Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Zastępczyni Książka 3

Zastępczyni Książka 3

Autorzy
Rebecca Robertson
Lektury
19,0K
Rozdziały
28
Autorzy
Rebecca Robertson
Lektury
19,0K
Rozdziały
28
🧶BDSM🏙️Współczesne

Życie Jessiki przybiera dramatyczny obrót, gdy odkrywa list od swojej przyjaciółki Isabelle z prośbą o pomoc na prestiżowym przyjęciu z okazji premiery. Zagłębiając się w tajemnicę, odkrywa sieć sekretów, w którą uwikłany jest jej partner Spencer, jego była żona Isy i niebezpieczny mężczyzna o imieniu Alister. W obliczu rosnącej stawki Jessica musi zmierzyć się z intrygami społecznymi, dynamiką rodziny i złowrogim spiskiem, który zagraża wszystkiemu, co jest jej drogie. Czy uda jej się ochronić bliskich i ujawnić prawdę, zanim będzie za późno?

Rozdział 64

Podsumowanie

Spencer i Jessica są nieugiętym zespołem, który toczy walkę o Leilę, jego sześcioletnią córkę. Nie cofną się przed niczym, by udowodnić, że są dobrymi opiekunami, a jeśli oznacza to nieczyste zagrania, to niech tak będzie. Nie wszystko jest jednak takie, na jakie wygląda. Tajemnice wychodzą na jaw, gdy pojawiają się nowe niebezpieczeństwa. A ten, kto kiedyś był dla nich największym zagrożeniem, teraz jest ich jedyną nadzieją.

