Uprowadzona przez partnera - Okładka książki

Uprowadzona przez partnera

Annie Whipple

Rozdział 6

BELLE

Grayson pochylił się, przyciskając do mnie swoje ciało.

Czułam się pod nim bezradna, uwięziona… ale w dobry sposób. Jakaś część mnie chciała się poddać, oddać zupełnie temu boskiemu mężczyźnie.

Jego palec powędrował po wewnętrznej stronie mojego uda, a jego usta przesuwały się po moim obojczyku.

„Grayson…” szepnęłam, oddychając nierówno z pożądania.

Przerwał nam przenikliwy dźwięk telefonu komórkowego, a on głęboko warknął, nie spuszczając ze mnie wzroku.

„Daj mi chwilę, kochanie” powiedział Grayson, wyraźnie zirytowany. Wstał i podszedł do komody, dając mi chwilę na oddech.

Moje serce próbowało wyrwać się z klatki piersiowej.

Czy ja naprawdę miałam zamiar się przespać z mężczyzną, który właśnie mnie porwał?

Musiałam się stąd wydostać. Cholera, musiałam zadzwonić na policję!

Grayson był odwrócony do mnie plecami, wpatrując się w swój telefon.

Teraz albo nigdy.

Wstałam i rzuciłam się do drzwi, biegnąc tak szybko, jak tylko mogłam.

Gdy biegłam korytarzem, usłyszałam za sobą głośny, zirytowany jęk. Założyłam, że dźwięk pochodził z jego pokoju. Na końcu korytarza dotarłam do schodów i rzuciłam się w dół, podpierając się o ścianę, by nie upaść z powodu trzęsących się nóg.

Kiedy dotarłam na dół, spodziewałam się znaleźć kolejne piętro pokoi hotelowych, ale, zdumiona, znalazłam się na środku luksusowego otwartego salonu, z ogromną kuchnią tuż obok. Ten pokój hotelowy ma dwa piętra? Co to za hotel?

Gorączkowo rozejrzałam się w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby mi pomóc.

„Luna? Co ty robisz? Gdzie jest alfa?”ktoś zawołał z innego pomieszczenia.

Przy blacie kuchennym stał mężczyzna. Trzymał filiżankę kawy i patrzył na mnie jak na wariatkę.

Rozpoznałam go! On był w samolocie! To on kazał mi pocałować Graysona!

„Dzięki Bogu!” krzyknęłam, pędząc do kuchni.

„Ty–” Pokój nagle zaczął wirować, a ugryzienie na mojej szyi pulsowało i boleśnie paliło. Potrząsnęłam głową, by oczyścić myśli.

„Pomóż mi! Ten człowiek mnie porwał! Muszę zadzwonić na policję!”

Wstał i podszedł do mnie powoli, jakbym była dzikim zwierzęciem, które uciekłoby, gdyby wykonał jakiś gwałtowny ruch. „Hej, hej. Nic ci nie jest. On cię nie porwał…„

Jego słowa ucichły, a oczy nagle zmieniły kolor na szary. Wpatrywał się pusto w przestrzeń, prawie jakby był w transie. Odsunęłam się od niego, zaskoczona.

„Tak, jest tutaj” powiedział.

„Co?”zapytałam. Czy on mówi do mnie?

Nie zwracał na mnie uwagi. Po prostu gapił się w pustkę.

„Oczywiście, Alfa” powiedział. Jego oczy wróciły do normalności i spojrzał na mnie. „Przykro mi, ale nie możesz odejść”.

Dobra, więc on też jest szalony. Przyjęte do wiadomości.

Odwróciłam się i przeszukałam wzrokiem pokój w poszukiwaniu wyjścia. Po drugiej stronie kuchni były drzwi. Wyglądały na drzwi wyjściowe. Tak!

Pośpiesznie minęłam szalonego przyjaciela Graysona i próbowałam dotrzeć do drzwi, ale potknęłam się o własne nogi. Oparłam się o ścianę.

Uczucie pieczenia po ugryzieniu w szyję rozchodziło się po moim ciele powolnymi, torturującymi falami. Żołądek mi burczał.

Czułam się, jakbym zaraz miała zwymiotować.

Co się do cholery dzieje? Czy to było to, o czym mówił Grayson?

Próbowałam przezwyciężyć ból, kontynuując próbę dotarcia do drzwi. Ale świat zaczął szybko wirować, a moje kolana zmiękły i upadłam na ziemię.

„Luna!” krzyknął mężczyzna za mną.

Łzy spływały mi po twarzy; ogień wewnątrz mnie był zbyt wielki, bym mogła sobie z nim poradzić. Krzyknęłam.

„Niech to się skończy!” krzyczałam. „Niech to się skończy!”

„Przykro mi, Luna! Alfa wkrótce tu będzie!” Powiedział mężczyzna stojący obok mnie. Dotknął mojego ramienia, ale to tylko zwiększyło płomienie w moim ciele.

Odepchnęłam jego rękę od siebie. „Nie dotykaj mnie!” zaszlochałam, zwijając się w kłębek.

