
Zakochać się w kowboju
Autorzy
Jeni Rae D
Lektury
966K
Rozdziały
31
Prolog
JOSIE
Stałam przy oknie, patrząc na piękne góry Mount McKinley z kubkiem gorącej czekolady przyciśniętym do ust.
Potem oderwałam wzrok od pokrytych śniegiem szczytów i spojrzałam na biały śnieg padający przede mną. Westchnęłam.
Widząc, jak mocno sypie i jak grubo układa się na moim tarasie, uświadomiłam sobie, jak bardzo nie znoszę miejsca, w którym mieszkam. I jak bardzo potrzebuję zmiany.
Odwróciłam się w stronę Spencera i jęknęłam.
Wciąż był w garniturze, z nogami na stoliku, rękami złożonymi na piersi i głową odchyloną do tyłu na kanapie. Chrapał – głośno.
Przewróciłam oczami i westchnęłam.
Czy moje życie może być jeszcze bardziej nudne?
Dwa lata temu przeżyłam ciężki okres po zerwaniu z facetem, którego poznałam w szkole pielęgniarskiej.
Kiedy się poznaliśmy, myślałam, że jest idealny. Był przystojny, inteligentny i zabawny. Zawsze wiedział, jak mnie rozbawić. Ale zawsze mu zazdrościłam, bo czułam, że ubiera się lepiej ode mnie.
Mój ojciec go nie znosił i ciągle powtarzał, że coś jest z nim nie tak, że jest dziwny.
Więc kiedy dowiedział się, że zerwaliśmy, pomyślał, że dobrym pomysłem będzie, żebym poznała syna jego wspólnika.
Powiedział, że to porządny facet, ma poukładane życie i jest bardzo do nich podobny – bogaty.
Duże pieniądze nigdy na mnie nie robiły wrażenia. Dorastałam w zamożnej rodzinie i zawsze tego nienawidziłam przez to, jak traktowały mnie dzieci w szkole.
Zawsze dokuczały mi, że jestem bogata. A ci, którzy tego nie robili, wykorzystywali mnie, myśląc, że fajnie będzie się ze mną zadawać, bo jestem bogata.
Więc nie miałam wielu przyjaciół. Jedyną osobą, którą kiedykolwiek uważałam za prawdziwą przyjaciółkę – najlepszą przyjaciółkę i siostrę – była Selena. I strasznie za nią tęskniłam.
Selena zginęła w wypadku samochodowym dwa lata wcześniej, po zderzeniu z łosiem. Tego dnia straciłam najlepszą i jedyną przyjaciółkę.
Ale nie tylko ją straciłam. Straciłam też chęć do życia i próbowałam się zabić, co skończyło się długim pobytem w szpitalu.
W tamtym czasie czułam, że wszystko idzie nie tak. Po pierwsze, mój chłopak zostawił mnie dla innego mężczyzny. Po drugie, Selena zginęła.
Po trzecie, nie znosiłam tego, jak traktuje mnie rodzina. Czułam potrzebę buntu, robienia rzeczy, których normalnie bym nie robiła.
Brałam narkotyki, chodziłam na dzikie imprezy i niszczyłam mienie, bo myślałam, że tak robią fajni ludzie.
Chciałam pasować do popularnych i pokazać wszystkim, że nie jestem tą bogatą, zarozumiałą dziewczyną, za którą wszyscy mnie uważali.
Jednak te złe wybory tylko wpakowały mnie w większe kłopoty i sprawiły ból mojej rodzinie.
Więc żeby dać mi nauczkę, ojciec zdecydował, że nie będzie mnie już wykupywał ani płacił moich kar. Uznał, że najlepiej będzie wysłać mnie na leczenie.
Byłam w ośrodku nie dłużej niż dwa dni, kiedy w końcu zrozumiałam, że to, co robię, jest złe.
Zrozumiałam, że nowi ludzie, których uważałam za przyjaciół, to tak naprawdę moi wrogowie i że doprowadzają mnie do upadku.
Nie prowadzili mnie do lepszego życia. Ciągnęli mnie w dół do swojego poziomu – na złą drogę, drogę zniszczenia.
Kiedy w końcu wyszłam z ośrodka, ojciec zasugerował, żebym poznała Spencera. Na początku nie chciałam poznawać tego faceta, myśląc, że będzie wyglądał jak Rowan Atkinson.
Więc kłóciłam się z ojcem, przypominając mu, że mam dwadzieścia dwa lata i sama mogę znaleźć sobie chłopaka.
