoga ugięła się pod jej ciężarem, ale nie wydała dźwięku. Zostawiła pelerynę na sobie i kaptur na głowie. Szła powoli do tylnego rogu pomieszczenia. Dotarła do wejścia do piwnicy.
Drzwi były otwarte, dokładnie tak, jak mówili. Trzask za jej plecami sprawił, że podskoczyła. Przykucnęła nisko. Miała nadzieję, że ciemność ją ukryje. Rozejrzała się po pomieszczeniu i spojrzała na frontowe drzwi, szukając intruzów. Nie było nic oprócz pająków i ciemności. Była bardzo zdenerwowana. Po prostu zejdź na dół i zamknij za sobą drzwi do piwnicy. Kiedy będziesz pod ziemią, idź kamiennymi schodami, aż dojdziesz na dół. Wtedy nikt was nie usłyszy. Po prostu zrób to, co kazała ci Else, i zamknij za sobą drzwi piwnicy. Dasz radę, Aylo. Nie jesteś już małą dziewczynką.
Odepchnęła strach. Ayla weszła do wejścia piwnicy i powoli zamknęła za sobą ciężkie drewniane drzwi. Wsunęła stalową sztabę na miejsce. Macała w poszukiwaniu żelaznej kłódki, o której jej powiedziano. Podczas gdy szukała w ciemności, kolejny dźwięk z zewnątrz sprawił, że wciągnęła gwałtownie powietrze. Zakryła usta. Przycisnęła plecy do zimnej kamiennej ściany. Zsunęła się na kamienny stopień poniżej.
Ktoś jest na zewnątrz. Musi być. Dlaczego nie mogę znaleźć kłódki?
Nastała długa cisza. Potem kolejny trzask dobiegł z góry, znad piwnicy. Ayla zrezygnowała z kłódki. Zbiegła kamiennymi schodami do bezpieczeństwa swojej grupy na dole. Kiedy znalazła się w piwnicy, Ayla zrzuciła kaptur. Miała brązowe włosy ściśnięte pod białym czepkiem. Jej blade niebieskie oczy niemal świeciły w świetle małego ognia płonącego pod czarnym garnkiem pośrodku pomieszczenia.
Zapach dobiegający z garnka niemal wystarczył, by zemdlała. Szczypał ją w nos i zostawiał nieprzyjemny smak w ustach. Dym gęstniał w zamkniętym pomieszczeniu. Zielona mgła mieszała się z małym ogniem. Rzucała dziwne zielone światło na kamienie piwnicy.
Cztery inne młode kobiety stały wokół czarnego żelaznego garnka. Odwróciły się, by spojrzeć na wejście, gdy Ayla wbiegła. Dzikie oczy wpatrywały się w nią z cieni. Ledwo rozpoznawała te oczy jako oczy swoich przyjaciółek z dzieciństwa i kuzynek. Ich twarze pokazywały, jak poważna i zła była ich zbrodnia. Strach, obrzydzenie, panika. Gniew, żal, ból. Jej siostry wyraźnie pokazywały swoje uczucia. Nigdy nie zapomni, dlaczego to zrobiły. Nigdy nie zapomni okropnego człowieka, który zmusił je do popełnienia grzechów, których ich bóg nigdy by nie wybaczył.
„Aylo, przyniosłaś to?” szepnęła młoda kobieta z drugiej strony garnka.
Ayla skinęła głową. Wyciągnęła owinięty w płótno przedmiot spod czarnej wełnianej peleryny.
„Mam księgę, Katherine. Właśnie wróciłam z wyprawy w góry” odszepnęła Ayla. Skinęła lekko głową grupie.
Mały uśmiech pojawił się na twarzach czterech innych młodych kobiet stojących przy garnku. Ayla powoli podeszła do kręgu. Podała przedmiot Katherine. Kiedy opuścił jej ręce, Ayla poczuła, jak mały ciężar znika z jej duszy. Zajęło jej ponad dwa tygodnie marszu, by dotrzeć na szczyt góry. Powiedziała rodzicom, że odwiedza rodzinę wuja w Fort Damon po zapasy. Kiedy dotarła na szczyt, musiała wejść do tej okropnej jaskini. Przez cały czas niosła ofiarę na plecach.
