Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Nieznana przyszłość

Nieznana przyszłość

Autorzy
Amelia Storm
Lektury
19.0K
Rozdziały
50
Autorzy
Amelia Storm
Lektury
19.0K
Rozdziały
50
🥵Erotyka👱🏽‍♀️Nastolatki💘Przeznaczeni partnerzy👩🏽‍🎓Studenci🐺Wilkołaki i zmiennokształtni👩‍❤️‍👨Prawdziwy partner💪🏻Obrońca🧙‍♂️Paranormalne i fantasy💪🏻Samce alfa⚔️Akcja i przygoda👑Rodzina królewska i arystokraci🧙‍♀️Czarodziejki i magowie👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult🐺Paranormaline

Samantha urodziła się krucha, uznana za zbyt słabą, by przejąć dziedzictwo swojego Alfy. Bezwilcza, budząca lęk i stojąca na krawędzi wygnania w wieku szesnastu lat, musiała stawić czoła życiu, które na każdym kroku mówiło jej, że nigdzie nie pasuje. W świecie, w którym siła definiuje przetrwanie, każdy krok może kosztować ją wszystko, co kocha.

Jednak Bogini Księżyca ma inne plany. Jeden wybór, jedna przemiana i życie Samanthy zmienia się na zawsze. Dziewczyna musi powstać, rzucić wyzwanie oczekiwaniom i udowodnić, że siła nie zawsze jest oczywista. Lojalność zostanie poddana próbie, władza zostanie zdobyta, a dom może znaczyć znacznie więcej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażała.