W końcu, po dniach protestów, ojciec i tak mnie mu przedstawił. Byłam w szoku.
To nie był żaden Rowan Atkinson. Był bardziej jak Liam Hemsworth.
Po przeprowadzce do Spencera i poznaniu go moje uczucia do niego wyblakły. Był tylko głupkiem, zarozumiałym bogaczem. Jak wszyscy inni, których znałam.
Spencer nie dawał mi żadnych wyzwań ani kłótni. Dawał mi tylko wszystko, czego chciałam. Był nudny, nie było z nim ciekawie, a ja uważałam go tylko za współlokatora.
Odwróciłam się z powrotem do okna, spojrzałam na góry i zastanawiałam się, co zrobić, dopijając gorącą czekoladę.
Potem, kiedy przyszło mi do głowy, że muszę porozmawiać z ojcem i powiedzieć mu, jak się czuję – że jestem w depresji i potrzebuję zmiany w życiu – odstawiłam pusty kubek na blat i poszłam do swojego pokoju.
Ubrałam się w zimowe ubrania, wzięłam kluczyki i wsiadłam do SUV-a. Potem, nie przejmując się tym, jak bardzo sypie śnieg, pojechałam do rodziców, nie mówiąc Spencerowi, dokąd jadę.
Strasznie się przy tym bałam, bo pługi jeszcze nie wyjechały, a drogi wciąż były pokryte dwoma stopami śniegu z mnóstwem lodu pod spodem.
Wjazd na strome wzgórze prowadzące do domu rodziców był przerażający.
Nawet z włączonym napędem na cztery koła ślizgałam się, poślizgiwałam i kręciłam, kurczowo trzymając kierownicę, aż w końcu dotarłam do podjazdu rodziców.
Zamiast pukać, po prostu weszłam. I w chwili, gdy przekroczyłam próg i zobaczyłam wnętrze domu rodziców, tego samego domu, w którym dorastałam, nie mogłam się doczekać, żeby powiedzieć im, co mam na myśli.
„Halo?” – zawołałam.
Mama wyjrzała z kuchni, a kiedy zobaczyła, że to ja, zaczęła iść w moją stronę ze złym wyrazem twarzy.
„Josie, co ty tu robisz? Dlaczego, do cholery, jechałaś tu podczas zamieci?” – Rozejrzała się za mną, pytając: „Gdzie jest Spencer?”
Zdenerwowana, przygryzłam dolną wargę, gdy pomagała mi zdjąć pokrytą śniegiem kurtkę. W końcu powiedziałam:
„Zostawiłam Spencera w domu, bo musiałam porozmawiać z tobą i ojcem na osobności. Jest w domu?”
„Jest w domu. Ale mogę ci powiedzieć, że nie będzie zadowolony, kiedy usłyszy, że jechałaś sama w tej zamieci.”
Wzruszyłam ramionami.
„Nie obchodzi mnie to” – mruknęłam, idąc za mamą korytarzem.
W chwili, gdy weszłam do kuchni i mój nos poczuł zapach czosnku i sosu do spaghetti, mój żołądek natychmiast zaburczał.
„Jadłaś już kolację?”
Podeszłam do kuchenki, podniosłam pokrywkę z garnka i zbliżyłam nos, żeby powąchać pomidory, czosnek i inne przyprawy. Potem odłożyłam pokrywkę na blat i zaczęłam mieszać.
„Nie, nie jadłam kolacji. Miałam zbyt wiele na głowie, żeby w ogóle myśleć o jedzeniu.”
Jednak poczułam głód po tym, jak powąchałam i zobaczyłam, że robi swój słynny domowy sos do spaghetti. Więc odwróciłam się, pytając:
„Mogę zostać na kolację?”
„Oczywiście, że możesz” – powiedziała mama tonem sugerującym, że źle zrobiłam, pytając. Potem podeszła do mnie, położyła dłonie po obu stronach mojej twarzy i spojrzała mi w oczy.
Może zawsze byłam tatusiową córeczką, ale mama znała mnie najlepiej. Zawsze wiedziała, kiedy coś mnie gryzie.
Im dłużej wpatrywała się w moje oczy, tym bardziej się denerwowałam.
W końcu przełknęłam ślinę, a ona westchnęła:
„Znam ten wyraz twarzy. I mówi mi, że przyszłaś tu powiedzieć nam, że z czegoś nie jesteś zadowolona.” – Przechyliła głowę na bok. „Dlatego tu jesteś? Jesteś z czegoś niezadowolona?”
Wiedziałam.