„Alfa, proszę, pospiesz się!” krzyknął mężczyzna.

Przez szloch usłyszałam szybkie kroki kogoś wchodzącego do pokoju.

„Belle!” krzyknął Grayson.

Sam jego głos sprawił, że ogień nieco przygasł, a ja sięgnęłam do niego, desperacko pragnąc, by ból minął. Grayson przebiegł przez kuchnię i odepchnął ode mnie drugiego mężczyznę.

Poczułam rozczarowanie, gdy zauważyłam, że Grayson zamiast bokserek ma na sobie spodnie od dresu. Chciałam jak najwięcej kojącego bezpośredniego kontaktu.

Przynajmniej wciąż jest bez koszulki.

Gdy tylko do mnie dobiegł, wziął mnie w ramiona.

Owinęłam się wokół niego jak leniwiec wokół drzewa, sprawiając, że mieliśmy jak najwięcej cielesnego kontaktu.

Nogi miałam po obu jego stronach, a ręce zaciśnięte wokół jego szyi. Na szczęście ogień we mnie przygasł, gdy szlochałam w jego klatkę piersiową, ale ból wciąż był prawie nie do zniesienia.

„Ćśś”, powiedział Grayson, siadając na najbliższym krześle ze mną wciąż owiniętą wokół siebie. „Wiem, kochanie, wiem”.

„Proszę, niech to się skończy” błagałam.

Grayson nagle złapał ustami mój ślad po ugryzieniu i ssał go, przesuwając po nim językiem.

Jęknęłam głośno. Było to nie tylko niesamowicie przyjemne, ale także sprawiło, że cały mój ból zniknął.

Wciąż trzęsąc się po tym bolesnym przejściu, przylgnęłam do Graysona całym ciałem, podczas gdy jego zręczne usta przesuwały się po mojej szyi.

Byłam tak zafascynowana tym niesamowitym doznaniem, że ledwo zauważyłam, kiedy jego przyjaciel w końcu coś mruknął i wyszedł z pokoju. Myślałam, że gdy ból minie, przestanie mnie całować, ale tak się nie stało. Po prostu dalej to robił, przesuwając się po mojej szyi do szczęki, aż w końcu dotarł do moich ust.

Jego usta były jak jedwab.

Pocałunek był słodki i powolny, ale czułam w nim czający się głód.

Był namiętny. Z nikim się tak nie całowałam. Nigdy wcześniej się tak nie czułam.

Grayson odsunął się na chwilę, po czym położył swoje czoło na moim. Oboje oddychaliśmy głęboko. Pocałował mnie delikatnie w usta jeszcze raz.

„Tak mi przykro” wyszeptał. Potarł swoim nosem o mój.

Spojrzałam mu głęboko w oczy.

„Nie zdawałem sobie sprawy, że nasza więź jest aż tak silna. Myślałem, że pozwolę ci trochę pospacerować, poczuć się bardziej komfortowo, a potem cię odnajdę. Nie wiedziałem, że ból będzie aż tak silny. Tak mi przykro”. Pocałował mnie ponownie. „Nie chcę, żebyś kiedykolwiek cierpiała”.

„Stało się tak, bo byłam z dala od ciebie?”zapytałam.

Przytaknął i wtulił twarz w moje włosy, oddychając głęboko. Trwaliśmy tak przez chwilę, po prostu się obejmując, a moje ciało wciąż się coraz bardziej uspokajało.

Nie próbowałam już zrozumieć czegokolwiek z tego, co się działo.

Byłam wyczerpana psychicznie, niezdolna do przetworzenia jakichkolwiek informacji, które do mnie docierały.

Najbardziej zastanawiającą częścią tego wszystkiego było to, jak bardzo pociągał mnie Grayson. Widziałam, jak dusił tego dziwaka w samolocie; byłam świadoma faktu, że mnie porwał; wiedziałam, jaki jest drażliwy.

Ale z jakiegoś powodu, gdy był w pobliżu, chciałam być bliżej niego, dotykać go i rozmawiać z nim.

Tak naprawdę chciałam poznać lepiej mojego porywacza.

Coś musiało być ze mną nie tak. Dlaczego mam taką obsesję na jego punkcie?

Ręce Graysona chwyciły moją talię i przesunęły się po moich bokach. Odchylił się, by na mnie spojrzeć. „Wrócisz teraz do tego cholernego łóżka?”

Wiedziałam, że powinnam odmówić. Ale po prostu nie chciałam. To było takie proste. Nie chciałam powiedzieć „nie”. Więc powiedziałam „tak”.

Grayson uśmiechnął się i jeszcze raz pocałował mnie w usta. Włożył ręce pod mój tyłek i wstał, wciąż trzymając mnie w ramionach.

Boże, jaki on jest silny.

„Możesz mnie postawić” powiedziałam, gdy prowadził nas do pokoju, w którym się wcześniej obudziliśmy. „Mogę chodzić sama”.

Pochylił się tak, że jego usta dotknęły mojego ucha. „Nie obchodzi mnie to”.

