
Jeźdźcy piekieł
Autorzy
Amanda Deckard
Lektury
1,5M
Rozdziały
24
Świat Mii jest trudny, naznaczony przez okrutnego chłopaka i zimnego, nieczułego ojca. W jej życiu pojawia się przystojny, tajemniczy mężczyzna. Czy przyniesie nadzieję, której potrzebuje, czy tylko więcej bólu? Czy Mia zdoła przezwyciężyć swoją przeszłość, by dać sobie szansę na miłość, na jaką zasługuje?
Rozdział 1.
Książka 1:Księżniczka Mayhem
MIA
„Ty wredna suko!” wrzasnął, zamachując się na mnie.
Próbowałam się bronić, ale był znacznie silniejszy. Cofnęłam się, lecz ruszył za mną.
– Błagam, Caleb – szlochałam, gdy wciąż mnie bił.
– Chcesz gadać z innymi facetami? Nikt cię nie zechce. Pokażę ci, co się dzieje z nieposłusznymi – warknął, górując nade mną, gotów zadać kolejne ciosy.
Powieki mi ciążyły, gdy walczyłam, by nie stracić przytomności, ale obraz mi się rozmazywał. Chciałam się poddać i być z mamą, przestać czuć ból. Strach mnie ogarnął, gdy rozdarł moją sukienkę.
– Nie, Caleb. Przestań, proszę, kocham cię! – Odpychałam go rękami, ale na próżno.
Kiedy skończył, czułam się okropnie obolała.
Gdy zaczęłam odpływać, poczułam, jak ktoś mnie podnosi i kładzie na łóżku.
Ujrzałam łagodne światło. Czy powinnam do niego iść? Miałam ochotę. Zaczęłam się ku niemu zbliżać, ale się zawahałam. Coś było nie tak... Wiedziałam, że powinnam zostać... ale światło było takie kuszące.
– Proszę pani, czy mnie pani słyszy? Proszę pani, czy może pani podać swoje imię? – zapytał głos z oddali.
– Mia... Mia Rodgers – wyszeptałam ledwo słyszalnie.
A potem ogarnęła mnie ciemność.
BOBBY
DWA DNI PÓŹNIEJ
– Kiedy wreszcie ktoś mi powie, gdzie jest moja córka? – krzyknąłem na pielęgniarkę.
– Proszę pana, proszę się uspokoić i usiąść, bo będę zmuszona poprosić pana o wyjście.
– Nie uspokoję się ani nie usiądę. Dostałem telefon w środku nocy, że moja Mia jest tutaj. Jechałem dwa dni z Południowej Kalifornii i mam dość czekania. Gdzie ona jest? – Zacisnąłem pięści, patrząc jak poprawia okulary i zerka na kartkę na biurku.
Westchnęła. – Dobrze. Proszę wjechać windą na piąte piętro i iść za znakami do OIOM-u. W lewo, potem w prawo. Jej pokój to 217A.
– Dziękuję – rzuciłem, pędząc we wskazanym kierunku.
Winda wlokła się jak żółw, myślałem, że zaraz wybiję dziurę w ścianie, zanim dotrze na właściwe piętro. Skręciłem w lewo, potem w prawo, jak mówiła pielęgniarka. W końcu zobaczyłem pokój 217A.
Wziąłem głęboki wdech i otworzyłem drzwi. Ujrzałem moją księżniczkę leżącą na szpitalnym łóżku z rurką w nosie, gipsem na ręce i siniakami na twarzy.
Usiadłem na łóżku obok niej i chwyciłem jej dłoń. Jej palce były miękkie i zimne. Miała zamknięte oczy. Po raz pierwszy od dziesięciu lat poczułem, jak łzy napływają mi do oczu.
– Dzień dobry, jestem doktor Taylor. Opiekowałem się pańską córką podczas jej pobytu tutaj. – Do pokoju wszedł młody, szczupły mężczyzna wyglądający jak naukowiec.
– Jestem Bobby. Proszę, co się stało mojej córce? – Starałem się brzmieć pewnie, nie chcąc okazać słabości przy nim. Musiałem być silny dla Mii, nawet jeśli mnie nie słyszała.
– Miło mi pana poznać. Trafiła do nas dwie noce temu. – Dr Taylor zrobił pauzę, mówiąc spokojnie i patrząc mi prosto w oczy.
Doceniłem to. Wielu facetów nie patrzyłoby mi w oczy, zwłaszcza gdy jestem wzburzony.