Mama zawsze była tą, której nie mogłam okłamać. Zawsze wiedziała, co robię lub planuję, zanim ja sama to wiedziałam.
„Znasz mnie tak dobrze” – powiedziałam smutno. „Gdzie jest tata?”
„Twój ojciec jest tam, gdzie zawsze. Siedzi w swoim fotelu, ogląda wiadomości i krzyczy na telewizor na wszystko, co dzieje się na świecie.”
Roześmiałam się.
„Idź go podręczyć. Mam dość słuchania, jak krzyczy o polityce.”
Uśmiechnęłam się, potem wyszłam z kuchni, żeby porozmawiać z ojcem. Ale im bliżej byłam salonu i słyszałam, jak krzyczy, nie zgadzając się z tym, co jest w telewizji, tym bardziej moje serce zaczęło walić.
Nie tylko moje serce zachowywało się jak oszalałe, ale dłonie robiły się spocone, podobnie jak pachy.
Żeby dać mu znać, że tu jestem, chrząknęłam, wchodząc do salonu. Odwrócił głowę, ale kiedy zobaczył, że patrzę na niego, zamiast się przywitać, spojrzał z powrotem na telewizor.
„Tato?”
Podniósł rękę. Wiedziałam, co to znaczy: bądź cicho – przez następne pięć minut stałam nieruchomo, coraz bardziej zdenerwowana, myśląc o tym, jak mu powiedzieć to, co chcę.
W końcu zaczęła się reklama, a on wyciszył telewizor, zanim spojrzał w moją stronę.
„Co cię tu sprowadza, Josie?” – zapytał, po czym spojrzał przez okno.
Wyprostował się, po czym gwałtownie odwrócił głowę w moją stronę, wskazując na okno.
„Jechałaś tu w tym?”
„Tak” – jęknęłam. „Musiałam. Musiałam powiedzieć tobie i mamie, co ostatnio chodzi mi po głowie.”
„I co jest tak ważnego, że nie mogło poczekać?”
Wpatrywałam się w niego przez chwilę. Nie wyglądał na zadowolonego, co utrudniało mi powiedzenie tego, co muszę.
Wzięłam głęboki oddech, po czym wypuściłam ciężkie westchnienie, zaczesując włosy w kucyk, siadając na kanapie obok niego i mówiąc sobie: Mogę to zrobić. Przestań być tchórzem.
„Nie mów mi, że znowu masz kłopoty” – jęknął, podnosząc pilota, celując w telewizor i wyłączając go.
„Nie, nie. Nie mam kłopotów” – odpowiedziałam, nerwowo się uśmiechając. „Po prostu jestem nieszczęśliwa. W depresji, żeby być dokładną. Więc przyszłam tu powiedzieć, że potrzebuję zmiany otoczenia – nowego początku i nowego życia.”
Roześmiał się i pokręcił głową.
„Josie, masz dwadzieścia cztery lata. Co masz na myśli, mówiąc o nowych początkach i nowym życiu? Co się stało?”
„Nie znoszę swojego życia” – zaczęłam mówić, po czym przerwałam, słysząc, jak mama podchodzi za mną. Spojrzałam na nią, potem na ojca, starając się nie płakać. „Potrzebuję nowego życia. Próbuję ci powiedzieć, że chciałabym wyprowadzić się z tego stanu, gdzieś daleko stąd. Jestem nieszczęśliwa i czuję, że tu nie pasuję. Coś mi mówi, że mogę znaleźć szczęście, którego szukam, gdzie indziej.”
Zmarszczył czoło, drapiąc się po policzku, przez co mój żołądek zaczął robić fikołki. Bałam się usłyszeć jego odpowiedź.
„Co sprawia, że myślisz, że potrzebujesz innego życia?” – zapytał.
„Nie znoszę tego miejsca, tato. Wszyscy traktują mnie inaczej, bo wiedzą, że jestem twoją córką. A jedyni, którzy traktują mnie z szacunkiem, to turyści. Potrzebuję nowego wyzwania w życiu, takiego w innym stanie, gdzie nikt nie zna ciebie ani mnie.”
„Co Spencer ma do powiedzenia na ten temat?” – zapytał, wyglądając na bardziej zaniepokojonym.
JOSIE
... „Nie poruszyłam tego tematu z nim, a powodem jest...” Urwałam i spuściłam wzrok na palce bawiące się brzegiem moich dżinsów.
„Nie powiedziałam mu, bo ja też go zostawiam” – powiedziałam, powoli podnosząc wzrok, żeby zobaczyć, jak zareaguje.
