Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćPrawo do odstąpienia od umowyNota prawnaAnuluj subskrypcję tutaj
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Zmierzając donikąd

Zmierzając donikąd

Autorzy
R S Burton
Lektury
30.5K
Rozdziały
61
Autorzy
R S Burton
Lektury
30.5K
Rozdziały
61
😱Suspens📸Celebryci⚔️Od wrogów do kochanków👩🏼‍🏫Nauczyciele🏙️Współczesne🎸Gwiazdy rocka😈Romanse z dręczycielami

Scarlett Jackson latami doskonaliła sztukę znikania. Córka gwiazdy rocka i wpływowego agenta talentów, wie lepiej niż ktokolwiek inny, jak bardzo potrafią parzyć światła reflektorów. Po druzgocącej zdradzie w liceum wycofała się w zacisze spokojnego życia. Nauczycielka w przedszkolu. Dom na przedmieściach. Cztery koty. Żadnego chłopaka, żadnej muzyki, żadnego profilu publicznego. Bezpiecznie, przewidywalnie, niewidzialnie. Wtedy do domu wraca Xavier Smith.

Scarlett zawsze znała Xaviera jako humorzastego przyjaciela rodziny, który zamienił jej nastoletnie lata w piekło. Nie wiedziała jednak, że ostatnie pięć lat spędził jako Vax – ponury lider Going Nowhere, zespołu, którego muzyka była sekretną ścieżką dźwiękową jej starannie poukładanego, cichego życia. Gwiazdor rocka, którego plakat miała na ścianie, to chłopak, którym zawsze gardziła. Tyle że on nie jest już tym samym chłopakiem.

Xavier jest starszy, wytatuowany i dźwiga poczucie winy tak ciężkie, że ukształtowało każdą lekkomyślną decyzję, jaką podjął od czasu wyjazdu z miasta. Widzi na wskroś staranne przebranie Scarlett – dziewczyny, która udaje zwyczajną, która wzdryga się na widok aparatów i która przysięga, że nienawidzi muzyki. A Scarlett zaczyna dostrzegać pod jego pancerzem mężczyznę, który napisał o niej piosenkę miłosną lata przed tym, zanim w ogóle dowiedziała się o jego istnieniu.

Ale pragnąć siebie nawzajem, a być dla siebie dobrym, to dwie zupełnie różne rzeczy. Xavier jest przekonany, że sprowadza tylko kłopoty, i za każdym razem, gdy Scarlett zbliża się na tyle, by stać się dla niego ważną, on ucieka. Tymczasem Scarlett – która lata spędziła na chronieniu się przed wykorzystaniem i krzywdą – w końcu uczy się przestać ukrywać i zaczyna żyć. Sekretny talent. Ukryta przeszłość. Stalker z dwudziestotrzyletnią urazą. I ojciec, który ingeruje w jej życie z równą dawką miłości, co destrukcji.

Going Nowhere to romans typu slow-burn o dwojgu ludziach, którzy całe życie uciekali przed samymi sobą, i o chwili, w której w końcu się zatrzymują – by zamiast tego pobiec ku sobie.