JESSICA

Pokusa, by krzyczeć, była silna. Jak u licha miałam uosabiać spokój, skoro wewnątrz byłam całkowitym jego przeciwieństwem?
Notatka Isy.
SMS od Rogersa.
Tego wszystkiego było już za dużo.
Wszystko działo się naraz, a jednak byłam tutaj, ubrana tak, by robić wrażenie, i bawiłam się na przyjęciu Rosalie.
Inwestorzy, koledzy; wszyscy domagali się mojej uwagi, nie dając mi innego wyjścia, jak tylko zaangażować się w bezsensowne rozmowy.
Niejednokrotnie próbowałam wyjść, ale udawało mi się zrobić tylko dwa kroki i już zostawałam zatrzymana. Ludzie nie zwracali uwagi ani na moje bieżące sprawy, ani na moją potrzebę wyjścia do toalety.
Wyraziłam swoje pragnienie skorzystania z łazienki dwa razy, ale czy John, który ma tak cholernie wygórowane ego, słuchał mnie choć przez chwilę? A skąd!
– Muszę przyznać, że to piękne miejsce. Jestem pod wrażeniem.
– To wspaniałe, co zrobili, prawda? – Uśmiechnęłam się, zbliżając się do pań.
– I te kanapki. Takie pyszne.
Och, na litość boską!
– Wręcz przepyszne! – zgodziłam się, będąc już blisko zesikania się w spodnie. – John, muszę spadać.
– Z jakiej firmy cateringowej korzystałaś?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, taca z wędzonymi, zwieńczonymi kremowym serem łososiami przypłynęła do nas, a oczy Johna prawie wyskoczyły mu z orbit.
Jego chciwe ręce chwyciły dwa z nich przed wrzuceniem trzeciego do ust; wszystkie oznaki jego fizycznej powściągliwości zniknęły już dawno temu.
Jakieś kawałki wypadły z jego ruszających się ust, a ja wykorzystałam ten moment, aby uciec, kierując się do wyjścia. Zamknęłam się w najbliższej łazience, mile zaskoczona jej wyglądem.
Była to szeroka przestrzeń o stylowym wnętrzu i ścianach w kolorze kości słoniowej. Z ukrytych głośników sączyła się cicho muzyka klasyczna, bo kto nie potrzebowałby jej podczas sikania?
W powietrzu unosił się zapach wiśni, choć sprawiło to tylko, że skręcił mi się żołądek. Był jak na mój gust zbyt przytłaczający i sztuczny.
Mimo wszystko, było to o wiele lepsze od pogawędki z Johnem.
– Cholerny John – mruknęłam, odciążając swój pęcherz.
Usłyszałam, jak telefon pika w mojej torbie, sygnalizując przychodzącego smsa.
Sam
Gdzie ty, do cholery, jesteś?
Sam
Jakiś świergoczący skurwiel o imieniu John nie daje mi spokoju.
Sam
SOS!!!!!
Jessica
Trzymaj się. Już idę. xx
Natychmiast się roześmiałam, rozbawiona wizją mojego brata, który utknął dokładnie w tym samym miejscu, w którym ja byłam zaledwie kilka chwil temu.
Zanim postanowiłam znów się tam pojawić i go uratować, szybko się odświeżyłam, decydując, że kolejna warstwa szminki mi nie zaszkodzi.
Byłam w trakcie szukania jej w mojej torbie, kiedy natknęłam się na złożoną starannie na dole notatkę od Isy.
Pomocy,
Isabelle.
Chwile minęły, a jedynym, co mi towarzyszyło, był mój ciężki oddech i lekka panika. Wpatrywałam się w notatkę tak, jakby była w stanie dostarczyć mi jakieś odpowiedzi, ale niestety nic takiego nie nastąpiło.
Zamiast tego, zostałam pozostawiona sama sobie, tak jak wtedy, gdy odkryłam ją po raz pierwszy, zaledwie kilka godzin wcześniej.
– Panie i panowie, jeśli moglibyście zająć swoje miejsca. Przemówienia zaraz się zaczną...
Stłumiony dźwięk rozmów przycichł, skłaniając mnie do natychmiastowego powrotu. Scott i ja ciężko pracowaliśmy nad prezentacją na temat Toskanii i chciałam zobaczyć, jak wprowadza ją w życie.
Projekt ten był wymagający, ale byłam z niego dumna.
Byliśmy również w miejscu, w którym Spencer i ja po raz pierwszy okazaliśmy sobie wzajemnie sympatię, i dlatego zawsze będę je miło wspominać.