Tak jak myślałam, patrzył na mnie z rozczarowaniem.
„Zostawiasz go?” – zapytał zaskoczony mój ojciec. „To najlepsza rzecz, jaka ci się przytrafiła!”
Słysząc, jak mama odchodzi, wiedziałam, że usłyszała wystarczająco dużo i wróciła do kuchni, żeby popłakać.
„Tak, zostawiam go. Nie jestem z nim szczęśliwa i nie kochamy się nawzajem. Wcale” – powiedziałam, mając nadzieję, że w końcu zrozumie, że Spencer nie jest dla mnie.
W pokoju nagle zrobiło się cicho. Widząc reakcję ojca i to, jak nieszczęśliwy wygląda, wstałam szybko, zamierzając przypomnieć mu, ile mam lat.
Ale gdy tylko otworzyłam usta, żeby krzyknąć, zamknęłam je, gdy się odezwał.
„Dokąd myślisz o przeprowadzce?”
Usiadłam z powrotem i przesunęłam się na brzeg kanapy, bliżej niego. Potem, żeby pokazać mu, jak bardzo jestem poważna, uśmiechnęłam się.
„Od dwóch dni szukam i uznałam, że Teksas to stan, do którego najbardziej chcę się przeprowadzić.”
„Teksas? Dlaczego Teksas?” – zapytał, podnosząc głos. „Dlaczego chcesz zostawić tak piękny stan jak ten dla suchego, zatłoczonego stanu jak tamten? Co ci strzeliło do głowy?”
„Już ci mówiłam. Potrzebuję zmiany i chcę pojechać gdzieś daleko, gdzieś zupełnie innego niż tutaj. Mam dość ciągłego marznięcia. Mam dość śniegu, lodu i jazdy w takich warunkach.”
„Nie zrozum mnie źle. Tu jest pięknie. Po prostu to nie dla mnie. Już nie.”
Wstał, kręcąc głową. Potem odszedł, nie mówiąc ani słowa więcej, co sprawiło, że pomyślałam, że wciąż chce mnie kontrolować, trzymając tutaj...
...Żeby dalej traktować mnie jak dziecko, które wciąż ma problemy i potrzebuje dorosłego, który będzie je pilnował, tak jak kazał robić Spencerowi.
Wrócił do pokoju z drinkiem i usiadł naprzeciwko mnie. Wyraz jego twarzy mówił, że zamierza mnie pouczać.
„Josie, porozmawiajmy poważnie. Nie znasz w Teksasie ani jednej osoby.”
„Dokładnie” – odpowiedziałam szybko.
Uniósł rękę, powstrzymując mnie przed dalszym mówieniem. „Pozwól mi tylko przez chwilę mówić. Chcę wiedzieć, do kogo zadzwonisz, jeśli coś się stanie i będziesz w tarapatach albo niebezpieczeństwie.”
„Pod dziewięćset jedenaście. Albo zawsze mogę zadzwonić do Pogromców Duchów” – powiedziałam, uśmiechając się szyderczo. Cóż, co mam powiedzieć? Jeśli zadajesz głupie pytanie, dostajesz głupią odpowiedź.
Jednak jego twarz pokazała, że nie był zbyt zadowolony z mojej odpowiedzi, i jednym haustem dopił brązowy płyn w szklance.
„Przypuszczam, że pod dziewięćset jedenaście najprawdopodobniej byś zadzwoniła. Więc to było głupie pytanie. Ale co, gdy będziesz potrzebowała kogoś do rozmowy?”
„Będziesz tysiące mil stąd, więc nie będzie tak łatwo po prostu wsiąść do samochodu i tu przyjechać. Tak jak zrobiłaś dziś wieczorem.”
„Wiem o tym. Ale obiecuję ci, przemyślałam wszystko, zanim w ogóle poruszyłam ten temat z tobą i mamą.”
„Każde możliwe pytanie, które masz, już przemyślałam. Więc pytaj dalej.”
„Dobrze... Gdzie zamierzasz mieszkać? Pomyślałaś o tym?”
„Tak. Szukam tego idealnego miejsca, które będę mogła nazwać domem.”
„Więc nie masz pojęcia, dokąd się przeprowadzisz.”
Westchnęłam, wiedząc, że to będzie jego następne pytanie. „Nie do końca jeszcze. Ustaliłam miasto, do którego chciałabym się przeprowadzić. Po prostu nie znalazłam jeszcze odpowiedniego mieszkania.”