Rozdział 1: Gość honorowy

SCARLETT

Od dnia narodzin byłam w centrum uwagi. Moja matka była wielką gwiazdą rocka u szczytu sławy, a mój ojciec był i nadal jest dyrektorem generalnym najbardziej prestiżowej agencji talentów. Skłamałabym, mówiąc, że było mi łatwo.
Liceum było koszmarem z wielu powodów, ale to odziedziczona po rodzicach sława najbardziej dawała mi się we znaki. Nie mogłam przejść ulicą bez nękania ze strony obcych ludzi z aparatami. Co gorsza, ludzie, którym ufałam, wykorzystywali mnie, krzywdzili, a potem wypluwali, jakbym była nikim.
Od najmłodszych lat wiedziałam, że muszę uciec od blasku fleszy, żeby odzyskać spokój. Liceum tylko mnie w tym utwierdziło. Kłamałam na temat swoich pasji i tłumiłam je tak głęboko, że sama w to uwierzyłam. Poszłam na pedagogikę wczesnoszkolną i znalazłam pracę jako przedszkolanka. Przeprowadziłam się na przedmieścia i udawałam, że nie należę do rodziny Jacksonów.
Po jakimś czasie moje życie zaczęło wydawać się normalne. Normalne w tym sensie, że mam dwadzieścia trzy lata, mieszkam sama w małym domku z dwiema sypialniami, mam cztery koty i żadnych widoków na chłopaka. Och, i nadal jestem dziewicą.
Przeszłość wciąż mnie jednak prześladowała. Xavier był „przyjacielem rodziny”. Byliśmy w tym samym wieku, urodziliśmy się w odstępie zaledwie kilku godzin. Odkąd skończyliśmy trzynaście lat, dręczył mnie bez żadnego powodu, wyłącznie dla własnej rozrywki. Nienawidziłam tego, a mimo to wcale nie był najgorszą częścią tamtych czterech lat tortur.
Ekipa od Wykorzystania/Krzywdzenia/Wyplucia zrobiła coś tak podłego i moralnie zepsutego, że to samo w sobie zmusiło mnie do życia w samotności. Po skończeniu szkoły pragnęłam nie tylko normalności, ale wręcz bycia niewidzialną. A mimo to myślałam o tym każdego dnia przez ostatnie pięć lat.
Powrót Xaviera tylko wyostrzył te uczucia i wspomnienia z liceum. Nawet jeśli jego dręczenie było inne, wręcz znośne. Gardziłam nim i tym, co reprezentował, ale nigdy nie potrafiłam go tak naprawdę znienawidzić.
To miała być dla niego uroczysta kolacja. Członek naszej „patchworkowej” rodziny wracał ze szkoły biznesu, by zrównać z ziemią dzieło życia mojego ojca.
Rozległo się pukanie do drzwi. Miał się pojawić gość honorowy, ale wszedł ktoś zupełnie niespodziewany. Jedno spojrzenie na naszego gościa i wcale nie cofnęłam się w czasie do lat licealnych, ale do czasów college'u. Wyglądało to tak, jakby stanął przede mną ożywiony plakat. To nie był Xavier.
Był wysoki, wyższy niż się spodziewałam. Jego ramiona zdobiły piękne tatuaże, które godzinami podziwiałam podczas oglądania teledysków. Miał na sobie te same klasyczne czarne dżinsy i koszulkę, co zawsze. Jego długie, ciemne włosy były rozpuszczone i wpół zasłaniały mu twarz. Zupełnie tak jak zwykle.
Nie zamierzałam protestować. Vax był znacznie lepszą opcją niż Xavier, ale nasuwało się jedno pytanie. Dlaczego, u licha, Vax z mojego ulubionego zespołu „Going Nowhere” stał w kuchni moich rodziców razem z moją rodziną?
„Niespodzianka” – powiedział, wzruszając ramionami i odgarniając włosy z twarzy. Spojrzał prosto na mnie, a na jego ustach pojawił się zuchwały uśmieszek. W jego piwnych oczach błysnęło coś, czego nie potrafiłam rozszyfrować. Poczułam, jak moje serce zaczyna bić szybciej, a ciało ogarnia fala gorąca.
„Xavier” – wykrzyknęła Janie z niedowierzaniem. Zrobiła krok do przodu i dotknęła jego policzka. „Nic z tego nie rozumiem”.
Zaraz, Xavier? Cofnęłam się w szoku. Dlaczego patrzyłam na Vaxa, podczas gdy Janie nazywała tę samą osobę Xavierem? Xavierem, który tak mnie dręczył. Znałam Xaviera, a on wcale tak nie wyglądał. Owszem, był humorzasty. Owszem, ubierał się tylko na czarno, ale…
Im dłużej mu się przyglądałam, tym bardziej docierało do mnie, że jednak tak wyglądał. To był Xavier. Nie miałam pojęcia, jak mogłam przeoczyć podobieństwo w jego piwnych oczach w kształcie migdałów.
Jasne, był teraz starszy. Jego skóra była pokryta tatuażami, a twarz zdobił lekki zarost. Ale to nie było żadne usprawiedliwienie. Dałam się nabrać i teraz, patrząc na niego, czułam się po prostu głupio.
„Chciałem ci powiedzieć, mamo, ale cóż…” Spojrzał na Marca, a jego wzrok stwardniał.
Był wściekły, a ja byłam zawstydzona faktem, że uznałam to za seksowne. Potrząsnęłam głową, wciąż próbując pojąć, co tu się u licha działo. Xavier zamienił moje życie w liceum w piekło. Nazywał mnie fałszywą i pomazał moją szafkę.
Udostępnił na szkolnej stronie wideo, na którym fatalnie tańczyłam podczas świątecznej imprezy. Był skończonym dupkiem.
