Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Jej punkt załamania

Jej punkt załamania

Autorzy
Olivia Grace
Lektury
18,3K
Rozdziały
28
Autorzy
Olivia Grace
Lektury
18,3K
Rozdziały
28
😱Suspens💪🏻Obrońca🏙️Współczesne🕵️Zbrodnie i tajemnice

Haven w końcu uwalnia się od mężczyzny, który niszczył jej duszę swoimi zasadami, milczeniem i bezlitosnymi karami. Wkracza w świat zdeterminowana, by znów odetchnąć pełną piersią, ale wolność nie jest łagodna — warczy, osacza i kładzie się cieniem na każdym jej kroku. Rodzina, która kiedyś zniknęła z jej życia, teraz próbuje zgrywać wybawców, ale ich poczucie winy przychodzi o wiele za późno. Haven dźwiga ciężar każdego rozbitego kawałka, każdego wyszeptanego kłamstwa, każdej chwili, w której uczyła się przetrwać w pojedynkę. I właśnie wtedy, gdy myśli, że nikt już na nią nie poluje, z mroku wyłania się coś nowego… i nie zamierza jej wypuścić.

Jej krwawe milczenie

Krew już zaschła. To przeszkadzało mi najbardziej. Rozmyślałam o moim dzieciństwie, siedząc na krześle w kuchni. Patrzyłam na blat.
Pamiętałam moje dziesiąte urodziny. Śpiew mojej mamy odbijał się od ścian. Patrzyłam przez wiele godzin, jak nakłada lukier na tort. Potem mój brat wepchnął moją twarz w ciasto, gdy tylko zaśpiewali „Sto lat”.
Byłam zła. Pamiętałam, jak go goniłam, krzycząc z całych sił.
Skóra bolała, kiedy się ruszałam. Była sztywna i pękała. Ten dźwięk drażnił moje uszy. Czułam się, jakbym została w czymś zanurzona i zostawiona do wyschnięcia. Moja koszulka przylegała do żeber. Przemokła wiele godzin temu. Była ciemna, lepka i... obrzydliwa. Westchnęłam, patrząc na zegar. Już niedługo.
Nie był to jeszcze czas na kolację. Musiałam wziąć prysznic. Zastanawiałam się, ile czasu zajmie zmycie tego wszystkiego, zanim on wróci do domu... Zbyt mało.
Spojrzałam na materiał mojej koszulki. Była ciężka, pełna dziur i brązowa na brzegach. W niektórych miejscach wydawała się prawie czarna. Wstałam. Zignorowałam bardzo silny ból w moim ciele. Nie miałam czasu na prysznic. Mogłam jednak spróbować trochę się umyć, zanim on tu dotrze. Nie żeby to miało wiele pomóc.
Przetarłam mokrą szmatką ramiona, brzuch i szyję. To tylko bardziej wszystko rozmazało. Moja skóra stała się zaczerwieniona i bolesna. Świetnie.
Przestałam próbować. Usiadłam z powrotem na krześle w kuchni. Spojrzałam na siebie tak, jak patrzy się na coś zepsutego.
Moje uda były pokryte siniakami. Ciemny fiolet przechodził w żółć i zieleń. W niektórych miejscach skóra była opuchnięta, w innych zapadnięta. Na moich ramionach widniały ślady palców. Zostały zrobione celowo. To nie był wypadek. Moje kolana miały strupy i pęknięcia. Z jednego wciąż lekko ciekła krew.
Na moim boku było rozcięcie. Piekło za każdym razem, gdy brałam oddech. Było otwarte i czerwone. Wyglądało tak, jakby miało stać się bardzo brzydką raną. Musiałam je przemyć i zawinąć, zanim wda się zakażenie.
Moje plecy bolały bez przerwy. Nie musiałam ich widzieć, aby wiedzieć, jak wyglądają. Grube, wypukłe blizny leżały na starszych śladach. Skóra była nierówna i zniekształcona. Zupełnie jakby zapomniała, jak się prawidłowo goić. Znaki potwora.
Niektóre miejsca swędziały. Niektóre pulsowały bólem. Inne nic nie czuły.
Nienawidziłam tego ciała. Nienawidziłam tego, jak moja skóra luźno wisiała na kościach. Nienawidziłam mojego zapadniętego brzucha. Nienawidziłam tego, że moja klatka piersiowa ledwie się ruszała podczas oddychania. Nienawidziłam zapachu zaschniętej krwi na mojej skórze. Pachniała metalem i kwasem, jakby wsiąkła we mnie głęboko... Wyglądałam obrzydliwie.