Uśmiechnął się, wyglądając, jakby w końcu mnie przyłapał, wygrywając kłótnię.
„Nie patrz tak na mnie” – błagałam. „Nigdy nie powiedziałam, że wyjeżdżam jutro. Ale chciałabym wyjechać w momencie, gdy je znajdę.”
„I jak zamierzasz płacić za czynsz?”
I tak po prostu wiedział, że mnie przyłapał. Spencer kazał mi rzucić pracę miesiące temu. Nienawidził, gdy pracowałam i poznawałam nowych ludzi, bojąc się, że spotkam kogoś, kto znowu sprowadzi mnie na złą drogę.
„Josie?” – zapytał, nie otrzymując odpowiedzi, której chciał usłyszeć.
Wzruszyłam ramionami i odwróciłam wzrok. Nie miałam pieniędzy. No cóż, miałam, ale Spencer odebrał mi cały dostęp do moich kont bankowych, gdy pomyślał, że wracam do narkotykowej sceny.
Zabawne było to, że Spencer nie wiedział, że przelewałam pieniądze z jednego z moich kont na nowo otwarte. Takie, które otworzyłam, nie mówiąc nikomu.
To nie były tylko dwa dni, odkąd myślałam o wyprowadzce stamtąd. To były miesiące szukania najlepszego i najbardziej ekscytującego miejsca do życia.
Ale dopiero w te ostatnie dwa dni wiedziałam, jak poważnie myślę o opuszczeniu Alaski.
„Miałam odłożone pieniądze z czasów, gdy pracowałam. Ale Spencer wziął sprawy w swoje ręce i odebrał mi jakikolwiek dostęp do moich kont bankowych.”
„Oboje to zrobiliśmy. I to z bardzo dobrego powodu” – powiedział ojciec, uśmiechając się dumnie.
Wstałam szybko, krzycząc: „Ty też? Widzisz, o co mi chodzi? Właśnie dlatego muszę wyjechać!”
„Nikt mi kurwa nie ufa! Nikt!” – wykrzyknęłam, po czym szybko zakryłam usta, zdając sobie sprawę, że przekląłam przy ojcu, czego nigdy nie robiłam.
Gniew wypełnił jego oczy i wstał równie szybko jak ja.
Wskazywał na mnie palcem raz za razem, przypominając mi wszystkie rzeczy, które zrobiłam lata temu i jak zmarnowałam cztery lata studiów medycznych, żeby stać się nikim.
„Pielęgniarką chciałaś zostać” – krzyczał. „I co zrobiłaś z tym po ukończeniu studiów? Co?”
„No, powiem ci. Zostałaś narkomanką i barmanką. Więc nie wciskaj mi tego gówna o chęci poprawy swojego życia. Miałaś swoją szansę!”
„Wciąż mogę zostać pielęgniarką. Po prostu nie chcę nią być tutaj” – powiedziałam, czując się pokonana. Ale pomyślałam też, że muszę mu przypomnieć, że nie jest za późno i że wciąż mogę nią zostać, jeśli zechcę.
„Ale szczerze mówiąc, straciłam zainteresowanie zostaniem pielęgniarką po śmierci Seleny. Czuję, że jest dla mnie coś innego. Po prostu muszę się odnaleźć i dowiedzieć, co to jest.”
Musiał w końcu zrozumieć, jak poważnie to traktuję, bo jego ton zmienił się przy następnym pytaniu. „Jesteś pewna, że to jest to, co chcesz zrobić?”
„Tak. Nigdy w życiu nie byłam tak poważna. Nie pasuję tutaj, tato. W sercu wiem, że należę gdzie indziej.”
„W takim razie zrobię z tobą układ. Dam ci z powrotem dostęp do twoich kont bankowych, pod warunkiem że obiecasz nie wydawać pieniędzy na narkotyki i głupoty.”
„Zapłacę też za pierwsze sześć miesięcy twojego czynszu. To powinno dać ci mnóstwo czasu, żebyś się odnalazła i zobaczyła, czy to jest to, czego szukasz.”
„Jednak jeśli będziesz nieszczęśliwa tam, gdzie jesteś, i wciąż nie znajdziesz tego, czego szukasz, chcę, żebyś wróciła do domu. A kiedy mówię do domu, mam na myśli tutaj.”
„Sześć miesięcy?” – zapytałam ledwo słyszalnym szeptem, zaskoczona jego ofertą. To nie było to, czego się po nim spodziewałam, i nie zamierzałam kłócić się z nim o jego hojność.
