A. Makkelie
– Alfo, to szaleństwo!
Blake odwrócił się i chwycił swojego betę za gardło, po czym pchnął go na ścianę. – Nie waż się mnie kwestionować! – warknął głośno, tak aby wszyscy usłyszeli, a Spencer zadrżał pod jego ręką.
Blake puścił go i ruszył w stronę drzwi.
– Oto, jak to zrobimy. Ta dziewczyna nie jest człowiekiem, a stado trzymało ją w niewoli z jakiegoś powodu. Musimy wiedzieć, czym jest i czy stanowi zagrożenie.
Spencer pochylił głowę w zgodzie.
– Jake, jesteś odpowiedzialny za stado, gdy nas nie będzie. Nie spieprz tego, bo po moim powrocie nie będziesz miał gardła. – Jake zbladł i pochylił głowę.
Blake odszedł ze Spencerem, swoim gamma Kaiem i dwoma wojownikami o imionach Zeke i Ethan.
Ci dwaj byli najsilniejszymi wojownikami zaraz po Blake'u, Spencerze i Kaiu i stanowili najlepsze towarzystwo, ponieważ mieli wkroczyć na terytorium watahy Lasu Srebrnej Sosny.
Blake wiedział, że to było ryzykowne, ale musiał je podjąć. Ponieważ powoli tracił zmysły z jej powodu.
– Blake? – zapytała Kiara, ale Dominic nie odpowiedział. Po prostu wyszedł z pokoju.
Kiara szybko wstała z łóżka i podeszła do okna. Jej przypuszczenia okazały się słuszne. Widziała Blake'a ze Spencerem i trzema innymi mężczyznami. Byli otoczeni przez ludzi Dominica.
Nie przejmując się brakiem ubrania, wybiegła z pokoju i zeszła na dół. W głowie jej pulsowało, ale to nie miało znaczenia. Nie zniosłaby tego, gdyby znowu ze sobą walczyli.
Drzwi wejściowe stały otworem. Pobiegła w ich kierunku, ale szybko została odrzucona do tyłu. Wylądowała na ziemi obok dziewczyny, która przyglądała się jej z zaskoczonym wyrazem twarzy.
Wstała i potrzebowała chwili, aby odzyskać wzrok. Gdy tylko odzyskała ostrość widzenia, zobaczyła, że z wyglądu dziewczyna jest niewiele starsza od niej.
Jej platynowe włosy sięgały do ramion, a szczupła sylwetka miała wszystkie odpowiednie krągłości. Miała na sobie białą koszulę z długim rękawem w kształcie litery V i czarne dżinsy. Była boso.
Kiara zaczęła iść w jej kierunku, a ona szybko podniosła ręce przed siebie. – Nie chcę cię skrzywdzić, ale nie możesz wyjść na zewnątrz. Alfa powiedział, że to nie jest bezpieczne.
Wypowiadając słowo alfa, lekko się uśmiechnęła. Kiara przewróciła oczami. ~Co jest z tymi wilkami i alfami?~
– Nie obchodzi mnie to. Nie przestaną walczyć, dopóki Blake mnie nie zobaczy. Jestem tą, której on pragnie.
Dziewczyna opuściła ręce. – Oni tylko rozmawiają. Nie walczą – powiedziała. Gdy skończyła zdanie, usłyszały łamanie kości i liczne warknięcia. Zaczęła się walka.
– Mówiłaś? – powiedziała Kiara. Dziewczyna odwróciła głowę w stronę drzwi, a Kiara skorzystała z okazji. Przebiegła obok wilczycy i wyszła na zewnątrz, gdzie zobaczyła kilka wilków.
Dwóch wojowników ze stada Dominica zwróciło głowy w jej stronę, ale Kiara nie zwracała na to uwagi. Dominic i Blake okrążali się nawzajem i zaraz mieli się zaatakować.
Nie myśląc o własnym bezpieczeństwie, przebiegła obok dwóch wojowników, zaskakując ich, i zatrzymała się między Dominickiem i Blakiem. Wyciągnęła ręce w ich stronę, aby się bronić.
Zaskoczeni, obaj się zatrzymali. Czuła, że serce jej przyspiesza. Stała między dwoma alfami, które były w gotowości do bitwy, ale nie miała pojęcia, co robić dalej. Spojrzała między nimi i zatrzymała się na wilku Blake'a.
– Callum.
Gdy usłyszała to imię w głowie, ogarnęło ją zakłopotanie. – Callum, przestań. – Jej głos nie drżał tak, jak myślała, że będzie.
Callumowi rozszerzyły się oczy, gdy usłyszał swoje imię wypowiedziane z jej ust. Nie znał nawet jej imienia, a ona znała oba jego.
Spojrzała na wilka Dominica.
– Mike.
Kolejna fala dezorientacji. Otrząsnęła się z tego uczucia. – Mike, przestań – rozkazała.
Mike zrobił krok do tyłu. – Co do cholery?! Nic, nie powiedziałeś jej mojego imienia, prawda?
Dominic nie odpowiedział mu, ale wyczuł jego zmieszanie. – Co to, kurwa, jest!? – Mike podskoczył trochę na krzyk Dominica w jego głowie.
– Oboje przestańcie. Nie wiem, co to za waśń, ale jeśli chodzi o mnie, to po prostu przestańcie. Nie jestem warta tego, żeby o mnie walczyć – powiedziała Kiara. Opuściła ręce i po prostu stała.