Rozdział 1: Cień rodu

SAMANTHA

Mój ojciec to brutalny alfa. Jest surowy, bezlitosny i nienawidzi słabości. W jego oczach słabość to nie tylko wada. To prawdziwe zagrożenie. To pęknięcie w fundamentach naszej watahy. A tym pęknięciem jestem ja. Jestem skazą w jego rodzie. Problemem, o który nigdy nie prosił i z którym nigdy nie nauczył się żyć.
Dziedzic alfy powinien przy każdym oddechu pokazywać, kto tu rządzi. Powinien mieć siłę w kościach i pewność siebie w duszy. Ja przyszłam na ten świat o osiem tygodni za wcześnie. Byłam słaba i z trudem łapałam powietrze. Uzdrowiciel nie sądził, że przetrwam noc. Prawdę mówiąc, nikt w to nie wierzył.
Mój ojciec chciał mnie zostawić w lesie. Mówił, że lepiej będzie, jeśli samotniki dokończą to, co zaczęła natura. Chciał, żeby ukryli jego wstyd, zanim zdążę dorosnąć.
Ale moja matka stanęła między mną a śmiercią. Jej ciało drżało, a w oczach płonął gniew. Ostrzegła wszystkich, żeby mnie nie dotykali. Wyzwała ojca, by spróbował się jej sprzeciwić. Jej bunt był jedynym dobrem, jakiego kiedykolwiek zaznałam w świecie, który już zdecydował, że nie warto mnie ratować.
Nawet teraz, wiele lat później, żyję w cieniu tamtej chwili. Urodziłam się niechciana. Dorastałam pod ciągłą obserwacją. I wciąż mi przypominają, że to, że żyję, nie oznacza, że mnie akceptują.
On nigdy nie pozwala mi zapomnieć, kim dla niego jestem. Jestem powodem do wstydu. Jestem plamą na jego rodzie. Mówił to już nie raz: gdyby król alfa był na jego miejscu, skręciłby mi kark w chwili, gdy wzięłam pierwszy oddech. Bez wahania. Bez litości. Zamiast mojego wstydu zostałaby tylko cisza.
Moje szesnaste urodziny zbliżają się jak wyrok. Zostały mi dwa tygodnie. Tylko tyle czasu mi zostało, by udowodnić, że tu pasuję. Co noc modlę się do Bogini Księżyca. Błagam ją, żeby obudziła we mnie wilka. Bez niej jestem nikim. Nie mam rangi. Nie mam głosu. Jestem tylko pustym imieniem, szeptanym za moimi plecami. Jestem tylko cieniem ciągnącym się za watahą, który nigdy nie jest jej prawdziwą częścią.
Przekonałam matkę, żeby pozwoliła mi pójść do ludzkiego liceum i podjąć pracę w barze, tak na wszelki wypadek. Na wypadek, gdyby Bogini Księżyca odwróciła się ode mnie i musiałabym porzucić wszystko, co do tej pory znałam.
Nawet ojciec się na to zgodził. Stwierdził, że to do mnie pasuje. Powiedział, że praca w jadłodajni to jedyna rzecz, do której się nadaję. Miałam tylko podawać ludziom placki ziemniaczane i kawę. Tak właśnie mnie postrzega. Nie jako córkę. Nawet nie jako wilka. Tylko jako zapchajdziurę. Błąd, który czeka na to, by go wymazać.
„Zamówienie dla stolika piątego!” – warczy Dennis, a jego głos przecina moje myśli niczym zardzewiały metal.
„To rewir Heather” – mruczę cicho. Wlepiam wzrok w podłogę z nadzieją, że stanę się niewidzialna.
„Jest na przerwie” – warczy opryskliwie. „Więc rusz się, dziewczyno”.
Heather jest właścicielką baru, ale gdy tylko znika z pola widzenia, Dennis zamienia się w tyrana. Jest tylko kucharzem, ale panoszy się, jakby był alfą tej kuchni. Rzuca rozkazami, jakby kogoś bił. Uwielbia mieć nad wszystkim kontrolę. Zwłaszcza nad kimś takim jak ja – łatwym celem, który nie potrafi się bronić.
Biorę tace bez słowa sprzeciwu. Kłótnia tylko podbudowałaby jego ego. Poza tym, zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. Nawet tutaj nikt mnie nie szanuje. Jestem tylko tolerowana. Jestem cieniem, który sprząta ze stołów i siedzi cicho.
Zanoszę jedzenie do loży, w której tłoczą się szkolni futboliści. Nawet nie podnoszą wzroku. Nie zauważają mnie. Śmieją się głośno, a ich rozmowa jest ostra. Pewnie planują, jak upokorzyć jakiegoś pechowego pierwszaka.
Nie widzą mnie. I może to właśnie jest najbezpieczniejsze miejsce – być niewidzialną, niesłyszalną i niedotykalną.
Przemykam przez szkołę niczym duch. Jestem cicha, niewidzialna i niedotykalna. Opanowałam sztukę znikania do perfekcji. Przemykam między rozmowami i zatłoczonymi korytarzami, nie zostawiając po sobie śladu. To jedyne miejsce, w którym mogę odetchnąć. Jedyne miejsce, gdzie domowe piekło mnie nie dopada.
Może wszystko się zmieni, kiedy dostanę swojego wilka. Może wtedy ojciec przestanie patrzeć na mnie jak na plamę na swoim dziedzictwie. Może w końcu stanę się kimś, z kogo będzie mógł być dumny, albo kogo chociaż będzie w stanie tolerować.
Wiem, jaka będzie tego cena. Szkoła się skończy. Stracę pracę w barze. Stracę te kruche kawałki normalności, których tak kurczowo się trzymałam. Ale jeśli dzięki temu zdobędę miejsce w watasze i jeśli on na to pozwoli, to może będzie warto.
Ale nic nigdy nie jest naprawdę moje, dopóki on mi tego nie da.
Wiem też, co będzie dalej. W chwili, gdy skończę osiemnaście lat, będzie oczekiwał, że znajdę sobie przeznaczonego. Że zawrę opłacalny sojusz, który wzmocni watahę i zmaże wstyd, który noszę od urodzenia. Polityka watahy ubrana w suknię ślubną.
A ja nie wiem, czy chcę zapłacić taką cenę.
Może Bogini Księżyca ma wobec mnie inne plany. Może szczęścia nie znajdę w miejscu, w którym się urodziłam.
Dziś w barze jest spokojnie. To taki rodzaj ciszy, która wydaje się wstrzymywać oddech. Wycieram blaty obok Heather i układam krzesła. Próbuję zająć czymś ręce. Próbuję zachować spokój.
Nagle, gdy podnoszę wzrok, klakson samochodu przecina ciszę niczym strzał ostrzegawczy.