Sześć miesięcy da mi mnóstwo czasu, żeby zaoszczędzić wszystkie pieniądze zarobione w pracy i potem płacić czynsz, ponieważ nie planowałam wracać. Byłam zdeterminowana, żeby nigdy się nie przeprowadzać z powrotem.
„Tak, sześć miesięcy. To powinno być więcej niż wystarczająco czasu, żebyś się odnalazła.”
„Ale jeśli dowiem się, że wróciłaś do tej samej sceny, w której byłaś dwa lata temu, będziesz żałować, że się urodziłaś, gdy cię dopadnę. Zrozumiano?”
Wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Już sobie obiecałam, że nigdy więcej tego nie zrobię. Nienawidziłabym też siebie, gdybym wróciła do tego, co robiłam.
„To jedna rzecz, o którą nigdy więcej nie będziesz się musiał martwić. To było głupie. Ja byłam głupia. I odmawiam pójścia tą drogą kiedykolwiek znowu” – obiecałam mu, podchodząc i mocno go przytulając.
„Nie obchodzi mnie, ile masz lat. Wciąż jesteś małą dziewczynką w moich oczach i nie chcę chować swojego dziecka, zwłaszcza tak młodego jak ty.”
„Wiem” – wyszeptałam, wciąż mocno go przytulając.
Po kolacji, wbrew woli rodziców, żebym została, dopóki śnieg nie przestanie padać, a pługi nie odśnieżą ulic, pojechałam do domu powiedzieć Spencerowi, że między nami koniec i że się wyprowadzam – natychmiast.
Ale zanim cokolwiek powiedziałam, pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić, było znalezienie dostępnego miejsca do życia i pracy.
Na szczęście, gdy wróciłam do domu, Spencer wciąż spał.
Zwykle bym go obudziła. Ale wiedząc, co muszę zrobić, zostawiłam go tam, gdzie był, wzięłam laptopa i usiadłam tam, gdzie mogłam mieć oko na Spencera.
Ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było to, żeby zobaczył, co knuję i dokąd planuję się przeprowadzić.
Dwadzieścia minut później otworzył oczy i wściekle zapytał: „Gdzie byłaś?”
Zamknęłam laptopa i rzuciłam mu spojrzenie mówiące „mówisz-poważnie”.
„Słucham?”
„Co znaczy „słucham”? Obudziłem się, a ciebie nie było! Więc pytanie brzmi, gdzie byłaś?”
„Byłam u rodziców. Musiałam z nimi porozmawiać. Więc jeśli nie wierzysz ani jednemu słowu, które mówię, zadzwoń do nich” – odpowiedziałam, sięgając po telefon i trzymając go, żeby wziął.
„Zadzwoń do nich!” – zażądałam.
W końcu zebrałam się na odwagę, żeby powiedzieć to, co chciałam, i krzyknęłam: „Koniec między nami! Pakuję swoje rzeczy i wyprowadzam się tam, gdzie nigdy więcej mnie nie zobaczysz ani nie usłyszysz.”
Spencer kłócił się ze mną przez cały czas, gdy pakowałam. Potem dostałam przerwę. Gdy ładowałam wszystko do samochodu, zniknął.
Po zapełnieniu mojego SUV-a weszłam do środka i znalazłam go topącego swoje smutki w butelce whisky.
Podeszłam, rzucając w niego kluczem i mówiąc: „Wyślę ojca po resztę moich rzeczy. Miłego życia.”
Wyszłam i wróciłam do rodziców, czując, że najlepszą rzeczą będzie zostać z nimi, dopóki nie znajdę pracy i mieszkania w miejscu, które wybrałam – kowbojskiej stolicy świata: Bandera w Teksasie.
Dlaczego chciałam się przeprowadzić tam, gdzie będą kręcić się kowboje? Bo odkąd byłam małą dziewczynką, interesowałam się kowbojami.
Dlaczego? Bo nie byli biurowymi mężczyznami, do których byłam przyzwyczajona. Zamiast tego byli z klasy robotniczej – a właściwie, no cóż, bez koszuli – spoceni, ciężko pracujący typem złych chłopców, o których marzyłam, żeby spotkać.
I to dokładnie była misja, którą zamierzałam podjąć.
Taka, która zdenerwuje moją rodzinę, gdy znajdę sobie tego robotniczego kowboja, który ukradnie moje serce.
I taka, która sprawi, że będę wilgotnieć między udami za każdym razem, gdy na mnie spojrzy.















