Ayla odwróciła się do swojej kuzynki, która stała obok niej. Posłała Christyne mały, smutny uśmiech. Wyciągnęła rękę i położyła zimną, drżącą dłoń na brzuchu kuzynki. Zapytała, jak goi się blizna. Pojedyncza łza spłynęła po policzku Christyne. Wyszeptała drżącą odpowiedź.
Minął pełny księżyc, odkąd położna wycięła z niej powód ich spotkania. Dwa pełne księżyce, odkąd ten okropny człowiek dotknął jej w lesie.
Ayla chciała powiedzieć jej, że zapłaci za to, co zrobił. Chciała ją pocieszająco przytulić. Ale żadne słowa nie mogły zmienić zła, które spotkało jej kuzynkę. Jak można zaoferować pocieszenie po tym, jak ktoś został zmuszony do czegoś tak złego jak zabicie własnego dziecka? Wszystko po to, by pozbyć się jeszcze większego zła.
Przedmiot, który kosztował ich tak wiele, został w końcu rozpakowany przez Katherine. Odrzuciła ostatni kawałek płótna. Ukazała czarną skórzaną księgę.
Na okładce był srebrny symbol, którego żadna z nich nigdy wcześniej nie widziała. Dziwny znak, który emanował chłodem. Był stary, tajemniczy i zapomniany przez czas.
To było niemal za wiele dla niemiecko-katolickich kobiet, które siedziały w kręgu. Pochyliły się nad starą księgą. Jedyną księgą, jaką kiedykolwiek widziały, była Biblia. Ta zła księga przed nimi była przeciwieństwem wszystkiego, co znały.
Katherine delikatnie przesunęła palcami po okładce skórzanej księgi. Ekscytujące uczucie przepłynęło przez nią. Jakby magia ukryta w kartach przenikała do jej skóry.
Ayla widziała na własne oczy mroczną, niebezpieczną magię, którą zawierała księga. Obserwowała wiedźmy w jaskini, jak jej używały. Zmieniły się ze starych, brzydkich kobiet w piękne młode kobiety na jej oczach. Moc księgi była zarówno przerażająca, jak i ekscytująca.
Były już zbyt głęboko. Ich dusze były naznaczone na piekło. Będą nazywane wiedźmami, ale co to miało znaczyć, skoro już zostały nazwane dziwkami przez mężczyzn z kolonii? Po co bać się gniewu boga, który nie karze niegodziwców za ich grzechy przeciwko niewinnym ludziom?
Wszystkie zostały przywiezione do tego nowego świata wbrew swojej woli. Zostały wyrwane ze swojej ojczyzny i wepchnięte w to trudne, obce miejsce. Traktowano je jak zwierzęta i źle wykorzystywano. Każda kobieta wokół księgi widziała, jak Anglicy z północy najechali ich kolonię. Rozprzestrzeniali swoje protestanckie przekonania po ich katolickiej ziemi.
Ci najeźdźcy skrzywdzili ich matki, siostry i przyjaciółki. Ukradli ich plony i zwierzęta dla siebie. Wszystko to zostało zrobione pod groźbą angielskich muszkietów i mieczy.
Obserwowały, jak ich ojcowie i bracia zachowują się słabo wobec Anglików i ich bandy brutalnych mężczyzn. Miały dość. Jeśli ich mężczyźni nie będą ich chronić, same się tym zajmą.
Ze wspólnym spojrzeniem pełnym silnej determinacji Katherine otworzyła księgę. Ukazała karty zapisane krwią.
W świetle księżyca godziny czarownic pięć kobiet zebrało się razem. Planowały przy świetle świec. Katherine, Ayla, Else, Christyne i Agnes – wszystkie połączone krwawą przysięgą. Były zjednoczone w swojej desperackiej próbie pozbycia się kontrolującego Anglika z ich kolonii.
Gdy wypowiadały słowa z księgi, delikatna zielona poświata rozrosła się w jasny zielony płomień. Wizje straszliwego chaosu wypełniły ich umysły. Widziały te rzeczy przez mroczne głębiny swoich najgłębszych myśli.
Portal, który otworzyły, nie dawał oznak zamknięcia. Fala potężnej energii przetoczyła się przez Kolonię Nephastor. Jej centrum znajdowało się w małej chacie na wzgórzu z widokiem na jezioro.















