Żołądek podchodzi mi do gardła.
Już wiem, kto to jest.
To Cole. Mój brat. Duma mojego ojca i jego idealne dzieło. Jest o cztery lata starszy i ulepiony z tego wszystkiego, czym ja nigdy nie miałam być. Odkąd tylko nauczył się stać, uczono go, by patrzył na mnie z góry. I opanował tę sztukę do perfekcji.
„Pospiesz się, kundlu” – warczy z fotela kierowcy.
Biegnę do samochodu i wsuwam się na miejsce pasażera bez słowa. „Dzięki, Cole” – mruczę, uważając, żeby go nie sprowokować.
Prycha z pogardą. „Nie pochlebiaj sobie. Matka kazała mi odebrać swojego cennego małego zwierzaczka, żeby nie musiał iść godzinę w ciemności. Lunie się nie odmawia”.
Jego słowa ociekają pogardą. Każde z nich przypomina mi, gdzie jest moje miejsce. I jak daleko mi do jego świata.
Kilka minut później podjeżdżamy pod dom watahy. Nie czekam, aż Cole coś powie. Wysiadam z samochodu, zanim zdąży rzucić w moją stronę kolejną obelgę.
Kiedy docieram do swojego pokoju, matka już tam jest. Czeka. Emanuje z niej spokój i łagodność. Jest jak balsam, o którym nie wiedziałam, że go potrzebuję. „Samantho, skarbie” – mówi cicho.
„Cześć, mamo. Jak ci minął wieczór?” – pytam, starając się brzmieć normalnie.
„Dobrze, kochanie”.
„Proszę, nie wysyłaj więcej Cole’a, żeby mnie odbierał” – mówię, starając się opanować głos. „Odkąd tam pracuję, świetnie radzę sobie sama, chodząc na piechotę”.
„Samantho” – odpowiada łagodnie. – „W pobliżu granic, a nawet wokół miasta widziano zbyt wielu samotników. Chcę tylko, żebyś była bezpieczna”.
„Samotnikom na nic się nie przydam” – mruczę. „Nie ma we mnie nic, co warto by było zabrać”.
Podchodzi bliżej. Jej oczy są łagodne, ale stanowcze. „Pozwól matce mieć trochę spokoju. Chcę wiedzieć, że moje dziecko jest bezpieczne”.
Kiwam głową, przełykając gulę w gardle. Potem ona dodaje, niemal ostrożnie: „Chciałam z tobą porozmawiać o twoich urodzinach”.
Jej słowa wywołują dreszcz na moich plecach. Moje szesnaste urodziny. Moment, w którym wszystko może się zmienić, albo rozpaść na kawałki.
„Dobrze” – szepczę. „Nie chcę żadnej imprezy ani niczego takiego. Chcę tylko pójść na łąkę i poczekać. Poczekać, aż Bogini Księżyca zdecyduje, czy tu pasuję”.
„Skoro jesteś pewna” – mówi, a jej głos jest łagodny, ale pobrzmiewa w nim autorytet Luny. „Ale i tak kupię ci prezent, bez dyskusji”.
„Mamo, proszę, nie rób tego” – szepczę, a rozpacz dławi mnie w gardle. „Dopiero co kupiłaś mi te przybory do malowania. Ojciec był wściekły. Myślałam, że wszystko zniszczy”.
Ona tylko macha ręką, a jej głos jest spokojny, wręcz lekceważący. „Cicho bądź. Niech sobie poczeka”.
Ale ja się waham. Wiem, jak wygląda jego wściekłość, gdy staje się zimna. Kiedy przestaje krzyczeć i zamienia się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Nigdy mnie nie uderzył, ale czasami zastanawiam się, czy to nie byłoby łatwiejsze. Siniaki znikają. Słowa nie. Wbijają się głęboko, jak drzazgi w duszę. Echo jego słów brzmi w ciszy jeszcze długo po tym, jak milkną krzyki.
Większość dni udaje jej się go uspokoić jednym spojrzeniem, jednym dotykiem. Może więź przeznaczonych naprawdę potrafi ujarzmić potwora. Ścierali się o mnie więcej razy, niż potrafię zliczyć, ale zawsze do siebie wracają. Widziałam, jak na nią patrzy, jakby była słońcem, a on tylko planetą uwięzioną na jej orbicie.
I może dlatego wciąż tu jestem. Nie dlatego, że ktoś mnie chce. Nie dlatego, że jestem coś warta. Ale dlatego, że jej miłość to jedyna tarcza, jaką kiedykolwiek miałam. Jedyna rzecz stojąca między mną a nim.
„Proszę, mamo, tylko nic drogiego” – szepczę, a mój głos ledwo daje radę to znieść. „Wiesz, o czym marzę. To jedyna rzecz, jakiej pragnę. Jedyna, która ma znaczenie”.
Ona się uśmiecha, ale za tym uśmiechem kryje się coś jeszcze. Coś kruchego. Może to cień smutku, a może strachu. Ale szybko znika, ukryty pod ciepłem, które ona zawsze nosi jak zbroję.
Potem puszcza do mnie żartobliwie oko, a jej głos jest miękki jak padający śnieg. „Wiem, że nie jestem Boginią Księżyca” – mówi. – „Ale zaufaj mi… pokochasz to. I nic mnie to nie kosztowało”.
Nawet ja nie potrafię jej odmówić. Ona ma w sobie coś takiego, co przyciąga ludzi. Łagodne słowa, spokojne oczy i siłę, która nie musi krzyczeć, by zostać zauważoną. Każdy się jej podporządkowuje, ale nie ze strachu, tylko z miłości. Jest prawdziwą Luną, bijącym sercem watahy.

Odkryj Galateę

Seria Odwrócone role: IrisUciec przed przeznaczeniemKsiążka 4: Coś, co zmieniło wszystkoPropozycjaUniwersum Dyskrecji: Dar Theo

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjePrzesłuchanieBłękitny lód 2: Zakochana w Blue Ice

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

autor: goshka

liczba książek: 8

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Jen Cooper

autor: goshka

liczba książek: 12

Annie Wipple UpP

autor: Izabela28

liczba książek: 4

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Evelyn Miller

autor: goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Bestsellery

autor: Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

autor: Iwonna

liczba książek: 11

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 74

Fajne

autor: Aleksandra W

liczba książek: 37

Gotowe

autor: Marlena R

liczba książek: 19

Czekające

autor: Martita

liczba książek: 10

Fajne, ale na raz

autor: Panna Anna

liczba książek: 28