Nasz pierwszy pocałunek miał miejsce we Włoszech. To był wspaniały moment.
– Tu jesteś! – powiedziała Rosalie, wyglądając naprawdę zadziornie w swojej jedwabnej sukni i butach na wysokim obcasie.
Jej brzuszek był zauważalny, choć zaskakująco mały jak na kobietę zaledwie kilka tygodni przed porodem.
Uśmiechnęłam się. – Oto i jestem.
– Scott zaraz zacznie, chodź!
Pociągnęła mnie w kierunku naszego stolika, gdzie siedzieli już wszyscy inni, z oczami wpatrzonymi w scenę.
Sam rzucił mi spojrzenie w stylu "gdzie, kurwa, byłaś, kiedy cię potrzebowałem?", na co wzruszyłam tylko ramionami, po czym szybko się uśmiechnęłam.
Rzuciłam też spojrzeniem w kierunku taty i zauważyłam, że otoczył ręką ramię Karen, która wyglądała na niezwykle dumną. Dziś w nocy powrócił jego uśmiech, z czego bardzo się cieszyłam.
Od czasu utraty mamy zmagał się z problemami. Rzeczy, które zwykle czyniły go szczęśliwym, nie były już obecne; jedyną stałą w jego życiu byłam teraz ja, Sam i Karen.
– Dobry wieczór wszystkim. Mam nadzieję, że jak na razie wszyscy się dobrze bawicie – zaczął Scott, zwracają uwagę wszystkich swoim głosem wzmocnionym przez mikrofon.
Zajęłam miejsce obok Rosalie i ścisnęłam mocno udo Spencera, które było dokładnie po mojej lewej stronie. Wyglądał przystojnie, a nawet jeszcze lepiej, i w pełni swobodnie w swoim wyprasowanym garniturze.
Widzenie go w takim stanie odprężenia było miłe. Jego marszczenie brwi stało się ostatnio niezwykle częste ze względu na sytuację z Alisterem i Isy. Miało się to jednak wkrótce zmienić.
Przy odrobinie szczęścia ta notatka będzie początkiem końca. Dla dobra nas wszystkich miałam nadzieję, że tak właśnie będzie.
– Przepraszam, że przerywam. Nikt nie lubi siedzieć i słuchać tych pretensjonalnych przemówień, więc postaram się, żeby było krótko.
Szczerość Scotta spotkała się ze stłumionym śmiechem wielu osób uczestniczących w tym wieczornym przyjęciu .
Calvin zachichotał, stojąc naprzeciwko i wyśmiewając go, jak zawsze żartobliwie. – No to w końcu zacznij! – Śmiał się, powodując, że dziecko siedzące na jego kolanach zaczęło klaskać z całych sił.
Dwuletni syn Lucy – Teddy, był zauroczony dominującym chłopakiem swojej mamy i odmówił przeniesienia się na jakiekolwiek inne miejsce, które nie byłoby jego podskakującym udem.
– Chętnie, Calvin. Może to przeciągnę – odpłacił mu się ripostą Scott.
Śmiałam się z żałosnej sprzeczki tej pary i uśmiechałam się, patrząc jak Leila bawi się z niespokojnym Teddym.
Calvin próbował załagodzić sytuację, kołysząc go w przód i w tył, ale to właśnie uważna uwaga Leili utrzymała go w miejscu.
– Chciałbym skorzystać z okazji i podziękować wam wszystkim za przybycie tu tego wieczoru.
– Jeśli otrzymaliście zaproszenie na dzisiejszy wieczór, oznacza to, że jesteście nie tylko cenieni przez firmę, ale też przez moją rodzinę i przeze mnie – kontynuował, spoglądając krótko na Spencera. – Ostatni rok był dla nas trudny.
– Jak większość z was wie, Spencer wracał do zdrowia po operacji. Jednak z wielką przyjemnością mogę ogłosić, że od przyszłego miesiąca wróci do pracy.
Ta wiadomość była dla mnie sporym szokiem, ale zanim zdążyłam zadać pytanie, Spencer ścisnął moje udo i się uśmiechnął. – Niespodzianka.
Mały skurwiel!
– Nie mogę się doczekać, kiedy wrócisz, bracie – dodał Scott, uśmiechając się od ucha do ucha.
– Nie mogę się doczekać powrotu – odpowiedział, podnosząc głos. – Poza tym słyszałem, że moja zastępczyni jest doskonała. Nie mogę pozwolić, żeby ukradła mi pracę.
Obrócił się do mnie twarzą i pocałował mnie lekko, zasadniczo potwierdzając wszelkie podejrzenia na nasz temat. Usłyszałam kilka sapnięć, ale nie pozwoliłam, żeby mnie to zaniepokoiło.