Mike i Callum spojrzeli na siebie przelotnie. Obaj zmienili się z powrotem, podobnie jak każdy inny wilk wokół niej.
Zanim zdążyła pojąć, co się stało, otoczyli ją nadzy, naprawdę przystojni mężczyźni.
Oczy jej się rozszerzyły i szybko odwróciła się, żeby schować wzrok, ale zorientowała się, że są teraz za nią. Jej policzki poczerwieniały, szybko spuściła głowę i zamknęła oczy.
Usłyszała, jak kilku z nich chichocze, kręcąc się wokół niej. – Dorastałaś w stadzie wilków, ale nie jesteś przyzwyczajona do nagich mężczyzn? – Rozpoznała głos Dominica.
– Ja... – Usłyszała jego śmiech. – Możesz popatrzeć – powiedział. Podniosła głowę i spojrzała na mężczyzn, którzy mieli teraz na sobie spodnie. Dominic spojrzał na nią z rozbawieniem.
– Wychowałaś się w stadzie wilków? – zapytał Blake.
Jej spojrzenie powędrowało do Blake'a, który patrzył na nią zszokowany.
– Tak – odpowiedziała.
– Jak... – Jego emocje były rozproszone.
– Nie musisz tego wiedzieć – powiedział Dominic.
Nagle emocje Blake'a stały się jasne. Złość. Ten facet naprawdę nie potrafi trzymać języka za zębami.
– Kim niby jesteś, żeby decydować za nią? – powiedział Blake. Blake i Dominic zesztywnieli, patrząc na siebie nawzajem.
Kiara przewróciła oczami. – Wychowałam się w stadzie Ciemnego Lasu. Moi rodzice są wilkołakami, ale ja jestem człowiekiem.
Wszyscy wokół spojrzeli na nią z zaskoczeniem. – To niemożliwe – powiedziała wilczyca, która była najbardziej zszokowana ze wszystkich.
– Wszyscy tak mówili. Lekarz stada powiedział mi, że zabiłam swojego wilka, kiedy się urodziłam – powiedziała Kiara.
– To dlatego przeżyłaś moje ugryzienie. Dlatego nie jesteś zdziczała – powiedział Spencer, który wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać. Kiara przytaknęła.
– O mój Boże... – powiedziała wilczyca, podchodząc do niej i delikatnie chwytając ją za ramię. Cofnęła się o krok i spojrzała na nogi Kiary. Z jej oka popłynęła łza.
Blake podążył za spojrzeniem wilczycy i Kiara zobaczyła, że w jego oczach stają łzy.
– Czy oni ci to zrobili? – zapytała wilczyca.
Kiara ponownie skinęła głową. – Byłam torturowana, gryziona i maltretowana przez moją watahę przez piętnaście lat.
– Ile masz lat? – zapytał ją Blake.
Kiara zamknęła oczy, nie chcąc odpowiadać na to pytanie. Blake podszedł do niej i chwycił ją za ramiona. Dominic warknął, ale Blake'a to nie obchodziło.
– Ile masz lat! – krzyknął jej w twarz Blake. Jego pazury wydłużyły się i zaczęły przebijać jej skórę.
Dominic złapał Blake'a od tyłu i ściągnął go z niej. Kiara upadła do przodu i wylądowała na rękach i kolanach.
– Nie waż się jej skrzywdzić! – powiedział Dominic.
Kiara poczuła na rękach małe strużki krwi. Blake zamierzał ponownie zaatakować Dominica.
– Stój! – powiedziała. Obaj mężczyźni spojrzeli w jej stronę. Łza spłynęła jej po policzku.
– Mam dwadzieścia lat.
Blake spojrzał na nią w szoku, a Dominic pozwolił Mike'owi przejąć kontrolę i przesunął się. Zaskoczona Kiara patrzyła na niego, jak uciekał.
Kiara wyjrzała przez okno w sypialni Dominica. Nie wrócił, odkąd powiedziała mu, że jej wataha torturowała ją od piątego roku życia.
Zack pozwolił Blake'owi i jego ludziom pozostać na razie na terytorium watahy, ale musieli pozostać na zewnątrz i nie zbliżać się do stada.
Kiara była w sypialni Dominica, odkąd weszła do środka. Nie znała żadnych innych pomieszczeń w domu poza tym jednym i jakoś czuła się tu dobrze.
Spojrzała w dół na las i zobaczyła Blake'a opierającego się o drzewo. Nic do niej nie powiedział, ale czuła, że jest rozdarty.
Chciała go pocieszyć, ale jednocześnie chciała zostać w domu i poczekać na Dominica. Wracając myślami do wydarzeń, które miały miejsce tamtego popołudnia, była w konflikcie z samą sobą.
Dlaczego nagle usłyszała imiona tych dwóch wilków?
Jakby znała je od zawsze, a ktoś jej je właśnie przypomniał. Nigdy wcześniej jej się to nie zdarzyło i nie mogła pozbyć się wrażenia, że wkrótce wszystko się zmieni.
Otrząsnęła się z tego uczucia i usiadła na parapecie. Kiedyś przyjdzie czas, żeby się tym martwić. W tej chwili chciała tylko, żeby Dominic wrócił.
Oparła głowę o okno i powoli odpłynęła w sen.