Dom stał się śmiertelnie cichy. Zupełnie jakby zapomniał, jak się oddycha. Zesztywniałam, bo wiedziałam, co to oznacza. Drzwi wejściowe się otworzyły.
Ten dźwięk ciężko osiadł w mojej piersi... Charles wrócił do domu.
Jego kroki niosły się po domu z wyraźnym celem. Każdy był pewny. Zupełnie, jakby już zdecydował, co zamierza zrobić. Moje serce zaczęło bić szybciej. Zbyt szybko i zbyt głośno. Moje ciało napięło się jeszcze bardziej. Każdy mięsień był gotowy.
Zamierzał mnie skrzywdzić. Już podjął decyzję. Nie mogłam nic zrobić. Mogłam tylko przygotować się na to. Modliłam się, aby zrobił to szybko, jeśli nie potrafi przestać. Wstałam zbyt gwałtownie. Pokój zawirował, a mnie zalała silna fala zawrotów głowy.
Oparłam się o ścianę. Oddychałam płytko i czekałam.
„Haven”, zawołał. „Chodź tutaj.”
Wyszłam na korytarz. Spojrzał na mnie. Jego wzrok przesuwał się po mnie powoli. Oceniał. Oglądał mnie dokładnie.
Jego usta wykrzywiły się. Nie z troski, ale z obrzydzenia.
„Co to do cholery ma być?” warknął. W jego głosie było słychać gniew. „Mówiłem ci, żebyś się umyła.” Gorący i ciężki wstyd wspiął się po moich plecach.
Skuliłam się w sobie, wcale tego nie planując. Moje ramiona opadły. Próbowałam stać się mniejsza.
„Krwawisz w całym moim domu”, kontynuował. Irytacja wyostrzyła jego głos. „Wyglądasz jak zwierzę.” Odwrócił się w stronę kuchni. Usłyszałam dźwięk otwieranej szuflady.
Metal uderzył o metal. Przez ten dźwięk poczułam głośne bicie serca w uszach.
„Nie toleruję bałaganu”, powiedział spokojnie. „A szczególnie z twojej strony.” Wrócił, trzymając w dłoni nóż. Nie podnosił go. Nie spieszył się.
Podszedł bliżej. Jego oczy były zimne. Już wybierał miejsce, od którego zacznie. Mój żołądek boleśnie się skręcił. Strach połączył się z ogromnym przerażeniem. Znałam to spojrzenie.
Miał taki wyraz twarzy tylko dwa razy w życiu. Za każdym razem prawie mnie zabił. Rano doktor Stevenson znów pojawi się przy moim łóżku. Głos Charlesa wywołał zimne dreszcze na moich plecach.
Wizyty doktora zawsze miały swoją cenę. Bardzo nie lubiłam jej płacić. On nie miał w sobie współczucia. Nie miało znaczenia, jak bardzo byłam ranna. Modliłam się w myślach. Proszę, nie.
„Myślisz, że możesz tak sobie chodzić?” zapytał. „Cała we krwi?” Złapał mnie za ramię. Wbił palce prosto w siniaka. Ból pojawił się natychmiast. Był ostry i palił moje nerwy. Zawsze zazdrościłam ludziom, którzy nie czuli bólu... Teraz jeszcze bardziej.
„Może muszę ci przypomnieć, jak masz się zachowywać.”
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Ostro. Głośno. Niewłaściwie. Charles zamarł. Ja również.
„Haven?” zawołał jakiś głos przez drzwi. „To ja.”
Paul.
Dźwięk głosu mojego brata uderzył we mnie jak bomba. Panika zalała moje ciało tak szybko, aż zakręciło mi się w głowie. Zbiegła wzdłuż pleców i dotarła do palców u stóp, aż zaczęły boleć. Mój instynkt krzyczał, żebym uciekała.
Wyrwałam się i ruszyłam biegiem do drzwi. Ucieczka była niebezpieczna. Bieganie i bycie złapaną oznaczało piwnicę... To straszne miejsce pojawiło się w mojej głowie. Było przerażające. Było potworem samym w sobie. Jeśli ten dom żył, piwnica była jego najmroczniejszą częścią. Przysięgam, że kiedy w domu było cicho, słyszałam w ścianach swoje dawne krzyki.