Dobrze więc.

Wszedł do pokoju i delikatnie położył mnie na środku łóżka. Zmarszczyłam brwi, kiedy przestał mnie dotykać. Odsunął się i zdjął z siebie spodnie.

Patrzyłam, jak jego mięśnie napinają się wraz z jego ruchami.

Przełknęłam. „Co ty wyprawiasz?”

Uśmiechnął się. „Nie chcę, żeby zrobiło mi się gorąco podczas snu”.

Powoli zbliżył się do mnie, utrzymując intensywny kontakt wzrokowy. Położył ręce na moich ramionach i pchnął mnie na plecy. Następnie wszedł na mnie.

„Zbyt ładnie pachniesz” powiedział, przesuwając nosem po mojej szyi.

Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Byłam zbyt przejęta.

Złożył szybki pocałunek na moich ustach, a potem spojrzał na mnie. „Chodźmy spać, hmm?”

Przytaknęłam.

Położył się na łóżku zwrócony do mnie, a jego ręka spoczęła na mojej talii. Jego wzrok omiatał moją twarz. „Jesteś taka piękna”.

Odwróciłam wzrok, nie wiedząc jak zareagować. Poczułam, jak jego ręka przesuwa się pod moją koszulkę i po moich plecach, gdzie zaczął majstrować przy zapięciu mojego stanika.

Natychmiast złapałam go za ramię i spojrzałam na niego.

„Co ty robisz?”

„Ćśś” powiedział i rozpiął mój stanik. „To na pewno nie jest wygodne”.

Nie odrywając wzroku od moich oczu, wyciągnął moje ręce z rękawów, do środka koszulki, zachęcając mnie do wyślizgnięcia się ze stanika.

Przełożyłam ręce przez ramiączka, a Grayson powoli sięgnął pod moją koszulkę i chwycił przeszkadzający element garderoby, wyciągając go i rzucając na podłogę.

Patrzył, jak wsuwam ręce z powrotem przez rękawy i wygładzam koszulkę.

„Widzisz? Tak lepiej” powiedział. A potem obrócił mnie tak, że byłam odwrócona do niego plecami.

Przyciągnął mnie z powrotem do swojej klatki piersiowej i objął od tyłu, kładąc ramię na mojej talii i pocierając mój brzuch.

„Zwolnij tętno, Belle. Twoje serce bije z zatrważającą prędkością. Weź kilka głębokich oddechów”.

Miał rację. Mój niepokój sięgał zenitu. Spróbowałam wziąć głęboki wdech.

„No i proszę”. Grayson pocałował mnie w kark. „Świetnie sobie radzisz”.

Niewiarygodne, jak bardzo byłam wyczerpana. Miałam wrażenie, że przez cały ostatni dzień tylko spałam, a mimo to czułam, jak znów powoli odpływam. Nie miałam pojęcia, jak długo spałam, kiedy po raz kolejny się obudziłam. Wiedziałam tylko, że byłem rozpalona. Było mi niewiarygodnie gorąco.

Wciąż na wpół śpiąc, zrzuciłam z siebie koc i próbowałam się ułożyć. Nic to nie dało.

Ciało Graysona owinięte wokół mnie też nie pomagało. Przesunęłam nogi, próbując ułożyć się wygodniej.

Moje legginsy paliły mi skórę.

Grayson poruszył się za mną, a potem poczułam, jak jego ręka sięga do moich legginsów i je ściąga.

Moje oczy wciąż były na wpół zamknięte, położyłam dłoń na jego ręce i wymamrotałam coś niewyraźnie, próbując zapytać, co robi.

„Po prostu je zdejmij, kochanie. Obiecuję, że nie będę patrzył. Jesteś rozpalona”.

Było mi naprawdę gorąco i wciąż byłam wyczerpana. Chciałam tylko znów wtulić się w pierś Graysona i zasnąć. Przytaknęłam.

Poczułam, jak Grayson się podnosi i siada nade mną, tak że jego kolana znalazły się po obu stronach moich ud.

Zaczepił kciukami o boki moich legginsów i pociągnął je w dół. Przekręciłam się, aby mógł zsunąć je z mojego tyłka.

Kiedy w końcu się ich pozbyłam, Grayson rzucił je na podłogę.

Poczułam ogromną ulgę, gdy chłodne powietrze owionęło moje nogi. Grayson położył się obok mnie i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej. Objęłam go nogą i wtuliłam twarz w jego szyję.

Grayson wydał z siebie pełen zadowolenia pomruk. Jego dłoń powędrowała pod moją koszulkę i spoczęła na dole moich pleców.

Ostatnią rzeczą, jaką pomyślałam, zanim zasnęłam, było: Myślę, że kłamał, kiedy powiedział, że nie będzie patrzył.

Następny rozdział
Ocena 4.4 na 5 w App Store
82.5K Ratings
Galatea logo

Nielimitowane książki, wciągające doświadczenia.

Facebook GalateaInstagram GalateaTikTok Galatea