Zamiast tego, cieszyłam się tą chwilą i tym, czym dokładnie była. Dowodem naszego związku.
– Co prowadzi mnie ładnie do tego, co chcę powiedzieć dalej. Wielu z was myśli, że pod nieobecność Spencera porządkowałem wszystko na własną rękę. Że zajmuję się wszystkim sam, byście nie mieli żadnych zastrzeżeń.
– Cóż, to po prostu nie jest prawda. Miałem pomoc.
O nie!
– Tak naprawdę nie mógłbym przetrwać tych ostatnich kilku miesięcy bez pewnej osoby u mojego boku.
Zamierzam go, kurwa, zabić!
– Jessico. Byłaś prawdziwą świętą i mogę z pewnością mówić w imieniu reszty mojej rodziny, kiedy mówię “dziękuję za wszystko, co zrobiłaś." – Zatrzymał się, posyłając mi złośliwy uśmiech.
– Nie każdy może znieść humorki Spencera.
Pokój wypełnił się po raz kolejny śmiechem.
– Nie powinienem stać tu sam – kontynuował, wskazując ręką w kierunku naszego stołu. – Spencer, Jessica. Chodźcie tu.
– TAK! – krzyknęła Catherine, klaszcząc z radością.
Z trudem powstrzymywała podniecenie.
– Będziesz musiała być moimi oczami, Jessica – ostrzegł Spencer, wsuwając swoje ramię pod moje.
– Zawsze – zapewniłam, prowadząc go w stronę sceny.
Przytuliłam Scotta dla zachowania pozorów i nakarmiłam go moimi prawdziwymi myślami, ustawiając usta obok jego ucha. – Jesteś dupkiem, Scottcie Michaels.
– Naprawdę mnie kochasz. Jestem jak ten irytujący, starszy brat, którego nie możesz się pozbyć.
– Już takiego mam. – Zaśmiałam się, natychmiast gestykulując w stronę Sama.
Zanim mogliśmy kontynuować, Spencer sprawdził mikrofon i delikatnie na mnie wskazał, mówiąc do tłumu. – Panie pierwsze.
Posłałam do niego swoje najbardziej przebiegłe spojrzenie, choć szybko zdałam sobie sprawę, że to bezowocna próba zastraszenia.
Nie mógł zobaczyć mojego śmiertelnego spojrzenia, ani nie mógł zobaczyć ilości obecnych tu ludzi, oczekujących ode mnie godnej uwagi przemowy, na przygotowanie której dostałam minutę.
Nie byłam na to gotowa!
– Cóż, to było nieoczekiwane. – Zaśmiałam się, przełamując lody przez przyznanie się, że się denerwuję. – Przypuszczam, że oczekuje się, że powiem o tych dwóch stojących za mną mężczyznach wielkie rzeczy?
– Że przedstawię ich jako prawdziwych rzemieślników swojej sztuki? – Publiczność zachichotała. – Oczywiście nie muszę. Już to wiecie. To, czego nie wiecie, to jak bardzo są mili i rozważni.
Uśmiechy, jakimi zostałam obdarzona, uspokoiły mój niepokój.
– To zaszczyt pracować nie tylko dla tak uznanej firmy, ale i rodziny, która naprawdę się kocha i szanuje.
– James, Catherine; wychowaliście dwóch niesamowitych mężczyzn i w imieniu całej tej sali dziękuję wam za to. Za Spencera i Scotta.
– Za Spencera i Scotta!
Catherine posłała mi wdzięczny wyraz twarzy i zaczęła płakać, skłaniając Jamesa do przyciągnięcia jej bliżej do siebie.
– Spencer?
Uśmiechnął się na moje zaproszenie i wyciągnął rękę w niesamowicie swobodnym geście.
– Oczy?
Uśmiechnęłam się, gdy chwyciłam za jego dłoń i podałam mu mikrofon.
Byłam zaskoczona, widząc, jak swobodny się wydawał. Zrobił krok do tyłu, obserwując wszystko w zachwycie, i zdecydował, że dostarczy iście zabójczą mowę.
Ludzie śmiali się przez cały czas, a nawet przyklasnęli jego potrzebie dogryzienia kilku członkom publiczności. Biedny John dostał w nos, ale przyjął to jak mistrz.
Spencer podziękował następnie wszystkim członkom personelu, ich rodzinie i mnie.
Zakończył stwierdzeniem, jak bardzo był podekscytowany powrotem do pracy w ciągu najbliższych kilku tygodni i podniósł kieliszek, przywołując kilka kolejnych okrzyków "Na zdrowie!".