– Doznała poważnych obrażeń. Ma złamane cztery żebra i straciła dużo krwi, zarówno w wyniku pobicia, jak i głębokiego rozcięcia na klatce piersiowej. Jej prawa ręka jest złamana w dwóch miejscach i może wymagać późniejszej operacji. To zależy od tego, jak będzie się goić.
Dr Taylor znów przerwał i położył mi rękę na ramieniu. – Proszę pana, przykro mi to mówić, ale znaleźliśmy też ślady gwałtu. Bardzo mi przykro.
Warknąłem ze złości, a lekarz cofnął się. Rozluźniłem zaciśnięte pięści. Chciałem rozszarpać tego, kto skrzywdził moją księżniczkę. Wziąłem głęboki oddech. Musiałem zachować spokój - jeśli każą mi wyjść, nie będę mógł pomóc mojej księżniczce, a ona mnie potrzebowała. Po tym wszystkim nie zawiodę jej.
– Dziękuję, doktorze, za opiekę nad moją księżniczką. – Wstałem i wyciągnąłem rękę.
– Nie ma za co, to moja praca. Wrócę później, żeby ją zbadać. Powinna niedługo się obudzić. – Uścisnął moją dłoń mocno, co zrobiło na mnie wrażenie, biorąc pod uwagę, że byłem dwa razy większy od niego. Zostawił nas samych.
– Księżniczko, tak mi przykro, że to się stało. Przepraszam, że mnie tam nie było, żeby cię ochronić. Jestem już tutaj. Twój stary jest przy tobie.
Usiadłem z powrotem, trzymając jej dłoń. Delikatnie ją pocałowałem, gdy poczułem, jak łza spływa mi po policzku. Mając nadzieję, że mnie słyszy, nawet jeśli nie jest przytomna, opowiadałem o klubie i niektórych chłopakach. Mason, mój zastępca, był wujkiem Mii. Mia owinęła sobie mnie i Masona wokół palca od dnia narodzin. Zadzwoniłem do niego ponad godzinę temu, żeby powiedzieć mu, co się stało. Był w drodze.
– Kocham cię tak bardzo, księżniczko. Przepraszam, że ostatnio mnie przy tobie nie było. Nie mówiłem tego często, gdy dorastałaś, po śmierci twojej mamy, ale jesteś tak bardzo do niej podobna. Mia, twoja mama byłaby z ciebie taka dumna. Ja też jestem z ciebie dumny, księżniczko. – Odgarnąłem włosy z jej twarzy, mając nadzieję, że da mi jakiś znak, że mnie słyszy, ale pozostała cicho.
Trwaliśmy tak przez kilka godzin, ona śpiąc, a ja mówiąc cicho, aż drzwi gwałtownie się otworzyły.
Mason wpadł do pokoju gotowy do walki, ale zatrzymał się, gdy zobaczył naszą księżniczkę śpiącą z gipsem na ręce, rurką w nosie i posiniaczoną twarzą. Podszedł powoli w moją stronę, nie odrywając od niej wzroku.
Rozumiałem go. Sam byłem taki od chwili, gdy tu przyjechałem.
– Bobby, co się stało? Kto jej to zrobił? – Mason usiadł na krześle obok łóżka.
– Nie wiem. Jeszcze się nie obudziła. – Potarłem twarz, moje oczy były zmęczone po długiej jeździe i widoku mojej księżniczki w takim stanie. – Lekarz powiedział, że została ciężko pobita i ma ranę na klatce piersiowej. Straciła dużo krwi. Może potrzebować operacji ręki. Jest złamana w dwóch miejscach. Cztery żebra są uszkodzone.
Czułem się chory na myśl o tym, co musiałem mu jeszcze powiedzieć.
Mason zawsze mnie wspierał i tym razem nie było inaczej. Pochylił się do przodu, patrząc mi prosto w oczy. – Co jeszcze, bracie? Co jeszcze?
Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem na moją księżniczkę, a potem z powrotem na Masona.
– Ten skurwysyn, który ją pobił, też ją zgwałcił. – Nie mogłem uwierzyć, że muszę to powiedzieć. Po tym, co stało się z Angel, obiecałem, że to nie przydarzy się mojej księżniczce.
– Kto to kurwa zrobił? – Mason zerwał się na równe nogi, jego głos pełen wściekłości.
– Nie wiem – powiedziałem poważnie – ale się dowiemy.
















