Nie zatrzymałam się. Nie mogłam, nie teraz. Moje palce dotknęły klamki. Charles dopadł mnie natychmiast. Jego ramię zacisnęło się na mojej klatce piersiowej. Przycisnął moje plecy mocno do siebie. Nóż błysnął w górze. Był zimny i prawdziwy. Przyłożył go pod moją brodą. Moje ciało całkowicie znieruchomiało. Strach przykuł mnie do miejsca. Siła nacisku dowodziła, że jeden ruch i będę martwa.
„Nie rób tego”, wyszeptał mi do ucha. „Zepsuj to, a ja z tobą skończę.” Drzwi się otworzyły i stanął w nich Paul. Przez ułamek sekundy jego twarz wyglądała normalnie. Była zrelaksowana. Pełna oczekiwania. Potem jego wzrok przeniósł się na Charlesa, na nóż, a na końcu spoczął na mnie. Wszystko zmieniło się w jednej chwili.
Z jego twarzy odpłynęły kolory. Wypuścił powietrze z głośnym, urywanym dźwiękiem. „Haven...” Jego głos się załamał. „Charles?” powiedział po chwili. Szok zmienił się w przerażenie. „Co ty do cholery robisz?”
Charles zacieśnił chwyt. Postawa Paula zmieniła się natychmiast. Było to małe, ale bardzo wyraźne. Wyprostował ramiona i mocno stanął na nogach. Powoli podniósł jedną rękę z dłonią skierowaną do przodu. Druga powędrowała na biodro w spokojny, kontrolowany sposób. Powoli wyciągnął broń. Wycelował ją w Charlesa. Jego twarz była napięta i zła.
„Odejdź od niej”, powiedział Paul. Jego głos był teraz pozbawiony emocji. Śmiertelnie spokojny. „Zabierz nóż od jej szyi.”
„To sprawa rodzinna”, warknął Charles. „Nie powinieneś tu być.”
Paul na niego nie patrzył. Patrzył na mnie. Naprawdę patrzył. Na siniaki pokrywające moją skórę. Na zaschniętą krew. Na to, jak mój wzrok błądził. Na to, że nie walczyłam. Na to, że nie płakałam. Byłam po prostu pusta. Coś w nim pękło.
„Haven”, powiedział cicho. Jego głos delikatnie drżał, zanim wymusił na nim spokój. „Widzę cię. Radzisz sobie świetnie. Po prostu zachowaj spokój.”
„Ją nie obchodzi, co masz do powiedzenia.” Ton Charlesa był mroczny i kpiący. Kosztowało mnie to mnóstwo sił, by się nie skrzywić, gdy mocniej zacisnął dłoń na moim ramieniu. Moje dłonie nadal spoczywały na jego przedramieniu. Błagałam w ciszy. Proszę.
Szczęka Paula mocno się zacisnęła. „Charles”, powiedział. W jego spokoju kryła się wściekłość. „Wiem dokładnie, kim jesteś. Nie chcesz tego robić.”
Wiedziałam, co robił. Próbował nawiązać z nim więź emocjonalną. Współczułam mu. Nie da się dogadać z psychopatą.
„Charles, popełniasz napaść z bronią w ręku. Rzuć nóż. Natychmiast.”
Charles zaśmiał się. Ostro i paskudnie. „Myślisz, że możesz mi mówić, jak mam karać moje dziecko?” To słowo brzmiało bardzo obco w jego ustach. Moje dziecko.
Oddech Paula stał się krótki na jedną, niebezpieczną sekundę. „To jest złe”, powiedział. „Jeśli jej nie puścisz, to wszystko skończy się dla ciebie bardzo źle.”
Nóż naciskał mocniej. Mój puls gwałtownie pod nim podskoczył. Jeden ruch i byłoby po wszystkim.
„Proszę bardzo...” Słyszałam jad w głosie Charlesa.
„Charles. Nie powtórzę tego ponownie. Rzuć broń.” Paul pchnął broń do przodu i zrobił pół kroku bliżej. Ta ryzykowna gra w to, kto podda się pierwszy, była ulubioną zabawą Charlesa. Całkowita dominacja i posłuszeństwo.

Odkryj Galateę

Pokrętny los 1: W oczekiwaniu na partneraOdkrywając siebie: VioletAllie w świecie WonderlustOpowieści wróżki Prequel: Przed przeznaczeniemRanczo w Chestnut Valley

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzie

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Hot

by goshka

liczba książek: 105

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33