On nie był Vaxem. To musiał być tylko głupi żart.
„Xavier. O co tu chodzi?” – zagrzmiał Marc, wyraźnie nie przejmując się zgromadzoną publicznością. Pokój był pełen innych członków patchworkowej rodziny. Wszyscy bez wyjątku byli w głębokim szoku.
„Chciałeś, żebym zdobył wykształcenie. Chciałeś, żebym prowadził twój biznes! Ja tego nie chciałem. Chciałem grać muzykę!” Xavier wyciągnął magazyn Rolling Stone z tylnej kieszeni i uderzył nim o blat. „Mówiłeś mi, że bujam w obłokach. Człowiek odpowiedzialny za szukanie nowych talentów powiedział mi, że lepiej będzie, jak znajdę sobie normalną pracę na etat. Myliliście się! A to jest dowód”.
Marc nie powiedział nic więcej. Janie przytuliła Xaviera. Wydawał się zaskoczony tym gestem, ale mimo to odwzajemnił uścisk.
Po tym wszystkim, każdy z wyjątkiem mnie i Marca zdawał się akceptować ten nowy obrót spraw. Zachowywali się tak, jakby ich światy wcale nie rozsypały się w drobny mak. Jak mogłam go nie poznać? Nie potrafiłam tego zaakceptować. Nie zamierzałam.
Isla, jej siostra Grace oraz ich rodzice, Amelia i Josh, pojawili się niedługo po tej niezręcznej sytuacji. Zbliżyłyśmy się do siebie z Islą, kiedy zaczęłam college. Studiowała fotografię i zauważyła mnie, gdy siedziałam sama pod drzewem. Spędzałyśmy już wcześniej razem czas, bo nasze rodziny dobrze się znały. Chodziła jednak do innego liceum, więc nie rozmawiałyśmy ze sobą zbyt często.
W college'u było jednak inaczej. Przy niej czułam, że mogę być sobą. Opowiedziałam jej o liceum. I tak większość już wiedziała, bo rodzice ją wtajemniczyli. Szybko została moją najlepszą przyjaciółką. Taką, której mogłam w pełni zaufać.
Wiedziała też o Xavierze. Była jedyną osobą, której kiedykolwiek o nim opowiedziałam. Więc podczas gdy jej rodzice, Amelia i Josh, przez kolejne pięć minut zachwycali się Xavierem i tym, jak bardzo są zaskoczeni i pod wrażeniem, Isla podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem.
„To się dzieje naprawdę, prawda?” – wydusiła z siebie Isla rozbawionym tonem. Doskonale wiedziała o moim ogromnym zadurzeniu w Vaxie i mojej równie wielkiej niechęci do Xaviera.
„Zabij mnie. Błagam” – jęknęłam. Żałowałam, że jednak nie odmówiłam przyjścia na tę durną kolację. Było już jednak za późno. Utknęłam tu na dobre.
„Może się zmienił” – zasugerowała Isla, wzruszając ramionami. „Z pewnością wygląda inaczej”.
Owszem, wyglądał inaczej. Ale teraz nie potrafiłam zrozumieć, jak mogłam wcześniej nie zauważyć, że Vax to Xavier. Kiedy odgarnął włosy z twarzy, widziałam tylko Xaviera. Nawet ja nie mogłam zaprzeczyć, że Xavier zawsze był przystojny. Jednak przez większość młodości tak często się chmurzył, że ledwie zwracałam na to uwagę.
Teraz się nie chmurzył. Uśmiechał się, gdy opowiadał mojemu tacie o swojej ostatniej trasie koncertowej po kraju. Ścisnęło mnie w żołądku, gdy patrzyłam, jak mówi. Poczułam motyle w brzuchu. Potrząsnęłam głową, zdając sobie sprawę z tego, co się działo i jakie to było absurdalne.
Czułam się tak samo, jak wtedy, gdy patrzyłam na plakaty Vaxa czy jego teledyski. Tak samo, jak wtedy, gdy o nim fantazjowałam. Zaczerwieniłam się. Czułam, jak moje policzki płoną żywym ogniem.
Nie mogłam nic do niego czuć, teraz gdy wyszło na jaw, że Vax to Xavier. Musiałam natychmiast zdusić te uczucia.
Odchrząknęłam i zrzuciłam ramię Isly ze swojego barku. „Ja, yyy... Potrzebuję chwili” – powiedziałam i przeprosiłam wszystkich.

Odkryj Galateę

StrażakAlpha FayePraktyka nie czyni mistrzaSeria Niewidzialnych Książka 3Gra obsesji

Najnowsze publikacje

Zakochana w braciach mafii Księga 3Zakochana w braciach mafii Księga 2Akademia Pierce Charming 2: Pocałunek z królem półbogów i inne złe decyzjePrzesłuchanieBłękitny lód 2: Zakochana w Blue Ice

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

autor: goshka

liczba książek: 8

Zakończona

autor: Hinatka118

liczba książek: 156

Najlepsze

autor: IwonaT

liczba książek: 63

Jen Cooper

autor: goshka

liczba książek: 12

Annie Wipple UpP

autor: Izabela28

liczba książek: 4

Całe

autor: Aassiiaa

liczba książek: 68

Evelyn Miller

autor: goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

autor: Hinatka118

liczba książek: 79

Fajne

autor: soft_melon_300

liczba książek: 74

Czytam

autor: Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

autor: Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

autor: Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

autor: Aleksandra W

liczba książek: 37

Czekające

autor: Martita

liczba książek: 10

MOJA

autor: Vajlet e63

liczba książek: 8