Scott przejął ponownie odpowiedzialność za salę, pozwalając Spencerowi i mnie na powrót do naszych miejsc. Wkrótce rozpoczął prowadzenie prezentacji o Toskanii i zrobił to z prawdziwie, wielką pewnością siebie.
Slajdy wyglądały świetnie, a ludziom podobały się makiety, które stworzył nasz zespół projektowy. W sumie wszyscy wydawali się podekscytowani, co było ulgą, biorąc pod uwagę ostatnie komplikacje.
Scott wykonał wspaniałą pracę, nadając wszystkiemu pozytywny wydźwięk i zakończył wszystko ostatnim okrzykiem.
– Zanim odejdę, chciałbym złożyć specjalne podziękowania pewnej bliskiej mojemu sercu kobiecie – powiedział, uśmiechając się pieszczotliwie w kierunku Rosalie. – Mojej pięknej narzeczonej.
– Przez ostatnie dwa lata byłaś dla mnie wszystkim i nie mogę się doczekać, aby odkryć całe to “rodzicielstwo” wraz z tobą.
Natychmiast wypuściłam z siebie wszechmocny śmiech, rozbawiona jego szczerością. Rosalie wyglądała na przerażoną, będąc zdemaskowaną przez swoją jedyną, prawdziwą miłość.
W ciągu kilku tygodni mieli zostać rodzicami, z czym wiązała się ogromna odpowiedzialność. Nie, żebym w jakikolwiek sposób wątpiła w ich zdolności. Byli bardziej niż przygotowani.
– Jestem z ciebie dumny, Rosalie. Z nas. – Siedząca po mojej lewej stronie Rosalie wzruszyła się. – Panie i panowie, dołączcie do mnie w wznoszeniu toastu za Rosalie.
– Za Rosalie! – krzyknęłam, zachęcając do tego innych.
Scott skierował się w stronę stołu, w kierunku którego podbiegł też personel gastronomiczny, cały obładowany tacami z jedzeniem.
Przez chwilę po prostu na to patrzyłam. Każdy poruszał się z precyzją i szedł przez przestrzeń tak, jakby ogromne okrągłe stoły nie były przeszkodami na ich drodze.
– Powinnam się martwić? – zapytałam, odwracając się do Spencera.
Posłał mi spojrzenie pełne niepewności. – Dlaczego miałabyś się martwić?
– Z powodu mojej pracy. Czy mam zacząć szukać czegoś gdzie indziej? – Ugryzłam się w język, aby ukryć błagający o uwolnienie uśmieszek.
– Tak właściwie to Scott i ja zastanawialiśmy się, jak najlepiej byłoby pozwolić ci odejść?
– Bardzo zabawne. – Zaśmiałam się, bijąc go delikatnie po jego klatce piersiowej.
W odpowiedzi wziął moje usta w niewolę i zatrzymał się dopiero wtedy, gdy jedzenie dotarło już do naszego stołu. Zapachy były piękne, a każde danie wyglądało naprawdę wspaniale, kusząc mnie obietnicami wspaniałych smaków.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo jestem głodna, a teraz, mając przed sobą wiele opcji, byłam gotowa, by się nimi zająć. I tak też się stało.
Spróbowałam różnych mikstur, ale w końcu mój umysł powrócił do rzeczywistości.
Wszystko było w porządku, gdy siedziałam w swojej bańce i napychałam sobie usta, ale to nie sprawiło, że sytuacja wokół stała się mniej poważna. Isy potrzebowała pomocy, a Roger w końcu odnalazł prawdziwą tożsamość Alistera.
Te dwie rzeczy wydawały się świetną wiadomością dla naszej obrony, ale nie mogłam zignorować swoich obaw. Moje instynkty zawsze dobrze mi służyły, a w tej sprawie miałam złe przeczucia.
A nawet bardzo złe.

Odkryj Galateę

Czarny płomieńMilenijne WilkiGra obsesjiUgryzienie Alfy Książka 2The Royal Legacy 7: Bliźnięta z Satin Moon

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 7

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 8

Daphne Anders

by goshka

liczba książek: 10

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 27

Hot

by goshka

liczba książek: 135

Love after 30? It’s just getting started❤️‍🔥

by Galatea Sophie

liczba książek: 29

Books 3

by nimble_peach_114

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80